Skatowali i okradli. Brutalna zbrodnia matki i syna

Dominika Maciejasz
12.04.2011 , aktualizacja: 12.04.2011 12:56
A A A Drukuj
Matka z synem skatowali na śmierć 85-letniego mężczyznę, po czym zabrali mu sygnet, pierścionek i radiomagnetofon.
Patrol policji
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Patrol policji
Sprawa wyszła na jaw, gdy sąsiedzi 85-letniego krakowianina zaniepokoili się, że w mieszkaniu starszego pana przez dwa dni świeci się światło, ale on sam nie wychodzi na zewnątrz. Wtedy zawiadomili policję. Funkcjonariusze musieli poprosić o pomoc strażaków, by ci dostali się do środka przez okno. Gdy udało im się sforsować zabezpieczenia, ujrzeli zmasakrowane ciało.

Prokuratura i policja wiedzą już, jaki był przebieg brutalnej zbrodni. W połowie stycznia do mieszkania 85-latka przyszła 40-letnia Beata K. z synem Kamilem. 20-latek dopiero co opuścił poprawczak, do którego trafił za kradzieże i rozboje. W mieszkaniu starszego pana pili alkohol. Gdy opróżnili butelki, poszli do sklepu dokupić więcej wyskokowych napojów. Nie do końca wiadomo, dlaczego nagle rzucili się na mężczyznę. Beata K. wielokrotnie zmieniała swoje zeznania. Zabójstwo najpierw tłumaczyła emocjami, które miały wywołać zaloty 85-latka. Potem mówiła, że zmusił ją do tego syn, a spełniając jego żądania, "zadośćuczyniła" mu za to, że wcześniej doniosła na niego na policję, w wyniku czego trafił do poprawczaka.

Nie wiadomo do końca, kto zadał śmiertelne ciosy. 85-latek miał na ciele 35 ran kłutych klatki piersiowej i szyi. Matka z synem przewrócili go, bili, kopali, a w końcu dźgali nożem. Gdy mężczyzna skonał, okradli go. - Z mieszkania zabrali sygnet w kolorze złotym, radiomagnetofon oraz pierścionek koloru srebrnego - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Pierścionek dostała potem w prezencie dziewczyna Kamila. Sygnet trafił do byłego konkubenta Beaty K. Jednak kobieta po dokonaniu zbrodni zaczęła się dziwnie zachowywać. - Płakała, mówiła do córki, że ją "zamkną". Będąc pod wpływem alkoholu, wyznała byłemu konkubentowi, że sygnet zdobyła w drodze przestępstwa - dodaje prokurator Marcinkowska.

Policjantom, którzy zapukali do domu Beaty K., powiedziała, że syn ją zmusił do popełnienia zbrodni. Jednak radiomagnetofon skradziony z mieszkania mężczyzny funkcjonariusze znaleźli u niej w pokoju. Kamil K. przyznał się do zarzutów tylko częściowo.

Skąd Beata K. i jej syn podejrzewali, że w mieszkaniu emeryta mogą być cenne przedmioty? 85-letni mężczyzna uchodził wśród sąsiadów za osobę bezkonfliktową, ale znajomi podkreślają, że lubił przechwalać się, iż pobiera wysoką emeryturę.

Beata K. i Kamil zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im dożywocie.

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu