Kolejka do badań, czyli bałagan

Iwona Hajnosz
2010-02-11 , aktualizacja: 10.02.2010 21:56
A A A Drukuj
Nazwisko pacjenta skierowanego na badania zazwyczaj trafia do notesu, który potem zamiast w archiwum ląduje w śmietniku. NIK ostrzega: dane gromadzone są niechlujnie i są nieprawdziwe! NFZ na to: wiemy, ale i tak jest lepiej niż dawniej!
Pacjenci w poczekalni
Fot. Tomasz Wiech / AG
Pacjenci w poczekalni
Z kolejkami do badań bywa różnie. Kontrola NIK-u w ZOZ-ie w Suchej Beskidzkiej w pracowniach endoskopii, usg. i rentgenowskiej stwierdziła brak rejestru osób oczekujących na świadczenia. "Pacjenci byli przyjmowani na podstawie odręcznie prowadzonych zapisów w notesach, które następnie były niszczone" - ustalili inspektorzy. Zignorowano w ten sposób przepisy, zgodnie z którymi listy oczekujących są integralną częścią dokumentacji medycznej i powinny być przechowywane przez 20 lat!

Z kolei w Uniwersyteckim Szpitalu Ortopedyczno-Rehabilitacyjnym w Zakopanem zespół do nadzoru nad kolejkami został powołany trzy lata po terminie. Nikt z członków tego zespołu nie oceniał list, nie sprawdzał czasu oczekiwania, zasadności skreśleń czy przyczyn zmian terminów udzielania świadczenia pacjentom.

Kontrola NIK-owska tylko urzędowo poświadczyła bałagan w kolejkach, z którego konsekwencjami na co dzień borykają się pacjenci. Kilka dni temu nasi współpracownicy obdzwonili kilkadziesiąt placówek medycznych w regionie i podając się za pacjentów, prosili o podanie, jak długo trzeba czekać na określony zabieg czy badanie. Pracownicy Szpitala im. Rydygiera w Krakowie chcieli ich zapisać u siebie na operacje serca, których w tym szpitalu... w ogóle się nie wykonuje!

Nasze dane o czasie oczekiwania na świadczenie nie zgadzają się z przekazywanymi przez placówki do NFZ-etu.

Oto kilka przykładów: Chcieliśmy się zapisać na wizytę u otolaryngologa. Szpital Bonifratrów nie wysyła informacji o długości kolejki do Narodowego Funduszu Zdrowia, choć ma taki obowiązek. Z kolei w Szpitalu im. Żeromskiego z danych funduszu wynika, że w ogóle nie ma kolejki, tymczasem rejestracja odsyła na czerwiec!

Na operację serca w krakowskim szpitalu Jana Pawła II - według NFZ-etu - pacjent w stanie stabilnym ma czekać 21 dni, a w przypadku pilnym - pięć. Informacja telefoniczna szpitala zaprasza na zabieg za pół roku.

Jak w tym bałaganie mają sobie radzić pacjenci? - Przesadzacie z tym bałaganem. Dzicz to była półtora roku temu, zrobiliśmy wiele w celu uwiarygodnienia kolejek - zapewnia nas Krzysztof Mawlichanów, zastępca dyrektora ds. medycznych małopolskiego oddziału NFZ-etu. - Błędy rzeczywiście są, ale staramy się wszystko korygować. Gdy z jakiegoś ZOZ-u dostajemy informację, że nikt nie czeka na zabieg, ale czas oczekiwania jest niepokojąco długi, wysyłamy kontrolę. Wnikliwie rozpatrujemy też wszystkie skargi na kolejki od pacjentów, którzy sami stanowią ważny element kontroli.

Zdaniem dyrektora Mawlichanowa, gdyby częściej informowali fundusz o złych praktykach, łatwiej byłoby dojść do ładu z kolejkami.

Mniej optymistyczni są inspektorzy NIK-u, według których po czterech latach od wejścia w życie przepisów regulujących kwestie związane z kolejnością przyjmowania na badania informacje o liczbie pacjentów w kolejkach i średnim czasie oczekiwania na świadczenia publikowane przez oddziały NFZ-etu sporządzane są na podstawie nierzetelnych danych. Sposób prowadzenia list oczekujących zaś nie zapewnia przejrzystego, bazującego na kryteriach medycznych systemu dostępu do świadczeń w służbie zdrowia.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.