Niespokojnie w miechowskim domu starości
2009-11-06
, aktualizacja: 05.11.2009 21:33
- Caritas oszukuje, pracowników nie szanuje - napisał wczoraj na białym prześcieradle personel Domu Pomocy Społecznej w Miechowie i wywiesił je przed budynkiem.
ZOBACZ TAKŻE
- Wojna u kombatantów: szef związków oddelegowany (06-11-09, 23:02)
Transparent próbowały zdjąć zakonnice, które przyszły pod DPS z policją. - Nie zdejmiemy. Mamy wolność słowa - mówił stanowczo Waldemar Aksamit, przewodniczący związku zawodowego pracowników Domu Pomocy Społecznej.
Policjantce, która odczytała głośno artykuł 212 Kodeksu karnego - "Kto pomawia (...) osobę, grupę osób, instytucję (...) podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku" - Aksamit odpowiedział: - Nikogo nie pomawiamy. Napisaliśmy całą prawdę. Caritas nas oszukał!
Życzę opamiętania. Szczęść Boże
"Jeśli ma Pan w sobie cokolwiek ducha chrześcijańskiego, to w imię miłości bliźniego wzywam Pana do zaprzestania działań na szkodę mieszkańców domu - ludzi starszych, schorowanych, często zasłużonych kombatantów. Życzę opamiętania. Szczęść Boże" - to list, jaki ks. Stanisław Słowik, dyrektor Caritas Kielce wysłał dwa tygodnie temu do Waldemara Aksamita. Była to jego jedyna pisemna odpowiedź na listy pracowników, którzy od miesiąca ślą do niego prośby o spotkanie.
Caritas prowadzi Dom Kombatanta (tak się oficjalnie nazywa, został wybudowany 7 lat temu, mieszka w nim 48 pensjonariuszy) od miesiąca. Jako jedyna organizacja pozarządowa stanął do konkursu na prowadzenie tej placówki. Zarząd powiatu miechowskiego postanowił się jej pozbyć zmęczony trwającymi dwa lata sporami pomiędzy pracownikami DPS-u a jego kolejnymi dyrektorami. To podczas ich trwania pracownicy założyli związek zawodowy (należy do niego 18 członków 23-osobowej załogi). Od każdego nowego kierownictwa personel domagał się podwyżek. Od żadnego nie dostał. Były protesty, strajki, a nawet głodówka.
Caritas przejmując placówkę też podwyżek nie obiecał. Obiecał za to, że przejmie całą załogę i nie będzie zwolnień. Tymczasem swoją funkcję już stracił przełożony pielęgniarek, Władysław Kucharski: - Dostałem wypowiedzenie z powodu likwidacji stanowiska, a kilka dni później dowiedziałem się, że moje miejsce zajmuje siostra Kinga - opowiada.
Główna księgowa stała się zwykłą księgową. Pokojowe nie chodzą już na nocne dyżury, za które dostawały dodatkowe 10 zł. Ksiądz zatrudnia pielęgniarki z zewnątrz na umowę zlecenie. Kadrowa i Waldemar Aksamit (opiekun) nie dostali premii.
- Artykuł 26 Ustawy o związkach zawodowych mówi, że nowy pracodawca i pracownik są związani treścią dotychczasowych umów o pracę. Ich zmiana może nastąpić tylko w trybie porozumienia stron. A tu porozumienia nie było, bo nikt nie chce z nami rozmawiać - mówi Aksamit.
Zakupienie pieczęci jest łatwe
Dyrektor Caritas w Kielcach nie kryje, że związku zawodowego w Domu Kombatanta nie uznaje. We wspominanym wcześniej liście pisze, że nikt nie przedstawił mu żadnego dokumentu potwierdzającego jego istnienie. "Nieznane są tym bardziej podstawy wyboru Pana na przewodniczącego. W dzisiejszych czasach zakupienie jakiejkolwiek pieczęci jest niezwykle łatwe i nie daje podstawy do żadnych czynności prawnych" - zwraca się do Aksamita.
Ksiądz Słowik zapowiada: oszczerstwa, jakie wczoraj na Caritas napisali pracownicy miechowskiego DPS nie ujdą im płazem i zapowiada skierowanie sprawy do sądu. Mówi też: - Obiecałem, że nie będzie zwolnień, ale ci ludzie przekraczają wszelkie granice. Potrzebują awantury, więc będę ich zwalniać.
Dziś w DPS-ie ma pojawić się nowy kierownik. Poprzednia - Beata Hańczak - złożyła rezygnację: Ksiądz: - Kolejna, która nie mogła wytrzymać. Pracownicy: - Skarżyła się, że bez zgody księdza nie może podejmować żadnych decyzji. Nawet zgody na szczepienie pensjonariuszy nie mogła podjąć samodzielnie.
Niestety nie udało nam się z nią skontaktować.
Gdy Caritas przejmował DPS, pracownicy nie kryli nadziei. Dziś mówią, że wpadli z deszczu pod rynnę. - Jak byliśmy pod starostwem, było do kogo się odwoływać - opowiadają (po ich interwencji u wojewody stanowisko straciła jedna z dyrektorek, powołana mimo braku kwalifikacji). - A teraz co? Tylko modlitwa do Pana Boga nam zostaje - mówi Kucharski.
Ich rozżalenie jest tym większe, że po przekazaniu ich prywatnej organizacji, starosta podniósł pensje w dwóch innych miechowskich domach pomocy społecznej. - Zostaliśmy ukarani za to, że pierwsi domagaliśmy się głośno podwyżek - mówi Akasmit.
Czy jest szansa na spokój w DPS-ie w Miechowie? Ksiądz Słowik: - Ile razy widzę tych pracowników, czytają mi jakieś pracownicze manifesty, ja nie będę wysłuchiwać tych bzdur.
Tymczasem personel znów grozi strajkiem głodowym. - Ja już głoduję. Za 700 zł miesięcznie nie jestem w stanie wykarmić siebie i trójki dzieci - mówi jedna z pracownic. Personel chce podwyżek i przywrócenia na stanowiska zwolnionych osób. Ks. Słowik: - Jak się chce podwyżek, to trzeba pracować.
Transparent, który wczoraj wywiesili pracownicy pozostał. Na wiszącym obok prześcieradle napisano: "Zdejmiecie, to powiesimy następne".
Dla Gazety
Policjantce, która odczytała głośno artykuł 212 Kodeksu karnego - "Kto pomawia (...) osobę, grupę osób, instytucję (...) podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku" - Aksamit odpowiedział: - Nikogo nie pomawiamy. Napisaliśmy całą prawdę. Caritas nas oszukał!
Życzę opamiętania. Szczęść Boże
"Jeśli ma Pan w sobie cokolwiek ducha chrześcijańskiego, to w imię miłości bliźniego wzywam Pana do zaprzestania działań na szkodę mieszkańców domu - ludzi starszych, schorowanych, często zasłużonych kombatantów. Życzę opamiętania. Szczęść Boże" - to list, jaki ks. Stanisław Słowik, dyrektor Caritas Kielce wysłał dwa tygodnie temu do Waldemara Aksamita. Była to jego jedyna pisemna odpowiedź na listy pracowników, którzy od miesiąca ślą do niego prośby o spotkanie.
Caritas prowadzi Dom Kombatanta (tak się oficjalnie nazywa, został wybudowany 7 lat temu, mieszka w nim 48 pensjonariuszy) od miesiąca. Jako jedyna organizacja pozarządowa stanął do konkursu na prowadzenie tej placówki. Zarząd powiatu miechowskiego postanowił się jej pozbyć zmęczony trwającymi dwa lata sporami pomiędzy pracownikami DPS-u a jego kolejnymi dyrektorami. To podczas ich trwania pracownicy założyli związek zawodowy (należy do niego 18 członków 23-osobowej załogi). Od każdego nowego kierownictwa personel domagał się podwyżek. Od żadnego nie dostał. Były protesty, strajki, a nawet głodówka.
Caritas przejmując placówkę też podwyżek nie obiecał. Obiecał za to, że przejmie całą załogę i nie będzie zwolnień. Tymczasem swoją funkcję już stracił przełożony pielęgniarek, Władysław Kucharski: - Dostałem wypowiedzenie z powodu likwidacji stanowiska, a kilka dni później dowiedziałem się, że moje miejsce zajmuje siostra Kinga - opowiada.
Główna księgowa stała się zwykłą księgową. Pokojowe nie chodzą już na nocne dyżury, za które dostawały dodatkowe 10 zł. Ksiądz zatrudnia pielęgniarki z zewnątrz na umowę zlecenie. Kadrowa i Waldemar Aksamit (opiekun) nie dostali premii.
- Artykuł 26 Ustawy o związkach zawodowych mówi, że nowy pracodawca i pracownik są związani treścią dotychczasowych umów o pracę. Ich zmiana może nastąpić tylko w trybie porozumienia stron. A tu porozumienia nie było, bo nikt nie chce z nami rozmawiać - mówi Aksamit.
Zakupienie pieczęci jest łatwe
Dyrektor Caritas w Kielcach nie kryje, że związku zawodowego w Domu Kombatanta nie uznaje. We wspominanym wcześniej liście pisze, że nikt nie przedstawił mu żadnego dokumentu potwierdzającego jego istnienie. "Nieznane są tym bardziej podstawy wyboru Pana na przewodniczącego. W dzisiejszych czasach zakupienie jakiejkolwiek pieczęci jest niezwykle łatwe i nie daje podstawy do żadnych czynności prawnych" - zwraca się do Aksamita.
