Urzędnicy apelują: Sześciolatku nie trać roku!
2010-02-01
, aktualizacja: 01.02.2010 21:02
Zrobimy wszystko, by jak najwięcej dzieci w wieku sześciu lat poszło w tym roku do pierwszej klasy - zapowiada Elżbieta Lęcznarowicz, wiceprezydent miasta odpowiedzialna za edukację. Kampania już ruszyła
ZOBACZ TAKŻE
- Dantejskie sceny pod żłobkiem. Dochodzi do rękoczynów (21-04-10, 07:00)
- Nie dla wszystkich maluchów są miejsca w przedszkolach (13-04-10, 22:30)
- Przedszkolaki czekają, a przedszkola się kurczą (03-03-10, 09:00)
- Rekrutacja do przedszkoli: Kłopot z samotną matką (25-02-10, 09:00)
- Krakowskie żłobki: raczkujący postęp (12-02-10, 07:00)
- Kursy dla nauczycieli: wychowanie w zgodzie z etyką (09-02-10, 03:00)
- Falstart akcji: Sześciolatku, nie trać czasu (07-02-10, 10:00)
- Szkoły będą wymyślać własne wzory świadectw (05-02-10, 09:00)
- Rodzice uczniów: Lekcje od 9 zamiast od 8 rano (03-02-10, 08:00)
Wiceprezydent i odpowiedzialni za oświatę urzędnicy miejscy spotkali się wczoraj z dziennikarzami, by opowiedzieć im o ruszającej w mieście akcji "Sześciolatku nie trać roku!". Ma ona przekonać rodziców, że warto posłać swoje sześcioletnie dziecko do pierwszej klasy w szkole, zamiast zostawiać je w przedszkolnej zerówce. W tym, by jak najwięcej sześciolatków poszło do podstawówek, Kraków ma swój interes. Po pierwsze maluchy w szkołach zwolnią miejsca w przedszkolach, których w mieście notorycznie brakuje. Po drugie - mogą przynieść miastu oszczędności (za utrzymanie dziecka w szkole płaci państwo, podczas gdy utrzymanie malucha w przedszkolu jest wyłącznie zadaniem gminy).
Urzędnicy zdają też sobie sprawę, że jeśli nie uda im się przekonać rodziców, by wcześniej posyłali sześciolatki do szkoły w 2012 roku (gdy będzie to obowiązkiem), do pierwszych klas w Krakowie pójdzie na raz prawie 13 tys. dzieci! (sześcio - i siedmiolatków naraz). Będzie kłopot z ich pomieszczeniem nie tylko w podstawówkach, ale potem w gimnazjach i liceach!
W tym roku w pierwszych klasach uczy się 166 sześciolatków. Ambicją urzędników jest, by we wrześniu do szkół poszło ich 1200.
Jak zamierzają do tego przekonać rodziców? Przede wszystkim stworzyć dla nich specjalne klasy. Dziś krakowskie sześciolatki, które poszły do szkoły, siedzą w ławkach ze swoimi o rok starszymi kolegami, podczas gdy np. Warszawa i Gdynia stworzyły dla nich osobne oddziały.
A brak tych klas spowodował, że w Krakowie sześciolatków do szkół poszło tak niewiele - biją się w pierś odpowiedzialni za oświatę urzędnicy. Dlatego już we wrześniu specjalne oddziały dla najmłodszych mają ruszyć w 58 podstawówkach.
Reforma zakłada, że maluchy mają przebywać w na tyle dużych salach, by można w nich było wygospodarować kącik do nauki i zabawy, z małymi stoliczkami i krzesełkami oraz dywanami.
Kraków obiecuje, że takie właśnie sale da sześciolatkom, które pójdą do szkół. Obiecuje też bezpłatną dziewięciogodzinną opiekę nad nimi na świetlicy oraz kusi bogatą ofertą zajęć pozalekcyjnych, za które w przedszkolach trzeba płacić, a w szkole nie (podobnie jak za szkołę się nie płaci, a za przedszkole tak).
Jedzenie? - Prócz obiadów na szkolnej stołówce istnieje możliwość zorganizowania podwieczorku za drobną opłatą - przekonuje Jan Żądło, dyrektor wydziału edukacji.
Już w tym tygodniu ruszają dni otwarte w krakowskich podstawówkach.
