Absurdy komunikacyjne: zgłoszenia i odpowiedzi (cz. 1)
- Absurdy komunikacyjne: zgłoszenia i odpowiedzi (cz. 3) (28-11-09, 11:40)
- To nie jest miasto dla starych ludzi (24-11-09, 23:02)
- Absurdy komunikacyjne: zgłoszenia i odpowiedzi (cz. 2) (23-11-09, 13:05)
- Przystanek przy rondzie do przesunięcia (23-11-09, 09:00)
- Pasażerowie wolą akwarium od bombardiera (14-11-09, 00:00)
- Absurdalne stada autobusów... Rozpędzić je! (13-11-09, 07:00)
- Absurdy komunikacyjne: przesiadkowy Dworzec Towarowy (12-11-09, 06:00)
- Akcja Komunikacja: Horror na Dunajewskiego (10-11-09, 08:00)
- Absurdy. Przecież to zwykły tramwaj (08-11-09, 23:43)
- Tropimy absurdy w komunikacji miejskiej (08-11-09, 23:43)
na niebiesko - zgłoszenie dotyczy absurdów drogowych i będzie rozpatrywane osobno
na czerwono - przekazane do Działu Inżynierii Ruchu
na zielono - wniosek zostanie rozpatrzony i tam, gdzie to możliwe, zostaną podjęte działania uwzględniające poprawę funkcjonowania komunikacji miejskiej
Witam, przesyłam kilka absurdów:
1. Co prawda było już o tym wspomniane, ale pobieżnie przy bardziej ogólnym problemie. Otóż tunel szybkiego tramwaju jest teoretycznie dostosowany do 60 km/h, podczas gdy tramwaje jadą tam maksymalnie 30 km/h
2. Część osiedla Na Stoku (np. Przystanki Jagiełły, Porazińskiej, Piekarnia) posiada tylko 2 linie autobusowe 122 i 182, obie jadą w tygodniu raz na pół godziny, w odległości 2 minut. Przecież powinny jechać co 15 minut, aby w razie ucieczki jednego autobusu nie trzeba było prawie pół godziny. - (MPK)
3. Autobus nocny 604, pokonuję bardzo długi odcinek z przystanku Zajezdnia Bieńczyce do przystanku Elektromontaż ulicą Łowińskiego, przy której nikt nie mieszka i na której nie ma żadnych przystanków. Zamiast tego powinien jechać niewiele dłuższą drogą ulicami Jagiełły i Poległych w Krzesławicach, gdzie znajduje się 6 przystanków, przy których mieszka sporo osób, a nie zatrzymuje się żaden nocny autobus.
ZIKiT: Oferta nocnej komunikacji autobusowej wraz z układem marszrut nie zapewnia obsługi przewozowej dla wszystkich rejonów miasta Krakowa. Przede wszystkim zapewnia połączenia pomiędzy największymi rejonami generującymi potoki pasażerskie. Niemniej powyższy wniosek zostanie rozpatrzony.
4. Prawie codziennie muszę się dostać ze Stoków w okolicę Parku Wodnego, jako że ode mnie jedzie tam tylko jeden autobus 182, to w razie jego ucieczki zmuszony jestem iść 12 minut na autobus 138. Autobus ten jedzie dużo częściej niż 182 i jest zawsze niemal pusty, za każdym razem można znaleźć miejsce siedzące. Natomiast autobus 182 jest zawsze (o normalnej porze) zapchany (od przystanku Rondo Piastowskie). Dlaczego nie można by częściej puścić 182 kosztem 138, skoro tym drugim prawie nikt nie jeździ?
ZIKiT: Mieliśmy już zgłoszenia o dużym stopniu wykorzystania oferty przewozowej linii nr 182, stąd też zostały zlecone szczegółowe badania napełnień tej linii. Po otrzymaniu i przeanalizowaniu wyników w/w badań - uwzględniając możliwości taborowe oferta przewozowa zostanie dostosowana do występujących potoków pasażerskich.
5. Na przystanku Rondo Mogilskie podczas remontu zamontowano wyświetlacze pokazujące czas odjazdów tramwajów, niestety nie na wszystkich. Na przykład na przystanku 5 w stronę Krowodrzy taki wyświetlacz jest, a w stronę Wzgórz już nie ma. Przecież jak już montowano, to powinny na wszystkich przystankach.
6. Na Ulicy Bora Komorowskiego przed remontem było wiele niebezpiecznych kolein, jednakże dozwolona prędkość wynosiła 80 km/h, po remoncie dostaliśmy równą jak stół szeroką drogę, jednak prędkość zmniejszono do 70 km/h. Ktoś jest w stanie wytłumaczyć dlaczego? Pozdrawiam hexxxtor
Przy okazji niedzieli świeżo czuję smak podróży autobusem nr 105 z Dworca Głównego na Prądnik Czerwony. Linia ta przebiega obok kilku ośrodków akademickich, na tej trasie w ciągu ostatnich dziesięciu lat powstało sporo bloków z mieszkaniami pod wynajem, poza tym istnieją tu od lat akademiki. Coraz większa liczba studentów wysiada wieczorem z pociągu i z walizami, plecakami, tobołami szturmują podjeżdżający autobus. Autobus od dziesięciu lat ciągle podstawia się krótki w niedzielne wieczory. Mimo że już na początkowym przystanku trudno się do niego wcisnąć. Pasażerowie chcący wsiąść pod Politechniką mogą sobie tylko zajrzeć do środka, jeśli w ogóle drzwi się otworzą, ścisk wewnątrz czasem i to uniemożliwia. Nie wiem, kto i kiedy przeprowadza kontrole. Ale na pewno nie jest to rok akademicki i na pewno nie wieczór konczący zwykły lub długi weekend, kiedy wielu studentów spoza Krakowa próbuje się wcisnąć do autobusu nr 105.
W dodatku MPK dwa lata temu zmieniła częstotliwość kursów weekendowych na tej linii. Teraz są rzadziej. Dobrze, że zbudowano Galerię Krakowską - chroni od wiatru osoby, które nie zmieściły się do poprzedniego autobusu i będą czekać na następny ponad pół godziny. Decydentom z MPK polecam szczególnie te kursy w niedzielne wieczory, kiedy do autobusu z potwornym ściskiem wsiądą również bezdomni - przed smrodem można uciec tylko na zewnątrz.
Proszę mi wyjaśnić, ile taka sytuacja będzie trwać. I czy ktoś, chcąc sprawdzić stan faktyczny na tej trasie, weźmie pod uwagę kalendarz akademicki - bo, kierując się "logiką" MPK, domyślam się, że kontrola odbędzie się w czasie ferii.
Pozdrawiam współpasażerów. Monika
ZIKiT: Do tej pory nie mieliśmy sygnałów o przepełnieniach występujących w niedziele w autobusach linii nr 105. Po wykonaniu kontrolnych badań napełnień zgłoszony problem zostanie rozpatrzony.
Szanowna Redakcjo, Ja chciałbym zwrócić uwagę na tramwaje na skrzyżowaniu Karmelickiej, Podwala i Dunajewskiego. Linie 4,12,13,14 i 24 skręcają z Dunajewskiego w Karmelicką i odwrotnie. W sumie w obu kierunkach 48 pociągów, z tego połowa długich, 3-wagonowych. Skręcając w Karmelicką mają one zielone światło razem z samochodami i autobusami jadącymi prosto. Efekt jest taki że na ulicy Dunajewskiego tworzy się długi sznurek aut i autobusów. A gdyby tak jedną z tych linii skierować z Karmelickiej w prawo, w Podwale? Np. 13. W zamian po starych trasach skierować 3 i 7.
Drugi problem-nie doczekałem się odpowiedzi przy okazji absurdów drogowych, ale wracam bo jest ważne i odbija się też na komunikacji miejskiej. Sygnalizacje świetlne. Po co one są włączone nocą? Miałem okazję obserwować wczoraj ruch z autobusu nocnego około 4.30. Nawet na rondzie Mogilskim i na Wiślickiej/Stella Sawickiego po kilka aut przez "kolejkę" zielonego przejeżdża! Pozdrawiam Paweł
Dzień dobry !!! Chciałem zgłosić absurdalną trasę autobusu 175 z której większość ludzi się śmieje. Wypadałoby ją trochę chyba zmienić, aby nie kręciła kółek !!
Jaka Uczelnia w Krakowie poza Uczelnią rodziną Majchrowskich ma pod bramą pętle Autobusową ?
1. Likwidacja pętli autobusowej pod bramą Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego..
2. Skierowanie autobusu 292 do Oś. Złocień.
3. Skierowanie linii 115 do pl. Boh. Getta.
4. Skierowanie linii 192 do Oś. Złocień
5. uruchomienie linii autobusowej Oś. Złocień - Bieżanowska - Wielicka - Łagiewniki - Kampus UJ.
Kraków 09.11.2009, Henryk
ZIKiT: Oferta komunikacyjna kierowana do os. Złocień w postaci linii autobusowych nr 108 oraz 125 jest dostosowana do występujących tam potoków pasażerskich. Wydłużanie do tego rejonu tras linii nr: 192, 292 jest obecnie nieuzasadnione, stąd też linie te kończą trasę na przystanku pn.: "Krakowska Akademia". Dodatkowo dojazd do os. Złocień odbywa się ulicą Półłanki, na której odnotowujemy regularnie wysoką kongestię ruchu (kroki) i w konsekwencji duże opóźnienia w kursowaniu linii autobusowych. W związku z tym planowane jest wprowadzenie korekty rozkładu jazdy linii nr 108, uwzględniającej w/w opóźnienia w kursowaniu, wynoszące nawet do 40 minut.
Chcę napisać o niedużym absurdzie, wręcz absurdziku, którym jednak warto byłoby się zająć po załatwieniu spraw ważniejszych. Chodzi o wyświetlacze w nowych autobusach. Pokazują datę, godzinę, aktualne imieniny i kierunek, w którym zmierza autobus. W mieście, w którym się wychowałam, na wyświetlaczach oprócz tego pojawia się też trasa i nazwy kolejnych przystanków. W sytuacji, gdy w krakowskich autobusach nie ma tablic z przystankami takie informacje na wyświetlaczu bardzo by się przydały. Jazda autobusem bywa wyzwaniem, zwłaszcza dla nowych mieszkańców miasta, np. studentów. Trzeba wypatrywać nazwy przystanku przez szybę, a ta często jest brudna a zimą wręcz obrośnięta nie-wiadomo-czym. Zaprogramowanie wyświetlaczy nie jest chyba dużym problemem, a poprawiłoby komfort jazdy. Znacznie bardziej, moim zdaniem, niż "Bus TV".
z poważaniem Helena
Absurdem z którym mam do czynienia ma na co dzień i w związku z tym doskwierającym mi i mieszkańcom mojej dzielnicy najbardziej, jest rzecz, o której co prawda redaktor Hamarnik wspomina w swoim artykule, lecz wg mnie warta podkreślenia, mianowicie jazda grupami. Otóż od przystanku Pilotów włącznie, autobusy linii 124, 152, 502 a więc bardzo popularne ze względu na swoją trasę w poprzek centrum, jadą w odstępach 1-2 minutowych, następnie jest przerwa naście minut, i znowuż to samo. W drodze powrotnej (centrum - Olsza) jest dokładnie tak samo. Pozdrawiam KS
Chciałbym poruszyć temat absurdów komunikacji miejskiej. Mam duże zastrzeżenia do ułożenia rozkładów jazdy, notoryczne jest jeżdzenie środków komunikacji stadami. Jeśli jeszcze w połowie trasy i łączeniu się kilku linii można te trudności zrozumieć, tak nie bardzo rozumiem jak można ułożyć rozkład tak, że np. z pętli "Kampus UJ" (przy okazji czy nazwa "Os.Europejskie" nie byłaby lepsza) wszystkie autobusy odjeżdzają praktycznie na raz i na następnym przystanku na Bobrzyńskiego pojawiają się w następującej kolejności: 194 - 7:05, 104 - 7:06, 178 - 7:07, 114 - 7:08. Efekt jest taki, że autobusy niejednokrotnie nie mieszczą się na przystankach, blokując przy okazji samochody, a pasażerowie którzy spóźnią się 2 min na autobus już nie mają alternatywy i muszą czekać 15 min na kolejny tabun autobusów? Pozdrawiam Piotr
Może nie do konca to jest absurd, ale na pewno dla wielu uciążliwa sprawa. W autobusach linii 179 (nie wiem jak w innych), gdzie jest także automat do kupowania biletów, kasownik niedaleko automatu jest tak niefortunnie umiejscowiony, ze wielu ludzi nic o nim nie wie, albo jest zasłonięty przez innych, albo zastawiony przez wżzek, i ciężko się do niego dostać. Efekt - trzeba skorzystać z kasownika z przodu albo z tyłu. Innego wyjscia nie ma. Pozdrawiam Krzysiek
Szanowni Państwo, Po przeczytaniu artykułu nasunęły mi się następujące refleksje. Otóż zasadnicze pytanie jest takie: dlaczego w krakowie nie uruchomiono "miejskich/podmiejskich" pociągów? Kraków jest poprzecinany wzdłuż i wszerz torami, dlaczego miasto tego nie wykorzysta do rozładowania natężenia ruchu? Idealny przykład - trasa Dworzec - Balice, pociąg jedzie z centrum na lotnisko 16 min, gdyby zatrzymywał się na przystankach np. - Kraków Łobzów, Mydlniki... czy nie zmniejszyłoby to ruchu na ul. Balickiej? Ośmielam się przypuszczeć, że wielu użytkowników zbiorowej komunikacji przerzuciłoby się na tą propozycję podróżowania. Chyba nie jest to zbyt trudne do zrobienia, tory są, pociągi też... tylko dobra wola i oczywiście odpowiednia cena. Wiele miast europejskich zdecydowało się na takie rozwiązanie, najlepszy przyklad gdzie to idealnie działa to Wiedeń - 1 bilet daje możliwość podróżowania zarówno tramwajami, autobusami jak i pociągami. Myślę, że to jest absurd, żeby mieć taką możliwość i z niej nie korzystać. Pozdrawiam całą redakcję, Agnieszka
Napiszę o linii tramwajowej nr 24, Kurdwanów - Bronowice, dojeżdżają tym tramwajem ludzie do pracy, uczniowe i studenci, tramwaj kursuje od 6 do 10, wiec juz nie obejmuje uczniów i studentów dojeżdżających na późniejsze zajęcia, potem od 13 - 17:30, czyli nie można tym tramwajem ani wrócić z pracy, ani z szkoły czy uczelni. Przed wakacjami tramwaj kursował co 10 min i przez cały dzień, zastanawiam się, komu to przeszkadzało. Teraz narażeni jesteśmy nie tylko na poranne i wieczorne przesiadki, ale też na dodatkowe koszty. Z poważaniem Anna
ZIKiT: Układ marszrut linii komunikacyjnych nie zapewnia wszystkim pasażerom wykonywania bezprzesiadkowych podróży, stąd też przesiadka jest często stałym jej elementem.
Chciałbym zwrócić uwagę na problem przejazdu liniami 139 i 169 w godzinach rannych. Na przystanku "Opolska Estakada" wsiada do tych autobusów masa studentów z pobliskich akademików UR, ludzie jeżdżą w tych autobusach jak przysłowiowe "sardynki w puszce". MPK owszem starało się rozwiązać ten problem puszczając między dwoma sąsiadującymi ze sobą odjazdami 139, linię 169 - cóż z tego skoro autobusy 169 to autobusy krótkie (nie przegubowe) co problemu oczywiście nie rozwiązało. Uważam to za absurd, czy nie można sprawić tak, że ludzie podróżujący tymi liniami w godzinach rannych (7:00 do 8:30) mogli podróżować w normalnych warunkach? D4S
Chcialbym przedstawic pewien absurd krakowskiego MPK. Mianowice chodzi o linie 103 oraz 173, kursujace z Prokocimia oraz Bizanowa w godzinach porannych. Autobus Linii 103 jest za krótki (nie jest przegubowy) i juz na Rondzie Matecznego, nie mówiąc o Grunwaldzkim, pasażerowie nie mogą wsiąść!! Poza tym oba te autobusy kursują prawie o tej samej godzinie, a następny kurs jest 15-20 min później i zarazem małe prawdopodobieństowo dostania sie "fizycznie" do autobusu. Pozdrawiam Andrzej
Nawiązując do Państwa akcji pragnę zgłosić absurdy: rozkład linii "12", Krowodrza Górka, Bronowice, autobusy 8,5 m. Fundamentalny paradoks pojawiający się na ulicach Krakowa to rozkład linii "12". W 2007 roku powołana do życia przez dzisiejszy ZIKiT okazała się tzw. "strzałem w dziesiątkę" (może lepiej użyć "strzał w dwunastkę"). Linia, obsługiwana wówczas najnowszymi bombardierami łączyła Krowodrzę Górkę i Bronowice Małe (ul. Pawią, Basztową, Karmelicką). Kursowała przez cały dzień włącznie z sobotami i niedzielami. Służyła mieszkańcom obydwu osiedli, dowoziła do Galerii Krakowskiej. W niedzielne wieczory wsiadały do niej rzesze podróżnych PKS i PKP. Potem linię zaczęto degradować. W maju 2008 skrócono ją do odludnego Dworca Towarowego. Rozkład jednak był zachowany. W lutym 2009 dokonano na nią "zamachu" drastycznie ograniczając rozkład jazdy. Linia całkowicie zniknęła w niedziele, w soboty kursuje tylko od 9-16, a w dni powszednie między 8:30 a 18:30. Pieniądze zaoszczędzone z tej linii przeznaczono na propagandę w postaci KST. Lipiec - Sierpień 2009 to zawieszenie jej kursowania. We wrześniu br. ponowne "cięcie" rozkładu. Linia w dni powszednie startuje dopiero po godz. 10:00!!! O "dwunastkę" domagają się radni i mieszkańcy Krowodrzy Górki. Chcą ją mieć na osiedlu jako tramwaj całodzienny i całotygodniowy. "Profesjonaliści" z ZIKiT zasłaniają się brakiem pieniędzy. Podaję poniżej skąd powinny być na to fundusze.
1) Skierowanie do tunelu linii "5". Oszczędność wozokilometrów (linia omija Długą) oraz jednej brygady. Linię "5" obsługuje teraz pięć pociągów, a nie sześć jak wcześniej.
2) Zamiana rozkładów linii "7" i "24". Kolejny przykład oszczędności. Zamiast całodziennej linii do Bronowic kursuje teraz szczytowa "24". "7" kończy bieg na Kamiennej, stąd jedna brygada mniej (zamiast sześciu "24-ek" kursuje pięć "siódemek"). Jedynie w godzinach szczytu liczba pociągów 7i 24 jest bez zmian.
3) Zmniejszenie częstotliwości linii "51" z dziesięciu na dwadzieścia minut.
To już się stało. Poniżej co powinno zostać zmienione.
4) Likwidacja kursów linii "19" w soboty co 10 minut. "Dziewiętnastka" w tym czasie często wozi po kilkunastu pasażerów. Ta linia powinna kursować jak pozostałe, co dwadzieścia minut. Zupełnie nie rozumiem, po co "dziewiętnastka" jeździ wtedy tak często. Pewnie przy jej trasie mieszka "ktoś ważny". Zaoszczędzone wozokilometry przesunąć na "12". W ten sposób zostanie zachowana częstotliwość tramwajów na odcinku Krowodrza Górka - Dworzec Główny. Linie "12" i "19" powinny kursować naprzemiennie dając 10-minutowy takt.
zielonym
5) Skrócenie wszystkich autobusów kończących teraz bieg na pętli Nowy Kleparz do Krowodrzy Górki. Dzięki temu kolejne pieniądze mogą zostać przesunięte na o wiele bardziej funkcjonalny środek transportu czyli tramwaj, który bardzo szybko łączy osiedle z centrum. Autobusy stoją w korkach na ul. Prądnickiej, marnują paliwo. Końcówka na krowoderskim dworcu daje pasażerom przesiadkę niemal "drzwi w drzwi". Stamtąd mają bardzo szybkie połączenia tramwajowe z miastem. "5" i "50" z tunelem oraz Rondem Mogilskim. "3" zawozi do Długiej i I obwodnicy. "19" i przywrócona "12" łączy niemal ekspresowo ze ścisłym centrum. Same korzyści dla miasta, w tym środowiska. Pętlę pod Kleparzem przeznaczyć na tymczasowy parking dla samochodów (do czasu przebudowy całego skrzyżowania). Potężne publiczne fundusze przeznaczono na budowę dworca na Krowodrzy Górka, który teraz jest wykorzystywany minimalnie. To jest skandaliczna praktyka.zielonym
Bronowicom od września również pogorszono ofertę przewozową. Ograniczono czas pracy linii "24". Tym samym w weekendy, kiedy rozkłady są i tak rzadsze, pasażerowie mają jeszcze mniej połączeń. Niemal rok temu w soboty czy niedziele korzystali z sześciu linii: 4, 8, 12, 13, 14, 24. Teraz pozostały im tylko cztery 4, 8, 13, 14. W dni wolne z komunikacji miejskiej korzysta mniej pasażerów, ale nie dajmy się zwariować, że nikt wtedy nie jeździ. Zmiana rozkładu "24" powinna być zrekompensowana przywróceniem całotygodniowego rozkładu linii "12", która powinna kursować siedem dni w tygodniu, ramowo w godzinach 6-21 (dni powszednie), 8-20 (soboty), 9-21 (niedziele). Kursy "12" można byłoby zawieszać jedynie w dni ustawowo wolne tj. np. 11 listopada, czy Boże Narodzenie.zielonym
Kolejny absurd stosowany przez MPK. Linie dotychczas obsługiwane przez pojazdy 12 - metrowe są teraz obsługiwane taborem 8,5 metrowym. Autobusy San zamiast przejmować linie obsługiwane przez małe Jelcze Vero (np."154") są kierowane na linie, gdzie kursowały pojazdy normalne ("201", "142", "117" -> to dzięki Państwa interwencji zostało szybko wycofane). Z poważaniem Adam...dla mnie absurdem jest fakt , że jadąc autobusem 155 (wsiadajac powiedzmy na ul. Bujaka) aby dojechać na ul. Szybisko (cały czas tym samym autobusem - nie wysiadając) powinnam skasować dwa bilety lub ewentualnie kupić godzinny. Autobus jedzie ul. Myślenicką skręca w ul. jednokierunkową Merkuriusza Polskiego, następnie pod uzdrowisko w Swoszowicach i tam jest jego zajezdnia. Stoi tam pięć minut i rozpoczyna nowy kurs jadąc ulicą Chałubińskiego i skręca w jednokierunkową Szybisko. Na Szybisko 2 przystanki jedziemy więc nowym kursem, więc powinien być i nowy bilet i to jest paranoja, ponieważ jedzie on tamtędy pierwszy raz jako ze jest to ul. jednokierunkowa. Oczywiście, jadąc już w stronę uzdrowiska można wysiąsć wczesniej i pofatygowac się pieszo 5-10 min, ale nie zawsze jest to realne - warunki pogodowe, starsi ludzie czy kobiety w ciąży. Uważam, ze nowy kurs powinien zaczynać się dopiero od połowy ul. Myślenickiej. Abstrahuje juz od faktu, że autobus ten (155) jeździ tylko raz na godzinę) i zawsze jest okupowany przez gimnazajlistów pchających sie przy drzwiach, więc ciężko wogóle do niego wsiąść, a już o miejscu siedzacym często można tylko pomarzyć. Dla zrozumienia istoty mojego absurdu polecam zaglądnać na www.mpk.krakow.plna rozklady jazdy 155 - trasę do i powrotną. Kk
Linia autobusowa 102. Odjazd z petli Krowodrza Gorka o godz. 7:32 Autobus - Autosan H6 dwudrzwiowy krotki peka w szwach juz na trzecim przystanku pod bylym Gigantem. Autobusem do celu usiluje sie dostac kilkadziesiat osob (studenci AP, uczniowie, ludzie dojezdzajacy do pracy) i juz pod jednostka na ul.Wroclawskiej kilka-kilkanascie osob do autobusu sie nie miesci. Ponadto w przeladowanym autosanie czasami drzwi nie wytrzymuja naporu i psuje sie mechanizm ich domykania, po czym kierowca oglasza koniec jazdy. Powyzsza sytuacje obserwuje od dwoch lat. Czy na ten jeden nieszczesny kurs nie da sie puscic wiekszego autobusu? Moze byc stary i brzydki, ale niech ludzie w nim jadacy nie czuja na calym ciele rak innych ludzi... Pozdrawiam, Pawel - Krowodrza
Chciałam zwrócić uwagę na funkcjonowanie podmiejskich linii autobusowych 249 i 279, (odjazd z Salwatora), których odjazdy bardzo często się kumulują. Jest to ogromnym utrudnieniem dla osób mieszkających w miejscowości Kaszów i innych miejscowości, którzy podróżują pojazdami MPK.Autobusy tych linni odjężdżają często z trzy minutową różnicą, najpierw jeden, potem drugi.np. 249:19.48, 279 - 19.51.A na następny trzeba np. w weekendy czekać półtorej godziny albo dłużej. Przykład: odjazd autobusu 279 z przystanku Salwator, w sobotę: 15.38, odjazd autobusu 249 z przystanku Salwator w sobotę: 15.40. Następny autobus jest zaś o 17.08!!! Przykłady można by mnożyć. Mam też uwagę dotyczącą komunikacji wieczornej. Ostatni autobus z Krakowa przez miejscowość Kaszów odjeżdża z Salwatora w dzień powszedni o: 279: 22.54, a linia 249 o 22.56. Uniemożliwia to np. branie udział w wieczornych kulturalnych wydarzeniach miasta, pójściu do teatru na wieczorny spektakl, kina, na koncert czy dojechaniu z Kazimierza na Salwator itp. Uniemozliwia tez powrót z pracy z odległych dzielnic typu Nowa Huta czy Kurdwanów, bo prawie niemożliwe jest dojechanie na Salwator na czas osobie, która kończy pracę o 22.00 na drugim końcu miasta.Natomiast ostatni autobus do Krakowa przez miejscowość Kaszów odjeżdża o północy. Czy nie można by było uruchomić dodatkowej linii wieczornej z Krakowa np. o 23.15, itp.Te 20 minut na dojazd z odległych dzielnic Krakowa naprawdę uratowałoby wiele osób.
ZIKiT: Zgłoszony wniosek zostanie przeanalizowany. Jednocześnie informujemy, że powyższe linie są liniami tzw. aglomeracyjnymi, funkcjonującymi w oparciu o zawarte porozumienia międzygminne. Sąsiadujące z miastem gminy zamawiają oraz współfinansują w ramach w/w porozumień funkcjonowanie tych linii, stąd też wszelkie zmiany muszą być uzgadniane z właściwą gminą.
Chciałbym się podzielić dwoma uwagami:
1. Pętla "Ruczaj" wydaje mi się być całkowicie bezsensowna - dlaczego te 3 linie (tak na prawdę 2, 424 praktycznie dubluje 124, jest linią pomocniczą) nie podciągnąć na Kampus UJ 3 przystanki dalej? Jestem studentem UEK a mieszkam na ul. Chmieleniec i np. aby dojechać na uczelnię, czy ogólnie w rejon ronda mogilskiego muszę się przesiąść na 128 a przy okazji odczekać 8-14 minut na pętli. Poza tym wystarczy popatrzeć na przystanek "Roztworowskiego": zawsze sporo osób czeka aż wreszcie coś pojedzie dalej a 114 i 194 lubią jeździć razem więc są spore odstępy.
2. Przystanek "Ruczaj" dla 194,114,178 i podmiejskich: tworzą się gigantyczne korki w okolicach porannego szczytu na ulicy Bobrzyńskiego tylko dlatego że autobus staje na przystanku bez kieszeni tuż przed światłami - przez co na zielonym nikt nie jedzie. Poz tym znający teren jadący samochodem za nic w świecie nie chcą wpuścić przed siebie autobusu wyjeżdżającego z kieszeni na przystanku "Wydział Biologii UJ" - bo wiedzą że wtedy sporo przestoją kawałek dalej. Problem przystanków bez kieszeni w całym mieście powinien być rozwiązany.
pozdrawiam Redakcję! Krzysiek
ZIKiT: Przystanek pn. "Ruczaj" jest dla autobusów linii 114, 194, 178 przystankiem przelotowym i linie te zatrzymują się wyłącznie w celu wymiany pasażerów (nie odczekują na nim). Występujące zatory komunikacyjne powoduje przede wszystkim wzmożony ruch samochodowy oraz wzbudzana sygnalizacja świetlna dla pieszych (m.in. dojście studentów do budynków uczelni), zlokalizowana przed przystankiem.
Chciałbym odnieść się do listu czytelnika z artykułu "Absurdy. Przecież to zwykły tramwaj", jednocześnie podając własne argumenty odnośnie absurdów komunikacji miejskiej.
Ad 1. Autor stwierdza: "/Największym nieporozumieniem jest krakowski Szybki Tramwaj/". Z tym całkowicie się zgadzam i popieram większość argumentów autora. Od siebie dodałbym tylko, że czas, który "szybki" tramwaj oszczędza jadąc tunelem, to mniej więcej tyle ile traci się na przejazd przez Rondo Grzegórzeckie. Gdyby ten tramwaj jeździł od Dietla pod Pocztę Główną, a następnie w kierunku Dworca i Politechniki, byłby na pewno szybszy. Tyle, że to rozwiązanie jest raczej niewykonalne ze względu na przepustowość skrzyżowań na tym odcinku.
Ostatnią sprawą odnośnie tego punktu jest fakt blokowania "szybkiego" tramwaju przez normalne linie jadące z Bieżanowa. Autor najwyraźniej sam mieszka w okolicach Kurdwanowa i nie mam mu za złe tego co pisze, ale jako człowiek z Prokocimia muszę mu napisać: tu też żyją ludzie i jakoś muszą do miasta dojeżdżać. Gdyby zrobili nam same linie szybkiego tramwaju na pewno nikt by się nie obraził. Dokładniej odniosę się do tego w następnym punkcie.
Ba, nawet prosiłbym redakcję o zasugerowanie zmiany charakteru linii 51 z okresowej (kursuje tylko w godzinach szczytu) na całodzienną, o większej częstotliwości kursowania w godzinach szczytu. Autorowi wydaje się, że tą linią ludzie kursują wyłącznie do Dworca Głównego, ale to wcale nie jest prawdą. Widzę jak to wygląda z mojej perspektywy, ponieważ bardzo często kursuję tą linią. Praktycznie na całym odcinku aż do Politechniki cieszy się dużą popularnością. W godzinach kursowania, szczególnie porannych, jeszcze nie trafiłem na sytuację, żeby tym tramwajem jechało się choć w miarę luźno. Zwykle do Dietla zostaje dopchany prawie do pełna, a dalej do samej Politechniki zostaje rozładowany.
Skoro linia cieszy się tak dużą popularnością to chyba nie można uznać jej za absurd ? Czasem jedzie nią nawet więcej osób niż 13-stką. Teoretycznie istnienie linii 51 może być wątpliwe ze względu na pokrywanie się jej trasy prawie całkowicie z linią 50. Można by zapytać, po co nam ta linia skoro możemy się przesiadać w 50-tkę jadącą od strony Kurdwanowa? Jednak w praktyce, w godzinach porannych, 50-tka jest już całkiem zapełniona koło Kabla (pierwszy wspólny przystanek). Jazda tym tramwajem to mordęga. Linia 51 nie dość, że skutecznie odciąża linię 50, to dodatkowo daje szansę bezpośredniego dojazdu do wielu popularnych przystanków pasażerom kursujących z Bieżanowa i Prokocimia.
Ad 3. Autor stwierdza: "/Linie kończące bieg na Dworcu Towarowym./* */Chodzi o "12", "51" oraz "7". Otóż wystarczy obserwować wysiadających z tramwajów pasażerów. 99 proc. z nich kieruje się na przystanek, czekając na tramwaj w kierunku Krowodrzy. Obecne rozwiązanie jest bez sensu.".
/Nie wiem jak wygląda sytuacja ludzi wysiadających na Dworcu Towarowym, ani nawet tych kursujących liniami 7 i 12. Natomiast co do linii 51 to koniec jej trasy na Dworcu Towarowym ma sens. Jest nim to, że większość ludzi (przynajmniej obecnie, nie wiem co byłoby po wydłużeniu trasy) wysiada na Rondzie Mogilskim, Dworcu Głównym (w tunelu) i pod Politechniką. Po tych przystankach tramwaj pustoszeje i raczej mija się z celem kurs prawie pustego taboru przez kilka kolejnych przystanków, kiedy można się przesiąść na choćby 50-tkę, która w tym momencie też już będzie luźniejsza.
