Pieniądze na wyrównanie szans w szkołach tylko raz
2010-01-08
, aktualizacja: 08.01.2010 21:46
Szkoły, które w ubiegłym roku dostały środki z europejskiego funduszu społecznego, w tym roku nie powinny na nie liczyć. Powód? Trzeba dać tym, którym do tej pory nie udało się zdobyć pieniędzy lub nawet o nie nie zabiegały - zadecydował zarząd województwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Szkoły będą wymyślać własne wzory świadectw (05-02-10, 09:00)
- Sałatkom do przedszkola wstęp wzbroniony (13-01-10, 22:00)
- Szkoły: które do połączenia, które do likwidacji (12-01-10, 08:00)
- Jak karać rodziców za wagarujących uczniów (06-01-10, 08:00)
- Nowy stopień zawodowy: nauczyciel lider (03-12-09, 07:00)
- 50 sal na przynętę dla sześciolatków (01-12-09, 23:00)
- Mleko dla uczniów tylko trzy razy w tygodniu (30-11-09, 23:00)
- Nauczyciele tracą głos. ZUS ich przebada (28-11-09, 08:00)
- Kłopotliwa pierwsza pomoc w szkole (25-11-09, 00:00)
- Chcą być jak Beckham. Opuszczają lekcje przez treningi, zgrupowania, mecze, wyjazdy... I słabo się uczą - opowiada o uczniach Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego dyrektor Mirosław Gilarski.
Dlatego we wrześniu ubiegłego roku za 307 tys. zł z europejskiego funduszu społecznego przeznaczonego na wyrównywanie szans edukacyjnych w szkole ruszył program "Sportowa nadzieja". Dodatkowe zajęcia z przedmiotów humanistycznych i matematycznych pomagają 200 młodym sportowcom nadrobić zaległości, powstałe z powodu nieobecności na lekcjach. Mają również więcej godzin angielskiego i niemieckiego oraz objęci są opieką psychologa sportowego. - To młodzi ludzie, którzy nie zawsze dobrze radzą sobie z rywalizacją sportową oraz porażkami. To, że ktoś fachowo z nimi na ten temat potrafi rozmawiać, jest bezcenne - mówi Gilarski. Twierdzi, że odkąd program ruszył, nauczyciele coraz mniej narzekają, że nie mają kiedy z uczniami nadrobić zaległego materiału. Twierdzą też, że młodzież zaczęła lepiej się uczyć - opowiada.
Ponieważ projekt kończy się w czerwcu, Gilarski postanowił ponownie aplikować o środki z UE. Na zajęcia dodatkowe i na poszerzanie kwalifikacji zawodowych nauczycieli.
Nic z tego. Dyrektorzy krakowskich szkół zostali niedawno poinformowani, że te placówki, które w ubiegłym roku otrzymały środki z europejskiego funduszu społecznego, w tym roku nie mogą się o nie starać. Decyzję taką podjął zarząd województwa małopolskiego. Jak wynika z przesłanego do "Gazety" obszernego wyjaśnienia, szkoły, których projekty wygrały w ubiegłym roku, zostały wyeliminowane z tegorocznego konkursu, by dać większe szanse tym, którym do tej pory nie udało się zdobyć unijnych pieniędzy.
- To jak najbardziej słuszne działanie, biorąc pod uwagę, że zadaniem programu jest dbanie o wyrównywanie szans edukacyjnych - uważa Jarosław Kostrzewa, rzecznik urzędu marszałkowskiego.
Gilarski: - By starać się o pieniądze z unii w ramach wyrównywania szans, trzeba to umotywować. W porównaniu z ubiegłym rokiem jest u mnie lepiej, ale nadal mam uczniów, którzy słabo się uczą, wagarują i mają problemy z hazardem. Mam prawo walczyć o pieniądze dla nich. Są szkoły, które bardziej ich potrzebują? Proszę bardzo, niech również składają wnioski. Jeśli zrobią to lepiej, niech wygrywają, ale eliminowanie mnie z konkursu, by inni mieli łatwiej, jest nieuczciwe.
Zarządzenie krytykuje również Jan Żądło, dyrektor krakowskiego wydziału edukacji. - W moim przekonaniu jest nie fair i ogranicza szanse uczniów - powiedział "Gazecie".
