Flash mob: kilka tys. osób tańczy, straszy i... [WIDEO]
05.06.2011
, aktualizacja: 05.06.2011 16:56
W sobotę na Rynku blisko pięć tysięcy młodych krakowian jednocześnie drapało się po głowach, straszyło turystów. Wszystko ze słuchawkami w uszach. To chyba najliczniejszy do tej pory krakowski flash mob.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Wielka Parada Smoków [ZDJĘCIA] (04-06-11, 17:21)
- Iluminacje: Wawel niczym ekran [ZDJĘCIA i WIDEO] (03-06-11, 23:28)
W sobotę wraz z tysiącami innych osób, biegałem po Galerii Krakowskiej i straszyłem ludzi jedzących hamburgery. Wszystko zaczęło się pół godz. wcześniej na Rynku. A właściwie to kilka dni wcześniej w internecie.
Na Facebooku mam swojego awatara. Wirtualność z rzeczywistością już dawno mi się pomieszała. W sieci mam 367 znajomych. Prawie każdy z nich codziennie aktualizuje swój profil. Sylwia napisała dziś: "zakochałam się". Lady Gaga prosi o głosy w konkursie, w którym jest nominowana. Mateusz na profil wrzucił hasło "melange rulez", a Masza zaprosiła mnie na "The Mp3 Experiment - Kraków".
Wklepuję tę nazwę na YouTube. Pierwszy filmik: The Mp3 Experiment Seven. W ciągu roku od publikacji 1648642 użytkowników kliknęło na trójkącik "Play". Pięciominutowe nagranie to relacja z Nowego Jorku.
Włączam. Centrum handlowe w Nowym Jorku. Na małym ekranie: setki młodych ludzi z słuchawkami w uszach, chodzą po sklepach i butikach. 27 sekunda, lektor: - Welcome at The Mp3 Experiment Seven. Wszyscy bohaterowie filmu milkną. Patrzą w małe wyświetlacze swoich nośników plików muzycznych, wsłuchują się w tajemniczy głos lektora. W pewnym momencie jak na komendę zaczynają drapać się po głowie. Facet w kraciastej koszuli drapiąc się puszcza oczko do jakieś Azjatki. Ona odwzajemnia się uśmiechem.
Wyłączam YouTube, wklepuję w google.com hasło: MP3 Experiment. Wpisuję więc w google.com hasło flash mob. Klikam na link prowadzący do Wikipedii. Flash mob (ang. dosł. błyskawiczny tłum) - określenie, którym przyjęło się nazywać sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków. W akcji uczestniczą nieznani sobie ludzie znający jedynie jej termin i planowane działanie. Zazwyczaj akcje takie organizowane są za pośrednictwem Internetu lub telefonicznie.
Wszystko już wiem. No prawie wszystko, o resztę zapytam znajomych. Na zaproszenie machinalnie odpowiadam: Wezmę udział. Cały czas jestem zalogowany na Facebooku.
Otwieram czat i piszę do Maszy, która zaprosiła mnie na flash moba. Pytam o co w nim chodzi.
- Deal polega na tym, że spotykamy się w sobotę o 15 na Rynku - odpisuje Masza i wkleja link do innej strony WWW. - Tu masz plik do ściągnięcia na mp3. Wrzuć go sobie na słuchawki, ale nie słuchaj wcześniej! (kolejny link) - Tu masz zegar zsynchronizuj sobie ze swoim, bo jak już będziesz o 15 pod Adasiem to musisz puścić ten plik punktualnie o 15. Rajt!?
Pytam co dalej. - Sam zobaczysz, nic nie musisz robić. Tzn. musisz, ale będzie fajnie :P! Na tym pliku jest muzyka, ale są też polecenia jakie trzeba wykonać. Weź słuchawki, Mp3, zegarek i wbijaj o 15 w sobotę! Widzimy się z resztą o 14.50 pod Empikiem :)
Piątek 3 czerwca, godz. 23. Sprawdzam jeszcze raz stronę wydarzenia The Mp3 Experiment. Liczba osób biorących udział: 10.303.
