Rowerowe lekcje w krakowskich szkołach
15.11.2011
, aktualizacja: 14.11.2011 20:32
- Ale fajnie w tej Kopenhadze. Kiedy w Krakowie będzie taki rowerowy klimat? - pytają uczniowie, którzy na lekcjach uczą się "rowerowej kultury mobilności"
Do X Liceum Ogólnokształcącego im. KEN na rowerze przyjeżdżają uczniowie, polonistka, biolog, wuefiści i ksiądz. Przed budynkiem trzy lata temu zamontowano stojak i okazało się, że był tu bardzo potrzebny.
To jedna ze szkół, w której działacze Polskiej Zielonej Sieci tłumaczyli uczniom, jak jeździć na rowerze po Krakowie. - Może myślę idealistycznie, ale mam nadzieję, że za kilka lat niektórzy z uczniów będą decydować o tym, żeby w naszym mieście powstawało coraz więcej ścieżek rowerowych - mówi Katarzyna Kuszneruk-Pajorska, biolog z X LO. Nauczycielka intensywnie namawiała wychowawców, żeby zapisywali swoje klasy na rowerowe lekcje. - W tym roku w zajęciach wzięły udział wszystkie klasy pierwsze, rok temu obecni drugo - i trzecioklasiści - dodaje Kuszneruk-Pajorska.
Rowerowe lekcje ruszyły w październiku. Działacze PZS-u byli już też m.in. w XXVII LO, w Zespole Szkół Ekonomicznych nr 3 i w Gimnazjum nr 24. Do końca listopada łącznie chcą przeprowadzić 40 lekcji. - Do niektórych szkół przyjeżdżamy więcej niż raz. Kiedy puszczamy uczniom film o tym, jak rowerowe doświadczenia kopenhaskie są przeszczepiane do innych miast, mówią: "Ale fajnie jest w tej Kopenhadze! Kiedy w Krakowie tak będzie?" - opisuje Małgorzata Małochleb z PZS-u, prowadząca rowerowe zajęcia dla uczniów.
Lekcje odbywają się pod hasłem: "Rower - nowa kultura mobilności", co ma nawiązywać do unijnego projektu promującego zrównoważony transport w miastach. Prowadzący tłumaczą zasady poruszania się na rowerze po mieście, rozdają mapki ścieżek rowerowych w Krakowie, odblaski.
- Pada mnóstwo pytań o nowe przepisy rowerowe. Weszły w życie w maju, mamy listopad, a wciąż mało kto wie, jakie prawa przysługują rowerzystom. W najstarszych klasach część uczniów ma już prawo jazdy, ale okazuje, że wielu z nich nie wie, jak zachować się względem rowerzysty na drodze. O tym wszystkim im mówimy - dodaje Małochleb.
Działacze PZS-u chcieliby, żeby uczniowie coraz częściej wybierali rower jako sposób na przemieszczanie się z domu do szkoły i na zajęcia. Gdy na lekcjach pada pytanie, kto przyjeżdża do szkoły na rowerze, w górze pojawia się kilka rąk, ale to wciąż mniejszość.
- Ja jeżdżę na rowerze do szkoły prawie cały rok, to dla mnie najszybszy i najtańszy dojazd. Mam swoje upatrzone boczne uliczki. Często słyszę: "O, Kuba znowu na rowerze". Ale wśród moich kolegów nie jest to tak popularne - przyznaje Jakub Skórka, uczeń III klasy X LO.
Wielu tłumaczy, że się boi, bo jest za mało ścieżek, innym przeszkadza brak stojaka przed szkołą. Z tym ostatnim jest coraz lepiej. - Za każdym razem zwracamy na to uwagę. Oprócz X LO stojaki ma m.in. XXVII i V LO, Zespół Państwowych Szkół Plastycznych - wymienia Małochleb. Inaczej jest w gimnazjach, gdzie większość uczniów ma do szkoły bardzo blisko i chodzi na piechotę.
- Stojak to podstawa. Jeszcze trzy lata temu mieliśmy taki stary z powyginanymi prętami. Dzięki zaangażowaniu nauczycieli i dyrekcji udało nam się postawić porządny stojak. Zamontował go nasz konserwator. Szkoły powinny takie rzeczy robić dla swoich uczniów - mówi Kuszneruk-Pajorska.
Spotkania w szkołach odbywają się już po raz drugi. W ubiegłym roku wzięło w nich udział około tysiąca uczniów krakowskich liceów i gimnazjów. Inicjatywa otrzymała dofinansowanie ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.