Tyle chciałem napisać, aby pokazać, że punkt widzenia często zależy od perspektywy z której się patrzy. Jeszcze dla przypomnienia raz poproszę, że warto byłoby gdyby ktoś zainteresował się wprowadzeniem 51-ki jako stałej, całodziennej linii, która w godzinach szczytu kursowałaby choć trochę częściej (np. co 15 min). Na pewno ułatwiło by to życie wielu ludziom, którzy już teraz bardzo lubią z tej linii korzystać. Pozdrawiam, WB
Proszę zwrócić uwagę na przystanek "Dunikowskiego" - rozjazd na Mistrzejowice i Piastów. Czekamy czasem więcej niż 20 min. Aż przejadą wszystkie tramwaje na Mistrzejowice i dopiero potem wszystkie na os. Piastów. Fajnie byłoby, gdyby tak ustalić rozkład, aby ludzie przesiadający się na drugie osiedle nie musieli tak długo czekać, niech tramwaje się wymieniają: np. 10,16,21,9 Prosimy o ułatwienie nam życia. Pozdrawiam Anna
Linia 103 i 173: praktycznie na tej samej trasie (103 jest "troche krotsze"), jezdza w odstepie od siebie 2..3 minuty, po czym jest 20 minut przerwy (soboty, niedziele).
Wyswietlacze na przystankach: w razie awarii grzecznie informuja, ze sa zepsute, ale zegar moglyby dalej wyswietlac. Chyba ze zegar tez jest wysylany z centrum, a nie lokalny urzadzenia. Na trasie od Powstancow do Kabel moglyby pokazywac w jednej linijce najblizszy tramwaj na Kurdwanow, a w drugiej - najblizszy do Prokocimia. Tu juz naprawde nie ma znaczenia, jaki to bedzie numer, wazny jest tylko kierunek. Mozna dodac asfalt na odcinku Dworcowa-Powstancow (i tylko w ta jedna strone), tak by autobusy omijaly regularnie pojawiajacy sie korek na Wielickiej i zyskiwaly te piec czy nawet wiecej minut. Synchronizacja czasu (najlepiej do czasu urzedowego) pomiedzy systemami: czesto kasownik pokazuje inna godzine, inna wyswietlacz w tramwaju, inna automat do sprzedazy biletow, a inna pojawia sie na tablicach na przystankach.
Badania "ile ludzi jezdzi" sa prowadzone czesto nierzetelnie, zamiast wymagania by osoba siedziala w pojezdzie (bywa, ze nie siedzi, a tabelki wypelnia z sufitu) mozna wykorzystac nagrania z kamerek wewnetrznych. A jeszcze lepiej wyposazyc autobusy w czujniki obciazenia, nawet z dokladnoscia 10 %. Dane moglyby byc przekazywane do centrum na biezaco, i mozna byloby reagowac typu "bardzo duze obciazenie na odcinku X-Y, wyslac sklad dodatkowy".
ZIKiT: Przeprowadzane na zlecenie ZIKiT badania napełnień uwzględniają również pozyskanie danych wsiadło/wysiadło na poszczególnych przystankach, stąd też otrzymujemy dokładne dane m.in. o wymianie pasażerów na przystankach. Tak dokładnych danych nie jesteśmy w stanie uzyskać stosując inne proponowane metody.
Budowa estakady na Nowohuckiej - na czas zwężeń (zapewne taki bedzie), postawic zakaz przejazdu przez ten odcinek dla "nie-zbiorkomu". Inaczej nic tamtedy nie przejedzie, bo i teraz sa ciagle korki.
Wprowadzic podatek:
* osoba zatrudniona w Krakowie, a posiadajaca samochod, placi podatek roczny w wysokosci 120 zlotych - chyba ze udowodni, ze pracodawca wyznaczyl mu miejsce parkingowe (na terenie pracodawcy);
* osoba mieszkajaca w Krakowie, a posiadajaca samochod, placi podatek roczny w wysokosci 120 zlotych - chyba ze udowodni, ze ma wyznaczone wlasne miejsce parkingowe (w domku, na osiedlu...)
Jesli i pracuje, i mieszka, placi 240 zlotych. Niech to bedzie nazwane podatek na utrzymanie parkingow. Zamiast dowodu wplaty podatku dostaje specjalny ulgowy bilet roczny komunikacji zbiorowej (bo juz nie tylko MPK) na wybrana linie, od poniedzialku do piatku.
Zwiekszenie priorytetu dla tramwajow (chocby rondo grzegorzeckie) - tak, pojawia sie wielkie korki samochodowe, ale moze tym sposobem tez zmusi sie wiecej ludzi do przesiadki do zbiorkomu.
Wylaczenie swiatel, albo ograniczenie ich liczby, na dolnym poziomie ronda mogilskiego. Jesli nawet przydatne mialyby byc swiatla regulujace ruch tramwaj/tramwaj, to bez sensu sa swiatla pieszy/tramwaj - zblizajac sie do przystanku badz z niego ruszajac tramwaj jedzie na tyle wolno, ze nikogo nie rozjedzie, a czesto musi niepotrzebnie czekac na zmiane swiatla na "pionowe".
Nowa funkcja do biletomatow - "jak dojechac z tego miejsca (gdzie jest biletomat) do wskazanego". Z uwzglednieniem przesiadek i opoznien znanych systemowi. Nawet moglby robic wydruk - przystanek X wysiasc, poczekac Z minut, przesiasc sie do Y". Drukarka chyba jest tam, gdzie mozna placic karta za karte (chociaz to tylko zgaduje).
Na planach komunikacji zbiorowej dodac miejsca z wypozyczalniami rowerow miejskich (a jeszcze lepiej: wykorzystac KKM do tego systemu).
W tramwajach gdzie jeszcze nie ma wyswietlaczy z trzema przystankami, a sa normalne tablice z caloscia linii - dodac "linijke LED", jak weze LED na choinke, z zaswiecaniem kolejnych LED przy przystankach w czasie jazdy. Wystarczyloby ujednolicic odstepy miedzy znacznikami przystankow na tych tablicach, a same tablice bylyby bardziej funkcjonalne niz te trojprzystankowe - bylyby bowiem jednoczesnie zaznaczone miejsca przesiadkowe, no i widac by bylo calosc trasy a nie tylko trzy przystanki. Zmiana zapowiedzi glosowych: * "nastepny przystanek: X", * "X, nastepny przystanek: Y" - dzieki temu jadac tramwajem "pierwszym lepszym" wiem, ze musze juz wysiasc i sie przesiasc na cos innego, bo ja chce jechac w inna strone, za X nastepnym przystankiem w mojej podrozy powinien byc Z. Przy okazji: dosc czesto zdaza sie, ze system stwierdza "nastepny przystanek" ale nie podaje nazwy. Ujednolicenie czcionki na wszystkich wyswietlaczach, i dostosowanie jej do regul typografii polskiej. Wymuszenie kontroli ortograficznej informacji pokazywanej na ekranach w autobusach i tramwajach (o marnej jakosci technicznej przekazu, ani o czestych bledach merytorycznych juz sie nie wypowiadam).
Zwiekszac cene biletow jednorazowych tak, by zmniejszala sie roznica miedzy nim a godzinowym. Tak, aby za jakis czas mozna bylo w ogole z jednorazowych zrezygnowac, a siatke linii przeorganizowac - wiecej przesiadek, ale za to czesciej jezdzace tramwaje i autobusy na troche krotszych liniach.
Nie trzeba w kazdej relacji dawac oddzielnej linii, wystarczy zmniejszyc czasy oczekiwania w przypadku przesiadki. "Centrum" takich relacji powinno byc tam, gdzie sie wsiada/wysiada z wiekszymi bagazami, a wiec dworzec PKP Krakow Glowny (szkoda, ze usuneli ten zabytkowy zegar swietlny, teraz wieczorem w ogole nie mozna odczytac godziny).
Wszedzie tam, gdzie sa dwa (badz wiecej) pasy ruchu, a jezdza autobusy i pojawiaja sie korki, jeden z pasow przemalowac na buspas. Tak, beda klac, i beda wieksze korki dla samochodow - ale znow, moze sie wiecej ludzi przesiadzie na autobus. Teraz moze byc samochodem szybciej, bo tak samo stoi sie w korkach, a autobus dodatkowo na przystanku. Jesli autobus pojedzie wlasnym pasem, to bedzie nim szybciej niz samochodem, a o to chodzi.
Piotr
Chciałbym opisać sytuację która od kilku lat jest dla mnie niezrozumiała. Pisałem w tej sprawie już kilka razy do MPK, która twierdziła, że w tej sprawie nic nie można zrobić, bo tak jest dobrze. Może mamy inne definicję dobra. Sytuacja którą chcę przytoczyć dotyczy linii teraz szumnie nazwanych aglomeracyjnymi: 208,218,226,258. Wszystkie te linie przejeżdżają przez Balice. Miejsca docelowe są oczywiście inne. I teraz w okolicach godziny 17 mamy taką sytuację.
226 - 16:09, 17:54 (105 minut przerwy)
218 - 16:34, 18:20 (106 minut przerwy)
258 - 16:30, 18:05 (95 minut przerwy)
Te trzy wspomniane linie, odjeżdżają z jednego Punktu, to jest Bronowic małych w parominutowych odstępach po 16, po czym następuje przerwa w najlepszym wypadku 95 minut. Żeby tego było mało, jest jeszcze jedna linia, która jedzie do Balic, nie bezpośrednio do centrum ale w okolice lotniska. Jest to linia 208
208 - 16.39, 17:43.
Teraz moje pytanie jest takie? Dlaczego nie można przez tyle lat przebudować rozkładu na tyle, żeby miejscowości znajdujące się na trasie autobusów Rząska, Szczyglice, Balice były lepiej skomunikowane z Krakowem. Pasażerom którzy dojeżdżają w miejsca docelowe i tak jest wszystko jedno czy będą 20 minut wcześniej, czy 20 minut później. Natomiast pasażerowie podróżujący tylko przez kawałek trasy zyskaliby bardziej zagęszczone kursy. Czy nie można by było zrobić tak:
226 - 16:00, 17:30
218 - 16:30, 18:00
258 - 17:00, 18:30
Do tego linia 208 w "szczycie lokalnego ruchu:"
208 - 16:45, 17:45
W takim zestawieniu, najdłuższy czas oczekiwania na autobus, wynosiłby 30 minut. Teraz efekt jest taki, że pasażerowie zajmują pierwszy autobus jaki odjeżdża z przystanku Bronowice Małe, po czym kolejne autobusy jadą puste. Dociera nimi jedynie garstka mieszkańców ostatnich przystanków.
Przez taki układ komunikacyjny, jestem zmuszony jeździć samochodem, busem albo autostopem. Zajęcia, praca, kończy się o nieregularnych godzinach. Tak się nieszczęśliwie składa że albo po 16.30, albo 18.30. I taka sytuacja owocuje spędzeniem przeszło godziny na zimnym przystanku.
Pozdrawiam Michał Ś.
Droga redakcjo! Moim zdaniem największym absurdem drogowym było ustawienie znaków zakazu wjazdu na ul.Zamoyskiego od strony ul.Kamieńskiego. Zrobienie tej ulicy jednokierunkowej ma sens pod warunkiem, że byłyby te znaki ustawione z drugiej strony, czyli ruch powinien odbywać się właśnie od ul.Kamieńskiego w kierunku Rynku Podgórskiego. Wtedy to ma sens, odciąża i tak zakorkowane już Rondo Matecznego, gdzie na dodatek jakiś mądrala ściągnął strzałkę kierunkową do skretu w ul.Kalwaryjską.Wiem że celem zrobienia tam ulicy jednokierunkowej było wyciszenie ruchu na Zamojskiego, ale niestety cały ruch przeniósł się na Kalwaryjską, co doprowadziło w tym rejonie do zakorkowania tej ulicy. Po drugie, z ul.Zamojskiego chcąc wyjechać do ul. Kamieńskiego i tak jesteśmy zmuszeni do powrotu w kierunku Matecznego , gdyż nie ma lewo skrętu (znak zakazu i podwójna linia ciągła) i znów korki , problem z wjechaniem na lewy pas. Proszę o przyjrzenie się tej sytuacji. Z poważaniem Tomasz
Absurdem moim zdaniem jest organizacja przystanku "Bagatela" przy ul. Dunajewskiego. Najpierw przystanek autobusowy, później tramwajowy. Kiedyś jadąc tramwajem widziałem kilka osób dobijających się do drzwi 152, który właśnie opuścił swój przystanek i przejechawszy 2 metry utknął w korku. Stał w nim 2 zmiany świateł, najpierw między przystankami, a później na przystanku tramwajowym. Kierowca nie otworzył drzwi.
Wydaje mi się, że zorganizowanie przystanku "Bagatela" jako przystanku podwójnego autobusowo-tramwajowego z możliwością ponownego otwarcia drzwi jeśli pojazd utknie w korku lub na czerwonym świetle, rozwiązywałoby problem. Ponadto tramwaje nie musiałyby podjeżdżać do przystanku pojedynczo, co zwiększyłoby przepustowość: jeśli bowiem dwa tramwaje jednocześnie otworzą drzwi to, kiedy zapali się sygnał do jazdy, oba powinny być w stanie opuścić przystanek i zwolnić miejsce dla kolejnych pojazdów.Kolejną zaletą przystanku podwójnego byłaby możliwość "dogonienia" jednego pojazdu innym i przeskoczenia np. z "4" do "15". Obecnie jest to niemożliwe, gdyż, żeby jeden tramwaj wjechał na przystanek, drugi musi go opuścić. Przy okazji chciałbym zapytać: jak to możliwe, że w Warszawie tramwaje pokonują łuki i rozjazdy z prędkością ok. 30-40km/h, podczas, gdy w Krakowie nawet na najnowszych torach (wjazd na Rondo Mogilskie od strony ul. Mogilskiej) muszą zwalniać do 10km/h? Pozdrawiam, Maciek - stały tropiciel absurdów
Jestem mieszkanką krakowskiego Ruczaju. Największym absurdem, jaki daję się tam łatwo zauważyć, są 2 pętle autobusowe w odległości 3 przystanków od siebie. Część autobusów jeździ jedynie do pierwszej pętli "Ruczaj" (124, 128, 424), część (194, 178, 114) do drugiej "Kampus UJ". Problemem większości pasażerów (również moim) jest konieczność przesiadki zaraz po dwóch przystankach lub dwa przystanki przed celem. Dodatkowo dojeżdżając z przystanku "Bobrzyńskiego" na przystanek "Ruczaj" w celu przesiadki w 128 trzeba czekać ok. 15min. Wszystkie możliwe autobusy odjeżdżające z Bobrzyńskiego są skumulowane o jednej porze, np. o 8:20, a odjazd 128 jest o 8:40. Jadąc następnym "skumulowaniem" autobusów (ok. 8:38) trudno zdążyć przed odjazdem 128, a następny jest oczywiście za 20 min. Również w drodze powrotnej na Ruczaj, wszystkie autobusy z przystanku "Rostworowskiego" w kierunku "Bobrzyńskiego" odjeżdżają o jednej porze. Ktoś, kto wymyślił taki rozkład jazdy z pewnością w tej bardziej odległej części Ruczaju nie mieszka. Wnoszę zatem prośbę o przedłużenie trasy 128, 124 i 424 o te nieszczęsne 3 przystanki, aż do pętli "Kampus UJ". Z poważaniem, Czytelniczka
ZIKiT: Ograniczone parametry techniczne obydwu autobusowych przystanków końcowych pn.: "Ruczaj" oraz "Kampus UJ" powodują, że ich przepustowość jest wyczerpana. Dlatego nie można planować znaczącego zwiększenia tam oferty przewozowej w tym także przedłużenia linii autobusowych do przystanku "Kampus UJ".
Bardzo prosze o interwencję w sprawie zmiany składu, bądź dodania drugiego wagonu do pojazdów linii 15.- kursujących jako jedyne pojazdy na trasie Stara-Huta (Pleszów) z centrum Krakowa (Cichy Kącik), przewożących tysiące studentów i pracowników uczelni UJ, BJ, AGH, UP (na ulice Oleandry, Piłsudskiego, Al. Mickiewicza itd). Sytuacja jaka panuje na tej linii jest wręcz skandaliczna. Podróż w godzinach porannych tzn. pomiędzy godz. 7-9 oraz popołudniowych 15-17 jest tragiczna. Ludzie ściśnięci jak "śledzie w puszce", podróżują zdezelowanymi, pamiętającymi początki lat 70-tych jednowagonowymi pojazdami, z ciągle psującymi się fotokomórkami w drzwiach.
Pisałem i rozmawiałem w tej sprawie z ludźmi odpowiedzialnymi za Transport Publiczny w ZIKiT m. innymi z (...) Z-cą Dyrektora ds. Transportu Publicznego (....) Rok temu (JESIEŃ 2008 R) po mojej interwencji, zlecił p. dyr. kontrol ilości przewożonych osób na tej linii, wynik był zatrważający, normę przekroczono kilkakrotnie dalej nie zmieniono nic. Jedyną możliwością, aby poprawić warunki podróży do i z pracy, jest po prostu wsiąść w samochód i zapchać zakorkowane centrum miasta. Dlatego jak słyszę wypowiedzi ludzi odpowiadających za Transport Publiczny w naszym pięknym Królewskim Grodzie, to nie mogę powstrzymać się od śmiechu, jak można takie brednie bezczelnie ludziom wciskać. Pozdrawiam Artur (pracownik UJ)
Witam, nie wiem czy na dobrego maila piszę, ale chciałbym zgłosić/dodać kolejny absurd drogowy. O tyle uciażliwy, że postanowiłem go opisać. Idąc codziennie do pracy z przystanku "szybkiego tramwaju - dworzec główny tunel" poprzez "dworzec główny" (czytaj Galeria Krakowska) wychodzę na ulicę Pawią (wejście obok Satruna) przechodzę przez przejście na drugą stronę a tam wisi zakaz ruchu pieszym 160 metrów (pozostałość po remoncie ul. Warszawskiej). Dla mnie nic dziwnego poprostu mieszkam w Polace, ale dla obcokrajowców nie jest to takie oczywiste. Muszę prawie za każdym razem komuś tłumaczyć, że tu tak jest, żeby się nie przejmowali tylko brali wszystko na zdrowy rozsądek i uważali na przejściu bo prawie nikt nie przepuszcza pieszych.. Pozdrawiam Paweł
Kolejny moim zdaniem absurdem komunikacji miejskiej są linie kursujące na Ruczaj i kończące swoje trasy na tej właśnie pętli (124,424,128), która od dawna już nie pełni swojej roli. To miejsce, jako przystanek końcowy to jakieś nieporozumienie 50 proc. pasażerów musi czekać przeważnie ok.10min na przesiadkę, by podjechać kolejne 2 lub 3 przystanki na Bobrzyńskiego lub kolejną pętlę (Kampus UJ), której nazwa też nie wiadomo skąd w ogóle się wzięła - przecież kampus to właśnie pętla Ruczaj w rzeczywistości. Dodatkowo jadą w druga stronę, zaplanowanie przesiadki na autobus linii 128 lub 124 jest często nierealne, bo autobusy jadące ze Skawiny lub te ruszające z Kampusu są spóźnione 1-2 min a to wystarcza, by nie zdążyć na pożądany autobus. Podobno za mała jest pętla przy Europejskim.
Ale może prostym rozwiązaniem byłaby rezygnacja z postoju autobusów w tym miejscu na rzecz ruchu ciągłego. Ktoś zapyta o odpoczynek kierowców. Ten problem został już rozwiązany na pętli tramwajowej na Bronowicach (jak opisywała to jakiś czas temu Gazeta). Kierowcy w przeciwieństwie do autobusów musza odpoczywać i dlatego warto wprowadzić ich rotację między pojazdami. Podobny absurd dotyczył jeszcze nie tak dawno linii 609, ale na szczęście pod naciskami miasto się ugięło. Pozdrawiam Ireneusz
Z jednych absurdalnych (a jest ich wiele ) rozwiazan mpk uwazam funkcjonowanie rozkladu jazdy w okolicach Olszy , przez przystanki takie jak "Brogi" przejazdzaja 2 autobusy - 129 oraz 159 , nie wiem dlaczego np w niedziele odjezdzaja one w tym samym momencie powodujac ze tak naprawde zeby stamtad sie wydostac czasami trzeba czekac ok 30 min. Przesuniecie rozkladu ktoregokolwiek z autobusow chocby o 10 min napewno polepszylo by przeplywowosc komunikacyjna w tym rejonie. Pozdrawiam! Marcin
Szanowni Państwo! Kolejnym absurdem MPK jest pozostawienie dla trzech linii tramwajowych pętli Łagiewniki: 10, 11, 18. Także tutaj podobnie jak na Dworcu T. można zobaczyć tabuny ludzi pędzących do tramwajów jadących do Borku. Do tego dwa tramwaje jadą przez Kapelankę na Borek (trasa dłuższa, choć niekiedy szybka, ta sama na odcinku Dietla) oraz JEDEN tramwaj z centrum (8) i do tego wiecznie pusty tramwaj 23 jadący nie wiadomo po co na trasie Borek-Bieżanów. Nie wspominając już absurdalnego ułożenia świateł na skrzyżowaniu Tischnera-Wadowicka-Zakopiańska-Bożka dla wszystkich i pieszych i samochodów i TRAMWAJÓW. Można by pomyśleć o sensowniejszym układzie przystanków
W Łagiewnikach jest też pętla autobusów. Tutaj też można użyć rozważań jak Kleparz-Dworzec T. = Łagiewniki-Borek. Skoro jednak są tu połączenia wygodne na południowy wschód niech już będzie. Może by jednak wydłużyć linię 155, kierującą się do Swoszowic Uzdrowiska (czy rzeczywiście tyle ludzi jeździ tą trasą do Uzdrowiska, by to było opłacalne??), bardziej na południe i zrobić pętlę np. Wróblowice Cmentarz albo gdzieś poza Krakowem na południe. Jest to dzielnica rozbudowująca się, oczywiście nie w tempie Ruczaju, poza tym południowe tereny pod Krakowem też potrzebują komunikacji, a jedyna stąd do Borku jest nie zawsze wystarczająca i przyjemna. Albo dołożyć linię na trasie Myślenicka-Łagiewniki, przy obecnych korkach byłaby to większa łatwość przedostania się do centrum.
Polecam powyższe uwadze Czytelników, Redakcji i MPK oczywiście. Rafał
ZIKiT: Oferta komunikacyjna dostosowana jest do występujących potoków pasażerskich. Nie stać nas na kierowanie pełnej oferty przewozowej do Borku Fałęckiego stąd też część linii kończy trasę na przystanku Łagiewniki, który jest węzłem przesiadkowym.
Mieszkam w małej miejscowości 5km za Krakowem. Dojeżdżam prawie codziennie linią autobusową 220 która nie kursuje zbyt często. Co 1,5-2h nie mówiąc o sobocie czy świętach. Kawałek obok znajduje się miejscowość Zielonki do której autobusy jedzą co 15-20 minut. Porównując moją miejscowość z tą drugą jest po prostu śmieszne. W okresie wakacji podstawiają nam najnowszy model solarisa z tym, że niestety kursuje tak samo. O tyle dobrze, że jest gdzie usiąść bo normalnie to cały autobus stoi a kierowca zazwyczaj się nie spieszy. Próbowaliśmy skontaktować się w tej sprawie z gminą, ale niestety nam nie pomogli. Większość przesiadła się na busy, które jeżdżą co 10minut, ale po miesiącu takiej jazdy większość by zbankrutowała. Jest to trochę absurdalne gdyż pobliskie wsie oddalone od siebie o 8-15km autobusy sprawują się bardzo dobrze. Krzysio
ZIKiT: Linia nr 220 jest linią tzw. aglomeracyjną funkcjonującą w oparciu o zawarte porozumienie międzygminne, na mocy którego gmina Wielka Wieś określa i zamawia wielkość oferty przewozowej realizowanej tą linią.
Kiedyś przed laty po Krakowie kursowały nocne tramwaje. Niestety pewnego razu wycofano się z tego pomysłu argumentując to m.in. hałasem jaki one powodowały. Aktualnie możliwości techniczne torowisk i nowsze zezwala na to, żeby tramwaje kursowały ciszej. Myślę, że na najbardziej obciążonych trasach warto by zamienić linie autobusowe tramwajowymi. Bądź wydłużyć weekendowe kursy niektorych linii dziennych, tak, żeby kursowały np. do godziny 1 w nocy. Np. do Bieżanowa (9,13), Kurdwanowa (7), Krowodrzy (7, 19), Bronowic (4,8, 13), Borku Fałęckiego (8,19) czy Nowej Huty (4,9). Celowo proponuję tutaj na Kurdwanów linię 7 a nie "propagandowy szybki tramwaj 50", bo przecież nikt nie będzie wracał np. na Krowodrzę specjalnie idąc na kurs linii 50, która kursuje opłotkami.
Obecnie taryfa dzienna i nocna zostały zrównane, więc to nie powinno stanowić dodatkowych problemów. Odzyskane w ten sposób autobusy nocne warto skierować na nowe trasy, w rejony do tej pory nie obsługiwane (np. obecna linia 601, mogłaby dzięki kursować przez teren Miasteczka Studenckiego, gdzie obecnie szans dojazdu po 23 nie ma...). Oczywiście pozostaje kwestia częstotliwości takich linii, ale myślę, że częstotliwość 20-30 minut. A dzięki temu otrzymamy dojazd z pierwszej obwodnicy do wszystkich większych osiedli Krakowa i to dzięki sześciu liniom tramwajowym. Do tego odpowiendio ułożona siatka połączeń autobusowych (skomunikowanie tego wszystkiego!) i możemy otrzymać naprawdę dobrą sieć komunikacji nocnych. Ale, żeby nie popaść tylko w krytykanctwo, ważne jest, że w sieci komunikacji nocnej już coś się ruszyło i naprawde jest lepiej, niż np. 3-4 lata temu! Co nie znaczy, że jeszcze lepiej być nie może.
Pozdrawiam Piotr z Krakowa
Witam, nawiązując do artykułów http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,7234828,Tropimy_absurdy_w_komunikacji_miejskiej.html chciałem dodać kilka informacji. Andrzej.
<p style="color:#2E8B57">1. Napisaliście "Do podkrakowskich Łuczanowic jeżdżą dwa autobusy komunikacji miejskiej. Na początku października na jednej z linii przesunięto czas odjazdu o 10 minut - z 7.50 na 8 rano. - Poskutkowało to tym, że dzieci, które dojeżdżały do szkoły na ósmą, spóźniały się na zajęcia - zaalarmował nas pan Krzysztof z Łuczanowic. Po interwencji "Gazety" przywrócono stary rozkład jazdy, a Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu przyznał, że była to nietrafiona zmiana." Dokładnie tak sama sytuacja jest od lat w Zabierzowie. Autobus 248 (z Zelkowa) przyjeżdża pod gimnazjum o 7.51 podczas gdy lekcje się zaczynają o 7.50. W dodatku w autobusie tym o tej godzinie większość pasażerów to uczniowie gimnazjum, za przystankiem w Zabierzowie nie jest już tak przepełniony. Cóż, zgłoszenie tego MPK nic nie pomogło bo odesłano do gminy Zabierzów. Rodzice napisali pismo do gminy ale tam nie widzą problemu mimo, że co roku dużo środków budżetowych przeznaczają na dopłaty do komunikacji a zmiana wymagała by przesunięcia autobusu o kilka minut. Widać nieudolność organizacyjna u nas musi być.</p>
2. Pozostałe sprawy tylko częściowo dotyczą MPK. Jakiś czas temu wprowadzono bilet zintegrowany na PKP PR w kierunku do Krzeszowic. Niby ciekawa oferta ale pociągi bez przerwy się spóźniają, najczęściej spóźnienie jest porównywalne do czasu przejazdu do Krakowa. W związku z tym próbowałem kupić miesięczny zintegrowany bilet aglomeracyjny (czyli ze strefą podmiejską) wraz z biletem na PKP - aby mieć możliwość jazdy zarówno pociągiem jak i autobusem. Okazuje się, że nie ma takiej możliwości - można kupić bilet zintegrowany na wszystkie linie miejskie + PKP. Trochę rozumiem zamysł bo po co kupować bilet na linie podmiejskie i równocześnie bilet PKP ale odpowiedź jest prosta - gdyby PKP PR było pewnym przewoźnikiem to nie byłoby takiej potrzeby. Zgłaszałem to PKP PR ale oni nawet nie znają swojej oferty a urząd miasta (http://www.caravel-krakow.pl/) które się chwali biletem zintegrowanym, sprawą nie interesuje się. Dodatkowym nie zrozumiałym dla mnie jest dlaczego bilet zintegrowany nie działa z KKM.
3. Pozostając przy PKP PR. Jeśli się chce skorzystać z kolei aglomeracyjnej trzeba kupić bilet, za 2,50 zł do pierwszej strefy. Zwykle trzeba odstać do kasy - 10 czasem 15 a zdarza się i więcej minut (bo nie ma osobnej sprzedaży biletów aglomeracyjnych). Trudno kupić bilet z wyprzedzeniem bo są czasowe (2h). Jeśli czas podróży wynosi mniej niż 20min. a czas zakupu biletu jednorazowego 10 to stanowi to ponad 50% zwiększenie czasu podróży - doprawdy wstyd, że nie wprowadzono innego systemu biletowego dla kolei aglomeracyjnej.
Powyższe sprawy powodują, że z komunikacji aglomeracyjnej trudno korzystać i większość pozostaje przy podróży autem.
W związku z listem czytelnika dotyczącym absurdów komunikacyjnych chciałem wziąć w obronę szybki tramwaj. Nie wiem jak sprawa wygląda na południu Krakowa ale na północy jest on prawdziwym zbawieniem. Zaczynając od dworca jedziemy tunelem, potem specjalnym pasem przy torach kolejowych, potem jest dworzec towarowy a potem jedzie wiaduktem nad torami. Co prawda później 2 x przecina ulice ale to go znacznie nie spowalnia. Tramwaj taki omija korki na al. 29 Listopada, oraz na Nowym Kleparzu. Co z tego że w tramwaj nie jedzie 70km/h ale jedzie i tak kilkakrotnie razy szybciej niż autobusy, czy wczesniej jadący tramwaj przez ulicę Długą. Szkoda tylko że kończy się na Krowodrzy a nie jedzie dalej na Azory czy na Prądnik Biały, Górki Narodowej(jesli chodzi o sprawiedliwość to chyba ważnijesze żeby tramwaj w ogóle był niż żeby był to szybki tramwaj). W zupełności muszę się zgodzić co do prędkości w tunelach, tramwajów kończących bieg na dworcu towarowym itd. Jeśli chodzi o dworzec MPK w Krowodrzej Górce to zgadzam sie że jest on nie wykorzystywany.
Problem osiedla przy Kuźnicy Kołłatajowskiej.
Gdzie kończy się tramwaj, tam zaczyna się mój problem. Jestem mieszkańcem osiedla przy Kuźnicy Kołłątajowskiej. Jedynym "normalnym" autobusem który tutaj dojeżdza to 137. Z pozostałych idzie się około 20 minut, lub są to linie strefowe. Autobus ten stoi chyba we wszystkich możliwych korkach. Nie wiadomo po co autobus ten jedzie do Nowego Kleparza, gdzie stoi w zawsze w ogromnym korku. Jedynym powodem dla którego miałby on jechać do Nowego Kleparza jest puszczenie tego autobusu dalej np. do dworca PKP - co byłoby najlepszym rozwiazaniem. W przeciwnym wypadku można by skrócić trasę tego autobusu do dworca w Krowodrzej Górce i podwoić jego częstotliwość.
Swoją drogą to jakim cudem miasto chciałoby przekonać mieszkańców mojego, nie małego już osiedla do korzystania z MOK, skoro nie ma tu nawet jednego normalnego autobusu, o tramwaju który jest tam gdzieś w odległych planach już nie wspomne. Wszystko to pewnie wymaga sporych nakładów, ale do tego czasu mieszkańcy mojego osiedla, oraz całej gminy Węgrzce i innych kotłują się z rana w korku na ulicy Mackiewicza, oraz na al.29-go Listopada.
Tutaj pojawia się kolejny absurd - jednokierunkowa ulica Jabłonna. Nie wiadomo dlaczego ktoś jedną z ulic którą można by wjechać do miasta zrobił jednokierunkową. Likwidacja kilku znaków usprawniłaby znacznie dojazd.