Sobota 4 czerwca. Rynek Główny w Krakowie. Wszędzie kręcą się młodzi ludzie. Siedzą na murku przy pomniku Adama Mickiewicza. Na oko jakieś 4 tysiące ludzi ze słuchawkami w uszach. Większość w jednej ręce trzyma swoje mp3, w drugiej mały aparat, którym wszystko rejestruje. Jest ciepło. Nie ma policji, bo akcja nie została zgłoszona władzom miasta. To zwykły "przypadkowy" tłum ludzi.
Godzina 14.50. Synchronizujemy zegarki. Na Rynku nie ma w zasadzie w ogóle ludzi bez słuchawek w uszach. Pomiędzy Sukiennicami, a Kościołem Mariackim nie da się przejść, bo cały ten obszar zajęty jest przez uczestników flash moba.
Z Wieży Mariackiej słychać trąbkę. Wybija godz. 15.
Ktoś z tłumu odlicza. - Trzy, dwa, jeden... GO! W jednej chwili zapada cisza... W moich słuchawkach rozbrzmiewa głos lektora. - Witam was na Mp3 Experiment Kraków. Rozglądam się wokół. Słyszę komendę i w tej samej chwili blisko pięciotysięczny tłum zaczyna drapać się po głowie. Na początku jest trochę sztywno. Trzeba się przełamać. Zobaczyć, czy inni reagują na polecenia. Komunikaty przeplatane są piosenkami. Na Rynku wszystko trwa około 2 minut.
Po chwili zaczynają się krzyki. Jak na stadionie, kiedy piłka przeleci przez ręce bramkarza i wpadnie prosto w lewy górny róg. Wielkie gromkie "WOW"! Wszyscy podnoszą rękę w górę i machają, biją też brawo.
Koniec? Nie! To dopiero początek! Potężny tłum zmierza już na ulicę Floriańską.
Kiedy pierwsze osoby dochodzą do Bramy Floriańskiej części uczestników nie udało się jeszcze wyruszyć spod pomnika. Jestem w środku tej stawki. Przy McDonaldzie podchodzi do mnie chłopak i wystawia otwartą dłoń. - Przybij piątkę - mówi. Chwilę później cały tłum podnosi wysoko ręce i przybija piątkę z osobą obok. To kolejna komenda.
Chłopak, który podszedł do mnie, zdejmuje słuchawki i majstruje coś przy swoim Iphone. - Muszę sobie przesunąć nagranie o kilka sekund bo mi się spieszy.
Wchodzimy na Pijarską, kierujemy się w stronę Galerii Krakowskiej. Zaczynamy biec! Kolejny komunikat. Nikt nie patrzy pod nogi. Spacerujący po Pijarskiej turyści schodzą na bok, by przepuścić "biegaczy". Rozmowy toczą się przy bardzo szybkiej prędkości. Biegacze przybijają szybko piątki popijającym piwo w ogródkach piwnych Anglikom. - This is very funny! - śmieją się.
Przed Galerią Krakowską kolejny komunikat. Nie wiem jak brzmi, bo mam zdjęte słuchawki, ale w tym samym momencie wszyscy zaczynają tańczyć.
Wchodzimy do galerii. Sobotni zakupowicze są rozkojarzeni. Pytam Maszę o kolejny komunikat. - Coś, że trzeba straszyć ludzi - śmieje się Masza.
Smakosze hamburgerów siedzą przy stolikach w galeryjnej jadłodajni. Przerywają jednak swój posiłek bo klika tysięcy osób obok nich udaje zombie. Reakcje są różne. Jedni przyłączają się do akcji, inni okazują zdenerwowanie.
Tłum znów zaczyna biec do wyjścia z Galerii. Plik muzyczny dobiega końca. Zostało dosłownie kilka sekund. Jest godz. 15.40. Pada ostatni komunikat. - Dzięki! Zdejmijcie swoje słuchawki. Do zobaczenia następnym razem.
