Z grypą nie idzie się na mszę
2009-12-04
, aktualizacja: 03.12.2009 23:23
Duchowni apelują do pracodawców, żeby nie zmuszali ludzi do pracy w czasie choroby. Przypominają też, że komunię można przyjmować w dłonie, a zamiast podawania ręki w czasie przekazywania znaku pokoju można skinąć głową.
ZOBACZ TAKŻE
- Wioska masajska i wigwam przy ul. Tynieckiej (03-12-09, 08:00)
- Bóg stworzył żyrafę i ojca Leona (ma już 80 lat!) (24-12-09, 13:00)
- Małopolska przygotowuje się do beatyfikacji JPII (02-12-09, 22:00)
- Katolicy i ewangelicy chcą ratować Adwent (29-11-09, 21:25)
- Księża: Nie dajcie się zmanipulować filmem "2012" (26-11-09, 17:56)
- Źle się czujesz, nie idź do kościoła! - zaapelował ks. Jarosław Kwiecień, rzecznik diecezji sosnowieckiej. W diecezjach krakowskiej i tarnowskiej takich apeli nie będzie, bo - jak twierdzi ks. Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii - "ludzie są rozsądni i wiedzą, że z grypą leży się w łóżku, a nie idzie na mszę".
- Jeśli już mamy do kogoś apelować, to do pracodawców, by nie zmuszali ludzi do pracy w czasie choroby w imię szybkich zysków. Niestety, u nas pracownik wciąż boi się zwolnienia z pracy i nie korzysta ze zwolnień lekarskich. Kończy się to tak, że chore dzieci posyła do przedszkola, bo nie ma ich z kim zostawić. I nakręca się spirala kolejnych zachorowań. To problem społeczny, którego na razie nie umiemy rozwiązać, ale jako księża możemy apelować do pracodawców - mówi ks. Nęcek. Dodaje też, że jeśli chodzi o możliwości zarażenia się niedzielna msza nie różni się od sportowej imprezy masowej czy wizyty w supermarkecie.
Z rzecznikiem krakowskiej kurii zgadza się ks. Zbigniew Szewczyk, kustosz Sanktuarium bł. Karoliny Kózkówny w Zabawie koło Tarnowa. - Mamy sezon grypowy, ale dla nas to nie nowość. Nie wpadamy w panikę z tego powodu. Jedyny problem widzę w tym, że bojąc się, co powie pracodawca, chorzy nie zostają w domu. Trzeba uwrażliwiać szefów - mówi.
Duchowni przypominają też, że prawo kanoniczne dopuszcza komunię na rękę. - W każdej małopolskiej parafii wierni mogą zrezygnować z tradycyjnej komunii podawanej do ust. Pytanie tylko, czy to na pewno chroni przed przenoszeniem wirusów? - pyta ks. Nęcek.
To samo pytanie zadaliśmy lekarzom. Medycy twierdzą, że w sezonie grypowym, nie tylko w tym roku, każdy, kto ma obniżoną odporność z powodu przewlekłych chorób, powinien unikać dużych skupisk, a więc i mszy. - Nie sądzę, żeby komunia przyjmowana na rękę była zabezpieczeniem przed chorobą. Jeśli znajdujemy się w dużej grupie ludzi, w zamkniętym budynku, prawdopodobieństwo zakażenia rośnie - mówi lekarz internista Adam Konieczny. Dodaje jednak, że bardziej niż kościołów bałby się supermarketów. Jak twierdzi, chodzi o klimatyzację, która obraca to samo powietrze, a przez to powoduje rozprzestrzenianie się wirusów. - Pod tym względem świątynie są bezpieczniejsze, bo nie słyszałem o takiej w Krakowie, która miałaby klimatyzację - mówi.
m.skowronska@krakow.agora.pl
- Jeśli już mamy do kogoś apelować, to do pracodawców, by nie zmuszali ludzi do pracy w czasie choroby w imię szybkich zysków. Niestety, u nas pracownik wciąż boi się zwolnienia z pracy i nie korzysta ze zwolnień lekarskich. Kończy się to tak, że chore dzieci posyła do przedszkola, bo nie ma ich z kim zostawić. I nakręca się spirala kolejnych zachorowań. To problem społeczny, którego na razie nie umiemy rozwiązać, ale jako księża możemy apelować do pracodawców - mówi ks. Nęcek. Dodaje też, że jeśli chodzi o możliwości zarażenia się niedzielna msza nie różni się od sportowej imprezy masowej czy wizyty w supermarkecie.
Z rzecznikiem krakowskiej kurii zgadza się ks. Zbigniew Szewczyk, kustosz Sanktuarium bł. Karoliny Kózkówny w Zabawie koło Tarnowa. - Mamy sezon grypowy, ale dla nas to nie nowość. Nie wpadamy w panikę z tego powodu. Jedyny problem widzę w tym, że bojąc się, co powie pracodawca, chorzy nie zostają w domu. Trzeba uwrażliwiać szefów - mówi.
Duchowni przypominają też, że prawo kanoniczne dopuszcza komunię na rękę. - W każdej małopolskiej parafii wierni mogą zrezygnować z tradycyjnej komunii podawanej do ust. Pytanie tylko, czy to na pewno chroni przed przenoszeniem wirusów? - pyta ks. Nęcek.
To samo pytanie zadaliśmy lekarzom. Medycy twierdzą, że w sezonie grypowym, nie tylko w tym roku, każdy, kto ma obniżoną odporność z powodu przewlekłych chorób, powinien unikać dużych skupisk, a więc i mszy. - Nie sądzę, żeby komunia przyjmowana na rękę była zabezpieczeniem przed chorobą. Jeśli znajdujemy się w dużej grupie ludzi, w zamkniętym budynku, prawdopodobieństwo zakażenia rośnie - mówi lekarz internista Adam Konieczny. Dodaje jednak, że bardziej niż kościołów bałby się supermarketów. Jak twierdzi, chodzi o klimatyzację, która obraca to samo powietrze, a przez to powoduje rozprzestrzenianie się wirusów. - Pod tym względem świątynie są bezpieczniejsze, bo nie słyszałem o takiej w Krakowie, która miałaby klimatyzację - mówi.
m.skowronska@krakow.agora.pl
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
pomimo agitacji pana doktora nie zamienę wyjścia
guru133
04.12.09, 15:30
do supermarketu na wyjście do kościoła;)»
Najczęściej czytane24 htydzień






