Nie będzie już góralskich wyścigów sań

Bartłomiej Kuraś
2010-01-15 , aktualizacja: 14.01.2010 19:28
A A A Drukuj
Małe Ciche: kumoterska gońba Fot. Marek Podmokły /AG Małe Ciche: kumoterska gońba
Górale wycofują się z organizacji widowiskowych wyścigów sań - zwanych kumoterskimi gońbami - po tym, jak stratowana podczas zawodów turystka wywalczyła prawie 300 tys. zł odszkodowania.
Podhalańskie wyścigi sań stały się w ostatnich latach tak popularne w regionie, że górale przygotowywali cały cykl zawodów w różnych miejscowościach - na wzór pucharów rozgrywanych w sportach zimowych. - Kumoterki to małe sanie, którymi w XIX wieku kumoter z kumoszką na jarmark albo do kościoła jeździli - tłumaczy Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański i członek Związku Podhalan. - Miejsca w saniach było w sam raz dla nich dwojga i jeszcze dziecko mogli wziąć. Bo kumoter to inaczej ojciec chrzestny, a kumoszka to chrzestna matka. Staraliśmy się na Podhalu nie zapominać o tej tradycji i organizowaliśmy kumoterskie gońby.

Małym i lekkim kumoterkom trasę 400-metrowej gońby wytyczano na planie podkowy. Najlepsi pokonywali drogę w jakieś 30 sekund. Zawody przyciągały tłumy. Jednak w tym sezonie nie odbyły się ani jedne zawody i prawdopodobnie już się nie odbędą.

Góralom dał do myślenia wyrok sądu w Łodzi, który w tym tygodniu zasądził blisko 300 tys. zł dla turystki z tego miasta. Małgorzata P. cztery lata temu obserwowała zawody w Zakopanem. Wjechał w nią powożący saniami gazda Stanisław Kluś ze Skrzypnego koło Szaflar. Ranna trafiła do szpitala. Sprawą zajęła się prokuratura. Sąd skazał gazdę na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata za to, że "w Zakopanem, kierując zaprzęgiem podczas zawodów Kumoterskiej Gońby, stracił panowanie i najechał na Małgorzatę P., zamieszkałą w Łodzi." Małgorzata P. wytoczyła drugi proces - cywilny - żądając 300 tys. zł odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu.

W tym tygodniu sąd w Łodzi zasądził blisko 300 tys. zł odszkodowania i 300 zł miesięcznie dożywotniej renty. Zawody były ubezpieczone na 100 tys. zł, resztę mają wpłacić w równych częściach: gazda, Związek Podhalan i gmina Zakopane.

Kluś nie ma takich pieniędzy i nie chce rozmawiać o sprawie. - Nikomu krzywdy zrobić nie chciałem - ucina.

Gazdy broni Stanisław Ślimak, wójt Szaflar. - Związek Podhalan, który organizował imprezę, zostawił pana Klusia samego sobie - uważa wójt Ślimak. - Jak jeździł saniami i go ludzie podziwiali, to wszystko było w porządku. A jak zdarzyło się nieszczęście, to się organizatorzy od niego odwrócili.

W Szaflarach - a także w Białym Dunajcu i Poroninie - imprezy już odwołano. Oficjalnie z powodu zbyt małej warstwy śniegu. Jednak górale przyznają, że miał na to wpływ wyrok sądu. Pod znakiem zapytania stoją kolejne zawody w Ludźmierzu, Kościelisku, Zakopanem i Bukowinie Tatrzańskiej.

- W tym roku najprawdopodobniej już żadna kumoterska gońba nie odbędzie się na Podhalu - mówi Andrzej Gąsienica-Makowski. - Ludzie są przestraszeni i nie chcą brać odpowiedzialności, choćbyśmy nawet podnieśli sumę ubezpieczenia zawodów. Najprawdopodobniej odbędą się tylko parady, podczas których nikt nie będzie ścigał się saniami. Wielka szkoda, bo kumoterska gońba to była bardzo widowiskowa impreza - dodaje.

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.