Ksiądz Słowik zapowiada: oszczerstwa, jakie wczoraj na Caritas napisali pracownicy miechowskiego DPS nie ujdą im płazem i zapowiada skierowanie sprawy do sądu. Mówi też: - Obiecałem, że nie będzie zwolnień, ale ci ludzie przekraczają wszelkie granice. Potrzebują awantury, więc będę ich zwalniać.
Dziś w DPS-ie ma pojawić się nowy kierownik. Poprzednia - Beata Hańczak - złożyła rezygnację: Ksiądz: - Kolejna, która nie mogła wytrzymać. Pracownicy: - Skarżyła się, że bez zgody księdza nie może podejmować żadnych decyzji. Nawet zgody na szczepienie pensjonariuszy nie mogła podjąć samodzielnie.
Niestety nie udało nam się z nią skontaktować.
Gdy Caritas przejmował DPS, pracownicy nie kryli nadziei. Dziś mówią, że wpadli z deszczu pod rynnę. - Jak byliśmy pod starostwem, było do kogo się odwoływać - opowiadają (po ich interwencji u wojewody stanowisko straciła jedna z dyrektorek, powołana mimo braku kwalifikacji). - A teraz co? Tylko modlitwa do Pana Boga nam zostaje - mówi Kucharski.
Ich rozżalenie jest tym większe, że po przekazaniu ich prywatnej organizacji, starosta podniósł pensje w dwóch innych miechowskich domach pomocy społecznej. - Zostaliśmy ukarani za to, że pierwsi domagaliśmy się głośno podwyżek - mówi Akasmit.
Czy jest szansa na spokój w DPS-ie w Miechowie? Ksiądz Słowik: - Ile razy widzę tych pracowników, czytają mi jakieś pracownicze manifesty, ja nie będę wysłuchiwać tych bzdur.
Tymczasem personel znów grozi strajkiem głodowym. - Ja już głoduję. Za 700 zł miesięcznie nie jestem w stanie wykarmić siebie i trójki dzieci - mówi jedna z pracownic. Personel chce podwyżek i przywrócenia na stanowiska zwolnionych osób. Ks. Słowik: - Jak się chce podwyżek, to trzeba pracować.
Transparent, który wczoraj wywiesili pracownicy pozostał. Na wiszącym obok prześcieradle napisano: "Zdejmiecie, to powiesimy następne".
Dla Gazety
Michał Lewandowski
Ogólnopolski Pracowniczy Związek Zawodowy "Konfederacja Pracy"
Caritas przejął Dom Pomocy Społecznej w Miechowie z całym dobrodziejstwem, w tym - czy mu się to podoba, czy nie - ze związkowcami. Ksiądz nie ma prawa ich lekceważyć. Do podjęcia rozmów z tymi ludźmi obliguje go ustawa o związkach zawodowych. Dziwię się, że są problemy z kontaktem z osobą duchowną, która powinna wykazywać wiele zrozumienia i dobrej woli w stosunku do innego człowieka. Związkowcy z miechowskiego DPS-u działają w świetle prawa i są zarejestrowani w strukturach OPZZ "Konfederacja Pracy". Do zarządu głównego dotarły już sygnały o konflikcie. Teraz czekamy na dostarczenie nam pełnej dokumentacji w sprawie. Tym konfliktem powinien zająć się zarząd wojewódzki związku.
Ogólnopolski Pracowniczy Związek Zawodowy "Konfederacja Pracy"
Caritas przejął Dom Pomocy Społecznej w Miechowie z całym dobrodziejstwem, w tym - czy mu się to podoba, czy nie - ze związkowcami. Ksiądz nie ma prawa ich lekceważyć. Do podjęcia rozmów z tymi ludźmi obliguje go ustawa o związkach zawodowych. Dziwię się, że są problemy z kontaktem z osobą duchowną, która powinna wykazywać wiele zrozumienia i dobrej woli w stosunku do innego człowieka. Związkowcy z miechowskiego DPS-u działają w świetle prawa i są zarejestrowani w strukturach OPZZ "Konfederacja Pracy". Do zarządu głównego dotarły już sygnały o konflikcie. Teraz czekamy na dostarczenie nam pełnej dokumentacji w sprawie. Tym konfliktem powinien zająć się zarząd wojewódzki związku.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Niespokojnie w miechowskim domu starości
krakower
06.11.09, 15:41
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, gdzie ksiądz Kanarek, czy inna Sikorka, ma prawo i związki zawodowe?»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.






