Jak karać rodziców za wagarujących uczniów

Olga Szpunar
2010-01-06 , aktualizacja: 06.01.2010 07:53
A A A Drukuj
Ponad 700 notorycznych wagarowiczów chcieli ukarać w ubiegłym roku dyrektorzy krakowskich szkół poprzez nałożenie na ich rodziców grzywny. Nic z tego. Uczniowie wiedzą, jak postępować, by uniknąć płacenia.
Sala lekcyjna
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Sala lekcyjna
SERWISY
- To jest poważny problem dla szkół - mówi o opuszczających lekcje uczniach Barbara Chmura, dyrektorka XVII LO w Krakowie. Przyznaje, że walczy z wagarowiczami od lat. - Ci, którzy opuszczają pierwszą lekcję, by uniknąć klasówki, zawsze piszą ją zaraz po przyjściu - podaje przykład. Apeluje też do rodziców, by interesowali się, czy ich dzieci chodzą do szkoły, i nie pisali im nieuzasadnionych usprawiedliwień nieobecności na lekcjach.

Co jednak robić, jeśli prośby nie przynoszą skutku? Najpierw trzeba napisać dwa zawiadomienia do rodziców, że dziecko wagaruje, a potem można wnioskować do wydziału edukacji o ukaranie ich grzywną za to, że nie są w stanie przypilnować dziecka.

Jeszcze dwa lata temu przepisy nie precyzowały, kiedy dyrektor powinien zgłosić, że uczeń nie realizuje obowiązku szkolnego. Większość robiła to, gdy nieobecności w semestrze przekraczały 50 proc.

W 2008 roku w ustawie o systemie oświaty znalazł się zapis, że szkoła ma prawo żądać ukarania grzywną ucznia notorycznie opuszczającego lekcje. Do wydziału edukacji posypały się doniesienia. W ubiegłym roku szkoły podstawowe i gimnazja zgłosiły 91 takich przypadków, szkoły ponadgimnazjalne - 612. W Krakowie kara dla rodziców wagarowicza wynosi od 1 do 5 tys. zł. Nikt jej jednak nie zapłacił. Dlaczego?

Aby ukarać rodzica grzywną za wagary dziecka, uczeń musi być nieobecny w szkole przez dwa tygodnie w sposób ciągły. - Młodzi ludzie doskonale zdają sobie z tego sprawę i z premedytacją przerywają wagary na jeden dzień. W ostatnim roku mieliśmy 317 takich przypadków - informuje Jan Żądło, dyrektor wydziału edukacji.

Jak powiedział nam dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 Tomasz Malicki, sprawa wagarów coraz częściej pojawia się na spotkaniach dyrektorów szkół. Wielu z nich uważa, że grzywny mogą zmobilizować rodziców do pilnowania dzieci, by chodziły na lekcje.

Są też jednak tacy, którzy wolą inne sposoby. - Przepisy, które mają przymusić rodziców do pilnowania, by dzieci chodziły do szkoły, są nieskuteczne - uważa kierująca Gimnazjum nr 2 Gabriela Olszowska. Sama woli kierować sprawę do sądu rodzinnego. Ten często w przypadku rodziców nieradzących sobie z dziećmi przydzielał kuratora, na którego spada obowiązek dopilnowania obecności ucznia w szkole.

- To lepszy sposób, tym bardziej że nałożonych kar za wagary urzędnicy często nie są w stanie wyegzekwować - podkreśla Olszowska.

Z 700 zgłoszonych do urzędu spraw dotyczących wagarów uczniów 70 jest jeszcze w toku. Do tej pory miasto ukarało grzywną w wysokości 1 tys. zł tylko jedną rodzinę. Nie zapłaciła, bo wykazała, że nie ma dochodów.

Lepiej niż Kraków ze ściąganiem grzywien za wagary radzą sobie Elbląg czy Bydgoszcz. W ubiegłym roku w Elblągu kary za uchylanie się od obowiązku szkolnego zapłaciło 112 osób, w Bydgoszczy - 24.

- Nie bawimy się w biurokrację i nie patrzymy, czy ciągłość wagarów jest zachowana, czy nie. Jeśli ktoś notorycznie wagaruje, jego rodzice są karani - mówi Marian Sajna, dyrektor wydziału edukacji w Bydgoszczy. Podkreśla zarazem, że jego urząd stosuje niższe niż Kraków mandaty - od 300 do 500 zł. - To po to, by można je było realnie ściągnąć. Jak rodzice wagarowicza raz zapłacą, zrobią wszystko, by dzieciak chodził do szkoły - przekonuje Sajna.

Tymczasem Żądło nie widzi wielkiego problemu w tym, że urząd nie ściąga pieniędzy od rodziców. - Wiele ze zgłoszonych spraw udaje się rozwiązać bez nakładania kar. Matki przychodzą, płaczą, obiecują poprawę - tłumaczy. Podkreśla, że realnie sprawa dotyczy zaledwie około 1 proc. krakowskich uczniów.

olga.szpunar@krakow.agora.pl

Podziel się

  • 34 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Kary to powinien MEN placic bo szkola jest nudna kibic_rudego 06.01.10, 10:11

    Jak byl Konski Leb to przynajmniej bylo wesolo.A ze mamy mlodziez inteligentniejsza niz belfry to nawet red przyznaje "Ponad700 notorycznych wagarowiczów chcieli ukarać w ubiegłym roku »

  • Jak karać rodziców za wagarujących uczniów yola13 06.01.10, 10:30

    te kary za wagarowanie to pewnie wymyslaja ci co sami kiedys wagarowali, pamiec widze zawodzi, zapomnial wol jak cieleciem byl, a rodzicow to najlepiej powiesic na szubienicy za to ze dzieci»

  • Jak karać rodziców za wagarujących uczniów krakower 06.01.10, 12:53

    To jakaś paranoja! Może jeszcze rodziców aresztować, albo za karę wyrzucać z pracy! I koniecznie napiętnować na zebraniu partyjnym!»

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.