Paweł
Witam, ja chciałbym poruszyć temat przejazdu kolejowego na ulicy Łokietka. Dlaczego rogatki są zamykane na 4-5 minut przed przejazdem pociągu? Powoduje to nieprawdopodobny korek, szczególnie w godzinach szczytu - zakorkowane są ulice Łokietka, Wybickiego, nawet Batalionu Skała. Nie rozumiem idei, spokojnie - jak na podobnym przejeździe przy ulicy Rydla - wystarczyłoby zamykanie go na 1 minutę przed pociągiem, powiedzmy nawet 2 minuty. To zdecydowanie poprawiłoby płynność ruchu. Pozdrawiam, dziękuję, Grzegorz
Uprzejmie proszę o przyjrzenie się autobusom linii 158 wyjeżdżającym z Placu Bohaterów Getta w dni powszednie rano, kurs o 7.53. Kiedyś jeździł tym kursem duży autobus do którego mieścili się bez problemu wszyscy chętni, teraz od dłuższego czasu jeździ dużo mniejszy, w którym jest tylko kilkanaście miejsc siedzących. Tymczasem często już na pierwszym przystanku wsiada kilkanaście osób, na następnym obok wiaduktu na Wielickiej nawet kilkadziesiąt i dalsza podróż odbywa się w bardzo uciążliwych warunkach. Proszę w imieniu swoim i wszystkich stale podróżujących na tej trasie osób o przywrócenie "normalnego" dużego autobusu na ten kurs. Amelia
Państwu ze ZDiK-u i MPK polecam w szczególności przyjrzeć się stanowi nawierzchni na wielu przystankach w Krakowie. Przystanki 'Opolska estakada' na trasie linii 172 w kierunku Bronowic, 'Czarnowiejska' w stronę Kleparza, 'Olsza II' jak i wiele innych przerażają chyba każdego. Dla mnie największym absurdem jest rodzaj materiału z jakiego wykonuje się nawierzchnię na przystankach w Krakowie (kostka CHODNIKOWA (!), płyty betonowe, asfalt drogowy), którą przepełnione autobusy rozjeżdżają co chwilę. Nie mogę zrozumieć, dlaczego odpowiednie służby nie potrafią użyć odrobiny wyobraźni. We Wrocławiu, dla przykładu, problem nie istnieje, gdyż do budowy wszystkich zatoczek używa się kostki brukowej. Spisuje się ona w sam raz, a pasażerowie i kierowcy autobusów nie muszą narzekać na utrudnienia. m.
Szanowni Państwo, Nie będę zapewne ani pierwszym, ani ostatnim, który zgłasza absurd panujący od lat w okolicach Ruczaju i o jego zmianę postuluje. Ogromny obszar po obu stronach ulicy Kobierzyńskiej, który zamieszkuje wciąż rosnąca liczba ludzi, obsługiwany jest przez trzy linie autobusowe (106, 116 i 166), z których tylko jedna kończy bieg na Rondzie Grunwaldzkim, a pozostałe jadą do zajezdni w Łagiewnikach. W efekcie tereny te nie mają bezpośredniego połączenia z centrum miasta. Do życzenia pozostawia też pojemność poruszającego się po tych trasach taboru. Nie widziałem dotąd sytuacji, aby w autobusie odjeżdżającym z przystanku Torfowa było "luźno". Prywatni przewoźnicy też nie pomagają, bo musieliby chyba jechać sznurem. Trudno się więc dziwić, że większość mieszkańców okolicy uruchamia własne samochody, czego efektem jest poranny i popołudniowy paraliż arterii łączących z miastem. Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się rower, ale nie rozwijam tematu, bo nie miejsce to i czas na narzekania na całkowity brak ścieżek w okolicy. Zresztą nikt o przeciętnym zdrowiu nie przewiezie rowerem dziecka lub dwójki z tornistrami, workami i innym dobytkiem.
Stąd mój apel - zwróćcie proszę uwagę na zapomniany obszar ulic Lubostroń, Obozowej, Pszczelnej, Torfowej i Skośnej. O ile okolice Osiedla Europejskiego i tzw. starego Ruczaju skorzystały, bo w ich stronę jadą autobusy wiozące studentów, to Kobierzyńska nie miała tyle szczęścia. Tomasz
ZIKiT: Uwzględniając wzrost zapotrzebowania na przewozy na ciągu ul. Kobierzyńskiej zwiększono częstotliwość kursowania m.in. linii nr 116 oraz skierowano do obsługi przepełnionych kursów linii nr 106 autobusy wielkopojemne. Jeżeli analiza wyników przeprowadzanych aktualnie badań napełnień linii nr 106 wykaże dalsze występowanie przepełnień, wówczas rozważane będzie zwiększenie oferty. Zaznaczyć należy, że w godzinach szczytu przewozowego nie można oczekiwać aby w autobusach było "luźno". Oczywiście nie może dochodzić do sytuacji występowania przepełnień uniemożliwiających wykonanie podróży.
Korzystam często z linii 151 na trasie Os. Kliny - Borek Fałęcki. Cieszę się, że ostatnim czasem zwiększono liczbę autobusów na tej linii, ale nie mogę zrozumieć, dlaczego wprowadzono dwa kursy o godz. 9.31 i 9:35. Jest to niezrozumiałe, gdyż pozostałe kursy są ustalone z przerwami 15-30 min. W związku z tym zapewne drugi autobus będzie woził powietrze. Myślę, że przesunięcie tego drugiego kursu o 10-15 min. byłoby uzasadnione. Marcin
a) tramwaje przyjeżdżąją w losowych zupełnie momentach (najczęściej zgodnie z prawem Murphy'ego czyli interesujący nas właśnie odjechał),
b) na przystanakach tworzą się korki (szansa że tramwaje tych 10 linii będą przyjeżdżały w równych odstępach jest bliska 0),
c) odstępy między tramwajami tej samej linii są z konieczności duże (10-40 minut).
Tego, że tramwaje nie trzymają się rozkladu jazdy raczej nie zmienimy (z przyczyn obiektywnych), ale gdyby linii było 10-12 (w tym 2-3 linie typu circle), a na dowolnym odcinku najwyżej 5 (w samym centrum) to mogłyby odjeżdżać co maksymalnie 10 minut i wtedy nikt by się rozkładem jazdy nie przejmował. Oczywiście wtedy przesiadki musiałby sie odbywac dużo częściej (co by się wiązało z koniecznością zmiany cen biletów, szczególnie jednorazowych), ale średni czas podróży (wraz z oczekiwaniem) na pewno by się zmniejszył oraz byłby bardziej przewidywalny. (To są poglądy wyłącznie moje, a nie mojego pracodawcy). Z poważaniem, Tomasz
Zastanawiałem się nad napisaniem bezpośrednio do MPK, kiedy akurat zaczęła się akcja dotycząca absurdów w komunikacji miejskiej. Moje spostrzeżenie dotyczy komunikacji autobusowej, a konkretnie bezproduktywnych przejazdów (pusty autobus) pt. "Wyjazd na linię" i "Zjazd do zajezdni". Obserwacje te z uwagi na miejsce zamieszkania dotyczą szczególnie linii wyjeżdżających na pętlę Kampus UJ. Nie widzę żadnego racjonalnego powodu, dla którego przynajmniej na części trasy z zajezdni autobus nie może zabierać pasażerów, gdzie będzie jasno określony kierunek np. właśnie "Kampus UJ". To samo dotyczy zjazdu do zajezdni, gdzie można określić, o którą zajezdnię chodzi. Oczywiście wymaga to pewnej "gimnastyki" i ustawienia informacji o przystankach na trasie, ale nie stanowi to chyba głównej przyczyny. Pozdrawiam Bartosz
Szanowna Redakcjo, Z zaciekawieniem przeczytałem Wasz artykuł z 8 listopada zatytułowany "Przecież to zwykły tramwaj". Z uwagami dotyczącymi "szybkiego" tramwaju, zawartymi w punkcie pierwszym, trudno się nie zgodzić. Natomiast w osłupienie wprawił mnie punkt drugi, w którym autor artykułu absurdem określa utworzenie niskopodłogowego taboru linii 51. Chciałbym zwrócić przy tej okazji uwagę na następujące kwestie:
1. Mimo, że trasę z pętli Bieżanów obsługują tramwaje 3,13,9,23 i 51 nie ma tu mowy o podróżowania do centrum pustymi wagonami. Autora artykułu zapraszam na taką wyprawę godzinach szczytu. Dobrą symulacją będzie wycieczka w okresie wakacji gdy linia 51 jest zawieszona. W tym okresie na przystanku Wlotowa niektórym pasażerom nie udaje się wsiąść.
2. Korki na ulicy Wielickiej ciągną się niejednokrotnie przez całą jej długość. Jeżeli miasto chce ograniczać ilość pojazdów kierujących się tą trasą do centrum, powinno dać podróżującym rozsądną alternatywę. Taką propozycją dla mieszkańców Bieżanowa jest z pewnością linia 51.
3. Odcinek Bieżanowska-Pętla Bieżanów jest niemal w całości bezkolizyjny (wyłącznie światła koło przystanku Wlotowa oraz Jerzmanowskiego z drogami osiedlowymi). Uważam, że jest to jedna z najszybszych i najdłuższych tras w mieście. Dlatego bardzo dobrze nadaje się do obsługi przez szybkie składy.
4. Byłoby rozsądne, gdyby w przyszłości linie 50 i 51 na wysokości ul. Nowosądeckiej odbijały w prawo i nieistniejąca jeszcze trasą nowopłaszowską łączły się z linią z Golikówki na wysokości Tandety. Pozwoli to oszczędzić sporo czasu omijając ulicę Starowiślną i przeładowane skrzyżowanie z Dietla. Wtedy trasy linii 13 i 51 nie pokryją się niemal wcale.
5. Na trasie linii 51 znajduje się Szpital w Prokocimu. Dlaczego umożliwienie dojazdu taborem niskopodłogowym osobie z wózkiem autor określa mianem marnowania taboru?
Bieżanów to niezamożna okolica, nie mająca takiej siły przebicia jak Ruczaj czy choćby Kurdwanów. Nie oznacza to, że mieszkańców tej okolicy należy komunikacyjne izolować czy odmawiać im prawa do korzystania z udogodnień, jakich na szczęście, coraz więcej zapewnia nam Krakowskie MPK. Idea szybkiego tramwaju, w jakiejkolwiek formie uda się ją zrealizować, powinna być rozszerzana na wszystkie rejony miasta. Pozdrawiam Piotr
Sytuacje, które przytoczę niewątpliwie warte są wytknięcia i bezwzględnego potępienia. Jestem pracownikiem Uniwersytetu Jagiellońskiego (miejsce pracy: Kampus na Ruczaju) i razem z tłumem studentów i mieszkających w akademiku przy ul. Bydgoskiej codziennie "startuję" z przystanku "Kawiory". Trasa z Kijowskiej na Ruczaj zahacza o wiele punktów będących przystankami startowymi studentów (np. przystanek przy AGH, czy UR), dlatego spora liczba autobusów i ich punktualność tym bardziej są tu niezbędne. To co się dzieje z pojazdami linii 194 (jedynego bezpośredniego na kampus od "nas") oraz 144 (można ewentualnie "podjechać" w bardziej korzystne miejsce) przechodzi ludzkie pojęcie. Każdego ranka staram się zdążyć na godzinę ósmą, czyli taką, o której zaczyna się najwięcej zajęć (a ja oczywiście zaczynam pracę). Między godziną dwadzieścia po siódmej i za dziesięć ósma (a o tej ostatniej porze już jestem definitywnie "spalony") bywa, że nie dociera ż a d e n autobus (ani 194, ani nawet 144). Oprócz tego, że masa ludzi ma już spóźnienie, to jeszcze na nasz i kolejne przystanki dochodzą bez przerwy ludzie chętni na kolejne kursy. I kiedy łaskawie podjedzie cokolwiek, tłum wciska się do i tak już niemiłosiernie zapchanego autobusu, a potem okazuje się, że większą część trasy jedziemy kilka metrów za 124 lub 114 (również kierunek: Ruczaj) i w ten sposób na Kampus docierają na raz po trzy długie autobusy. Jak to wszystko ma się do rozkładów jazdy chyba nie muszę pisać. Podczas kiedy na "kawiorach" powinno być po trzy razy 194 i tyleż 144, "łaskawcy" odwiedzają nas raz i to mocno za późno. I tak jest dzień w dzień! Czasem stojąc blisko kierowcy słyszy się prośbę o zgłoszenie opóźnienia w kursie sięgającego więcej niż 3 minuty... Kierowca beztrosko prowadzi dalej (właściwie czasem nawet nie tak beztrosko: mając na względzie olbrzymie spóźnienie kierowcy "prują" i co moment hamują tak, że starsi ludzie lądują na podłodze). I jak cokolwiek ma się zmienić? I teraz wisienka na torcie: kiedy już taki delikwent jak ja, wsiądzie do autobusu przeklinając na czym świat stoi i w myślach klecąc kolejną wymówkę dla kierownika, patrzy na ekran w autobusie, a tam... animowana historyjka o tym, jak gościowi psuje się samochód i w mig łapie pojazd komunikacji. Można również przeczytać, że "nasze" MPK zajęło dziewiąte miejsce w rankingu miejskich komunikacji na świecie. DZIEŃ ŚWIRA! Z poważaniem i nadzieją na lepsze Filip
Absurdem jest rozkład jazdy autobusów linii 207, 227, 237 oraz 297 oraz lepsze byloby skrócenie tras tych linii.
1. Aby dostac do tych autobusów np. z centrum to jest jazda na nowy kleparz przez korki alejami, lepszy bylby szybki dojazd tramwajem np. 50 do krowodrzy i przesiadka na te wymienione autobusy i stamtad szybki wyjazd za miasto. I cala trasa choc z przesiadka bylaby szybsza
2. Nieuzadniony jest rozklad jazdy autobusow na odcinku Zielonki - Kraków Nowy Kleparz, czasem jest ze dwa autobusy na ten samej trasie jezdza w ostepie 2 minut a nastepny 5 minut a kolejny dopiero za ponad 50 min. Np 207 w strone Nowego kleparza Przystanek Pleszowska linia 237 jest o 19:37, linia 207 19:44 linia 297 19:47 a potem dłuuga przerwa, mysle ze meiszkancy Zielonek i krakowa byliby szczesliwsi gdyby mieli autobusy rozłożone bardziej w czasie co 10-15 min, oraz na tych trasach nie jest tak trudno ustawic rozklad w proporcjonalnych ostepach. Mariusz
ZIKiT: Zgłoszony wniosek zostanie przeanalizowany. Jednocześnie informujemy, że linie tzw. aglomeracyjne funkcjonują w oparciu o zawarte porozumienia międzygminne. Sąsiadujące z miastem gminy zamawiają oraz współfinansują w ramach w/w porozumień funkcjonowanie tych linii, stąd też wszelkie zmiany muszą być uzgadniane z właściwą gminą.
Chciałem państwa zainteresować kwestią automatów biletowych (automaty do obsługi KKM), które miały stanowić ułatwienie w zakupie biletów na przejazd komunikacją miejską w Krakowie. Jak to jednak w naszym mieście bywa od lat wszystko skończyło się na dalekosiężnych planach, wspaniałych wizjach itp. Rzeczywistość jednak nie jest już tak kolorowa, szczególnie wtedy kiedy ktoś chce zapłacić za bilet na tramwaj czy autobus kartą płatniczą. W Krakowie w terminale płatnicze jest wyposażonych 21 automatów tylko co z tego jak obowiązuje w nich limit płatności kartą od 20 zł! Co ciekawy taki limit nie obowiązuje w przypadku kupowania biletów (okresowych, jednorazowych itp.) w punktach naziemnych (na całe szczęście!) znajdujących się m. in. na pętli Krowodrza Górka czy przy ul. Podwale, a tym samym możemy tak kupić jeden bilet za 2.5 i zapłacić za niego kartą. Taka sztuka nie uda się nam jednak w automatach KKM, które z taką medialną pompą były stawiane na krakowskich ulicach. O ile problem z drobniakami nie jest tak dotkliwy dla "tubylców" to obcokrajowcy mają już z tym problem. Nie raz i nie dwa byłem świadkiem jak turyści z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji oraz Irlandii próbowali zapłacić kartą za dwa, trzy bilety na tramwaj w biletomacie z wiadomym skutkiem... Z takim absurdem nie spotkałem się w żadnym cywilizowanym mieście na zachodzie Europy - w Mediolanie, Wiedniu, Londynie bez problemu mogłem zapłacić kartą za jednorazowy bilet. Co ciekawe, ostatnio miałem okazję przebywać kilka dni w Warszawie. Jakie było moje zaskoczenie kiedy w biletomatach mogłem bez najmniejszego problemu, szybko, łatwo i przyjemnie zakupić nawet pojedynczy (jednorazowy) bilet na przejazd komunikacją miejską. Czy w Krakowie nie może być tak jak w Warszawie? Liczę na Państwa w tej kwestii - oby tylko nie skończyło się na tym, że w punktach naziemnych też zostanie wprowadzony limit kwotowy 20 zł, od którego będzie można płacić kartą za bilety :) ODPUKAĆ! Pozdrawiam. Z poważaniem Piotr
Mieszkam od około roku w Gminie Zielonki. Przez teren Gminy przejeżdża 14 autobusów MPK, z których , aż 10 kończy swoje kursy na Kleparzu Nowym, 2 na Prądniku Czerwonym, 1 na Krowodrzy Górce oraz jeden przy Krakowskiej Akademii. Wszystkie te lokalizacje (z wyjątkiem Krakowskiej Akademii) znajdują się w krakowskiej Krowodrzy. Gmina bezspornie wchodzi z Nową Hutą w intergracje (Szpital Rydygiera, Centrum Handlowe, Szkolnictwo itd.itp) żadna jednak z tych 14 linii w tym kierunku nie zmierza, pomimo, że znaczna część gminy albo graniczy albo znajduje się w logistycznym trakcie w kierunku krakowskiej Nowej Huty.
ZIKiT: Linie aglomeracyjne - zasady funkcjonowania
Drugi absurd to wykorzystanie połączenia kolejowego ze stacji Kraków Batowice do stacji Kraków Główny. Szybki środek komunikacji (z i do centrum miasta błyskawiczne 7 min), natomiast absolutnie zapomniany i to zarówno mentalnie, jak i infrastrukturalnie. Żadna z przytoczonych 14 linii autobusowych (a trzech przejeżdżających w okolicach dworca (136,250,297) o ten dworzec nie "zahacza", o koordynacji i spójności godzin odjazdów pociągów i autobusów już nie wspomnę. Myślę, że część mieszkańców Gminy (i nie tylko, chodzi również o mieszkańców dwóch dużych nowohuckich osiedli os.os. Piastów i Boh. Września) w celu rozładowania astronomicznych korków na ul,Piasta Kołodzieja i Srebrnych Orłów, należałoby "przerzucić na tory". Do tego jednak potrzeba pewnych inwestycji. Budynek dworca używany jest do wszystkich innych celów tylko nie kolejowych, nie ma nawet automatu do biletów, kasownika etc. (pewnego razu, gdy jechałem pociągiem do miasta Pani Konduktor ledwo zdarzyła z wypisaniem biletu w ciągu rzeczonych 7 min, o nakładzie pracy ludzkiej związanym z przychodem ok. 3 PLN już nie wspomnę). Myślę, że aktywacja PKP w drobną infrastrukturę (automat do biletów, kasownik, oświetlenie, 2 ciężarówki gruzu w celu wyrównania powierzchni obok dworca (parking) oraz dwa stelaże na rowery,oraz inwestycja w potencjalnych klientów (koordynacja autobusowa ) dałyby modelowy efekt synergii z korzyścią dla absolutnie wszystkich. Pozdrawiam Marek
Są zapewne bardziej absurdalne zjawiska, niż to, o którym wspomnę na początku. Można jednak ułatwić życie ludziom przedłużając linię autobusową 112 i 162. Od kilkudziesięciu lat, mimo rozrastających się granic Krakowa, dowozi mieszkańców Tyńca, Kostrza lub stale powiększającego się osiedla na ul.Praskiej tylko na Rondo Grunwaldzkie, co zawsze wiąże się z kolejnymi przesiadkami. Chociaż jedna z tras mogłaby prowadzić alejami np.do dworca. Osiedle na Praskiej jest bardzo blisko centrum, ale dojazd wymaga 2 środków transportu. Te linie autobusowe to relikt.Druga sprawa, o której wspomnę to już rasowy absurd...dotyczy linii autobusowej 214, kursującej na trasie Borek Fałęcki - Grabówki. Dotychczas była to trasa klasyfikowana jako miejska, natomiast bodajże rok temu ostatni przystanek "Grabówki" został uznany jako podmiejski...co wiąże się z kupnem droższego biletu. Co ciekawe, dopiero kilkanaście metrów za pętlą autobusową w Grabówkach kończy się granica miasta. A.N.
ZIKiT: Nie ma możliwości realizacji wielu wniosków o bezpośrednie połączenia z rejonem centrum miasta m.in. ze względów funkcjonalnych (zakorkowany układ drogowy w rejonie centrum, brak dużych przystanków końcowych) stąd też przesiadka jest często stałym elementem podróży.
Chciałem napisac o kolejnym absurdzie. Mianowicie o lini nr 8. Jestem w stanie zrozumieć, że to linia reprezentacyjna mpk w tej części miasta, ale do jasnej ciasnej dlaczego w porannym i popołudniowym szczycie jeżdżą na niej bombardiery... Jadac od Borku, juz w Łagiewnikach ludzie sie nie mieszcza... Nie chce wiedziec co sie dzieje, w szczycie popoludniowym w centrum, ale moge sobie wyobrazic, poniewaz wiem co sie dzieje w tym tramwaju w godzinach szczytuna Matecznym... Czemu nie jezdza na osemnce jak kiedys trojsklady...
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Absurdy komunikacyjne: zgłoszenia i odpowiedzi ...
klymenystra
12.11.09, 16:42
Ja bym jeszcze raz podkreslila absurd linii 103 i 173. Jezdzi nimi co ranomnostwo ludzi - licealisci, studenci, pracownicy biurowcow przy Armii Krajoweji Conrada. 103 i 173 jezdza w odstepie»




