Dama z gronostajem nie wróci, bo nie ma dokąd

Bartosz Piłat
2009-11-18 , aktualizacja: 17.11.2009 22:38
A A A Drukuj
Ostatnie oględziny obrazu przed wysłaniem do Budapesztu Fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta Ostatnie oględziny obrazu przed wysłaniem do Budapesztu
Dama z gronostajem wyjechała do Budapesztu na pół roku. Do Krakowa szybko jednak raczej nie wróci. Muzeum Czartoryskich będzie remontowane, a właściciele obrazu mają już harmonogram jego podróży.
Dama z gronostajem - obraz Leonarda da Vinci
Fot. Michal Lepecki / AG
Dama z gronostajem - obraz Leonarda da Vinci
"Dama z gronostajem" jest od końca października elementem wystawy "Od Botticellego do Tycjana". O wypożyczeniu jej do muzeum budapeszteńskiego zdecydowali właściciele obrazu - Fundacja XX Czartoryskich. - Nie pieniądze, a element patriotyczny doprowadził do wypożyczenia. Zaangażowały się w to polskie i węgierskie służby dyplomatyczne. Wypożyczenie "Damy" to hołd złożony Węgrom za ich pomoc w 1939 r. - uzasadniała wyjazd obrazu Maria Osterwa-Czekaj, wiceprezes Fundacji XX Czartoryskich.

Tak jak wszystkie poprzednie wyjazdy obrazu ("Dama" była m.in. w USA i Japonii) i ten wzbudził zaniepokojenie konserwatorów i dyrekcji Muzeum Narodowego, które od 1950 roku opiekuje się zbiorami fundacji. Tak unikatowy obraz nie powinien według specjalistów być narażony na niebezpieczeństwa związane z podróżą (zmiany temperatury, wilgotności powietrza, wstrząsy). Wystarczy jazda po nierównej drodze albo gwałtowne lądowanie samolotu, by doszło do uszkodzeń.

Zgodę na wyjazd "Damy" z Polski musiał wydać wojewódzki konserwator zabytków. Zażądał przy tym, by po powrocie przez co najmniej 10 lat obraz nigdzie nie był już wożony. - "Mona Liza" nie opuszcza Luwru od bardzo długiego czasu. Francuzi odrzucają propozycje wypożyczenia niezależnie od proponowanych kwot, bo taki obraz jest rzeczą bezcenną. Jego możliwe uszkodzenie przy takiej okazji mimo najlepszych zabezpieczeń dyskwalifikuje każdą sugestię, by wysłać obraz w podróż - mówiła tuż przed wyjazdem "Damy" do Budapesztu Zofia Gołubiew, dyrektorka Muzeum Narodowego.

Teraz wszystko wskazuje na to, że obraz po zakończeniu okresu wypożyczenia nie wróci do Krakowa, lecz pojedzie z wizytą do kolejnego muzeum. Fundacja XX Czartoryskich zadeklarowała, że to do niej należą decyzje o podróżach obrazu i zakazami konserwatora nie ma zamiaru się przejmować. Uzasadnieniem kolejnych wojaży "Damy" może być zaplanowany na przyszły rok remont Muzeum Czartoryskich. Fundacja zdobyła właśnie dotację z Funduszu Norweskiego (wsparł on też remont Sukiennic) na modernizację pałacu, w którym od XIX wieku eksponowane są jej zbiory, w tym "Dama". Prace mają rozpocząć się już w styczniu i potrwają co najmniej dwa lata. - To koniec ekspozycji w tym kształcie, jaki znamy - XIX-wiecznego muzeum o charakterze domowym. Galeria zostanie zmodernizowana, a ekspozycja znacznie zmieniona - mówi Gołubiew.

Dokąd trafią na ten czas zbiory, nie wiadomo. Być może do jednego z budynków Muzeum Narodowego, które złożyło fundacji taką ofertę. - Odpowiedź mamy uzyskać w piątek - mówi Gołubiew.

Kiedy zakończy się wizyta "Damy" w Budapeszcie, obraz nie wróci więc na swoje stałe miejsce. Budynki Muzeum Czartoryskich mają bowiem być opróżnione do końca marca 2010 r. Obraz nie wróci też do Krakowa. - Mamy już plany związane z "Damą". Nie chcę jednak na razie o tym mówić. Wszystko przekażemy na konferencji prasowej, którą zaplanowaliśmy na 14 grudnia - powiedziała "Gazecie" Osterwa-Czekaj. Zapytana jeszcze raz, czy "Dama" wróci do Krakowa, odparła: - Naprawdę nie chcę teraz niczego zdradzać. Mogę tylko powiedzieć, że przygotowaliśmy już harmonogram podróży obrazu.



Komentarz

Już od dawna podejrzewano, że Fundacja XX Czartoryskich nie poprzestanie na wypożyczeniu „Damy z łasiczką” do Budapesztu. Na łamach „Gazety” jej przedstawiciele wprost zresztą oznajmili, że zastrzeżeniami konserwatorów nie zamierzają się przejmować. Faktem staje się więc „kupczenie »Damą «”, którego tak obawiali się historycy sztuki i muzealnicy. Fundacja twierdzi, że obraz powinien na siebie zarabiać. Pytanie tylko na co, bo na jego konserwację zawsze chętnie przecież wyda pieniądze państwo. Tymczasem dla Krakowa przedłużająca się nieobecności „Damy” to strata jednego z najsilniejszych magnesów przyciągających turystów. Symboli miasta.

Podziel się

  • 57 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Fundacja cinkciarzy dworcowych kadykianus 18.11.09, 11:31

    To się nazywa polskie skundlenie. Małe oczka Czartoryskiej fundacji łypią na pieniążki złote lub zielone. Ludzie o mentalności dworcowego cinkciarza zwąchali biznes i żyją na zasadzie "bierz»

  • Dama z gronostajem nie wróci, bo nie ma dokąd stasieczek5 18.11.09, 15:02

    Pochodzę z rodziny "Wazów". Pradziadek ze strony matki był kucharzem - stąd dodawał do nazwiska "Waza".Przyjdę na Wawel i wezmę co z Wazami związane.Liczy sie święte prawo własności ...»

  • bez sensu te podniety sanmartino 18.11.09, 22:32

    Ma co się ekscytować. Gdyby władze publiczne wykonywały sensowny nadzór na działalnością Fundacji, w ogóle nie byłoby tej dyskusji. Ponadto, nie dopuszczalna wydaje się sytuacja, w której »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.