Sensacja w Muzeum UJ: Chopinowski falsyfikat
2010-01-07
, aktualizacja: 06.01.2010 21:28
Eksponowany w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego i uważany za jeden z jego najważniejszych zabytków fortepian z 1847 roku nie był instrumentem, na którym grał Fryderyk Chopin. Tabliczkę z datą i autografem wielkiego polskiego kompozytora przekręcono z innego instrumentu - twierdzą pracownicy Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.
ZOBACZ TAKŻE
- Mieliśmy jeden, a mamy dwa fortepiany Chopina? (17-02-10, 21:28)
Pamiątki po Fryderyku Chopinie zgromadzone są w Collegium Maius w tzw. Zielonej Sali Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest wśród nich zabytkowy fortepian firmy Pleyel z 1847 roku, eksponowany jako należący niegdyś do zakochanej w Chopinie jego uczennicy Jane Stirling. Zakupiła go specjalnie dla artysty, kiedy ten zdecydował się zamieszkać w jej szkockiej rezydencji w 1848 roku. Po śmierci Stirling instrument trafił w ręce spadkobierców, a następnie francuskiego krytyka muzycznego i kolekcjonera Edouarda Ganche'a. Przed wybuchem wojny zbiory Ganche'a wystawione zostały na aukcji. W czasie wojny zakupił je gubernator Hans Frank, który - chcąc udowodnić, jak bardzo dba o dobra kultury europejskiej - w 1943 roku urządził w Krakowie wystawę pamiątek chopinowskich. Tak instrument na którym grał Chopin trafił do naszego miasta.
Niezgodne numery
Od czasu wystawienia go w latach 80. w Muzeum UJ instrument traktowany był z wielkimi honorami. Pozwalano na nim grać tylko przy wyjątkowych okazjach i tylko nielicznym artystom. Uroczyste koncerty z chopinowskim fortepianem w roli głównej miały się odbyć również w tym roku - świętowanym przez cały muzyczny świat jubileuszowym Roku Chopinowskim.
Plany te może jednak pokrzyżować odkrycie naukowców z Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w Warszawie, którzy po zrobieniu serii zdjęć zorientowali się, że prezentowany w Krakowie instrument nie pochodzi wcale z kolekcji Ganche'a i nie należał do Jane Stirling. Nie grał więc na nim Chopin.
- Nie mamy żadnych wątpliwości, ponieważ nie zgadza się numer seryjny tego instrumentu. Jest on o 107 numerów niższy od tego, który w inwentarzach francuskiej firmy Pleyel widnieje jako instrument zakupiony przez Jane Stirling. A firma prowadziła bardzo dokładną dokumentację sprzedaży - tłumaczy profesor Irena Poniatowska, Przewodnicząca Rady Programowej Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.
Przekręcona tabliczka
Ale nie tylko numer seryjny się nie zgadza. Przy okazji badań nad innym instrumentem Pleyela, będącym także własnością Muzeum UJ, dokonano jeszcze jednego, bardzo ważnego odkrycia. Właściwy instrument Jane Stirling stał, prawdopodobnie przez kilkadziesiąt lat w pałacu Pusłowskich w Krakowie, gdzie mieści się obecnie Instytut Muzykologii UJ. - Instrumenty zostały podmienione gdzieś na przestrzeni lat 50.-70. Zapewne dlatego, że ten eksponowany w muzeum jest bardziej okazały. Przy okazji dokonano też karygodnej restauracji. Oba instrumenty mają szereg elementów, które pierwotnie do nich nie należały. Ale najgorsze jest to, że z fortepianu Stirling zdjęto plakietkę z datą 15 Novembre 1848 oraz podpisem Chopina i przykręcono do drugiego instrumentu. Tego żaden restaurator czy stroiciel przez pomyłkę nie mógł dokonać - twierdzi profesor Poniatowska. Jej zdaniem, instrument Pleyela znajdujący się w Collegium Maius i błędnie przypisywany Stirling, jest również związany z Chopinem. - Wybrał go dla protegowanej osoby, a więc musiał go próbować, musiał na nim grać. Są na to poświadczenia w korespondencji. Z firmą Pleyel Chopin miał bowiem umowę, na podstawie której za każdy sprzedany instrument otrzymywał 10 procent wartości transakcji - dodaje Poniatowska.
Przywrócić blask
W Muzeum UJ wiedzą już, że z ich chopinowskim fortepianem coś jest nie tak. Kiedy instrumentami zainteresował się NIFC, fortepian z pałacu Pusłowskich błyskawicznie przeniesiono do Collegium Maius. Na internetowej stronie muzeum pojawiła się zaś informacja, że "podczas przygotowywania dokumentacji okazało się, że numery fabryczne wewnątrz każdego z tych instrumentów nie są ze sobą zgodne".
Chcąc uniknąć błędów jakie popełniono w przeszłości NIFC deklaruje pomoc w restauracji obu chopinowskich instrumentów. Pod warunkiem jednak, że dojdzie do konsultacji ze specjalistą - restauratorem instrumentów Pleyela we Francji. - Chcemy, aby obu fortepianom przywrócono walory historycznie autentyczne i żeby w pełnym blasku mogły służyć współczesnemu życiu muzycznemu - podkreśla Poniatowska, dodając, że ciekawą historię obu instrumentów ogłosi niebawem wraz z Bożeną Weber, z którą dokonała odkrycia w zbiorach Muzeum UJ.
Niezgodne numery
Od czasu wystawienia go w latach 80. w Muzeum UJ instrument traktowany był z wielkimi honorami. Pozwalano na nim grać tylko przy wyjątkowych okazjach i tylko nielicznym artystom. Uroczyste koncerty z chopinowskim fortepianem w roli głównej miały się odbyć również w tym roku - świętowanym przez cały muzyczny świat jubileuszowym Roku Chopinowskim.
Plany te może jednak pokrzyżować odkrycie naukowców z Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w Warszawie, którzy po zrobieniu serii zdjęć zorientowali się, że prezentowany w Krakowie instrument nie pochodzi wcale z kolekcji Ganche'a i nie należał do Jane Stirling. Nie grał więc na nim Chopin.
- Nie mamy żadnych wątpliwości, ponieważ nie zgadza się numer seryjny tego instrumentu. Jest on o 107 numerów niższy od tego, który w inwentarzach francuskiej firmy Pleyel widnieje jako instrument zakupiony przez Jane Stirling. A firma prowadziła bardzo dokładną dokumentację sprzedaży - tłumaczy profesor Irena Poniatowska, Przewodnicząca Rady Programowej Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.
Przekręcona tabliczka
Ale nie tylko numer seryjny się nie zgadza. Przy okazji badań nad innym instrumentem Pleyela, będącym także własnością Muzeum UJ, dokonano jeszcze jednego, bardzo ważnego odkrycia. Właściwy instrument Jane Stirling stał, prawdopodobnie przez kilkadziesiąt lat w pałacu Pusłowskich w Krakowie, gdzie mieści się obecnie Instytut Muzykologii UJ. - Instrumenty zostały podmienione gdzieś na przestrzeni lat 50.-70. Zapewne dlatego, że ten eksponowany w muzeum jest bardziej okazały. Przy okazji dokonano też karygodnej restauracji. Oba instrumenty mają szereg elementów, które pierwotnie do nich nie należały. Ale najgorsze jest to, że z fortepianu Stirling zdjęto plakietkę z datą 15 Novembre 1848 oraz podpisem Chopina i przykręcono do drugiego instrumentu. Tego żaden restaurator czy stroiciel przez pomyłkę nie mógł dokonać - twierdzi profesor Poniatowska. Jej zdaniem, instrument Pleyela znajdujący się w Collegium Maius i błędnie przypisywany Stirling, jest również związany z Chopinem. - Wybrał go dla protegowanej osoby, a więc musiał go próbować, musiał na nim grać. Są na to poświadczenia w korespondencji. Z firmą Pleyel Chopin miał bowiem umowę, na podstawie której za każdy sprzedany instrument otrzymywał 10 procent wartości transakcji - dodaje Poniatowska.
Przywrócić blask
W Muzeum UJ wiedzą już, że z ich chopinowskim fortepianem coś jest nie tak. Kiedy instrumentami zainteresował się NIFC, fortepian z pałacu Pusłowskich błyskawicznie przeniesiono do Collegium Maius. Na internetowej stronie muzeum pojawiła się zaś informacja, że "podczas przygotowywania dokumentacji okazało się, że numery fabryczne wewnątrz każdego z tych instrumentów nie są ze sobą zgodne".
Chcąc uniknąć błędów jakie popełniono w przeszłości NIFC deklaruje pomoc w restauracji obu chopinowskich instrumentów. Pod warunkiem jednak, że dojdzie do konsultacji ze specjalistą - restauratorem instrumentów Pleyela we Francji. - Chcemy, aby obu fortepianom przywrócono walory historycznie autentyczne i żeby w pełnym blasku mogły służyć współczesnemu życiu muzycznemu - podkreśla Poniatowska, dodając, że ciekawą historię obu instrumentów ogłosi niebawem wraz z Bożeną Weber, z którą dokonała odkrycia w zbiorach Muzeum UJ.
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Re: Sensacja w Muzeum UJ: Chopinowski falsyfikat
jupiter116
07.01.10, 09:54
Ale numer - dowiaduję się właśnie, że onegdaj u Pusłowskich sobie brzdąkałem nafortepianie Chopina...Dla ścisłości - nie jestem muzykiem, a po Instytucie Muzykologi szwendałem sięjako gość. »
-
Sensacja w Muzeum UJ: Chopinowski falsyfikat
ambl
07.01.10, 15:12
Pewnie jakiś Miro albo inny Zbychu majstrował przy tym instrumencie»
Najczęściej czytane24 htydzień




