Wszyscy chcą nas wozić z Balic na Południe
2009-12-02
, aktualizacja: 01.12.2009 21:11
Już nie tylko Wyspy Brytyjskie, ale Rzym, Sycylia, hiszpańskie Costa Blanca... Linie lotnicze chcą wozić coraz bogatszych mieszkańców Małopolski na gorące południe kontynentu.
ZOBACZ TAKŻE
- Malta bezpośrednio z Krakowa. Ryanairem (04-03-10, 20:36)
- Poszukiwanie 400 mln zł na rozbudowę lotniska (03-02-10, 22:47)
- Jak skorzystać na ekspansji Ryanaira (23-01-10, 10:00)
- Czy nowy terminal w Balicach powstanie? (09-12-09, 01:00)
- Leci Ryanair - krakowskie Balice znów szybują (05-12-09, 07:00)
- Z Ryanairem polecimy z Krakowa na Sycylię (25-11-09, 23:00)
- Krakowskie Balice ścigają się z Okęciem (25-11-09, 08:00)
- Samolotem do Rzymu polecimy nareszcie taniej (18-11-09, 22:08)
- Prawie 33 ha ziemi wojskowej dla Balic (17-11-09, 23:00)
SERWISY
Londyn, Dublin, Liverpool, Glasgow, Edynburg, Shannon, Bristol, Birmingham - nazwy tych miast, do których łatwo dostać się niemal z każdego regionalnego lotniska w Polsce, mówią wiele niemal każdemu Polakowi, choćby z racji rodzinnych czy towarzyskich koneksji. Gęsta sieć połączeń między lotniskami Polski a Wysp Brytyjskich nie może dziwić: w końcu tanie linie lotnicze przewoziły na tych trasach największą emigrację z paszportem jednego kraju od czasów II wojny światowej. Przez kilka lat liczba pasażerów z Polski wzrosła już do kilkunastu milionów. Połączenia typu Rzeszów-Liverpool czy Bydgoszcz-Dublin, które nikomu nie śniły się jeszcze pięć lat temu, dziś są oczywistością. Dla przewoźników wciąż są źródłem niezłego zarobku, dla latających na Wyspy stosunkowo tanim sposobem dostania się na miejsce.
Idą jednak zmiany. Nowych angielsko-irlandzkich kierunków nie ogłasza się już prawie wcale, a te, które przynoszą coraz mniejszy dochód, kasuje się bez żalu (np. Glasgow czy Shannon z Krakowa). Na to miejsce przybywa połączeń z Niemcami, Skandynawią oraz - co najważniejsze - z południem Europy.
Ostatnie ruchy największej taniej linii kontynentu - irlandzkiego Ryanair - zdają się potwierdzać ten optymistyczny trend. W ciągu zaledwie trzech tygodni wspomniana linia - numer jeden na krakowskim lotnisku Balice - zapowiedziała otwarcie regularnych lotów do Rzymu (trzy razy w tygodniu od 2 marca), sycylijskiego Trapani (dwa razy w tygodniu od 4 maja), a w swym wiosennym rozkładzie na rok 2010 poleci codziennie do portu we Bergamo pod Mediolanem. Najświeższe wieści z obozu Ryanair to bezpośrednie loty z KRK do słonecznego Alicante na wybrzeżu Costa Blanca - samoloty z lirą na ogonie polecą tam trzy razy w tygodniu od 30 marca, co ogłoszono we wtorek.
Idąc tropem tej strategii, w kolejce czekają połączenia do innych południowych baz przewoźnika, m.in. w Gironie i Reus pod Barceloną, Alghero na Sardynii, w portugalskim Porto, we włoskich Pizie, Bari i Brindisi, francuskiej Marsylii, skąd blisko na Lazurowe Wybrzeże. Choć do konkretnych decyzji jeszcze daleko, z pewnością jednak bliżej niż kiedyś...
Cieszy, że Polska, a przede wszystkim jej "turystyczny okręt flagowy" - Kraków - przestaje być dla europejskich potentatów w lataniu pustą plamą na mapie lub - co gorsza - miejscem, skąd polskie masy latają do pracy, a brytyjskie na piwo. Każda linia lotnicza przed otwarciem nowego kierunku patrzy przede wszystkim na wskaźniki ekonomiczne kraju oraz regionu, w którym ma lądować jej samolot. Coraz bogatszy region gwarantuje, że maszynę uda się wypełnić pasażerami nie tylko w kierunku pracowniczym, ale i turystycznym. Jest więc coś na rzeczy, skoro "ciepłych" połączeń przybywa np. Krakowowi, a ubywa np. Irlandczykom.
Ewidentnie czuć, że areną dobrego zarobku na lataniu przestaje być Zachód, a staje się środek Europy. Patrząc więc na słupki PKB "na plus", w porównaniu do pogrążonych w recesji Irlandii, Wielkiej Brytanii czy Niemiec, cieszmy się, że mieszkaniec Małopolski wypad na kawę do Rzymu, zakupy do Mediolanu albo na plaże upalnej Sycylii czy Alicante ma na wyciągnięcie ręki.
A wróble ćwierkają, że to dopiero początek lotniczej rewolucji...
Idą jednak zmiany. Nowych angielsko-irlandzkich kierunków nie ogłasza się już prawie wcale, a te, które przynoszą coraz mniejszy dochód, kasuje się bez żalu (np. Glasgow czy Shannon z Krakowa). Na to miejsce przybywa połączeń z Niemcami, Skandynawią oraz - co najważniejsze - z południem Europy.
Ostatnie ruchy największej taniej linii kontynentu - irlandzkiego Ryanair - zdają się potwierdzać ten optymistyczny trend. W ciągu zaledwie trzech tygodni wspomniana linia - numer jeden na krakowskim lotnisku Balice - zapowiedziała otwarcie regularnych lotów do Rzymu (trzy razy w tygodniu od 2 marca), sycylijskiego Trapani (dwa razy w tygodniu od 4 maja), a w swym wiosennym rozkładzie na rok 2010 poleci codziennie do portu we Bergamo pod Mediolanem. Najświeższe wieści z obozu Ryanair to bezpośrednie loty z KRK do słonecznego Alicante na wybrzeżu Costa Blanca - samoloty z lirą na ogonie polecą tam trzy razy w tygodniu od 30 marca, co ogłoszono we wtorek.
Idąc tropem tej strategii, w kolejce czekają połączenia do innych południowych baz przewoźnika, m.in. w Gironie i Reus pod Barceloną, Alghero na Sardynii, w portugalskim Porto, we włoskich Pizie, Bari i Brindisi, francuskiej Marsylii, skąd blisko na Lazurowe Wybrzeże. Choć do konkretnych decyzji jeszcze daleko, z pewnością jednak bliżej niż kiedyś...
Cieszy, że Polska, a przede wszystkim jej "turystyczny okręt flagowy" - Kraków - przestaje być dla europejskich potentatów w lataniu pustą plamą na mapie lub - co gorsza - miejscem, skąd polskie masy latają do pracy, a brytyjskie na piwo. Każda linia lotnicza przed otwarciem nowego kierunku patrzy przede wszystkim na wskaźniki ekonomiczne kraju oraz regionu, w którym ma lądować jej samolot. Coraz bogatszy region gwarantuje, że maszynę uda się wypełnić pasażerami nie tylko w kierunku pracowniczym, ale i turystycznym. Jest więc coś na rzeczy, skoro "ciepłych" połączeń przybywa np. Krakowowi, a ubywa np. Irlandczykom.
Ewidentnie czuć, że areną dobrego zarobku na lataniu przestaje być Zachód, a staje się środek Europy. Patrząc więc na słupki PKB "na plus", w porównaniu do pogrążonych w recesji Irlandii, Wielkiej Brytanii czy Niemiec, cieszmy się, że mieszkaniec Małopolski wypad na kawę do Rzymu, zakupy do Mediolanu albo na plaże upalnej Sycylii czy Alicante ma na wyciągnięcie ręki.
A wróble ćwierkają, że to dopiero początek lotniczej rewolucji...
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ewakuowali hejnalistę z Wieży Mariackiej ...
- Wielki cyc jednak na kopcu Wandy, a nie ...
- Zakładali kominiarki, wypatrzył to policjant
- Zamiast ośmiodniowej wycieczki - jedna ...
- Jest list gończy za ministrem transportu ...
- Proces podwyższonego ryzyka - krakowski ...
- Romowie: zastraszają nas członkowie gangu ...
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




