Księża: Nie dajcie się zmanipulować filmem "2012"
2009-11-26
, aktualizacja: 26.11.2009 17:56
Katastroficzny film "2012" to zbijanie kasy na lękach ludzi. - Nie dajcie się zmanipulować. Koniec świata przyjdzie jak złodziej, a nie w medialnej otoczce - apelują duchowni.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Bóg stworzył żyrafę i ojca Leona (ma już 80 lat!) (24-12-09, 13:00)
- Z grypą nie idzie się na mszę (04-12-09, 06:00)
- Katolicy i ewangelicy chcą ratować Adwent (29-11-09, 21:25)
- Księża szkolą się, jak poszukiwać świętych (05-11-09, 20:12)
- Kościół namawia na randkowanie (23-10-09, 09:00)
- Przewodnik dla tych, którzy lubią brąz (15-10-09, 11:00)
- Opus magnum Kwadratu (09-10-09, 22:13)
- Coraz modniejsze imię żeńskie: Faustyna (06-10-09, 11:00)
- Roztańczeni franciszkanie opanowali Kraków (05-10-09, 01:07)
- Luksusowym autobusem z Warszawy do Łagiewnik (17-11-09, 10:00)
- Jak przyciągnąć sacroturystów do Krakowa (14-11-09, 07:00)
SERWISY
Wielkie tsunami, trzęsienia ziemi, huragany. Tak zaczyna się film "2012", który w połowie listopada wszedł na ekrany kin. Katastroficzny film science fiction wyreżyserowany przez Rolanda Emmericha rozpoczyna się w 2009 r., gdy naukowcy odkrywają na Słońcu silne burze słoneczne. To zapowiedź katastrofalnych zdarzeń, których kulminacja następuje w 2012 r., czyli w roku kończącym kalendarz Majów. Twórcy filmu wieszczą, że właśnie 21 grudnia 2012 r. będzie ostatnim dniem świata, jaki znamy.
- Ludzie oglądają ten film i wpadają w stany lękowe. Przyszedł do mnie do spowiedzi parafianin po seansie "2012" i pyta, czy rzeczywiście będzie koniec świata. Na katechezie poruszyłem ten temat i moi licealiści nafaszerowani wiadomościami z internetu opowiadają, że ten film to przepowiednia przyszłości - mówi duchowny z jednej ze śródmiejskich parafii w Krakowie. I dodaje: - Zadzwoniłem do innych księży i okazało się, że do nich też ludzie przychodzą z pytaniem o koniec świata. Postanowiłem, że bzdury filmowe wyjaśnię na niedzielnym kazaniu. Tyle mogę zrobić.
Niedzielne kazanie katastroficznemu filmowi już poświęcił jeden z najlepszych krakowskich kaznodziejów, dominikanin o. Jan Andrzej Kłoczowski. - Takie filmy to figuracja lęków, które bardzo realnie przeżywamy. To bardziej problem socjologiczno-psychologiczny niż religijny, choć może martwić to, że są ludzie, którzy wierzą w te bzdury - mówi. Dominikanin przypomina, że w chrześcijaństwie sąd ostateczny to inaczej przywrócenie sprawiedliwości w świecie. I apeluje: - Nie dajmy się zmanipulować! Oglądajmy ten film jako zbiór efektów specjalnych, a nie wizję przyszłości. Koniec świata nastąpi, ale nie wtedy, gdy obwieszczą to media. Biblia mówi, że przyjdzie jak złodziej.
Głos w sprawie przepowiedni końca świata z "2012" zabrał meksykański kardynał Juan Sandoval "ńiguez, który nazwał film "hollywoodzkim folklorem". Jak poinformowała Katolicka Agencja Informacyjna, arcybiskup Guadalajary przypomniał, że kalendarz Majów kończy się na roku 2012 nie z powodów "tajemnej wiedzy". Przestrzegł też przed przywiązywaniem wagi do treści filmu Emmericha. - Kościół oczekuje na sąd ostateczny, jednak nikt nie zna jego dnia ani godziny. Według Ewangelii, zanim nastąpi koniec świata, wszystkie ludy uwierzą, a jeszcze bardzo dużo trzeba, żeby tak się stało - komentował meksykański kardynał.