Na Facebooku mam swojego awatara. Wirtualność z rzeczywistością już dawno mi się pomieszała. W sieci mam 367 znajomych. Prawie każdy z nich codziennie aktualizuje swój profil. Sylwia napisała dziś: "zakochałam się". Lady Gaga prosi o głosy w konkursie, w którym jest nominowana. Mateusz na profil wrzucił hasło "melange rulez", a Masza zaprosiła mnie na "The Mp3 Experiment - Kraków".
Wklepuję tę nazwę na YouTube. Pierwszy filmik: The Mp3 Experiment Seven. W ciągu roku od publikacji 1648642 użytkowników kliknęło na trójkącik "Play". Pięciominutowe nagranie to relacja z Nowego Jorku.
Włączam. Centrum handlowe w Nowym Jorku. Na małym ekranie: setki młodych ludzi z słuchawkami w uszach, chodzą po sklepach i butikach. 27 sekunda, lektor: - Welcome at The Mp3 Experiment Seven. Wszyscy bohaterowie filmu milkną. Patrzą w małe wyświetlacze swoich nośników plików muzycznych, wsłuchują się w tajemniczy głos lektora. W pewnym momencie jak na komendę zaczynają drapać się po głowie. Facet w kraciastej koszuli drapiąc się puszcza oczko do jakieś Azjatki. Ona odwzajemnia się uśmiechem.
Wyłączam YouTube, wklepuję w google.com hasło: MP3 Experiment. Wpisuję więc w google.com hasło flash mob. Klikam na link prowadzący do Wikipedii. Flash mob (ang. dosł. błyskawiczny tłum) - określenie, którym przyjęło się nazywać sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków. W akcji uczestniczą nieznani sobie ludzie znający jedynie jej termin i planowane działanie. Zazwyczaj akcje takie organizowane są za pośrednictwem Internetu lub telefonicznie.
Wszystko już wiem. No prawie wszystko, o resztę zapytam znajomych. Na zaproszenie machinalnie odpowiadam: Wezmę udział. Cały czas jestem zalogowany na Facebooku.
Otwieram czat i piszę do Maszy, która zaprosiła mnie na flash moba. Pytam o co w nim chodzi.
- Deal polega na tym, że spotykamy się w sobotę o 15 na Rynku - odpisuje Masza i wkleja link do innej strony WWW. - Tu masz plik do ściągnięcia na mp3. Wrzuć go sobie na słuchawki, ale nie słuchaj wcześniej! (kolejny link) - Tu masz zegar zsynchronizuj sobie ze swoim, bo jak już będziesz o 15 pod Adasiem to musisz puścić ten plik punktualnie o 15. Rajt!?
Pytam co dalej. - Sam zobaczysz, nic nie musisz robić. Tzn. musisz, ale będzie fajnie :P! Na tym pliku jest muzyka, ale są też polecenia jakie trzeba wykonać. Weź słuchawki, Mp3, zegarek i wbijaj o 15 w sobotę! Widzimy się z resztą o 14.50 pod Empikiem :)
Piątek 3 czerwca, godz. 23. Sprawdzam jeszcze raz stronę wydarzenia The Mp3 Experiment. Liczba osób biorących udział: 10.303.
Sobota 4 czerwca. Rynek Główny w Krakowie. Wszędzie kręcą się młodzi ludzie. Siedzą na murku przy pomniku Adama Mickiewicza. Na oko jakieś 4 tysiące ludzi ze słuchawkami w uszach. Większość w jednej ręce trzyma swoje mp3, w drugiej mały aparat, którym wszystko rejestruje. Jest ciepło. Nie ma policji, bo akcja nie została zgłoszona władzom miasta. To zwykły "przypadkowy" tłum ludzi.
Godzina 14.50. Synchronizujemy zegarki. Na Rynku nie ma w zasadzie w ogóle ludzi bez słuchawek w uszach. Pomiędzy Sukiennicami, a Kościołem Mariackim nie da się przejść, bo cały ten obszar zajęty jest przez uczestników flash moba.
Z Wieży Mariackiej słychać trąbkę. Wybija godz. 15.
Ktoś z tłumu odlicza. - Trzy, dwa, jeden... GO! W jednej chwili zapada cisza... W moich słuchawkach rozbrzmiewa głos lektora. - Witam was na Mp3 Experiment Kraków. Rozglądam się wokół. Słyszę komendę i w tej samej chwili blisko pięciotysięczny tłum zaczyna drapać się po głowie. Na początku jest trochę sztywno. Trzeba się przełamać. Zobaczyć, czy inni reagują na polecenia. Komunikaty przeplatane są piosenkami. Na Rynku wszystko trwa około 2 minut.
Po chwili zaczynają się krzyki. Jak na stadionie, kiedy piłka przeleci przez ręce bramkarza i wpadnie prosto w lewy górny róg. Wielkie gromkie "WOW"! Wszyscy podnoszą rękę w górę i machają, biją też brawo.
Koniec? Nie! To dopiero początek! Potężny tłum zmierza już na ulicę Floriańską.
Kiedy pierwsze osoby dochodzą do Bramy Floriańskiej części uczestników nie udało się jeszcze wyruszyć spod pomnika. Jestem w środku tej stawki. Przy McDonaldzie podchodzi do mnie chłopak i wystawia otwartą dłoń. - Przybij piątkę - mówi. Chwilę później cały tłum podnosi wysoko ręce i przybija piątkę z osobą obok. To kolejna komenda.
Chłopak, który podszedł do mnie, zdejmuje słuchawki i majstruje coś przy swoim Iphone. - Muszę sobie przesunąć nagranie o kilka sekund bo mi się spieszy.
Wchodzimy na Pijarską, kierujemy się w stronę Galerii Krakowskiej. Zaczynamy biec! Kolejny komunikat. Nikt nie patrzy pod nogi. Spacerujący po Pijarskiej turyści schodzą na bok, by przepuścić "biegaczy". Rozmowy toczą się przy bardzo szybkiej prędkości. Biegacze przybijają szybko piątki popijającym piwo w ogródkach piwnych Anglikom. - This is very funny! - śmieją się.
Przed Galerią Krakowską kolejny komunikat. Nie wiem jak brzmi, bo mam zdjęte słuchawki, ale w tym samym momencie wszyscy zaczynają tańczyć.
Wchodzimy do galerii. Sobotni zakupowicze są rozkojarzeni. Pytam Maszę o kolejny komunikat. - Coś, że trzeba straszyć ludzi - śmieje się Masza.
Smakosze hamburgerów siedzą przy stolikach w galeryjnej jadłodajni. Przerywają jednak swój posiłek bo klika tysięcy osób obok nich udaje zombie. Reakcje są różne. Jedni przyłączają się do akcji, inni okazują zdenerwowanie.
Tłum znów zaczyna biec do wyjścia z Galerii. Plik muzyczny dobiega końca. Zostało dosłownie kilka sekund. Jest godz. 15.40. Pada ostatni komunikat. - Dzięki! Zdejmijcie swoje słuchawki. Do zobaczenia następnym razem.
- 25 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Re: Flash mob: kilka tys. osób tańczy, straszy i.
aarvedui
05.06.11, 16:03
czy to jeszcze flash mob ?zgłoszenie władzom miasta, występujących więcej niż widzów - to już na pewno nie flash mob.»
-
5 tysiecy?
emelem1
05.06.11, 22:11
na Rynku była góra z 1,5 tysiąca»
-
I co w tym było fajnego?
tuwpisznazwe
06.06.11, 00:11
Podskoki na komendę z reklamy radia - to już szczyt otumanienia. Prawdziwy flash mob to akcja spontaniczna i kreatywna. A tu mamy tylko tłum ze słuchawkami na uszach. Zero własnej »
Najczęściej czytane24 htydzień




odtwórz

