Licea: matury przełóżmy na później
2009-11-16
, aktualizacja: 15.11.2009 22:45
Matura w maju paraliżuje pracę szkoły! - uważają rodzice licealistów z Gdańska i przygotowują petycję do resortu edukacji o przesunięcie terminu egzaminu dojrzałości. Podpisują się pod nią również krakowskie licea.
ZOBACZ TAKŻE
- Nowy stopień zawodowy: nauczyciel lider (03-12-09, 07:00)
- Nauczyciele tracą głos. ZUS ich przebada (28-11-09, 08:00)
- Niezbędna szlifierka cennych uczniów (09-11-09, 22:19)
- Próbna matura: uczniowie raczej zadowoleni (03-11-09, 23:00)
- Dodatkowa szkolna godzina: nauczyciel w pustej sali (02-11-09, 07:00)
- Wylosowani piszą internetową maturę z matematyki (29-10-09, 00:00)
- Dziewczyny, zerwijcie ze stereotypami! (19-10-09, 10:00)
- Ferie w maju i inne pomysły na czas matur (20-02-10, 10:00)
SONDAŻ
Aleksander Palczewski, dyrektor I LO w Krakowie, obliczył, że w maju 2010 roku z powodu matury i świąt uczniom klas pierwszych i drugich przepadnie 11 pełnych dni nauki. Laba będzie trwała dzień dłużej niż w poprzednich latach, bo szkoła zostanie zamknięta dla młodszych uczniów już nie tylko na pisemne matury z polskiego i języka obcego, ale również na matematykę, od tego roku szkolnego obowiązkową dla wszystkich zdających egzamin dojrzałości.
To nie wszystko. Przez cały miesiąc uczniowie będą tracić pojedyncze lekcje przez zasiadanie ich nauczycieli w komisjach egzaminacyjnych.
- Konstytucja gwarantuje wszystkim równy dostęp do nauki. Nie może tak być, że większość traci lekcje, bo mniejszość zdaje maturę - uważa Palczewski.
Petycja do ministerstwa
Tak samo myślą rodzice pierwszo- i drugoklasistów z V LO w Gdańsku. Dlatego piszą petycję do resortu edukacji o przesunięcie terminu matur. Pismo do ministerstwa z konkretnymi propozycjami właśnie powstaje. - Nie ma pośpiechu, bo zdajemy sobie sprawę, że w tym roku szkolnym już za późno na zmiany. Ale są one konieczne - mówi Elżbieta Piszczek, dyrektorka gdańskiej "piątki", która popiera akcję rodziców.
Pomysł jest taki: matura powinna odbywać się w drugiej połowie czerwca, a rok szkolny dla młodszych klas kończyć dwa tygodnie wcześniej. - Pierwszym i drugim klasom zabierzemy dwa tygodnie w czerwcu, ale za to podarujemy miesiąc solidnej edukacji w maju. Nie ma co kryć, że nauczyciele pracujący przy poprawianiu matur przychodzą na lekcje wyczerpani i zajęcia z nimi nie mają sensu - mówi Piszczek.
- Jeszcze przed wejściem nowej matury sygnalizowaliśmy ministerstwu, że uczniom młodszych klas przepadnie lwia część lekcji. Ale nikt nas nie posłuchał - przypomina Jadwiga Timoszenko, wicedyrektorka krakowskiego VIII LO.
Do resortu edukacji już dotarły sygnały o pomyśle. - Czekamy na petycję - mówi Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN. Nie kryje zarazem, że pomysł budzi wątpliwości głównie z tego powodu, że zmiana terminu matur oznacza także opóźnienie rekrutacji na studia, co nie spodoba się maturzystom.
Obawy uczelni
Największego oporu można jednak spodziewać się ze strony uczelni. - Pomysł jest - delikatnie mówiąc - niezbyt szczęśliwy - komentuje Lesław Peters, rzecznik Politechniki Krakowskiej. Podkreśla, że ocenianie matur trwa miesiąc, a więc wyniki egzaminu pisanego pod koniec czerwca znane byłyby w końcówce lipca. Nabór na studia musiałby startować w sierpniu. I to pierwsza tura. - Na drugą zabrakłoby czasu, bo już w październiku zaczyna się rok akademicki! - zauważa Peters.
Są też inne komplikacje: sierpień to miesiąc wakacji dla wykładowców, a we wrześniu na uczelniach trwają sesje poprawkowe.
Elżbieta Piszczek odrzuca te zastrzeżenia: - Kiedyś w lipcu wykładowcy siedzieli przy egzaminach. Teraz nie muszą. Obecna matura to część systemu rekrutacji na studia. Czas, by uczelnie zaczęły brać część trudu w jej przeprowadzeniu na siebie.