Wszystko po to, by rodzice sześciolatków przekonali się na własne oczy, co szkoły mogą zaoferować ich dzieciom. Problem w tym, że dziś sale przygotowane dla najmłodszych uczniów ma 19 szkół. Rodzice, którzy pojawią się na dniach otwartych, w podstawówce spoza tej dziewiętnastki będą musieli sobie te sale wyobrazić. I uwierzyć, że we wrześniu zobaczą je na własne oczy. - Zobaczą - zaręcza Żądło.
Na przystosowanie podstawówek na potrzeby sześciolatków Kraków z własnego budżetu wygospodarował ponad dwa i pół miliona zł. Wiceprezydent Lęcznarowicz podkreślała na konferencji: - Rodzice nie powinni patrzyć na sześciolatka jak na maleńkie dziecko, tylko jak na człowieka z ogromnym potencjałem rozwojowym, który się hamuje poprzez nieposłanie go do szkoły.
Na stronach www.krakow.pl rodzice mogą oglądnąć krótkie filmy o maluchach, które rozpoczęły naukę w szkole podstawowej (opinie nauczycieli i dzieci).
Informacje o akcji "Sześciolatku, nie trać roku" znajdują się również na stronach www.portaledukacyjny.kraków.pl
Urzędnicy zdają też sobie sprawę, że jeśli nie uda im się przekonać rodziców, by wcześniej posyłali sześciolatki do szkoły w 2012 roku (gdy będzie to obowiązkiem), do pierwszych klas w Krakowie pójdzie na raz prawie 13 tys. dzieci! (sześcio - i siedmiolatków naraz). Będzie kłopot z ich pomieszczeniem nie tylko w podstawówkach, ale potem w gimnazjach i liceach!
W tym roku w pierwszych klasach uczy się 166 sześciolatków. Ambicją urzędników jest, by we wrześniu do szkół poszło ich 1200.
Jak zamierzają do tego przekonać rodziców? Przede wszystkim stworzyć dla nich specjalne klasy. Dziś krakowskie sześciolatki, które poszły do szkoły, siedzą w ławkach ze swoimi o rok starszymi kolegami, podczas gdy np. Warszawa i Gdynia stworzyły dla nich osobne oddziały.
A brak tych klas spowodował, że w Krakowie sześciolatków do szkół poszło tak niewiele - biją się w pierś odpowiedzialni za oświatę urzędnicy. Dlatego już we wrześniu specjalne oddziały dla najmłodszych mają ruszyć w 58 podstawówkach.
Reforma zakłada, że maluchy mają przebywać w na tyle dużych salach, by można w nich było wygospodarować kącik do nauki i zabawy, z małymi stoliczkami i krzesełkami oraz dywanami.
Kraków obiecuje, że takie właśnie sale da sześciolatkom, które pójdą do szkół. Obiecuje też bezpłatną dziewięciogodzinną opiekę nad nimi na świetlicy oraz kusi bogatą ofertą zajęć pozalekcyjnych, za które w przedszkolach trzeba płacić, a w szkole nie (podobnie jak za szkołę się nie płaci, a za przedszkole tak).
Jedzenie? - Prócz obiadów na szkolnej stołówce istnieje możliwość zorganizowania podwieczorku za drobną opłatą - przekonuje Jan Żądło, dyrektor wydziału edukacji.
Już w tym tygodniu ruszają dni otwarte w krakowskich podstawówkach.
Wszystko po to, by rodzice sześciolatków przekonali się na własne oczy, co szkoły mogą zaoferować ich dzieciom. Problem w tym, że dziś sale przygotowane dla najmłodszych uczniów ma 19 szkół. Rodzice, którzy pojawią się na dniach otwartych, w podstawówce spoza tej dziewiętnastki będą musieli sobie te sale wyobrazić. I uwierzyć, że we wrześniu zobaczą je na własne oczy. - Zobaczą - zaręcza Żądło.
Na przystosowanie podstawówek na potrzeby sześciolatków Kraków z własnego budżetu wygospodarował ponad dwa i pół miliona zł. Wiceprezydent Lęcznarowicz podkreślała na konferencji: - Rodzice nie powinni patrzyć na sześciolatka jak na maleńkie dziecko, tylko jak na człowieka z ogromnym potencjałem rozwojowym, który się hamuje poprzez nieposłanie go do szkoły.
Na stronach www.krakow.pl rodzice mogą oglądnąć krótkie filmy o maluchach, które rozpoczęły naukę w szkole podstawowej (opinie nauczycieli i dzieci).
Informacje o akcji "Sześciolatku, nie trać roku" znajdują się również na stronach www.portaledukacyjny.kraków.pl
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




