Napad na bank przy ul. Balickiej. I wpadka!

Dominika Maciejasz
2009-12-03 , aktualizacja: 03.12.2009 23:08
A A A Drukuj
Piętnasta - tym razem nieudana - próba obrabowania banku w Krakowie zakończyła się niemal natychmiastowym zatrzymaniem prawdopodobnego sprawcy przez policję.
We czwartek o godz. 16.20 do oddziału banku PKO BP przy ul. Balickiej wbiegł mężczyzna. Nie był zamaskowany, w ręku trzymał torbę. W środku byli kasjerzy i kilku klientów. Mężczyzna zaczął krzyczeć, że ma ze sobą bombę, którą zdetonuje, jeśli nie dostanie pieniędzy. W tym czasie w pobliżu przejeżdżał radiowóz. Prawdopodobnie widok policji przestraszył napastnika, który natychmiast wybiegł z budynku. Nie zdążył zabrać pieniędzy.

Powiadomieni przez pracowników banku policjanci natychmiast zorganizowali obławę. Niebawem w okolicy banku natrafili na podejrzanego około 40-letniego mężczyznę z torbą w ręku. Nie miał przy sobie dokumentów, w jego torbie nie było bomby. Mężczyzna nie chciał rozmawiać z policjantami. Przewieziono go na komendę policji. - Będziemy wyjaśniać, kim jest napastnik i dlaczego posunął się do napadu na bank - mówi Michał Kondzior z zespołu prasowego małopolskiej policji.

Czwartkowa próba obrabowania banku była 15. napadem w Krakowie w tym roku i dopiero pierwszym nieudanym. Poprzedni skok miał miejsce sześć dni temu. W miniony piątek do placówki WBK przy pl. Targowym w Bieńczycach wszedł mężczyzna w wieku około 30 lat. Na głowie miał czapkę bejsbolówkę i okulary przeciwsłoneczne. Podszedł do kasjera i wyjął nóż. Następnie sięgnął za ladę i wyjął 800 zł. Z łupem w ręku wybiegł z banku. Na miejscu pracowali policjanci i technicy kryminalistyki, a także przewodnik z psem tropiącym, ale nie udało się złapać napastnika.

Śledczy odnotowali jednak sukces, zatrzymując dwa tygodnie temu "milczącego rabusia" - mężczyznę, który obrabował trzy inne nowohuckie banki. Podczas ostatniego napadu podszedł do kasjerki i odsłonił połę płaszcza, pod którą schował atrapę broni. Groźbę i żądanie wydania pieniędzy napisał na kartce papieru. Zrabował 9 tys. zł. "Milczącego rabusia" złapano dzięki zdjęciom z monitoringu bankowego i informacjom pochodzącym od mieszkańców. Komendant wojewódzki wyznaczył nagrodę (5 tys. zł) za pomoc w ujęciu bandyty - już została wypłacona.

Zatrzymany mężczyzna był w ciężkiej sytuacji finansowej. Stracił pracę, wpadł w spiralę kredytów - zaciągał jeden, by spłacić poprzedni. W końcu banki odmówiły mu pożyczki. - Tłumaczył, że nie miał z czego utrzymać rodziny. To nie pierwszy przypadek w Małopolsce, kiedy bieda popycha ludzi do tak desperackich kroków - przyznaje policjantka Katarzyna Cisło.

W październiku policja zatrzymała sprawców seryjnych rabunków w Nowej Hucie. Bandytów tropiono przez kilka miesięcy bardzo intensywnie, bo mogli być niebezpieczni. Zatrzymali ich antyterroryści w mieszkaniu na Śląsku.

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu