Grypa wisi nad Skrzyszowem. Zamknęli szkołę
2009-11-18
, aktualizacja: 18.11.2009 08:54
Szkoła Podstawowa nr 2 w Skrzyszowie (powiat tarnowski) zamknięta do końca tygodnia! Ponad 70 procent uczniów zachorowało na grypę i infekcje grypopodobne
ZOBACZ TAKŻE
- Chłopiec zmarł w Prokocimiu. Czy to grypa? (25-11-09, 21:13)
- Jak Małopolska przygotowuje się na epidemię (19-11-09, 23:00)
- Z powodu ataku grypy uczniowie mają wolne (18-11-09, 22:09)
- Kraków: To nie świńska grypa zabiła pacjenta (17-11-09, 15:16)
- Kraków: podejrzenie zgonu na świńską grypę (16-11-09, 13:48)
- Ilu zaszczepionych? Szkoły mają raportować (14-11-09, 08:00)
- Panie kuratorze, melduję grypę w szkole (07-11-09, 00:00)
W piątek w 92-osobowej podstawówce nieobecnych było 68 proc. uczniów, wczoraj już 72 procent. Czworo uczniów odesłano do domu ze stanem podgorączkowym. W części klas siedziało po dwoje, troje dzieci.
- Chwyciłam za słuchawkę. Zaczęłam dzwonić do rodziców i wypytywać ich, na co dzieci są chore i kiedy znów przyjdą do szkoły - opowiada Natalia Kalemba, dyrektorka podstawówki. Gdy usłyszała, że dzieci mają zwolnienia przynajmniej do końca tygodnia, a większość chora jest na grypę lub ma grypopodobne infekcje, nie miała wątpliwości, że trzeba zamknąć szkołę. - Wiem, że wszyscy apelują, by takie decyzje podejmować z rozwagą, bo można narobić więcej szkody niż pożytku, ale w moim przypadku nie można było postąpić inaczej. Z lekcji w dwuosobowej klasie dzieci nie miałyby dużego pożytku, za to mogłyby się od siebie pozarażać.
Decyzję skonsultowała z urzędem gminy i Małopolskim Kuratorium Oświaty. Nauczyciele dzwonili do rodziców i prosili, by w miarę możliwości odebrali uczniów ze szkoły. Pytali też, czy będą w stanie zapewnić im opiekę. Wszyscy zapewnili, że tak. Lekcje zawieszono do piątku. To drugi w Małopolsce przypadek zamknięcia szkoły z powodu nieobecności uczniów. W piątek przez jeden dzień nie działała podstawówka w Szynwałdzie. - Tam sytuacja wróciła już do normy - mówi małopolski kurator oświaty Artur Dzigański.
Anna Armatys, rzecznik sanepidu, uspokaja: - Z naszych informacji wynika, że w większości szkół nieobecność uczniów sięga 20 procent, i to nie wszędzie spowodowana jest zachorowaniami na grypę. Pod koniec ubiegłego tygodnia dzieci z małych miejscowości nie docierały na lekcje z powodu ulewnych deszczy.
Wojewódzki inspektor sanitarny zobowiązał też dyrektorów szkół do zebrania informacji, ile dzieci i nauczycieli zostało zaszczepionych przeciw sezonowej grypie. Szkoły dostały również ulotki informujące o obowiązkach nauczycieli związanych z zapobieganiem szerzenia się wirusa grypy. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o buncie szkół w związku z nałożonymi na nie wymaganiami. Nauczyciele podkreślali, że nie należą one do ich obowiązków. Sanepid odpowiedział: edukacja zdrowotna obywateli jest obowiązkiem szkoły i nie może się od tego uchylać, zwłaszcza w sytuacji zagrożenia epidemią.
- Chwyciłam za słuchawkę. Zaczęłam dzwonić do rodziców i wypytywać ich, na co dzieci są chore i kiedy znów przyjdą do szkoły - opowiada Natalia Kalemba, dyrektorka podstawówki. Gdy usłyszała, że dzieci mają zwolnienia przynajmniej do końca tygodnia, a większość chora jest na grypę lub ma grypopodobne infekcje, nie miała wątpliwości, że trzeba zamknąć szkołę. - Wiem, że wszyscy apelują, by takie decyzje podejmować z rozwagą, bo można narobić więcej szkody niż pożytku, ale w moim przypadku nie można było postąpić inaczej. Z lekcji w dwuosobowej klasie dzieci nie miałyby dużego pożytku, za to mogłyby się od siebie pozarażać.
Decyzję skonsultowała z urzędem gminy i Małopolskim Kuratorium Oświaty. Nauczyciele dzwonili do rodziców i prosili, by w miarę możliwości odebrali uczniów ze szkoły. Pytali też, czy będą w stanie zapewnić im opiekę. Wszyscy zapewnili, że tak. Lekcje zawieszono do piątku. To drugi w Małopolsce przypadek zamknięcia szkoły z powodu nieobecności uczniów. W piątek przez jeden dzień nie działała podstawówka w Szynwałdzie. - Tam sytuacja wróciła już do normy - mówi małopolski kurator oświaty Artur Dzigański.
Anna Armatys, rzecznik sanepidu, uspokaja: - Z naszych informacji wynika, że w większości szkół nieobecność uczniów sięga 20 procent, i to nie wszędzie spowodowana jest zachorowaniami na grypę. Pod koniec ubiegłego tygodnia dzieci z małych miejscowości nie docierały na lekcje z powodu ulewnych deszczy.
Wojewódzki inspektor sanitarny zobowiązał też dyrektorów szkół do zebrania informacji, ile dzieci i nauczycieli zostało zaszczepionych przeciw sezonowej grypie. Szkoły dostały również ulotki informujące o obowiązkach nauczycieli związanych z zapobieganiem szerzenia się wirusa grypy. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o buncie szkół w związku z nałożonymi na nie wymaganiami. Nauczyciele podkreślali, że nie należą one do ich obowiązków. Sanepid odpowiedział: edukacja zdrowotna obywateli jest obowiązkiem szkoły i nie może się od tego uchylać, zwłaszcza w sytuacji zagrożenia epidemią.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Grypa wisi nad Skrzyszowem. Zamknęli szkołę
zegareek
18.11.09, 08:36
część rodziców nie posyła dzieci do szkoły profilaktyczniemoje nie poszły, wcale nie są chore - zawyżają statystykę»
Najczęściej czytane24 htydzień




