Energetyczna klęska. Brakuje świec i kołder

Dominika Maciejasz, Bartosz Piłat
2010-01-22 , aktualizacja: 23.01.2010 01:28
A A A Drukuj
Wierzchowisko k. Wolbromia: Dorota Garus z córkami Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Wierzchowisko k. Wolbromia: Dorota Garus z córkami
Wciąż nie wiadomo, kiedy wróci prąd do 18 tys. domów. W sklepach brakuje świec i... kołder. Starsi odkurzają nieużywane od pół wieku lampy naftowe. A synoptycy zapowiadają ostry mróz.
Buk koło Gołczy
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Buk koło Gołczy
Mija już drugi tydzień, odkąd padł prąd w pierwszych miejscowościach na północny zachód od Krakowa. W najgorszym okresie prądu przez kilka dni nie miało ponad 30 tys. domów i gospodarstw. W piątek energii w gniazdkach nie było wciąż w niemal 18 tys. domów. Naprawiane przez energetyków sieci raz po raz psują się ponownie. W niektórych miejscowościach w gminie Skała szadź zerwała kable już dwukrotnie po tym, jak energetycy naprawili awarię.

Naprawa uszkodzeń sieci energetycznej ma wreszcie przyspieszyć. Enion koordynujący naprawy sprowadza coraz więcej dodatkowych ekip elektryków z Bielska-Białej, Tarnowa i Częstochowy. Tylko w piątek do walki z zimą firma wystawiła ponad 1,3 tys. swoich pracowników oraz elektryków z wynajętych firm pracujących w stu ekipach.

Przy usuwaniu awarii pracują też żołnierze z Brygady Powietrzno-Desantowej; zlecono im usuwanie lodu z linii energetycznych. Na wypożyczenie czeka wciąż kilkadziesiąt agregatów o małej mocy w magazynach województwa. Udało się również zdobyć pomoc wojska, które dysponuje kilkunastoma agregatami o dużej mocy.

Przy knocie jak dawniej

Mieszkańcy Mostka w gminie Gołcza od piątkowego rana wypatrywali żołnierzy. Wojskowi z 8. Bazy Lotniczej w podkrakowskich Balicach przywieźli im agregat prądotwórczy o mocy 34 kW.

- Ludzie hodują u nas dużo bydła. Skończyła się pasza, a bez prądu nie ma jak zmielić zboża - Tomasz Cencek, sołtys Mostka, wyjaśnia, do czego będzie służyć agregat. Cenckowie mają 23 krowy i 50 tuczników. Gdy zabrakło prądu, poidła zwierzaków przestały działać. Nim Cenckowie dostali agregat, nosili zwierzętom wodę w wiaderkach.

- Nie chciały jej pić, bo nie są przyzwyczajone do takiej sytuacji. Krowy płoszyły się przy huku, kiedy dojarki zasilaliśmy z prądnicy kręconej przez silnik ciągnika. Jedna omal mnie nie stratowała - opowiada Bożena Cencek.

W samej Gołczy też nie ma energii elektrycznej. Większe sklepy mają swoje agregaty; mniejszych na to nie stać. Pani Beata, współwłaścicielka sklepu wielobranżowego w Gołczy, sprzedaje w czapce i kurtce: - I zaraz muszę zapiąć tę kurtkę pod szyję, bo marznę. Nawet nie ma jak ciepłą herbatą się zagrzać. A przecież interesu nie zamknę na dwa tygodnie, bo jak zarobię na czynsz? Tyle zysku, że w tym okresie świetnie mi kołdry idą - mówi kobieta.

Przez awarię prądu nie tylko kołdry są towarem pożądanym. Również baterie, latarki i świeczki. O te ostatnie trudno we wszystkich podolkuskich miejscowościach bez prądu: Dłużcu, Kąpielach Wielkich, Strzegowej czy Wierzchowisku.

- Najbardziej to nam te ciemności przeszkadzają. A mnie też to, że nie ma jak odkurzyć, prania zrobić. Muszę wszystko ręcznie - opowiada Dorota Garus. Razem z mężem Krzysztofem, córkami - trzyletnią Darią, 10-letnią Martynką, 14-letnią Patrycją - i tatą Bolesławem mieszka w domu w Wierzchowisku.

Dziadek dziewczynek w patowej sytuacji dostrzega plusy: - Przynajmniej wnuczki zobaczą, jak żyło się kiedyś - stwierdza i przynosi naftową lampę. Garusowie mają agregat, ale niewielkiej mocy. - Prąd mamy dwie godziny. Co wieczór włączamy telewizor. Na dziennik. Żeby zobaczyć prognozę - mówi pan Krzysztof.

Zimno, coraz zimniej

Ale pogoda jest nieubłagana. W sobotę i niedzielę w okolicach Krakowa temperatura ma spaść o poranku do 17 stopni poniżej zera. Tak samo w poniedziałek. Mróz ma popuścić dopiero we wtorek. Termometry mają wskazywać wtedy ok. 12 stopni mrozu; i tak do następnego weekendu.

Ekipy naprawcze Enionu załamują ręce: - Pamiętam podobne awarie w 1997 i w 2002 roku. Ale to była inna skala. Tu w rejonie Skały pracujemy od dwóch tygodni. Wszystko trwa długo, bo jak nie zetniemy gałęzi drzew, na drugi dzień to, co naprawione, znów pada. Nie dość tego, na liniach wilgoć tworzy warstwę lodu, a na nim regularnie osiada szron. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem - mówi Bartosz Piotr, dowodzący akcją z ramienia Enioniu na terenie gm. Skała. Przerwane kable energetyczne według doniesień pracujących ekip są niejednokrotnie oblepione warstwą lodu o średnicy 15-20 cm.

Ekipy energetyków pracujących w terenie od dwóch tygodni rosną. - Już na drugi dzień od wystąpienia szadzi zrywającej sieci energetyczne do pomocy zaangażowaliśmy jednostki spoza regionu. Dzień po dniu dołączają kolejne - wyjaśnia Ewa Groń, rzeczniczka firmy Enion. - Początkowo sądziliśmy, że szadź utrzyma się dwa-trzy dni. Teraz nie jesteśmy w stanie ocenić końca napraw - dodaje.

Enion w pierwszej kolejności stara się przywrócić prąd w gospodarstwach. Dopiero potem przystąpi do pełnej odbudowy sieci. Firma wyjaśnia też, że nie jest w stanie koordynować pracy większej liczby żołnierzy, którzy mogliby ruszyć na pomoc. - Pomagają przy oczyszczaniu słupów i przewodów z szadzi. To cenna pomoc, ale muszą z nimi pracować wykwalifikowani energetycy. Chcemy uniknąć wypadków - mówi Groń.

Wojewoda małopolski Stanisław Kracik zwrócił się w piątek do starostów, burmistrzów i wójtów o organizowanie w budynkach publicznych tymczasowych ogrzewalni dla mieszkańców miejscowości dotkniętych brakiem prądu. Chodzi o szkoły, świetlice, domy kultury i przedszkola, w których dzieci wraz z opiekunami będą mogły spędzić czas i się ogrzać.

wsp. Dawid Hajok

Przeczytaj także: Małopolska: Lodowy koszmar trwa i zobacz zdjęcia



Podziel się

  • 157 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.