O. Kłoczowski nie ma wątpliwości, że filmy takie jak "2012" sprytnie wykorzystują archetyp katastrofy. - Władzę nad człowiekiem ma ten, kto potrafi sprawić, byśmy się bali. Z tego lęku płyną pieniądze, które film zarabia. Pamiętajmy jednak, że o naszym życiu nie decydują tajemnicze siły, ale my sami - apeluje dominikanin.
- Ludzie oglądają ten film i wpadają w stany lękowe. Przyszedł do mnie do spowiedzi parafianin po seansie "2012" i pyta, czy rzeczywiście będzie koniec świata. Na katechezie poruszyłem ten temat i moi licealiści nafaszerowani wiadomościami z internetu opowiadają, że ten film to przepowiednia przyszłości - mówi duchowny z jednej ze śródmiejskich parafii w Krakowie. I dodaje: - Zadzwoniłem do innych księży i okazało się, że do nich też ludzie przychodzą z pytaniem o koniec świata. Postanowiłem, że bzdury filmowe wyjaśnię na niedzielnym kazaniu. Tyle mogę zrobić.
Niedzielne kazanie katastroficznemu filmowi już poświęcił jeden z najlepszych krakowskich kaznodziejów, dominikanin o. Jan Andrzej Kłoczowski. - Takie filmy to figuracja lęków, które bardzo realnie przeżywamy. To bardziej problem socjologiczno-psychologiczny niż religijny, choć może martwić to, że są ludzie, którzy wierzą w te bzdury - mówi. Dominikanin przypomina, że w chrześcijaństwie sąd ostateczny to inaczej przywrócenie sprawiedliwości w świecie. I apeluje: - Nie dajmy się zmanipulować! Oglądajmy ten film jako zbiór efektów specjalnych, a nie wizję przyszłości. Koniec świata nastąpi, ale nie wtedy, gdy obwieszczą to media. Biblia mówi, że przyjdzie jak złodziej.
Głos w sprawie przepowiedni końca świata z "2012" zabrał meksykański kardynał Juan Sandoval "ńiguez, który nazwał film "hollywoodzkim folklorem". Jak poinformowała Katolicka Agencja Informacyjna, arcybiskup Guadalajary przypomniał, że kalendarz Majów kończy się na roku 2012 nie z powodów "tajemnej wiedzy". Przestrzegł też przed przywiązywaniem wagi do treści filmu Emmericha. - Kościół oczekuje na sąd ostateczny, jednak nikt nie zna jego dnia ani godziny. Według Ewangelii, zanim nastąpi koniec świata, wszystkie ludy uwierzą, a jeszcze bardzo dużo trzeba, żeby tak się stało - komentował meksykański kardynał.
O. Kłoczowski nie ma wątpliwości, że filmy takie jak "2012" sprytnie wykorzystują archetyp katastrofy. - Władzę nad człowiekiem ma ten, kto potrafi sprawić, byśmy się bali. Z tego lęku płyną pieniądze, które film zarabia. Pamiętajmy jednak, że o naszym życiu nie decydują tajemnicze siły, ale my sami - apeluje dominikanin.
- 132 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
28 głosów
-
Księża: Nie dajcie się zmanipulować filmem "2012"
skeler
26.11.09, 19:18
Albo kościół znowu bierze udział w akcjach promocyjnych kolejnego filmu alboto dowód na ogromna głupotę wśród jego wiernych i duchowieństwa.»
-
Manipulacją to jest ten artykuł!
nowak11
26.11.09, 20:06
Ja tam nie wierzę w tych duchownych poruszonych pytaniami na spowiedziach.Paniredaktor zarabia na chleb wierszówką i sobie to wymyśliła..;). Dominikaninpewnie dał się "uwieść" przez »
-
watykańscy okupanci chcą zarezerowoać prawo
guru133
27.11.09, 00:10
straszenia ludzkości i manipulowania nią wyłącznie dla siebie.»
Najczęściej czytane24 htydzień





odtwórz