Wioska masajska i wigwam przy ul. Tynieckiej
2009-12-03
, aktualizacja: 02.12.2009 22:57
Wigwamy i igloo, glinianki z Afryki i jurta z Mongolii - u salezjanów na Tynieckiej powstaje Park Edukacji Rozwojowej.
ZOBACZ TAKŻE
- Turystyki religijnej siedem grzechów głównych (05-02-10, 13:00)
- Z grypą nie idzie się na mszę (04-12-09, 06:00)
Gdyby samolotem przelecieć nad terenem zakonu salezjanów przy Tynieckiej 39, można zauważyć ogromną mapę świata z zarysem kontynentów. Brakuje tylko mórz i oceanów, ale - jak obiecuje ks. Adam Parszywka - na wiosnę Afrykę, obie Ameryki, Europę, Azję, Arktykę i Australię obleje woda. Ksiądz Adam jest prezesem Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego "Młodzi Światu". Wymyślił też Park Edukacji Rozwojowej. Brzmi górnolotnie, a tak naprawdę to ogród doświadczeń, tyle że nie fizycznych i przyrodniczych, a kulturowych. Park na pół gwizdka ruszył we wrześniu, a wszystkie prace zakończą się przed wiosną.
- Salezjanie to zakon misjonarski. Cztery lata spędziłem w Brazylii. Pracowałem z dziećmi ulicy. Dziewięciu podopiecznych pochowałem. Nie dało się ich uratować. Kiedy wróciłem do Polski, uderzyło mnie to, że wciąż uważamy się za biedny kraj. Nasza sytuacja poprawia się z roku na rok, a na świecie są miejsca, gdzie ludzie każdego dnia walczą o przetrwanie. Mamy się czym dzielić - mówi.
Po powrocie ksiądz Adam zastanawiał się, w jaki sposób pokazać Polakom biedę na świecie. Filmy, zdjęcia, wolontariusze, którzy byli na misjach i opowiadają o tym, co widzieli? Wszystko już było. Ludzi trzeba zaskoczyć, ale jak to zrobić? Zawieźć ich do Afryki i pokazać, jak żyją Masajowie? Niemożliwe. Możliwe, jeśli wioska masajska stanie w Krakowie. Tak powstał pomysł na Park Edukacji Rozwojowej.
Na dwóch hektarach powstały zarysy kontynentów. Przy każdym znajduje się tablica z informacją o krajach największej biedy i jej symbol - dom. Już dziś obejrzeć można wigwam, domy z Peru, afrykańską wioskę. - Glinianki budowane były tak, jak to robią w Afryce. Budowali je ludzie stamtąd. Chcemy, żeby wszystkie domy były autentyczne. Jurtę z Mongolii ściągnęliśmy z całym wyposażeniem - opowiada ks. Adam.
Park to nie tylko miejsce do zwiedzania, ale też warsztaty. Dzieci, bo to one przede wszystkim korzystają z salezjańskiej "mapy świata", mogą przymierzyć m.in. autentyczne stroje afrykańskie i indiańskie, pograć na bębnach, popróbować afrykańskich smaków i sprawdzić, jak żyją ich rówieśnicy z innych kontynentów.
Warsztaty prowadzą młodzi ludzie z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego. - Większość z nas już była albo przygotowuje się do wyjazdu na misje. Dla nas park to taki pierwszy kontakt z kulturami i ludźmi, do których kiedyś pojedziemy - mówi Paulina Szydłowska, wolontariuszka, która chce wyjechać na misje do Peru.
Tylko jeden z kontynentów w parku nie ma swojego symbolu biedy - Europa. - Zastanawiamy się, jak możemy pokazać naszą biedę. Może domek z ogródków działkowych, w którym żyją bezdomni, może dworzec, a może kanał ciepłowniczy? Do wiosny, kiedy skończymy wszystkie prace, taki symbol znajdziemy - mówi ks. Adam.
- Salezjanie to zakon misjonarski. Cztery lata spędziłem w Brazylii. Pracowałem z dziećmi ulicy. Dziewięciu podopiecznych pochowałem. Nie dało się ich uratować. Kiedy wróciłem do Polski, uderzyło mnie to, że wciąż uważamy się za biedny kraj. Nasza sytuacja poprawia się z roku na rok, a na świecie są miejsca, gdzie ludzie każdego dnia walczą o przetrwanie. Mamy się czym dzielić - mówi.
Po powrocie ksiądz Adam zastanawiał się, w jaki sposób pokazać Polakom biedę na świecie. Filmy, zdjęcia, wolontariusze, którzy byli na misjach i opowiadają o tym, co widzieli? Wszystko już było. Ludzi trzeba zaskoczyć, ale jak to zrobić? Zawieźć ich do Afryki i pokazać, jak żyją Masajowie? Niemożliwe. Możliwe, jeśli wioska masajska stanie w Krakowie. Tak powstał pomysł na Park Edukacji Rozwojowej.
Na dwóch hektarach powstały zarysy kontynentów. Przy każdym znajduje się tablica z informacją o krajach największej biedy i jej symbol - dom. Już dziś obejrzeć można wigwam, domy z Peru, afrykańską wioskę. - Glinianki budowane były tak, jak to robią w Afryce. Budowali je ludzie stamtąd. Chcemy, żeby wszystkie domy były autentyczne. Jurtę z Mongolii ściągnęliśmy z całym wyposażeniem - opowiada ks. Adam.
Park to nie tylko miejsce do zwiedzania, ale też warsztaty. Dzieci, bo to one przede wszystkim korzystają z salezjańskiej "mapy świata", mogą przymierzyć m.in. autentyczne stroje afrykańskie i indiańskie, pograć na bębnach, popróbować afrykańskich smaków i sprawdzić, jak żyją ich rówieśnicy z innych kontynentów.
Warsztaty prowadzą młodzi ludzie z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego. - Większość z nas już była albo przygotowuje się do wyjazdu na misje. Dla nas park to taki pierwszy kontakt z kulturami i ludźmi, do których kiedyś pojedziemy - mówi Paulina Szydłowska, wolontariuszka, która chce wyjechać na misje do Peru.
Tylko jeden z kontynentów w parku nie ma swojego symbolu biedy - Europa. - Zastanawiamy się, jak możemy pokazać naszą biedę. Może domek z ogródków działkowych, w którym żyją bezdomni, może dworzec, a może kanał ciepłowniczy? Do wiosny, kiedy skończymy wszystkie prace, taki symbol znajdziemy - mówi ks. Adam.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Wioska masajska i wigwam przy ul. Tynieckiej
grandeus
03.12.09, 21:51
Wiem co będzie dobrze konweniowało z tradycyjnym budownictwem z antypodów: nasza rodzima chałupa Błażeja Czepca z Bronowic, ta w której wydarzyło się "Wesele". Do tego postawić paru »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ewakuowali hejnalistę z Wieży Mariackiej ...
- Wielki cyc jednak na kopcu Wandy, a nie ...
- Zakładali kominiarki, wypatrzył to policjant
- Zamiast ośmiodniowej wycieczki - jedna ...
- Jest list gończy za ministrem transportu ...
- Proces podwyższonego ryzyka - krakowski ...
- Romowie: zastraszają nas członkowie gangu ...
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.



