Dyrektor Muzeum: Ta kradzież to zdziczenie obyczajów
2009-12-20
, aktualizacja: 20.12.2009 20:38
Moim zdaniem nie zrobili tego złomiarze. Kradzież była bardzo profesjonalnie przygotowana. Trudno snuć mi domysły, kto mógł to zrobić. To byli tacy ludzie, dla których nie ma żadnych świętości
ZOBACZ TAKŻE
- Historyczna tablica wraca do Muzeum Auschwitz (22-12-09, 00:00)
- Zarzuty dla złodziei napisu z obozu Auschwitz (21-12-09, 11:34)
- Odzyskano tablicę z napisem Arbeit macht frei (21-12-09, 00:53)
- IPN już nie ściga Hitlera (21-12-09, 16:52)
- Kradzież w Auschwitz była przeprowadzona na zamówienie "szalonego kolekcjonera" (21-12-09, 07:30)
- Policja wypłaciła nagrodę za pomoc w zatrzymaniu złodziei napisu z Auschwitz (18-02-10, 11:27)
- Kradzież w Auschwitz: Na szwedzkim tropie (07-01-10, 00:00)
- Dymisje w Muzeum Auschwitz. Zdrojewski: Wyciągnę konsekwencje (23-12-09, 13:47)
- Kradzież w Auschwitz-Birkenau: To nie było trudne! (22-12-09, 22:00)
- Kradzież w Auschwitz: zlecenie przyszło ze Szwecji? (22-12-09, 10:55)
- Odzyskano tablicę z Auschwitz. Pociętą na trzy części (21-12-09, 00:53)
- Policja i ABW szukają złodziei z Auschwitz (20-12-09, 22:00)
- Kradzież w Auschwitz. Nikt się nie spodziewał (18-12-09, 23:12)
- Po kradzieży w Auschwitz: nagroda za ujęcie sprawców (18-12-09, 11:49)
Bartłomiej Kuraś: Otrząsnął się Pan z szoku, jaki wywołała kradzież tablicy "Arbeit macht frei" znad bramy byłego nazistowskiego obozu Auschwitz?
Piotr M.A. Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau: Staramy się pracować normalnie. Nie zamknęliśmy Muzeum, dawny obóz jest otwarty dla zwiedzających. Natomiast trudno przejść do porządku dziennego nad tak nikczemną kradzieżą. O tym zdarzeniu trudno będzie zapomnieć, na długo wpisze się w historię ludzkiej podłości.
Do tej pory nie zdarzały się na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau żadne akty wandalizmu?
- Pojawiały się rzadko pojedyncze napisy czy malunki na ogrodzeniu Muzeum, ale zdarzało się to sporadycznie. Jeśli weźmie się pod uwagę tłumy odwiedzające to miejsce, to ich skala jest bardzo nikła. Kilka lat temu zdarzyło się także, że ktoś z terenu Muzeum ukradł skarbonę na datki dla utrzymania budynków dawnego obozu nazistowskiego. Ale to było przestępstwo o charakterze rabunkowym, powodowane chęcią szybkiego nielegalnego zdobycia pieniędzy, porównywalne z kradzieżą portfela na dworcu. Nie można tej samej miary przykładać do tego, co zdarzyło się tu w piątek nad ranem. Wyniesienie tablicy "Arbeit macht frei" należy rozpatrywać w kategorii świętokradztwa.
Kto Pana zdaniem mógł to zrobić?
- Moim zdaniem nie zrobili tego "złomiarze". Kradzież była bardzo profesjonalnie przygotowana. Trudno snuć mi domysły, kto mógł to zrobić. To byli tacy ludzie, dla których nie ma żadnych świętości. Osoby o podobnej mentalność niszczą krzyże na cmentarzach, malują napisy na nagrobkach, okradają kościoły. To zdziczenie obyczajów. Trudno sobie wyobrazić, ile ten czyn zadał bólu tym wszystkim, dla których to miejsce jest świętością.
W ostatnim czasie obserwujemy w społeczeństwie wzrost agresji, odradzanie się rasizmu, ksenofobi, nietolerancji czy antysemityzmu. Moim zdaniem te wszystkie zachowania zogniskowały się podczas piątkowej kradzieży jednego z symboli Holocaustu.
Dotychczas głównym wrogiem tego miejsca był przemijający czas, który odbijał swoje niszczejące piętno na dawnych obozowych budynkach. Teraz mamy tu innego głównego wroga - ludzi, którzy nie zważają na żadne świętości. Musimy być gotowi do walki i z takim wrogiem, by zachować to miejsce dla potomności.
Sprawców szuka policja i inne służby. Ale nie chcę o tym mówić ze względu na dobro śledztwa.
Policja zwraca także uwagę, że teren Muzeum nie był dostatecznie zabezpieczony. Kamera internetowa przy historycznej bramie nie rejestruje obrazu. A obraz z innych kamer przemysłowych nagrywany nocą nie jest wyraźny, bo teren dawnego obozu jest słabo oświetlony. Do tego niczego nie zauważyli strażnicy.
- Zleciłem już kontrolę wewnętrznych procedur dotyczących ochrony Muzeum. Z pierwszych ustaleń wynika, że strażnicy podczas warty stracili z oczu tablicę nie na dłużej niż na jakieś pół godziny. Istniejący system ochrony był uzgodniony z policją i do tej pory funkcjonariusze nie mieli do niego zastrzeżeń. Oczywiście po tym zdarzeniu trzeba przemyśleć procedury bezpieczeństwa. Trzeba jednak pamiętać, że teren Muzeum ma około dwustu hektarów powierzchni. Trudno bez przerwy pilnować całego tego obszaru.
Dla nas - pracowników Muzeum - myśl o takiej kradzieży, jaka zdarzyła się w piątek, przerastała wszelkie wyobrażania. Nikczemni złodzieje to wykorzystali i nas zaskoczyli. Nam się taki czyn zwyczajnie nie mieścił w głowie.
Piotr M.A. Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau: Staramy się pracować normalnie. Nie zamknęliśmy Muzeum, dawny obóz jest otwarty dla zwiedzających. Natomiast trudno przejść do porządku dziennego nad tak nikczemną kradzieżą. O tym zdarzeniu trudno będzie zapomnieć, na długo wpisze się w historię ludzkiej podłości.
Do tej pory nie zdarzały się na terenie Muzeum Auschwitz-Birkenau żadne akty wandalizmu?
- Pojawiały się rzadko pojedyncze napisy czy malunki na ogrodzeniu Muzeum, ale zdarzało się to sporadycznie. Jeśli weźmie się pod uwagę tłumy odwiedzające to miejsce, to ich skala jest bardzo nikła. Kilka lat temu zdarzyło się także, że ktoś z terenu Muzeum ukradł skarbonę na datki dla utrzymania budynków dawnego obozu nazistowskiego. Ale to było przestępstwo o charakterze rabunkowym, powodowane chęcią szybkiego nielegalnego zdobycia pieniędzy, porównywalne z kradzieżą portfela na dworcu. Nie można tej samej miary przykładać do tego, co zdarzyło się tu w piątek nad ranem. Wyniesienie tablicy "Arbeit macht frei" należy rozpatrywać w kategorii świętokradztwa.
Kto Pana zdaniem mógł to zrobić?
- Moim zdaniem nie zrobili tego "złomiarze". Kradzież była bardzo profesjonalnie przygotowana. Trudno snuć mi domysły, kto mógł to zrobić. To byli tacy ludzie, dla których nie ma żadnych świętości. Osoby o podobnej mentalność niszczą krzyże na cmentarzach, malują napisy na nagrobkach, okradają kościoły. To zdziczenie obyczajów. Trudno sobie wyobrazić, ile ten czyn zadał bólu tym wszystkim, dla których to miejsce jest świętością.
W ostatnim czasie obserwujemy w społeczeństwie wzrost agresji, odradzanie się rasizmu, ksenofobi, nietolerancji czy antysemityzmu. Moim zdaniem te wszystkie zachowania zogniskowały się podczas piątkowej kradzieży jednego z symboli Holocaustu.
Dotychczas głównym wrogiem tego miejsca był przemijający czas, który odbijał swoje niszczejące piętno na dawnych obozowych budynkach. Teraz mamy tu innego głównego wroga - ludzi, którzy nie zważają na żadne świętości. Musimy być gotowi do walki i z takim wrogiem, by zachować to miejsce dla potomności.
Sprawców szuka policja i inne służby. Ale nie chcę o tym mówić ze względu na dobro śledztwa.
Policja zwraca także uwagę, że teren Muzeum nie był dostatecznie zabezpieczony. Kamera internetowa przy historycznej bramie nie rejestruje obrazu. A obraz z innych kamer przemysłowych nagrywany nocą nie jest wyraźny, bo teren dawnego obozu jest słabo oświetlony. Do tego niczego nie zauważyli strażnicy.
- Zleciłem już kontrolę wewnętrznych procedur dotyczących ochrony Muzeum. Z pierwszych ustaleń wynika, że strażnicy podczas warty stracili z oczu tablicę nie na dłużej niż na jakieś pół godziny. Istniejący system ochrony był uzgodniony z policją i do tej pory funkcjonariusze nie mieli do niego zastrzeżeń. Oczywiście po tym zdarzeniu trzeba przemyśleć procedury bezpieczeństwa. Trzeba jednak pamiętać, że teren Muzeum ma około dwustu hektarów powierzchni. Trudno bez przerwy pilnować całego tego obszaru.
Dla nas - pracowników Muzeum - myśl o takiej kradzieży, jaka zdarzyła się w piątek, przerastała wszelkie wyobrażania. Nikczemni złodzieje to wykorzystali i nas zaskoczyli. Nam się taki czyn zwyczajnie nie mieścił w głowie.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ewakuowali hejnalistę z Wieży Mariackiej ...
- Wielki cyc jednak na kopcu Wandy, a nie ...
- Zakładali kominiarki, wypatrzył to policjant
- Zamiast ośmiodniowej wycieczki - jedna ...
- Jest list gończy za ministrem transportu ...
- Proces podwyższonego ryzyka - krakowski ...
- Romowie: zastraszają nas członkowie gangu ...
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





