Ponad tysiąc połamanych pod Tatrami

Bartłomiej Kuraś
2010-01-05 , aktualizacja: 05.01.2010 20:05
A A A Drukuj
Przez dwa tygodnie sezonu narciarskiego w Małopolsce połamało się już ponad tysiąc osób, w tym blisko trzysta bardzo poważnie. Na swoją kolej w zakopiańskim szpitalu trzeba czekać kilka godzin
Zakopane - Szymoszkowa
Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
Zakopane - Szymoszkowa
ZOBACZ TAKŻE
Pod datą 29 grudnia 2009 r. Adam Marasek zapisał w kronice Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego: "Ponieważ ruszyły wyciągi od Witowa po Białkę Tatrzańską, ratownicy rozpoczęli zimowe dyżury. Już pierwszego dnia przetransportowano do szpitala kontuzjowanych narciarzy. Czyli zaczął się zimowy sezon. Mamy nadzieję, że tej zimy narciarze i snowboardziści będą jeździć rozważniej i będzie mniej wypadków niż w poprzednich sezonach".

Na razie jednak nic nie wskazuje, by tak się stało. - W okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku na podtatrzańskich stokach nieśliśmy pomoc 280 osobom - relacjonuje Marasek. - Narciarze głównie poważnie tłukli kolana i łamali kończyny, ale także tracili przytomność. Było także sporo zderzeń na trasach, a to głównie z powodu tłoku panującego na sztucznie naśnieżanych stokach i nie najlepszych umiejętności wielu narciarzy.

Większości łagodniejszych kontuzji narciarze nie meldowali ratownikom TOPR-u, a sami zgłaszali się do zakopiańskiego szpitala.

- Każdy, kto może dostać się do nas o własnych siłach czy przy pomocy rodziny lub znajomych, nie fatyguje ratowników. Dlatego większość pacjentów ze stoków dociera do nas we własnym zakresie - tłumaczy dr Marian Papież, ordynator oddziału chirurgii urazowo-ortopedycznej zakopiańskiego szpitala. - Pomocy udzielamy każdemu, kto się do nas zgłosi. Przed sezonem zimowym zaopatrujemy się w sporą ilość materiałów opatrunkowych, tak by starczyło dla wszystkich. Nie mamy także kłopotów z Narodowym Funduszem Zdrowia, który płaci nam za te zabiegi.

W ostatnim tygodniu grudnia oddział ratunkowy przyjął 1160 pacjentów, głównie narciarzy i snowboardzistów. Część kontuzjowanych miłośników szusowania, by uniknąć kolejek w zakopiańskim szpitalu, wybierała się po pomoc do odległego o 30 km Nowego Targu.

- Zdarza się, że trzeba czekać na zabieg do czterech godzin. Kto czuje się na siłach, wybiera się po opatrunek do sąsiedniego szpitala, by zostać szybciej opatrzonym - przyznaje ordynator Papież.

Ponad tysiąc połamanych na podtatrzańskich stokach w ciągu dwóch tygodni to sporo, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w tym czasie nie uruchomiono jeszcze - z powodu zbyt nikłej warstwy naturalnego śniegu - najwyżej położonych wyciągów w rejonie Kasprowego Wierchu.

- Tam, nawet jak są warunki, dochodzi do wypadków narciarskich rzadziej niż na niżej położonych stokach. A to dlatego, że na Kasprowy Wierch zwykle wybierają się doświadczeni narciarze. Jest tam także więcej miejsca niż na innych mniejszych stokach w regionie. Można wręcz stwierdzić, że ta góra to najbezpieczniejszy teren narciarski w Polsce - uważa Marasek.

Ofiar narciarskich i snowboardowych szusów z pewnością tej zimy będzie znacznie więcej, bo w drugiej połowie stycznia rozpoczynają się ferie, na które na Podhale zjedzie jeszcze więcej turystów niż na czas świąt i sylwestra.

Poprzedniej zimy do zakopiańskiego szpitala zgłosiło się z kontuzjami ponad trzy tysiące narciarzy i snowboardzistów. Przy wszystkich stacjach narciarskich w okolicach Tatr dyżurują ratownicy TOPR-u. Gdy dojdzie do wypadku na stoku, udzielają pierwszej pomocy i transportują poszkodowanego samochodem lub śmigłowcem - w zależności od rodzaju obrażeń - do zakopiańskiego szpitala. Zarówno ich interwencja, jak i opieka medyczna w szpitalu udzielane są w ramach podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego. Tak więc każdy narciarz płacący składkę zdrowotną nie musi martwić się o koszty akcji ratunkowej na stoku.

- Lepiej jednak, by pomyślał o zdrowiu swoim i innych narciarzy i zachował ostrożność na stoku - radzi Marasek.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.