To jedna ze szkół, w której działacze Polskiej Zielonej Sieci tłumaczyli uczniom, jak jeździć na rowerze po Krakowie. - Może myślę idealistycznie, ale mam nadzieję, że za kilka lat niektórzy z uczniów będą decydować o tym, żeby w naszym mieście powstawało coraz więcej ścieżek rowerowych - mówi Katarzyna Kuszneruk-Pajorska, biolog z X LO. Nauczycielka intensywnie namawiała wychowawców, żeby zapisywali swoje klasy na rowerowe lekcje. - W tym roku w zajęciach wzięły udział wszystkie klasy pierwsze, rok temu obecni drugo - i trzecioklasiści - dodaje Kuszneruk-Pajorska.
Rowerowe lekcje ruszyły w październiku. Działacze PZS-u byli już też m.in. w XXVII LO, w Zespole Szkół Ekonomicznych nr 3 i w Gimnazjum nr 24. Do końca listopada łącznie chcą przeprowadzić 40 lekcji. - Do niektórych szkół przyjeżdżamy więcej niż raz. Kiedy puszczamy uczniom film o tym, jak rowerowe doświadczenia kopenhaskie są przeszczepiane do innych miast, mówią: "Ale fajnie jest w tej Kopenhadze! Kiedy w Krakowie tak będzie?" - opisuje Małgorzata Małochleb z PZS-u, prowadząca rowerowe zajęcia dla uczniów.
Lekcje odbywają się pod hasłem: "Rower - nowa kultura mobilności", co ma nawiązywać do unijnego projektu promującego zrównoważony transport w miastach. Prowadzący tłumaczą zasady poruszania się na rowerze po mieście, rozdają mapki ścieżek rowerowych w Krakowie, odblaski.
- Pada mnóstwo pytań o nowe przepisy rowerowe. Weszły w życie w maju, mamy listopad, a wciąż mało kto wie, jakie prawa przysługują rowerzystom. W najstarszych klasach część uczniów ma już prawo jazdy, ale okazuje, że wielu z nich nie wie, jak zachować się względem rowerzysty na drodze. O tym wszystkim im mówimy - dodaje Małochleb.
Działacze PZS-u chcieliby, żeby uczniowie coraz częściej wybierali rower jako sposób na przemieszczanie się z domu do szkoły i na zajęcia. Gdy na lekcjach pada pytanie, kto przyjeżdża do szkoły na rowerze, w górze pojawia się kilka rąk, ale to wciąż mniejszość.
- Ja jeżdżę na rowerze do szkoły prawie cały rok, to dla mnie najszybszy i najtańszy dojazd. Mam swoje upatrzone boczne uliczki. Często słyszę: "O, Kuba znowu na rowerze". Ale wśród moich kolegów nie jest to tak popularne - przyznaje Jakub Skórka, uczeń III klasy X LO.
Wielu tłumaczy, że się boi, bo jest za mało ścieżek, innym przeszkadza brak stojaka przed szkołą. Z tym ostatnim jest coraz lepiej. - Za każdym razem zwracamy na to uwagę. Oprócz X LO stojaki ma m.in. XXVII i V LO, Zespół Państwowych Szkół Plastycznych - wymienia Małochleb. Inaczej jest w gimnazjach, gdzie większość uczniów ma do szkoły bardzo blisko i chodzi na piechotę.
- Stojak to podstawa. Jeszcze trzy lata temu mieliśmy taki stary z powyginanymi prętami. Dzięki zaangażowaniu nauczycieli i dyrekcji udało nam się postawić porządny stojak. Zamontował go nasz konserwator. Szkoły powinny takie rzeczy robić dla swoich uczniów - mówi Kuszneruk-Pajorska.
Spotkania w szkołach odbywają się już po raz drugi. W ubiegłym roku wzięło w nich udział około tysiąca uczniów krakowskich liceów i gimnazjów. Inicjatywa otrzymała dofinansowanie ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.
- 19 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Re: Rowerowe lekcje w krakowskich szkołach
bosman_maly
15.11.11, 11:38
Lepiej chronisz twarz, ręce niż idąc piechotą, więc co za problem? Jak śnieg spadnie to jest fajniej.»
-
Rowerowe lekcje w krakowskich szkołach
gom1
18.11.11, 09:13
Brawo Pani Katarzyno! Proszę jednak nie zapominać o wykładach związanych z prawidłowym oświetleniem rowerów, jeździe po chodnikach oraz prawidłowym sygnalizowaniu manewrów (również na »
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć

