IPN już nie ściga Hitlera
2009-12-21
, aktualizacja: 21.12.2009 17:25
Instytut Pamięci Narodowej prowadził śledztwo wobec przywódców III Rzeszy. Umorzył je z powodu ich śmierci.
ZOBACZ TAKŻE
- Zarzuty dla złodziei napisu z obozu Auschwitz (21-12-09, 11:34)
- Dyrektor Muzeum: Ta kradzież to zdziczenie obyczajów (20-12-09, 22:20)
- Pochód w obronie IPN przemaszerował przez Kraków (29-04-10, 20:35)
- Policja i ABW szukają złodziei z Auschwitz (20-12-09, 22:00)
- Kradzież w Auschwitz. Nikt się nie spodziewał (18-12-09, 23:12)
SERWISY
Krakowski oddział pionu prokuratorskiego IPN (Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu) ogłosił dzisiaj, że umarza śledztwo o zbrodnię wojenną "w stosunku do Adolfa Hitlera, Heinricha Himmlera i Ericha von dem Bacha-Zelewskiego" "wobec śmierci sprawców".
Śledztwo dotyczyło wysiedlania Polaków z dawnego powiatu wadowickiego w latach 1940-42, czyli zbrodni wojennej, dla której nie ma przedawnienia. Dlaczego jednak prowadzono je wobec Hitelra, Himmlera i von dem Bacha, chociaż powszechnie wiadomo, że wszyscy już nie żyją?
Szef komisji w Krakowie, prok. Piotr Piątek (podpisany pod komunikatem o umorzeniu) nie odpowiada wprost. Tłumaczy, że śledztwo prowadzone było od 2001 r. na wniosek trzech pokrzywdzonych. Przesłuchano 171 osób, w tym potomków wysiedlonych. - Bezpośredni sprawcy byli tylko wykonawcami rozkazów. Akcja wysiedlania była elementem zbrodniczej działalności III Rzeszy i dzięki niej "prawdziwi Niemcy" mieli uzyskać miejsce do życia. Wysiedlani Polacy musieli się w ciągu pół godziny się spakować i opuścić swoje gospodarstwa - opisuje prokurator Piątek.
Czy wszczynanie śledztwa przeciwko m.in. Hitlerowi i Himmlerowi miało sens? Prokurator twierdzi, że takie sprawy są ważne, bo "do tej pory nie zrobiliśmy bilansu strat wojennych". I dodaje: - Polacy mogli wrócić do swoich gospodarstw dopiero w 1944 i 1945 r. Ich dobytek i nieruchomości, jeśli przetrwały, to uszczuplone - tłumaczy.
Artykuł 17 kodeksu postępowania karnego, na który w swojej decyzji powołuje się IPN, mówi o umorzeniu śledztwa w przypadku śmierci oskarżonego. Ale ten sam artykuł precyzuje, że postępowania w pewnych przypadkach w ogóle się nie wszczyna. - Chodzi o oskarżonych, o których powszechnie wiadomo, że nie żyją, głównie postaci historyczne w przypadku których śledztwo nie ma sensu - tłumaczy prokurator z prokuratury krajowej, dla którego śledztwo przeciwko Hitlerowi to "dziwoląg" i "ośmieszanie wymiaru sprawiedliwości".- Na tej samej zasadzie moglibyśmy prowadzić śledztwo przeciwko Tuchaj-bejowi za zbrodnie na wschodzie Polski - komentuje nasz rozmówca.
Śledztwo dotyczyło wysiedlania Polaków z dawnego powiatu wadowickiego w latach 1940-42, czyli zbrodni wojennej, dla której nie ma przedawnienia. Dlaczego jednak prowadzono je wobec Hitelra, Himmlera i von dem Bacha, chociaż powszechnie wiadomo, że wszyscy już nie żyją?
Szef komisji w Krakowie, prok. Piotr Piątek (podpisany pod komunikatem o umorzeniu) nie odpowiada wprost. Tłumaczy, że śledztwo prowadzone było od 2001 r. na wniosek trzech pokrzywdzonych. Przesłuchano 171 osób, w tym potomków wysiedlonych. - Bezpośredni sprawcy byli tylko wykonawcami rozkazów. Akcja wysiedlania była elementem zbrodniczej działalności III Rzeszy i dzięki niej "prawdziwi Niemcy" mieli uzyskać miejsce do życia. Wysiedlani Polacy musieli się w ciągu pół godziny się spakować i opuścić swoje gospodarstwa - opisuje prokurator Piątek.
Czy wszczynanie śledztwa przeciwko m.in. Hitlerowi i Himmlerowi miało sens? Prokurator twierdzi, że takie sprawy są ważne, bo "do tej pory nie zrobiliśmy bilansu strat wojennych". I dodaje: - Polacy mogli wrócić do swoich gospodarstw dopiero w 1944 i 1945 r. Ich dobytek i nieruchomości, jeśli przetrwały, to uszczuplone - tłumaczy.
Artykuł 17 kodeksu postępowania karnego, na który w swojej decyzji powołuje się IPN, mówi o umorzeniu śledztwa w przypadku śmierci oskarżonego. Ale ten sam artykuł precyzuje, że postępowania w pewnych przypadkach w ogóle się nie wszczyna. - Chodzi o oskarżonych, o których powszechnie wiadomo, że nie żyją, głównie postaci historyczne w przypadku których śledztwo nie ma sensu - tłumaczy prokurator z prokuratury krajowej, dla którego śledztwo przeciwko Hitlerowi to "dziwoląg" i "ośmieszanie wymiaru sprawiedliwości".- Na tej samej zasadzie moglibyśmy prowadzić śledztwo przeciwko Tuchaj-bejowi za zbrodnie na wschodzie Polski - komentuje nasz rozmówca.
Przeczytaj także: Zarzuty dla złodziei napisu z obozu Auschwitz oraz inne informacje z Krakowa
- 110 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Re: IPN już nie ściga Hitlera
zetoxa
21.12.09, 17:42
ciekawe kiedy IPN przestanie ścigać Bajdara, też juz był nas opuścił,a był okrutnik nie lada, Kraków i Sandomierz w 1241r. z dymem puścił.»
-
IPN już nie ściga Hitlera
krakower
21.12.09, 17:55
Brawo piątek! Jaki śledczy geniusz! Będzie z ciebie niedziela! Szkoda tylko, że wszystko za nasze pieniądze...»
-
IPN już nie ściga Hitlera
tadjan
21.12.09, 19:14
młodzi prawnicy lepiej sobie radzą z poparciem dla Piesiewicza, z obsrywaniem Wałęsy.... a jakoś gorzej z Adolfem Hitlerem. Śmieszni czy żałośni? sam już nie wiem.»
Najczęściej czytane24 htydzień




