Ranking pączków: górą Starowicz ze Stradomia
2010-02-11
, aktualizacja: 11.02.2010 10:52
Jak co roku chwytamy je w palce, łamiemy, kruszymy, żujemy, mamlamy, połykamy. Najczęściej z westchnięciem załamujemy ręce, ale czasem wznosimy wzrok ku niebu - temu niebu w ustach. Oto kolejne pączkowanie "Gazety", czyli ranking pączków 2010
Sang-Yong Lee prowadzi koreańsko-japońską restaurację Genji przy ul. Dietla, Alicja Zielasko jeden ze stu najlepszych w świecie blogów o modzie Alicepoint.blogspot.com, a Joanna Mąkosa programy radiowe w TOK FM. Przy stole siedzą też Ewa Wachowicz, miss Polonia 1992, producentka telewizyjna i autorka programów kulinarnych, oraz Wojciech Nowicki, stały recenzent kulinarny krakowskiej "Gazety Wyborczej". Oraz niżej podpisany Romanowski, nieco speszony, pełen drżenia w sercu i drżenia w polepionych lukrem palcach. To pierwszy ranking pączków Romanowskiego, a przedsięwzięcie to ma już swoją historię wieloletnią, od jego rezultatów sporo zależy, nawet w ruchu samochodowo-pieszym w pączkującym mieście Krakowie.
Otóż dwa minione lata z rzędu w tłuste czwartki przed zwycięską w rankingu "Gazety" cukiernią Michałek przy ul. Krupniczej kłębiły się dzikie tłumy chętnych na najlepsze pączki w mieście. Skutecznie blokowały cały chodnik oraz z reguły już zablokowaną przez automobile ulicę. Przechodziłem i pytałem: za czym ta kolejka? Odpowiadali: - Bo Nowicki z Mancewiczem jedli je wczoraj i napisali w "Wyborczej", że smaczniejszych w tym roku nie zaznali...
Zestresowany, usiadłem zatem wśród koreańsko-polskiego jury, aby wchłonąć pączki w mej nadziei jeszcze lepsze niż te z zeszłego roku. Faworyt nie startował, bo wczoraj redaktor Nowicki zdradził trochę z przepisu Michałka na łamach "Gazety" i umówiliśmy się, że co za dużo, to niezdrowo. Pod nieobecność faworyta pączki (a co za tym idzie jurorzy) pożarły się ze sobą nieco inaczej niż dotychczas. Oto ranking 2010:
1. Starowicz, ul. Stradomska 7 - 37 pkt
Najlepszy, choć z zastrzeżeniami. Chorujący na przewlekłą łuszczycę odłupującego się lukru, z nadzieniem o super-hiper-mega stężeniu marmoladowej róży. Ale smaczny, z delikatną nutą tłuszczu, sprężysty, intrygujący.
2. Cichowscy, ul. Starowiślna 21 - 30 pkt
Pączkowa góra - znakomita, gładka, choć nieco za ciemna, przypieczona. Dół, niestety, zmaltretowany jak po kickbokserskim mordobiciu. Duży minus to ewidentnie nie pierwszej świeżości tłuszcz, w jakim go odsmażono przed wciśnięciem klientowi w rękę. Ale to genialne ciasto - poezja. Mimo przesłodzenia organizmów delektowaliśmy się nim kilkakrotnie, a na twarzy pana Lee malowała się błogość...
3. Cukiernia Królewska Śliwa, ul. Królewska 8 - 29 pkt
W nadzieniu mocny smak róży. Naprawdę róży, a nie - jak w wielu innych wypadkach - porzeczki czy kwasku cytrynowego. Szkoda, że nadzienia tyle, co kot napłakał. Choć ciasto podkoloryzowane jak konferencje prasowe byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i chemicznie żółtawe, cały pączek jednak zjadliwy, ogólnie smaczny. Szkoda, że ciało tego zawodnika potraktowano okrutną szprycą, wpychając mu nadzienie do brzucha niczym sportowcowi sterydy.
4. Lisiccy, ul. Bronowicka 55 - 24 pkt
Z bezbarwnym lukrem i smakiem - dla jednego z jurorów - kotletów z baraniny, ale... Niech tym Lisickim będzie - chciałoby się zakrzyknąć - ale... - W tym przypadku była szansa na znakomity pączek, za uszy wytargać tego, kto tak zepsuł dobrze zapowiadający się produkt - mówiła Ewa Wachowicz. Nadzienie kwaskowe, ciasto w porządku, ale... coś tu nie gra.
5. Blikle, ul. Wiślna 3 - 22 pkt
Rozczarowanie dla wszystkich. Tak wygląda typowa, smutna, stara baba z polskiej wsi. Perfumowane nadzienie radzieckim dezodorantem z epoki Breżniewa, wygląd - niczym wymęczony but, którym Chruszczow walił w mównicę na forum ONZ. Ogólnie - kondycja jak Borysa Jelcyna oddającego urząd prezydenta Rosji. Tylko ciasto przyjemnie żółte, o dobrej konsystencji. Za mało.
6. Michalscy, ul. św. Tomasza 18 - 18 pkt
Hamburger, nie pączek. W miejscu prawidłowej dla pączka obrączki wokół natychmiastowo powstająca szpara, która dzieli okaz na dwie kłapiące połówki, jak gęba Muppeta. Z wnętrza wylewa się masa, która tylko przez przypadek nie jest mięsnym kotletem, ale czymś na kształt marmolady. Na plus - wygląd wierzchni: lukier jeden z porządniejszych.
7. Kraków Cukiernia Jagiellońska, ul. Jagiellońska 5 - 13,5 pkt
Dystrybutor przeterminowanego oleju do smażenia zrobił z Jagiellońską deal roku. Ciężki, nasączony starym olejem zawodnik ma w sobie jeszcze kwas (nie kwasek) cytrynowy oraz nieokreślony smród a la stara lodówka, w której schował się ubiegłoroczny tłusty czwartek i śmieje się z nas do rozpuku.
8. Cukiernia przy hotelu Cracovia, al. Focha 1 - 13 pkt
Mężczyźni, którzy smażą owego nieszczęśnika w piekielnym ogniu, na pewno ćwiczą w jakiejś ponurej siłowni dla dresiarzy albo boksują Bogu ducha winny worek treningowy w piwnicy właściciela cukierni. Pokaźne rozmiary, lukier śmierdzi proszkiem do prania, nagryziona warstwa wierzchnia smakuje jeszcze gorzej. W środku marmolada ze wszystkich owoców świata, czyli jedno wielkie NIC. Baaaardzo słabo.
9-10 ex aequo:
Otóż dwa minione lata z rzędu w tłuste czwartki przed zwycięską w rankingu "Gazety" cukiernią Michałek przy ul. Krupniczej kłębiły się dzikie tłumy chętnych na najlepsze pączki w mieście. Skutecznie blokowały cały chodnik oraz z reguły już zablokowaną przez automobile ulicę. Przechodziłem i pytałem: za czym ta kolejka? Odpowiadali: - Bo Nowicki z Mancewiczem jedli je wczoraj i napisali w "Wyborczej", że smaczniejszych w tym roku nie zaznali...
Zestresowany, usiadłem zatem wśród koreańsko-polskiego jury, aby wchłonąć pączki w mej nadziei jeszcze lepsze niż te z zeszłego roku. Faworyt nie startował, bo wczoraj redaktor Nowicki zdradził trochę z przepisu Michałka na łamach "Gazety" i umówiliśmy się, że co za dużo, to niezdrowo. Pod nieobecność faworyta pączki (a co za tym idzie jurorzy) pożarły się ze sobą nieco inaczej niż dotychczas. Oto ranking 2010:
1. Starowicz, ul. Stradomska 7 - 37 pkt
Najlepszy, choć z zastrzeżeniami. Chorujący na przewlekłą łuszczycę odłupującego się lukru, z nadzieniem o super-hiper-mega stężeniu marmoladowej róży. Ale smaczny, z delikatną nutą tłuszczu, sprężysty, intrygujący.
2. Cichowscy, ul. Starowiślna 21 - 30 pkt
Pączkowa góra - znakomita, gładka, choć nieco za ciemna, przypieczona. Dół, niestety, zmaltretowany jak po kickbokserskim mordobiciu. Duży minus to ewidentnie nie pierwszej świeżości tłuszcz, w jakim go odsmażono przed wciśnięciem klientowi w rękę. Ale to genialne ciasto - poezja. Mimo przesłodzenia organizmów delektowaliśmy się nim kilkakrotnie, a na twarzy pana Lee malowała się błogość...
3. Cukiernia Królewska Śliwa, ul. Królewska 8 - 29 pkt
W nadzieniu mocny smak róży. Naprawdę róży, a nie - jak w wielu innych wypadkach - porzeczki czy kwasku cytrynowego. Szkoda, że nadzienia tyle, co kot napłakał. Choć ciasto podkoloryzowane jak konferencje prasowe byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i chemicznie żółtawe, cały pączek jednak zjadliwy, ogólnie smaczny. Szkoda, że ciało tego zawodnika potraktowano okrutną szprycą, wpychając mu nadzienie do brzucha niczym sportowcowi sterydy.
4. Lisiccy, ul. Bronowicka 55 - 24 pkt
Z bezbarwnym lukrem i smakiem - dla jednego z jurorów - kotletów z baraniny, ale... Niech tym Lisickim będzie - chciałoby się zakrzyknąć - ale... - W tym przypadku była szansa na znakomity pączek, za uszy wytargać tego, kto tak zepsuł dobrze zapowiadający się produkt - mówiła Ewa Wachowicz. Nadzienie kwaskowe, ciasto w porządku, ale... coś tu nie gra.
5. Blikle, ul. Wiślna 3 - 22 pkt
Rozczarowanie dla wszystkich. Tak wygląda typowa, smutna, stara baba z polskiej wsi. Perfumowane nadzienie radzieckim dezodorantem z epoki Breżniewa, wygląd - niczym wymęczony but, którym Chruszczow walił w mównicę na forum ONZ. Ogólnie - kondycja jak Borysa Jelcyna oddającego urząd prezydenta Rosji. Tylko ciasto przyjemnie żółte, o dobrej konsystencji. Za mało.
6. Michalscy, ul. św. Tomasza 18 - 18 pkt
Hamburger, nie pączek. W miejscu prawidłowej dla pączka obrączki wokół natychmiastowo powstająca szpara, która dzieli okaz na dwie kłapiące połówki, jak gęba Muppeta. Z wnętrza wylewa się masa, która tylko przez przypadek nie jest mięsnym kotletem, ale czymś na kształt marmolady. Na plus - wygląd wierzchni: lukier jeden z porządniejszych.
7. Kraków Cukiernia Jagiellońska, ul. Jagiellońska 5 - 13,5 pkt
Dystrybutor przeterminowanego oleju do smażenia zrobił z Jagiellońską deal roku. Ciężki, nasączony starym olejem zawodnik ma w sobie jeszcze kwas (nie kwasek) cytrynowy oraz nieokreślony smród a la stara lodówka, w której schował się ubiegłoroczny tłusty czwartek i śmieje się z nas do rozpuku.
8. Cukiernia przy hotelu Cracovia, al. Focha 1 - 13 pkt
Mężczyźni, którzy smażą owego nieszczęśnika w piekielnym ogniu, na pewno ćwiczą w jakiejś ponurej siłowni dla dresiarzy albo boksują Bogu ducha winny worek treningowy w piwnicy właściciela cukierni. Pokaźne rozmiary, lukier śmierdzi proszkiem do prania, nagryziona warstwa wierzchnia smakuje jeszcze gorzej. W środku marmolada ze wszystkich owoców świata, czyli jedno wielkie NIC. Baaaardzo słabo.
9-10 ex aequo:
Pracownia Cukiernicza Jacek Gałganek, ul. Karmelicka 23 - 12 pkt
Pamiętacie plastelinę? Od dziś zrewidujcie wasze poglądy na temat tej substancji, bowiem w pączkach od Gałganka można lepić kształty, jakie się chce. Mnie wyszedł pies Pankracy, Ewie Wachowicz oscypek, a Joannie z TOK FM skomplikowana, andrzejkowa wróżba z wosku. Generalnie produkt niejadalny, ze skóra grubą jak u kopalnego pra-nosorożca.
Bieniak Jerzy Wytwórnia Cukiernicza, os. Zielone 16 - 12 pkt
Zakalec źle wygląda, fatalnie smakuje, prowadzi do nudności żołądka, torsji, niekontrolowanych wypróżnień. Dzieło Bieniaka Jerzego ma wszystkie cechy zawodnika zakalcowatego, a jedynie drobne zdobienia na jego skórce mają nam zamydlić oczy, że w środku kryje się coś wartościowego. Nieeeeee!
11. Hawełka, Rynek Główny 34 - 5 pkt
Dyskwalifikacja! Pączek surowy i zielony w temacie jak Zbigniew Ziobro na obradach europarlamentu. Równie dobrze można było sprzedać jurorom osobno mąkę, jajka, cukier, mleko i smrodliwe aromaty tzw. identyczne z naturalnymi (taaa, jasne) i powiedzieć, żebyśmy sami sobie zrobili po pączku. Wolne żarty!
Serdecznie dziękujemy Pijalni Czekolady Wedel przy Rynku Głównym 46 za gościnę i organizację tegorocznego rankingu pączków.
Pamiętacie plastelinę? Od dziś zrewidujcie wasze poglądy na temat tej substancji, bowiem w pączkach od Gałganka można lepić kształty, jakie się chce. Mnie wyszedł pies Pankracy, Ewie Wachowicz oscypek, a Joannie z TOK FM skomplikowana, andrzejkowa wróżba z wosku. Generalnie produkt niejadalny, ze skóra grubą jak u kopalnego pra-nosorożca.
Bieniak Jerzy Wytwórnia Cukiernicza, os. Zielone 16 - 12 pkt
Zakalec źle wygląda, fatalnie smakuje, prowadzi do nudności żołądka, torsji, niekontrolowanych wypróżnień. Dzieło Bieniaka Jerzego ma wszystkie cechy zawodnika zakalcowatego, a jedynie drobne zdobienia na jego skórce mają nam zamydlić oczy, że w środku kryje się coś wartościowego. Nieeeeee!
11. Hawełka, Rynek Główny 34 - 5 pkt
Dyskwalifikacja! Pączek surowy i zielony w temacie jak Zbigniew Ziobro na obradach europarlamentu. Równie dobrze można było sprzedać jurorom osobno mąkę, jajka, cukier, mleko i smrodliwe aromaty tzw. identyczne z naturalnymi (taaa, jasne) i powiedzieć, żebyśmy sami sobie zrobili po pączku. Wolne żarty!
Serdecznie dziękujemy Pijalni Czekolady Wedel przy Rynku Głównym 46 za gościnę i organizację tegorocznego rankingu pączków.
- 51 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Śmieszne -cukiernie z samego centrum miasta
krakus24kr
11.02.10, 15:30
typowy artykuł sponsorowany.»
-
Ranking pączków: górą Starowicz ze Stradomia
xcracer
11.02.10, 20:24
Ja wiem, że dziennikarz z definicji sprzedajną dziwką jest. Ale są jakieśgranice przyzwoitości, których przekraczać nie powinno się. "Nie traktuję cię jak głupca, ja zakładam, że ty »
-
Re: Ranking pączków: górą Starowicz ze Stradomia
misself
12.02.10, 07:53
"Z westchnięciem."Ręce opadają.»
Najczęściej czytane24 htydzień








więcej zdjęć