Pseudopostój pseudotaksówek przy ul. Lubicz

Piotr Hamarnik
04.02.2010 , aktualizacja: 03.02.2010 22:44
A A A Drukuj
Stary zdezelowany maluch a na nim wielki napis Taxi. Tak pseudotaksówkarze z ul. Lubicz wabią turystów. Ci, nieświadomi, że nie są to prawdziwe taksówki, płacą nawet 90 zł za przejechany kilometr. Po naszej interwencji sprawą zajęła się straż miejska
Maluch z napisem TAXI przy ul. Lubicz
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Maluch z napisem TAXI przy ul. Lubicz
SERWISY
We wtorek opisaliśmy w "Gazecie" praktyki kierowców przewozu osób, którzy, podszywając się pod popularną ostatnimi czasy i do tego tanią firmę iCar, naciągają pasażerów, żądając za kurs astronomicznych kwot. Pomylić się bardzo łatwo, bo ich samochody oznaczone są niemal identycznie, jak te jeżdżące dla iCara.

Oczywiście, kierowcy tych pseudotaksówek nie zdradzają pasażerom swojego cennika przed rozpoczęciem kursu, a jedyna informacja o stawkach to drobny napis przyklejony na drzwiach pojazdu. Mimo że sprawą zajęła się prokuratura, to pseudotaksówkarze wciąż okupują ul. Lubicz, polując na nieświadomych klientów.

Mało tego! Żeby zwrócić uwagę na swoją "ofertę", codziennie montują przenośną reklamę.

"Na starym zdezelowanym maluchu instalują wielki napis "Taxi", wprowadzając w błąd turystów wychodzących z dworca" - napisał w liście do "Gazety" pan Leszek. "Maluch jest w bardzo kiepskim stanie technicznym, do tego stopnia, że podpierają go cegły. Nie ma przedniej i bocznej szyby, jednak straż miejska nie uznała go za wrak. Również kontrolujący abonamenty postojowe do tej pory ani razu nie ukarali właścicieli mandatem" - dodaje nasz Czytelnik. "Wygląda na to, że pseudotaksówkarze nie tylko działają poza prawem, ale również w pewnym sensie są przez nie chronieni" - konkluduje.

W środę wybraliśmy się na miejsce, żeby zrobić zdjęcia wrakowi. Gdy się pojawiliśmy, stała koło niego jedna z pseudotaksówek. Co jakiś czas wysiadał z niej kierowca i miotełką usuwał z napisu padający śnieg.

O sprawie poinformowaliśmy straż miejską. - Nieprawdą jest, że nie zajmujemy się wrakiem malucha. Prowadzimy postępowanie w tej sprawie. Próbujemy ustalić jego właściciela, jeżeli się to nie uda, to odholujemy samochód na koszt gminy, ale potrwa to trochę dłużej - tłumaczy Marek Anioł, rzecznik SM. - W środę na miejscu pseudopostoju pojawili się nasi funkcjonariusze. Kierowcy, których zastaliśmy przy maluchu, tłumaczyli, że nie wiedzą, do kogo należy auto i nie mają z nim nic wspólnego, a że przy okazji czekają tam na klientów to czysty przypadek - opowiada Anioł. - Podejrzewamy, że po prostu kłamią, dlatego będziemy bacznie przyglądać się sytuacji, również incognito - dodaje rzecznik.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

  • z tymi wrakami to są jaja zgr-edo 04.02.10, 07:32

    właściciele takich pojazdów muszą posiadać ważne badania techniczne i ubezpieczenie pojazdu. Auto musi być zabezpieczone przez własciciela aby nie podpadało pod przepisy p-poż. Można też »

  • Pseudopostój pseudotaksówek przy ul. Lubicz marekkli 04.02.10, 08:06

    "Próbujemy ustalić jego właściciela, jeżeli się to nie uda, to odholujemy samochód na koszt gminy, ale potrwa to trochę dłużej - tłumaczy Marek Anioł, rzecznik SM" chrońcie mnie przed takim »

  • Pseudopostój pseudotaksówek przy ul. Lubicz lukilukk 05.02.10, 22:26

    jak autko na cegłach to cięzko założyć blokadkę :)))»