Wełna i szydełko zamiast spreju i farby
04.05.2011
, aktualizacja: 04.05.2011 02:17
Na Rynku Głównym, niedaleko Empiku zaparkowano rower. Niby nic w tym nadzwyczajnego, lecz rower jest szczelnie opleciony kolorową włóczką.
Podobne rowery stanęły w Warszawie. Wcześniej rozweselały spieszących się do pracy nowojorczyków. Stoi za nimi Polka z Rudy Śląskiej, posługująca się pseudonimem. Olek tworzy jak mówi "crocheted ready-mades", a swoją twórczość określa mianem rzeźby. To forma sztuki ulicznej pokrewna z yarn bombingiem. Polega ona na oplataniu kolorową wełną elementów małej architektury. Yarn bombing często nazywany jest feministyczną odpowiedzią na graffiti, knitgraffiti. Inaczej niż ono przekształca swój przedmiot. Miękko i nieagresywnie wplata się w tkankę miejską.
Krakowski rower zaparkował na Rynku w środę, 20 kwietnia. - W tym natłoku kiczu na Rynku ciężko go zauważyć - śmieje się spotkana nieopodal roweru Sylwia. - Ale być może właśnie o to chodzi - dodaje.
Wychowana na Śląsku Olek pisze na swojej stronie, że zależy jej na zaskakiwaniu przechodniów, wprowadzaniu życia i kolorów w szarą często codzienność. Olek twierdzi, że szydełkowanie odzwierciedla to, co ją spotyka i jest odbiciem obejrzanych przez nią filmów, najdrobniejszych elementów dnia codziennego. Szydełkowe ślady pozostawia za sobą także w miejscach, które odwiedza. Obecnie artystka mieszka i pracuje w Nowym Jorku, gdzie zasłynęła m.in. ubierając w róże i fiolety stojącego na Wall Street byka - symbol nowojorskiej giełdy. Olek nie planuje na razie kolejnych realizacji w Krakowie. Być może w październiku ponownie pojawi się w Warszawie. Na nasze pytanie, czy nie zajęłaby się którymś z nobliwych krakowskich pomników odpisała, że musi wcześniej wysondować poczucie humoru krakowskich policjantów.
Za jedną z prekursorek yarn bombingu uważa się Magdę Sayeg z Teksasu. Jej projekty to m.in. pokrycie włóczką autobusu w Mexico City oraz nowojorskich parkometrów i uchwytów w autobusach. W Polsce knitgrafficiarki działają m.in. w Poznaniu.
Krakowski rower zaparkował na Rynku w środę, 20 kwietnia. - W tym natłoku kiczu na Rynku ciężko go zauważyć - śmieje się spotkana nieopodal roweru Sylwia. - Ale być może właśnie o to chodzi - dodaje.
Wychowana na Śląsku Olek pisze na swojej stronie, że zależy jej na zaskakiwaniu przechodniów, wprowadzaniu życia i kolorów w szarą często codzienność. Olek twierdzi, że szydełkowanie odzwierciedla to, co ją spotyka i jest odbiciem obejrzanych przez nią filmów, najdrobniejszych elementów dnia codziennego. Szydełkowe ślady pozostawia za sobą także w miejscach, które odwiedza. Obecnie artystka mieszka i pracuje w Nowym Jorku, gdzie zasłynęła m.in. ubierając w róże i fiolety stojącego na Wall Street byka - symbol nowojorskiej giełdy. Olek nie planuje na razie kolejnych realizacji w Krakowie. Być może w październiku ponownie pojawi się w Warszawie. Na nasze pytanie, czy nie zajęłaby się którymś z nobliwych krakowskich pomników odpisała, że musi wcześniej wysondować poczucie humoru krakowskich policjantów.
Za jedną z prekursorek yarn bombingu uważa się Magdę Sayeg z Teksasu. Jej projekty to m.in. pokrycie włóczką autobusu w Mexico City oraz nowojorskich parkometrów i uchwytów w autobusach. W Polsce knitgrafficiarki działają m.in. w Poznaniu.
-
rowerek cudo!
zegareek
04.05.11, 11:36
rowerek jest prześliczny !p.s.wszystkie wcześniejsze wpisy świadczą o kompleksach, niedorozwoju i chamstwie piszącychludzie - wyluzujcie !»










