Rowerzyści narzekają na rondo Ofiar Katynia

Barbara Suchy
29.11.2011 , aktualizacja: 28.11.2011 19:58
A A A Drukuj
Ścieżka rowerowa przy Rondzie Ofiar Katynia Fot. Beata Zawrzel / Agencja Gazeta Ścieżka rowerowa przy Rondzie Ofiar Katynia
"Najdroższym rowerowym bublem w Krakowie" rowerzyści okrzyknęli rondo Ofiar Katynia. Przejeżdżając przez niektóre jego fragmenty, trudno się z nimi nie zgodzić.
Ścieżka rowerowa przy Rondzie Ofiar Katynia
Fot. Beata Zawrzel / Agencja Gazeta
Ścieżka rowerowa przy Rondzie Ofiar Katynia
Rowerowi aktywiści ze stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów wybrali się na otwarte dwa tygodnie temu rondo, obfotografowali dokładnie nowe ścieżki rowerowe i teraz nie pozostawiają suchej nitki na Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu, inwestorze budowy, i firmie Radko, jej wykonawcy.

Jedno miejsce pochwalili - przy ul. Conrada na wysokości sklepu IKEA krawężnik jest ścięty tak, że jadąc jednośladem, można łatwo wjechać z jezdni na ścieżkę. Ale na tym zachwyty się kończą. Dalej wymieniają już tylko buble.

Postanowiłam sprawdzić, czy jest aż tak źle. I muszę stwierdzić, że z większością obserwacji trudno się nie zgodzić, bo niespójnych rozwiązań faktycznie tu nie brakuje.

Przykład pierwszy: zjeżdżając z ronda ul. Armii Krajowej, ścieżka rowerowa nagle się urywa. Chodnikiem jechać nie można, bo zakazuje tego ustawiony na końcu ścieżki znak, na jezdnię zjechać się nie da, bo oddziela ją barierka i kilkudziesięciocentymetrowy pas ziemi. Co zrobić? "Teleportować się" - żartują rowerzyści. Jacek Bartlewicz, rzecznik ZIKiT-u, odpowiada zaś: - Ścieżki rowerowe kończą się tam, gdzie kończy się inwestycja.

Przykład drugi: ścieżka wzdłuż ul. Conrada pięknie wygląda pomalowana na czerwono. Aż miło jechać. Do czasu, bo ostatni kilkunastometrowy odcinek przed rondem wyłożony jest już szarą kostką brukową. Póki ścieżka nowa i równa komfortu jazdy nie odbiera to zbytnio, ale przed oczami robi się pstrokato i chaotycznie.

Po co tyle rodzajów nawierzchni? Tę układankę ZIKiT tłumaczy wymogami dostawców prądu i gazu. - Pod ziemią biegnie sieć rur, więc nawierzchnia musi być łatwa do rozebrania - mówi Bartlewicz.

Rowerzyści przypominają, że to niezgodne z prawem: - Oprócz tego, że wygląda jak grafomania, to zarządzenie prezydenta z 2004 roku nie dopuszcza stosowania kostki w ciągach pieszo-rowerowych i przez ostatnie kilka lat udawało się tego przestrzegać. Pod jezdnią obok też jest dużo uzbrojenia, a jednak wykonano ją z asfaltu - komentuje Marcin Hyła, prezes stowarzyszenia Miasta dla Rowerów.

Przykład trzeci: wzdłuż ul. Radzikowskiego drogę pieszo-rowerową przecina boczna ulica. Skrzyżowanie sprawia wrażenie, jakby projektantowi osunęła się tu ręka. Idąc przed siebie, pieszy natrafia na słup i żeby wejść na przejście, musi najpierw przedostać się przez drogę dla rowerów. Efekt? Łatwiej pieszemu przejść przejazdem rowerowym. Podobnie "rozjechany" jest jeden z przejazdów na samym rondzie. Do tego kilka słupów wyrastających niespodziewanie na drodze rowerzyście.

Skąd te wszystkie "wpadki" się wzięły? Tu ZIKiT i rowerowi aktywiści przerzucają się odpowiedzialnością. - Przed rozpoczęciem budowy przeprowadzony został audyt, w którym brali udział też rowerzyści, a projekt był dyskutowany na zespole zadaniowym do spraw ścieżek rowerowych. Prace zostały przeprowadzone zgodnie z ustalonym projektem. Dziwi mnie, że rowerzyści nie zgłosili swoich zastrzeżeń w trakcie budowy, ale dopiero teraz - mówi Bartlewicz.

- Nasze uwagi zostały wyrzucone do kosza, a część rozwiązań, jak kostka brukowa, w ogóle nie była w audycie uwzględniona - odpowiada Hyła.

Przebudowa całego ronda kosztowała ok. 120 mln zł. Jaką część pochłonęła infrastruktura rowerowa, tego ZIKiT nie potrafi określić, ale na pewno była to jedna z największych inwestycji "przyjaznych rowerzystom" w ostatnich latach.

Efekt jest jednak daleki od oczekiwań. Pozostaje brać przykład z rzecznika ZIKiT-u. - Aż tak wnikliwie nie przyglądam się infrastrukturze rowerowej, bo są od tego specjaliści - komentuje Bartlewicz wyliczane przez mnie niedoróbki.

Może nie będą się też rozglądać poruszający się na rowerach krakowianie, którzy ruchliwego ronda Ofiar Katynia nigdy nie lubili. - Teraz miasto wydało masę pieniędzy, a rowerzyści dalej będą to miejsce omijać, bo wciąż ciężko się tędy przedostać. A mógł powstać świetny dojazd, choćby do dolinek podkrakowskich - kwituje Hyła.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 70 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

  • Rowerzyści narzekają na rondo Ofiar Katynia radus.madzia 29.11.11, 09:12

    znów polski kretyn pseudprojektant zasłoni się kretyńskimi przepisami. jak można zrobić ścieżkę-widmo??? Podobna jest na ulicy długiej tuż przy alejach. ma długości może z 15 metrów zaczyna »

  • Re: Rowerzyści narzekają na rondo Ofiar Katynia porterneon 29.11.11, 10:33

    To niech sie przesiada na komunikacje miejska. Kolejni eko-terrorysci.»

  • Nic dziwnego, ze narzekają. urbanizm 29.11.11, 19:39

    Nic dziwnego, że rowerzyści narzekają. Na tą niepotrzebną krakowianom przebudowę węzła drogowego wydano 120mln złotych, koszt infrastruktury rowerowej w tym przypadku jest nikły, bo i tak »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu