Krakowski Bałka do posprzątania i promowania
2009-12-30
, aktualizacja: 29.12.2009 22:32
Zaniedbaliśmy sprawę - biją się w piersi urzędnicy magistratu po naszym artykule o fatalnym stanie niepodpisanej rzeźby Mirosława Bałki pod halą Korony.
ZOBACZ TAKŻE
- Betonowy kolos przeprowadził się na Zabłocie (31-08-10, 07:00)
- Sukiennice w remoncie. Zajrzeliśmy za rusztowania... (09-01-10, 00:00)
- Rzeźba Bałki w Podgórzu pijacką meliną (29-12-09, 08:00)
O opłakanym stanie rzeźby "AuschwitzWieliczka", jaką światowej sławy artysta Mirosław Bałka stworzył specjalnie dla Krakowa, pisaliśmy we wtorkowej "Gazecie". Od czerwca, czyli od odsłonięcia 17-metrowego tunelu z betonu na festiwalu sztuki Art Boom, nie pofatygowano się, aby posprzątać teren instalacji, nie mówiąc już o skutecznym wypromowaniu rzeźby wśród krakowian czy turystów. Efekt jest taki, że kiedy w Londynie 10 tys. osób dziennie ogląda instalację Bałki pt. "How it is", jego krakowskie dzieło tonie w śmieciach, butelkach, moczu i wymiocinach okolicznych meneli. Materiałów promocyjnych o krakowskiej pracy najgłośniejszego obecnie w świecie artysty z Polski jest tyle, co kot napłakał. Próżno szukać też informacji o "AuschwitzWieliczka" na mętnych stronach internetowego serwisu miasta, nie mówiąc o przewodnikach czy informacjach dla biur podróży.
Krakowskiego Bałkę nie ogląda więc nikt, ale po naszym artykule miejscy urzędnicy chcą uniknąć dalszej kompromitacji. - Na początku stycznia dzieło Bałki zostanie odpowiednio opisane i podpisane na specjalnej tablicy po polsku i angielsku - obiecuje Filip Berkowicz, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. kultury.
Berkowicz zapowiada też, że dla potrzeb punktów informacji miejskiej powstaną specjalne ulotki, w których opisane będą oba aktualne dzieła Bałki: krakowskie i robiące furorę w świecie londyńskie "How it is". - Zgadzam się, że powinniśmy uzmysłowić kontekst obu prac zarówno mieszkańcom, jak i turystom. Ludzie powinni wiedzieć, że podczas gdy świat zachwyca się estetyką Bałki, Kraków dysponuje dziełem, które artysta stworzył specjalnie dla naszego miasta - mówi w rozmowie z "Gazetą".
Z rozmów, jakie przeprowadziłem z przedstawicielami magistratu, wynika jednak, że aby zaczęto myśleć o międzynarodowym potencjale dzieła Bałki i wizerunkowo-turystycznych szansach Krakowa w związku z jego obecnością na Podgórzu, o sprawie musiała napisać dopiero "Wyborcza". Odebrałem też kilkanaście telefonów od zdegustowanych sprawą Czytelników, których znakomita większość dowiedziała się o istnieniu rzeźby Bałki w Krakowie dopiero w kontekście rozbitego szkoła, niedopałków, butelek po wódce i wymiocin na ścianach tunelu.
- Szkoda, że przy tej okazji zmarnowano okazję na kontakt mieszkańców dzielnicy z dobrze pojmowaną sztuką współczesną. Nie dziwię się, że niepodpisane dzieło w tej formie zwykłemu mieszkańcowi Podgórza po prostu przeszkadza. Dlaczego jednak nie podano przy tej okazji garści niezbędnych do zrozumienia dzieła szczegółów, aby zainteresować czasowo przecież zainstalowaną tam rzeźbą zwykłych ludzi? - komentuje Łukasz Guzek, historyk sztuki, redaktor internetowego magazynu o sztuce SztukPuk.art.pl. - Estetyka Bałki robi furorę w świecie, ale jest taka, jaka jest, być może trudna w odbiorze. Dyskusja o tym, czy dzieło jest ładne, czy brzydkie, bez podania tych informacji zamydla całą sprawę.
Urzędnicy magistratu przyznają, że sprawa pozostawienia rzeźby Bałki bez promocji i na pastwę meneli to jednak skandal. Niektórzy bronią jednak przegranej sprawy. - Ulotki? Były, ale się skończyły. Linki na stronach WWW? Owszem, były na stronie zakończonego już festiwalu Art Boom - przekonują.
- Nie ma co gadać. Sprawa została zaniedbana. Wstyd, bo przecież swego czasu trąbiliśmy o tym Bałce sporo, a teraz leży w kałuży moczu i wszyscy się z nas śmieją - mówi anonimowo jeden z rozmówców z magistratu.
Po interwencji "Gazety" teren wewnątrz "tunelu Bałki" został posprzątany z tłuczonego szkła, zdezelowanych ławek i wymiocin. Sprawdziliśmy jednak, że sprzątającym nie chciało się użyć zwykłej miotły, aby usunąć kilkaset zmiętych niedopałków, jakie pozostawili tam uczestnicy spontanicznych libacji.
Krakowskiego Bałkę nie ogląda więc nikt, ale po naszym artykule miejscy urzędnicy chcą uniknąć dalszej kompromitacji. - Na początku stycznia dzieło Bałki zostanie odpowiednio opisane i podpisane na specjalnej tablicy po polsku i angielsku - obiecuje Filip Berkowicz, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. kultury.
Berkowicz zapowiada też, że dla potrzeb punktów informacji miejskiej powstaną specjalne ulotki, w których opisane będą oba aktualne dzieła Bałki: krakowskie i robiące furorę w świecie londyńskie "How it is". - Zgadzam się, że powinniśmy uzmysłowić kontekst obu prac zarówno mieszkańcom, jak i turystom. Ludzie powinni wiedzieć, że podczas gdy świat zachwyca się estetyką Bałki, Kraków dysponuje dziełem, które artysta stworzył specjalnie dla naszego miasta - mówi w rozmowie z "Gazetą".
Z rozmów, jakie przeprowadziłem z przedstawicielami magistratu, wynika jednak, że aby zaczęto myśleć o międzynarodowym potencjale dzieła Bałki i wizerunkowo-turystycznych szansach Krakowa w związku z jego obecnością na Podgórzu, o sprawie musiała napisać dopiero "Wyborcza". Odebrałem też kilkanaście telefonów od zdegustowanych sprawą Czytelników, których znakomita większość dowiedziała się o istnieniu rzeźby Bałki w Krakowie dopiero w kontekście rozbitego szkoła, niedopałków, butelek po wódce i wymiocin na ścianach tunelu.
- Szkoda, że przy tej okazji zmarnowano okazję na kontakt mieszkańców dzielnicy z dobrze pojmowaną sztuką współczesną. Nie dziwię się, że niepodpisane dzieło w tej formie zwykłemu mieszkańcowi Podgórza po prostu przeszkadza. Dlaczego jednak nie podano przy tej okazji garści niezbędnych do zrozumienia dzieła szczegółów, aby zainteresować czasowo przecież zainstalowaną tam rzeźbą zwykłych ludzi? - komentuje Łukasz Guzek, historyk sztuki, redaktor internetowego magazynu o sztuce SztukPuk.art.pl. - Estetyka Bałki robi furorę w świecie, ale jest taka, jaka jest, być może trudna w odbiorze. Dyskusja o tym, czy dzieło jest ładne, czy brzydkie, bez podania tych informacji zamydla całą sprawę.
Urzędnicy magistratu przyznają, że sprawa pozostawienia rzeźby Bałki bez promocji i na pastwę meneli to jednak skandal. Niektórzy bronią jednak przegranej sprawy. - Ulotki? Były, ale się skończyły. Linki na stronach WWW? Owszem, były na stronie zakończonego już festiwalu Art Boom - przekonują.
- Nie ma co gadać. Sprawa została zaniedbana. Wstyd, bo przecież swego czasu trąbiliśmy o tym Bałce sporo, a teraz leży w kałuży moczu i wszyscy się z nas śmieją - mówi anonimowo jeden z rozmówców z magistratu.
Po interwencji "Gazety" teren wewnątrz "tunelu Bałki" został posprzątany z tłuczonego szkła, zdezelowanych ławek i wymiocin. Sprawdziliśmy jednak, że sprzątającym nie chciało się użyć zwykłej miotły, aby usunąć kilkaset zmiętych niedopałków, jakie pozostawili tam uczestnicy spontanicznych libacji.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Krakowski Bałka do posprzątania i promowania
bierfreund
30.12.09, 06:18
I kiedy to g0wno stamtad wreszcie zabierzecie i wyeksponujecie w jakimsbardziej odpowiednim miejscu, gdzie studenci asp beda mogli sie we wlasnymgronie onanizowac myslac o geniuszu »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.







