Enion szacuje straty po katastrofie energetycznej
2010-01-31
, aktualizacja: 31.01.2010 21:03
23 dni - tyle zajęło ekipom naprawczym usunięcie awarii sieci energetycznych w Małopolsce. Tegoroczne uszkodzenia przewodów elektrycznych spowodowały największą katastrofę energetyczną na południu Polski, która będzie kosztować energetyków co najmniej kilkanaście milionów złotych.
ZOBACZ TAKŻE
- Kto zapłaci wojsku za pomoc przy katastrofie? (08-04-10, 08:00)
- Enion nie chciał oddawać, teraz sam słono zapłaci (31-03-10, 21:00)
- Kraków: "Enion" zapłaci za awarie prądu? (02-02-10, 20:43)
- Gdy stopnieje lód... Minister ostrzega (29-01-10, 21:32)
- Zima w przyrodzie: szadź i lód łamią drzewa (25-01-10, 22:00)
- Mrozy w Małopolsce: krajobraz jak po kataklizmie (24-01-10, 21:00)
- Zimno, w ciemnościach. Modlitwa o odwilż (24-01-10, 18:27)
- Energetyczna klęska. Brakuje świec i kołder (22-01-10, 23:00)
- Wojewoda: Nie ogłoszę stanu klęski żywiołowej (22-01-10, 03:00)
- Mieszkańcy bez prądu i pomocy, władze szukają winnych (20-01-10, 23:12)
- Zima w Małopolsce: Wojsko rusza na ratunek (19-01-10, 22:00)
- Brakuje chleba i wody, światła i ciepła (13-01-10, 08:00)
W ostatnią niedzielę stycznia małopolscy strażacy mogli odetchnąć po ponad trzech tygodniach wytężonej pracy. - Nasza pomoc nie jest już potrzebna. Dziś pierwszy raz nie byliśmy wzywani do wycinki drzew, usuwania zwalonych konarów czy słupów - relacjonował w niedzielę dyżurny małopolskiej komendy straży pożarnej.
W niedzielę przed południem jeszcze sześć domów było odciętych od dostaw energii elektrycznej. Do wieczora te awarie udało się usunąć. Energetycy zapowiadają jednak, że prace porządkowe w terenie potrwają jeszcze około dwóch, trzech miesięcy. Już wiadomo, że styczniowa katastrofa energetyczna będzie kosztowała Enion minimum kilkanaście milionów złotych. Ekipy naprawcze muszą także liczyć się z kolejnymi drobnymi usterkami, do których mogą przyczynić się nadchodzące mrozy. - Sieć energetyczna na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej jest nadal oszadzona, obciążenie jej śniegiem może miejscowo zrywać przewody. Z takimi awariami powinniśmy jednak poradzić sobie szybko. Natomiast to, co wydarzyło się w styczniu, to były regularne zniszczenia, nie awarie - mówi rzeczniczka Enionu Ewa Groń.
Władze województwa czeka teraz kolejne wyzwanie tej zimy. Lód i utrzymujące się bardzo długo niskie temperatury spowodowały rekordowe oblodzenie koryt rzek. Grubość tafli na Wiśle wynosi 30 centymetrów. Tymczasem odwilż na południu Polski była chwilowa, a w lutym znów mają wrócić mrozy. Specjaliści ostrzegają, że niskie temperatury mogą przy takim stanie oblodzenia rzek być równie groźne jak gwałtowne roztopy. Na wodach mogą tworzyć się zatory lodowe powodujące spiętrzenia wody. - Holowniki są w gotowości, żeby w razie potrzeby próbować skruszyć lód. Jeśli w jakimś miejscu piętrzy się woda, ten przepływ udrażniamy i nie dopuszczamy do powstania sytuacji alarmowej - uspokaja Krzysztof Kondziołka, kierownik Ośrodka Koordynacyjno-Informacyjnego Ochrony Przeciwpowodziowej w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej w Krakowie.
Na prośbę ministra spraw wewnętrznych Jerzego Millera także wojewoda małopolski Stanisław Kracik postawił w gotowość wojskowych saperów przeszkolonych do wysadzania zatorów wodnych.
W niedzielę przed południem jeszcze sześć domów było odciętych od dostaw energii elektrycznej. Do wieczora te awarie udało się usunąć. Energetycy zapowiadają jednak, że prace porządkowe w terenie potrwają jeszcze około dwóch, trzech miesięcy. Już wiadomo, że styczniowa katastrofa energetyczna będzie kosztowała Enion minimum kilkanaście milionów złotych. Ekipy naprawcze muszą także liczyć się z kolejnymi drobnymi usterkami, do których mogą przyczynić się nadchodzące mrozy. - Sieć energetyczna na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej jest nadal oszadzona, obciążenie jej śniegiem może miejscowo zrywać przewody. Z takimi awariami powinniśmy jednak poradzić sobie szybko. Natomiast to, co wydarzyło się w styczniu, to były regularne zniszczenia, nie awarie - mówi rzeczniczka Enionu Ewa Groń.
Władze województwa czeka teraz kolejne wyzwanie tej zimy. Lód i utrzymujące się bardzo długo niskie temperatury spowodowały rekordowe oblodzenie koryt rzek. Grubość tafli na Wiśle wynosi 30 centymetrów. Tymczasem odwilż na południu Polski była chwilowa, a w lutym znów mają wrócić mrozy. Specjaliści ostrzegają, że niskie temperatury mogą przy takim stanie oblodzenia rzek być równie groźne jak gwałtowne roztopy. Na wodach mogą tworzyć się zatory lodowe powodujące spiętrzenia wody. - Holowniki są w gotowości, żeby w razie potrzeby próbować skruszyć lód. Jeśli w jakimś miejscu piętrzy się woda, ten przepływ udrażniamy i nie dopuszczamy do powstania sytuacji alarmowej - uspokaja Krzysztof Kondziołka, kierownik Ośrodka Koordynacyjno-Informacyjnego Ochrony Przeciwpowodziowej w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej w Krakowie.
Na prośbę ministra spraw wewnętrznych Jerzego Millera także wojewoda małopolski Stanisław Kracik postawił w gotowość wojskowych saperów przeszkolonych do wysadzania zatorów wodnych.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Enion szacuje straty po katastrofie energetycznej
ludwik_7125
01.02.10, 18:55
Spokojnie, Enion wyrówna sobie te miliony - czekajmy podwyżki.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ewakuowali hejnalistę z Wieży Mariackiej ...
- Wielki cyc jednak na kopcu Wandy, a nie ...
- Zakładali kominiarki, wypatrzył to policjant
- Zamiast ośmiodniowej wycieczki - jedna ...
- Jest list gończy za ministrem transportu ...
- Proces podwyższonego ryzyka - krakowski ...
- Romowie: zastraszają nas członkowie gangu ...
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




