Policja i ABW szukają złodziei z Auschwitz
2009-12-20
, aktualizacja: 20.12.2009 22:26
Strażnicy muzeum rzetelnie wypełnili swoje obowiązki, choć zawiodły procedury bezpieczeństwa - ustaliła policja. - Te procedury były uzgodnione z policją - odpowiada dyrekcja muzeum.
ZOBACZ TAKŻE
- Historyczna tablica wraca do Muzeum Auschwitz (22-12-09, 00:00)
- Dziś wnioski o areszt dla złodziei napisu z Auschwitz (22-12-09, 14:55)
- Zarzuty dla złodziei napisu z obozu Auschwitz (21-12-09, 11:34)
- Odzyskano tablicę z napisem Arbeit macht frei (21-12-09, 00:53)
- IPN już nie ściga Hitlera (21-12-09, 16:52)
- Kradzież w Auschwitz była przeprowadzona na zamówienie "szalonego kolekcjonera" (21-12-09, 07:30)
- Dyrektor Muzeum: Ta kradzież to zdziczenie obyczajów (20-12-09, 22:20)
- Kradzież w Auschwitz: Na szwedzkim tropie (07-01-10, 00:00)
- Naprowadzili policję na trop, dostaną nagrodę (30-12-09, 23:00)
- Kradzież w Auschwitz-Birkenau: To nie było trudne! (22-12-09, 22:00)
- Kradzież w Auschwitz: zlecenie przyszło ze Szwecji? (22-12-09, 10:55)
- Odzyskano tablicę z Auschwitz. Pociętą na trzy części (21-12-09, 00:53)
- Kradzież w Auschwitz. Nikt się nie spodziewał (18-12-09, 23:12)
- Po kradzieży w Auschwitz: nagroda za ujęcie sprawców (18-12-09, 11:49)
SERWISY
Do małopolskiej policji od piątku napłynęło ponad sto sygnałów dotyczących kradzieży tablicy "Arbeit macht frei" znad bramy dawnego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Na autora informacji, która doprowadzi do odzyskania napisu będącego symbolem Zagłady, czeka 115 tys. zł nagrody.
Policjanci drobiazgowo sprawdzają każdy sygnał, analizują też nagrania kamer. Na razie nie przyniosło to jednak żadnego efektu. Przesłuchano również pracowników i strażników muzeum. Nocną służbę, gdy doszło do kradzieży, pełniło czterech ochroniarzy.
- Nie mamy zastrzeżeń co do wypełnienia przez nich obowiązków. Jednorazowy obchód trwa od 40 minut do godziny, a strażnicy, których pracę rejestrują specjalne chipy, swoje zadania wypełnili rzetelnie, robili wszystko zgodnie z grafikiem. Tyle że po tym, co się zdarzyło, okazało się, że procedury związane z bezpieczeństwem nie są wystarczające - mówi Dariusz Nowak z małopolskiej policji.
- Istniejący system ochrony był uzgodniony z policją i do tej pory funkcjonariusze nie mieli do niego zastrzeżeń - odpowiada Piotr M.A. Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. - Zleciłem już kontrolę wewnętrznych procedur dotyczących ochrony muzeum. Z pierwszych ustaleń wynika, że strażnicy podczas warty stracili z oczu tablicę na nie dłużej niż mniej więcej pół godziny. Oczywiście po tym zdarzeniu trzeba przemyśleć procedury bezpieczeństwa. Trzeba jednak pamiętać, że teren muzeum ma blisko dwieście hektarów powierzchni. Trudno bez przerwy pilnować całego tego obszaru. Dla nas - pracowników muzeum - myśl o takiej kradzieży, jaka zdarzyła się w piątek, przerastała wszelkie wyobrażenia. Nikczemni złodzieje to wykorzystali i nas zaskoczyli. Nam się taki czyn zwyczajnie nie mieścił w głowie - dodaje dyrektor.
Minister kultury Bogdan Zdrojewski nie wykluczył wyciągnięcia konsekwencji służbowych, jeśli okaże się, że na terenie muzeum doszło do zaniedbań.
Policja jest już pewna, że złodzieje znali szczegóły systemu ochrony muzeum. Droga, jaką przebyli ze skradzioną tablicą, była zaplanowana tak, by strażnicy ich nie zobaczyli ani nie zarejestrowały kamery przemysłowe. Odrzucono hipotezę kradzieży tablicy przez handlarzy złomu. Funkcjonariusze nie wykluczają natomiast, że napis został wywieziony za granicę.
- Za pośrednictwem biura międzynarodowej współpracy policji przekazaliśmy informacje o zaginięciu napisu do Interpolu, tak aby ta wiadomość była dostępna dla wszystkich jednostek na świecie. To standardowa procedura, którą wdraża się w przypadku kradzieży dzieł sztuki, przedmiotów dziedzictwa narodowego - tłumaczy Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.
Sprawą zajęło się też ABW. - Potwierdzam nasze zaangażowanie w sprawę - mówi Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzeczniczka ABW.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ABW sprawdza wszystkie organizacje w kraju o sympatiach faszyzujących, ale nie natrafiono na razie na żadne przełomowe informacje.
Policjanci drobiazgowo sprawdzają każdy sygnał, analizują też nagrania kamer. Na razie nie przyniosło to jednak żadnego efektu. Przesłuchano również pracowników i strażników muzeum. Nocną służbę, gdy doszło do kradzieży, pełniło czterech ochroniarzy.
- Nie mamy zastrzeżeń co do wypełnienia przez nich obowiązków. Jednorazowy obchód trwa od 40 minut do godziny, a strażnicy, których pracę rejestrują specjalne chipy, swoje zadania wypełnili rzetelnie, robili wszystko zgodnie z grafikiem. Tyle że po tym, co się zdarzyło, okazało się, że procedury związane z bezpieczeństwem nie są wystarczające - mówi Dariusz Nowak z małopolskiej policji.
- Istniejący system ochrony był uzgodniony z policją i do tej pory funkcjonariusze nie mieli do niego zastrzeżeń - odpowiada Piotr M.A. Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. - Zleciłem już kontrolę wewnętrznych procedur dotyczących ochrony muzeum. Z pierwszych ustaleń wynika, że strażnicy podczas warty stracili z oczu tablicę na nie dłużej niż mniej więcej pół godziny. Oczywiście po tym zdarzeniu trzeba przemyśleć procedury bezpieczeństwa. Trzeba jednak pamiętać, że teren muzeum ma blisko dwieście hektarów powierzchni. Trudno bez przerwy pilnować całego tego obszaru. Dla nas - pracowników muzeum - myśl o takiej kradzieży, jaka zdarzyła się w piątek, przerastała wszelkie wyobrażenia. Nikczemni złodzieje to wykorzystali i nas zaskoczyli. Nam się taki czyn zwyczajnie nie mieścił w głowie - dodaje dyrektor.
Minister kultury Bogdan Zdrojewski nie wykluczył wyciągnięcia konsekwencji służbowych, jeśli okaże się, że na terenie muzeum doszło do zaniedbań.
Policja jest już pewna, że złodzieje znali szczegóły systemu ochrony muzeum. Droga, jaką przebyli ze skradzioną tablicą, była zaplanowana tak, by strażnicy ich nie zobaczyli ani nie zarejestrowały kamery przemysłowe. Odrzucono hipotezę kradzieży tablicy przez handlarzy złomu. Funkcjonariusze nie wykluczają natomiast, że napis został wywieziony za granicę.
- Za pośrednictwem biura międzynarodowej współpracy policji przekazaliśmy informacje o zaginięciu napisu do Interpolu, tak aby ta wiadomość była dostępna dla wszystkich jednostek na świecie. To standardowa procedura, którą wdraża się w przypadku kradzieży dzieł sztuki, przedmiotów dziedzictwa narodowego - tłumaczy Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.
Sprawą zajęło się też ABW. - Potwierdzam nasze zaangażowanie w sprawę - mówi Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzeczniczka ABW.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ABW sprawdza wszystkie organizacje w kraju o sympatiach faszyzujących, ale nie natrafiono na razie na żadne przełomowe informacje.
Przeczytaj także Ta kradzież to zdziczenie obyczajów - rozmowa z dyrektorem Muzeum
- 95 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Policja i ABW szukają złodziei z Auschwitz
wieprzowinapozydowsku
20.12.09, 22:55
"Policja i ABW szukają złodziei z Auschwitz"A ciekawe czy sledztwo jest prowadzone zgodnie z regulami sztuki (dlaczego wto nie wierze?). Otoz warto sie zastanowic kto chcialby cos takiego »
-
Policja i ABW szukają złodziei z Auschwitz
georgeb
20.12.09, 23:27
Podobno po Kazimierzu w Krakowie chodzą całkiem legalnie z bronią na wierzchu pracownicy mosadu i nikt nie robi z tego afery. Jeśli żydowskie wycieczki zwiedzające nasze dobra kultury w »
-
Policja i ABW szukają złodziei z Auschwitz
ya-nek
21.12.09, 00:15
Najprawdopodobniejszymi sprawcami sa niemieccy neofaszysci i tam tez bym szukal, bylo nie bylo kompromitujacego Niemcow na wieki, napisu...»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Policja i straż miejska usunęła ...
- Kierowca potrącił dwulatka przy Kleparzu. ...
- Naukowcy przebadali Berlinkę. Odkryli ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 1]
- Dziewczynka zmarła przygnieciona przez drzewo
- Okiem kierowcy. Rowerzyści i motocykliści ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 2]