Także inni dyrektorzy ogólniaków podkreślają, że gdyby matury odbywały się po zakończeniu roku, byłyby szybciej oceniane, bo sprawdzający je nauczyciele nie musieliby w tym samym czasie prowadzić lekcji. Tym samym rekrutacja nie zaczynałaby się - jak przewidują uczelnie - miesiąc po egzaminach. I byłby czas na dwie tury rekrutacji.
Pod gdańską petycją rodziców chcą też podpisać się dyrektorzy tamtejszych liceów, podobnie jest w Krakowie.
To nie wszystko. Przez cały miesiąc uczniowie będą tracić pojedyncze lekcje przez zasiadanie ich nauczycieli w komisjach egzaminacyjnych.
- Konstytucja gwarantuje wszystkim równy dostęp do nauki. Nie może tak być, że większość traci lekcje, bo mniejszość zdaje maturę - uważa Palczewski.
Petycja do ministerstwa
Tak samo myślą rodzice pierwszo- i drugoklasistów z V LO w Gdańsku. Dlatego piszą petycję do resortu edukacji o przesunięcie terminu matur. Pismo do ministerstwa z konkretnymi propozycjami właśnie powstaje. - Nie ma pośpiechu, bo zdajemy sobie sprawę, że w tym roku szkolnym już za późno na zmiany. Ale są one konieczne - mówi Elżbieta Piszczek, dyrektorka gdańskiej "piątki", która popiera akcję rodziców.
Pomysł jest taki: matura powinna odbywać się w drugiej połowie czerwca, a rok szkolny dla młodszych klas kończyć dwa tygodnie wcześniej. - Pierwszym i drugim klasom zabierzemy dwa tygodnie w czerwcu, ale za to podarujemy miesiąc solidnej edukacji w maju. Nie ma co kryć, że nauczyciele pracujący przy poprawianiu matur przychodzą na lekcje wyczerpani i zajęcia z nimi nie mają sensu - mówi Piszczek.
- Jeszcze przed wejściem nowej matury sygnalizowaliśmy ministerstwu, że uczniom młodszych klas przepadnie lwia część lekcji. Ale nikt nas nie posłuchał - przypomina Jadwiga Timoszenko, wicedyrektorka krakowskiego VIII LO.
Do resortu edukacji już dotarły sygnały o pomyśle. - Czekamy na petycję - mówi Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN. Nie kryje zarazem, że pomysł budzi wątpliwości głównie z tego powodu, że zmiana terminu matur oznacza także opóźnienie rekrutacji na studia, co nie spodoba się maturzystom.
Obawy uczelni
Największego oporu można jednak spodziewać się ze strony uczelni. - Pomysł jest - delikatnie mówiąc - niezbyt szczęśliwy - komentuje Lesław Peters, rzecznik Politechniki Krakowskiej. Podkreśla, że ocenianie matur trwa miesiąc, a więc wyniki egzaminu pisanego pod koniec czerwca znane byłyby w końcówce lipca. Nabór na studia musiałby startować w sierpniu. I to pierwsza tura. - Na drugą zabrakłoby czasu, bo już w październiku zaczyna się rok akademicki! - zauważa Peters.
Są też inne komplikacje: sierpień to miesiąc wakacji dla wykładowców, a we wrześniu na uczelniach trwają sesje poprawkowe.
Elżbieta Piszczek odrzuca te zastrzeżenia: - Kiedyś w lipcu wykładowcy siedzieli przy egzaminach. Teraz nie muszą. Obecna matura to część systemu rekrutacji na studia. Czas, by uczelnie zaczęły brać część trudu w jej przeprowadzeniu na siebie.
Także inni dyrektorzy ogólniaków podkreślają, że gdyby matury odbywały się po zakończeniu roku, byłyby szybciej oceniane, bo sprawdzający je nauczyciele nie musieliby w tym samym czasie prowadzić lekcji. Tym samym rekrutacja nie zaczynałaby się - jak przewidują uczelnie - miesiąc po egzaminach. I byłby czas na dwie tury rekrutacji.
Pod gdańską petycją rodziców chcą też podpisać się dyrektorzy tamtejszych liceów, podobnie jest w Krakowie.
- 53 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Licea: matury przełóżmy na później
aquarius12
16.11.09, 10:33
Idiotyzm rodziców sięga Himalajów.»
-
Re: Licea: matury przełóżmy na później
bogda35
16.11.09, 11:06
o tym że maj jest praktycznie stracony dla młodszych klas wiadomo oddawna.Szkoła nie może działac dla wygody nauczycieli czy egzaminatorów lubpracowników wyzszych uczelni - priorytetem jest »
-
kiedys wyniki wywieszali po dwoch dniach
black_halo
16.11.09, 11:31
Zdawalam jeszcze stara mature w 2002 roku i jak pamietam to polski i drugi przedmiot pisemny byly zawsze w poniedzialek i wtorek - szkola byla zamknieta. Nastepnie wyniki matur wywieszano w »
Najczęściej czytane24 htydzień