I on, i dyrektorzy szkół, które zostały pozbawione szans, by w tym roku starać się o unijne środki, mają zamiar prosić o wyjaśnienia wojewódzkich urzędników.
W ubiegłym roku unijne pieniądze na wyrównywanie szans edukacyjnych (70 mln zł ) dostało 366 małopolskich szkół. Teraz do podziału jest o 10 mln mniej. Konkurs nie został jeszcze ogłoszony.
Dlatego we wrześniu ubiegłego roku za 307 tys. zł z europejskiego funduszu społecznego przeznaczonego na wyrównywanie szans edukacyjnych w szkole ruszył program "Sportowa nadzieja". Dodatkowe zajęcia z przedmiotów humanistycznych i matematycznych pomagają 200 młodym sportowcom nadrobić zaległości, powstałe z powodu nieobecności na lekcjach. Mają również więcej godzin angielskiego i niemieckiego oraz objęci są opieką psychologa sportowego. - To młodzi ludzie, którzy nie zawsze dobrze radzą sobie z rywalizacją sportową oraz porażkami. To, że ktoś fachowo z nimi na ten temat potrafi rozmawiać, jest bezcenne - mówi Gilarski. Twierdzi, że odkąd program ruszył, nauczyciele coraz mniej narzekają, że nie mają kiedy z uczniami nadrobić zaległego materiału. Twierdzą też, że młodzież zaczęła lepiej się uczyć - opowiada.
Ponieważ projekt kończy się w czerwcu, Gilarski postanowił ponownie aplikować o środki z UE. Na zajęcia dodatkowe i na poszerzanie kwalifikacji zawodowych nauczycieli.
Nic z tego. Dyrektorzy krakowskich szkół zostali niedawno poinformowani, że te placówki, które w ubiegłym roku otrzymały środki z europejskiego funduszu społecznego, w tym roku nie mogą się o nie starać. Decyzję taką podjął zarząd województwa małopolskiego. Jak wynika z przesłanego do "Gazety" obszernego wyjaśnienia, szkoły, których projekty wygrały w ubiegłym roku, zostały wyeliminowane z tegorocznego konkursu, by dać większe szanse tym, którym do tej pory nie udało się zdobyć unijnych pieniędzy.
- To jak najbardziej słuszne działanie, biorąc pod uwagę, że zadaniem programu jest dbanie o wyrównywanie szans edukacyjnych - uważa Jarosław Kostrzewa, rzecznik urzędu marszałkowskiego.
Gilarski: - By starać się o pieniądze z unii w ramach wyrównywania szans, trzeba to umotywować. W porównaniu z ubiegłym rokiem jest u mnie lepiej, ale nadal mam uczniów, którzy słabo się uczą, wagarują i mają problemy z hazardem. Mam prawo walczyć o pieniądze dla nich. Są szkoły, które bardziej ich potrzebują? Proszę bardzo, niech również składają wnioski. Jeśli zrobią to lepiej, niech wygrywają, ale eliminowanie mnie z konkursu, by inni mieli łatwiej, jest nieuczciwe.
Zarządzenie krytykuje również Jan Żądło, dyrektor krakowskiego wydziału edukacji. - W moim przekonaniu jest nie fair i ogranicza szanse uczniów - powiedział "Gazecie".
I on, i dyrektorzy szkół, które zostały pozbawione szans, by w tym roku starać się o unijne środki, mają zamiar prosić o wyjaśnienia wojewódzkich urzędników.
W ubiegłym roku unijne pieniądze na wyrównywanie szans edukacyjnych (70 mln zł ) dostało 366 małopolskich szkół. Teraz do podziału jest o 10 mln mniej. Konkurs nie został jeszcze ogłoszony.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ewakuowali hejnalistę z Wieży Mariackiej ...
- Wielki cyc jednak na kopcu Wandy, a nie ...
- Zakładali kominiarki, wypatrzył to policjant
- Zamiast ośmiodniowej wycieczki - jedna ...
- Jest list gończy za ministrem transportu ...
- Proces podwyższonego ryzyka - krakowski ...
- Romowie: zastraszają nas członkowie gangu ...
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




