Wojna u kombatantów: szef związków oddelegowany
2009-11-06
, aktualizacja: 06.11.2009 23:02
Dalszy ciąg konfliktu w prowadzonym przez Caritas miechowskim domu pomocy społecznej: za 'destruktywny wpływ na pracowników' ksiądz zakazuje szefowi związków zawodowych wstępu do DPS i przesuwa go do pracy w innym województwie. Do akcji wkracza kuria w Kielcach.
ZOBACZ TAKŻE
- Niespokojnie w miechowskim domu starości (06-11-09, 08:00)
O konflikcie w Domu Kombatanta w Miechowie pisaliśmy wczoraj. Od października tego roku prowadzi go kielecki Caritas. Przejmując DPS od starostwa dyrektor organizacji ks. Stanisław Słowik obiecał, że nie będzie zwolnień pracowników. Zwolnień nie ma, ale pracownicy zostali poprzesuwani na niższe stanowiska, a to wiąże się z niższymi pensjami.
- Czyli zmianą warunków pracy i płacy, które zgodnie z artykułem 24 o związkach zawodowych mogą być zmienione tylko po porozumieniu stron. Tymczasem nikt z Caritasu z nami nie rozmawia mimo naszych próśb - podkreślają pracownicy DPS zrzeszeni w związku zawodowym.
Dlatego kilka dni temu na budynku powiesili transparent "Caritas oszukuje, ludzi nie szanuje".
Wczoraj ponieśli tego konsekwencje. Za "destruktywny wpływ na pracowników" przewodniczący związku Waldemar Aksamit został oddelegowany do pracy w ośrodku Caritasu w Sędziszowie, oddalonym o 40 km od Miechowa. Ksiądz zakazał mu też wstępu do Domu Kombatanta.
Związkowcy już zgłosili sprawę do prokuratury oraz Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie. - Ksiądz pogwałcił nasze prawa pracownicze - mówi jeden ze związkowców, Władysław Kucharski.
- Ksiądz nie powinien zakazywać przewodniczącemu związków zawodowych wstępu na teren zakładu. W ustawie o związkach zawodowych jest mowa o utrudnianiu działalności związkowej i przewidziane są za nią kary grzywny, a nawet pozbawienia wolności - potwierdza Anna Majerek, rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie.
Krakowska PiP przekazała sprawę do dokładnego zbadania Inspektoratowi w Kielcach, bo na terenie tamtego województwa działa prowadzący miechowski DPS Caritas.
Wczoraj sprawie obiecał przyjrzeć się także rzecznik kieleckiej kurii ks. Dariusz Gącik. - W poniedziałek przedstawimy nasze stanowisko w tej sprawie - poinformował "Gazetę".
Ks. Słowik nie uważa, że złamał jakiekolwiek prawa związkowe, bo związku działającego już teraz w strukturach Caritasu nie uznaje. - Oni mi żadnego dokumentu na swoje istnienie nie przedstawili - powiedział nam wczoraj.
Związkowcy zrzeszeni w OPZZ Konfederacja Pracy (na 23 pracowników DPS do związku należy 18 osób) od dwóch lat dawali się we znaki starostwu. Żądali podwyżek (zarabiają ok. 700 zł na rękę) i tym samym wchodzili w spory z kolejnymi dyrektorami placówki. Były strajki i głodówki. To był powód, dla którego władze powiatu postanowiły przekazać kierownictwo Domu Kombatanta pozarządowej instytucji.
- Czyli zmianą warunków pracy i płacy, które zgodnie z artykułem 24 o związkach zawodowych mogą być zmienione tylko po porozumieniu stron. Tymczasem nikt z Caritasu z nami nie rozmawia mimo naszych próśb - podkreślają pracownicy DPS zrzeszeni w związku zawodowym.
Dlatego kilka dni temu na budynku powiesili transparent "Caritas oszukuje, ludzi nie szanuje".
Wczoraj ponieśli tego konsekwencje. Za "destruktywny wpływ na pracowników" przewodniczący związku Waldemar Aksamit został oddelegowany do pracy w ośrodku Caritasu w Sędziszowie, oddalonym o 40 km od Miechowa. Ksiądz zakazał mu też wstępu do Domu Kombatanta.
Związkowcy już zgłosili sprawę do prokuratury oraz Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie. - Ksiądz pogwałcił nasze prawa pracownicze - mówi jeden ze związkowców, Władysław Kucharski.
- Ksiądz nie powinien zakazywać przewodniczącemu związków zawodowych wstępu na teren zakładu. W ustawie o związkach zawodowych jest mowa o utrudnianiu działalności związkowej i przewidziane są za nią kary grzywny, a nawet pozbawienia wolności - potwierdza Anna Majerek, rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie.
Krakowska PiP przekazała sprawę do dokładnego zbadania Inspektoratowi w Kielcach, bo na terenie tamtego województwa działa prowadzący miechowski DPS Caritas.
Wczoraj sprawie obiecał przyjrzeć się także rzecznik kieleckiej kurii ks. Dariusz Gącik. - W poniedziałek przedstawimy nasze stanowisko w tej sprawie - poinformował "Gazetę".
Ks. Słowik nie uważa, że złamał jakiekolwiek prawa związkowe, bo związku działającego już teraz w strukturach Caritasu nie uznaje. - Oni mi żadnego dokumentu na swoje istnienie nie przedstawili - powiedział nam wczoraj.
Związkowcy zrzeszeni w OPZZ Konfederacja Pracy (na 23 pracowników DPS do związku należy 18 osób) od dwóch lat dawali się we znaki starostwu. Żądali podwyżek (zarabiają ok. 700 zł na rękę) i tym samym wchodzili w spory z kolejnymi dyrektorami placówki. Były strajki i głodówki. To był powód, dla którego władze powiatu postanowiły przekazać kierownictwo Domu Kombatanta pozarządowej instytucji.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Wojna u kombatantów: szef związków oddelegowany
konikdrewniany07
07.11.09, 00:39
po pierwsze - to wstyd, że mozna komuś oferować 700 złp za pracę tego typu, wtak trudnym miejscu - to żenująca stawka - czego można oczekiwać odpracowników tak marnie opłaconych ? a po »
Najczęściej czytane24 htydzień




