Były gangster radzi: żyj bez używek i bez przemocy

Dominika Maciejasz
25.03.2011 , aktualizacja: 25.03.2011 09:01
A A A Drukuj
Piotr Stępniak - Gepard - podczas spotkania ze studentami AGH Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta Piotr Stępniak - Gepard - podczas spotkania ze studentami AGH
Sędzia, skazując go, mówił z satysfakcją: "Na zawsze uwalniam społeczeństwo od takiego bandyty jak pan". Źle ocenił "Geparda".
Piotr Stępniak - Gepard - podczas spotkania ze studentami AGH
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Piotr Stępniak - Gepard - podczas spotkania ze studentami AGH
Piotr Stępniak - Gepard - podczas spotkania ze studentami AGH
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Piotr Stępniak - Gepard - podczas spotkania ze studentami AGH
Piotr Stępniak - Gepard - podczas spotkania ze studentami AGH
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Piotr Stępniak - Gepard - podczas spotkania ze studentami AGH
Zanim Piotr Stępniak, pseudonim "Gepard", zacznie mówić, po sali na AGH rozchodzi się szmer. Ironiczne uśmieszki, poszeptywania. Przed studentami stoi mężczyzna potężnej postury, szwy koszulki rozchodzą się na bicepsach, skórę na rękach niemal w całości pokrywają tatuaże. Równie wyróżniający się jest jego życiorys. 24 lata za kratkami, większość w tzw. enkach - celach dla więźniów szczególnie niebezpiecznych. Żeby wymienić listę zarzutów, które w przeszłości otrzymał, trzeba by przepisać sporą część kodeksu karnego: handel ludźmi, bronią, narkotykami, haracze, rozboje. W czasie odsiadki, licznych ucieczek z więzienia i prób samobójczych stracił oko, płuco, zachorował na raka i padaczkę.

Ale gdy były gangster zaczyna opowiadać o swoim życiu, sala milknie.

1. Dzieciństwo. Złe wychowanie

"Gepard" zaczyna od swojego dzieciństwa. Ciepły dom rodzinny, wspólne wypady nad jezioro, miłość rodziców. Coś jednak pęka. - Tato był kelnerem. Ponieważ pracował w restauracji, przynosił do domu darmowy alkohol. Częstował nim mamę. I to właśnie ona się uzależniła - opowiada mężczyzna. Potem klasyczny już scenariusz: awantury, bicie, ojciec odchodzi, matka nie ma pieniędzy na jedzenie, ale na wódkę zawsze coś znajdzie. - Nikt nie zapukał do naszego domu, nikt nie pomógł. Nie miałem co jeść, więc zacząłem kraść. Najpierw tylko jedzenie. Potem co popadło. I z poprawczaka szybko trafiłem do więzienia - kwituje Piotr Stępniak.

W czasie spotkania ze studentami towarzyszy mu Marcin. On zaczyna swoją opowieść od rapu. Szczupły, młody mężczyzna snuje historię dziecka odrzuconego zaraz po porodzie przez rodziców. - Nie chcieli mnie przez moją wadę, choroby. Byłem niczyj, z tej samotności stałem się agresywny i mściwy. Ulgę znajdowałem tylko w narkotykach. Brałem tyle, że w końcu pękł mi żołądek.

O toksycznym domu - rozwodzie rodziców, braku akceptacji - mówią także inni towarzysze Piotra Stępniaka: Darek, który od "Geparda" kupował narkotyki, i Antek - były narkoman.

- Próbowaliście kiedyś marihuany? Po co? - pyta Antek studentów. - Żeby się wyluzować, z ciekawości, wszystkiego trzeba spróbować - padają głosy z sali. W odpowiedzi Antek włącza film, który nakręcił. Bohaterkami są młode dziewczyny, pacjentki Monaru. - Czy w życiu trzeba spróbować stanów depresyjnych, delirium, odwyku, myśli samobójczych, sięgnięcia dna? Odpowiedzcie sobie, czy naprawdę w życiu wszystkiego trzeba spróbować - mówi jedna ze sfilmowanych pacjentek.

2. Więzienie. Przemiana

Piotr Stępniak miał 14 lat, gdy po raz pierwszy trafił do celi z kryminalistami. - Uciekałem przed policją przez bagna, strzelali do mnie, w końcu złapali w siatkę. Potem bili mnie po nogach prętem. Resocjalizacja to mit. W zakładzie od razu wstąpiłem do kasty grypsujących - przyznaje. Gdy opowieść "Geparda" dochodzi do momentu, gdy zjada gips, by ze sobą skończyć, kilku studentów wychodzi z sali. Inni słuchają wpatrzeni. - Jestem na spotkaniu z BY-ŁYM GANG-STE-REM. Jest fajnie - cedzi pod ławką przez telefon studentka.

- Na spacerniaku podszedł do mnie mężczyzna. "Jezus cię kocha" - kontynuuje opowieść "Gepard". To ja do niego przez zęby: "Spier... pedale!". Ale na drugi dzień on do mnie to samo. To mu tak wlałem, że odwieźli go na ostry dyżur. Przyszedł do mnie potem dowódca zmiany i mówi: "Masz szczęście, nie będziesz miał sprawy. Ten mężczyzna powiedział, że będzie się za ciebie modlił" - wspomina były kryminalista.

Do więzienia do "Geparda" zaczynają nagle przychodzić listy. Przysyła je właśnie pobity przez niego "mężczyzna od Jezusa". - Nigdy w życiu nie dostałem żadnego listu. No, poza zawiadomieniami od prokuratorów, komorników czy policjantów. Zacząłem wierzyć w to, co mówił mi ten mężczyzna. I tak powoli odnalazłem inne życie, bez używek i przemocy.

3. Na wolności. Misja

Ostatni wyrok, jaki dostał Piotr Stępniak, to 25 lat więzienia. Po 10 latach został warunkowo zwolniony. Matkę zamordował jego kompan z celi, ojciec zapił się na śmierć. "Gepard" od kilku lat razem z przybranym synem Danielem (spotkał go błąkającego się na dworcu i przygarnął; Daniel jest już dorosły) i żoną Elżbietą (inspektorką urzędu skarbowego) jeżdżą po całej Polsce po więzieniach i przekonują skazanych, że jest dla nich nadzieja na inne życie. Z Darkiem, Antkiem i Marcinem odwiedzają szkoły i uczelnie, przestrzegając przed używkami. Pomagają też w opiece nad niepełnosprawnymi dziećmi. - Kiedyś miałem willę i najnowsze samochody. Wszyscy się mnie bali, ale ja się bałem bardziej. Jak widziałem policję, pociły mi się ręce. Teraz nie mam dochodów, ale mam rodzinę. Jestem wolny i szczęśliwy - mówi "Gepard".

Studenci są poruszeni.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów