Jedzie policjant rowerem po Krakowie
10.08.2008
, aktualizacja: 10.08.2008 22:01
Tam, gdzie nie ma ścieżek rowerowych, kierowcy i rowerzyści spotykają się na jezdni. Konflikt jest pewny. - Zazwyczaj obie strony nie są bez winy - mówi "Gazecie" policjant i praktykujący rowerzysta Krzysztof Burdak.
ZOBACZ TAKŻE
- Rowerzysto pamiętaj: rower to też pojazd (13-08-08, 22:18)
- Vademecum dobrych obyczajów na drodze (13-08-08, 22:19)
- Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie (15-08-08, 20:00)
- Nasza akcja: Kraków dla rowerów! (07-08-08, 22:39)
- Agresja na ulicy to czyściutki atawizm (12-08-08, 21:06)
- Strażnik miejski a rowerzyści i kierowcy (11-08-08, 22:04)
- Rowerzyści giną na drogach (10-08-08, 21:54)
- Rowerowe absurdy, mity, brak standardów (08-08-08, 21:00)
- Kierowcy nie lubią rowerów z wzajemnością (07-08-08, 22:07)
RAPORTY
SERWISY
Joanna Jałowiec: Słyszałam, że Pan - szef drogówki - dojeżdża do pracy rowerem.
Podinspektor Krzysztof Burdak*: Bo jest decydowanie szybciej. Do pracy - z Nowej Huty na ul. Mogilską - mam pięć kilometrów, pokonuję je w 12-15 minut. To zdecydowanie szybciej niż autem i tramwajem.
Jak się Panu jeździ po Krakowie?
- Lepiej niż kilka lat temu, bo powstaje coraz więcej dróg rowerowych. Z mojego miejsca zamieszkania 90 proc. trasy stanowi ścieżka rowerowa. Nigdy nie ma jednak tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Moim marzeniem są drogi rowerowe przecinające główne ciągi komunikacyjne. Tak jak np. na rondzie Mogilskim, gdzie można spokojnie przejechać pod estakadą. Jest jednak dużo obszarów - np. Prokocim, Nowa Huta, Kurdwanów, Podgórze - gdzie dróg rowerowych praktycznie nie ma. W takich przypadkach rowerzyści mają obowiązek korzystać z jezdni lub pobocza. I wtedy często dochodzi do konfliktów. I kierowcy, i rowerzyści nie są tu bez winy.
Czy jako kierowca poucza Pan rowerzystów?
- Kiedy jadę służbowym samochodem - bardzo często. Kiedy jadę samochodem cywilnym i upomnę rowerzystę, bywa, że odpowiedzią jest stek wyzwisk.
Jak policjant ocenia krakowskich rowerzystów?
- W czerwcu i lipcu przeprowadziliśmy kontrolę. Sprawdziliśmy blisko 900 rowerzystów. Liczba popełnionych przez nich mniejszych i większych wykroczeń przekroczyła pół tysiąca. Niektórych tylko upominaliśmy, ale były też mandaty, a nawet wnioski do sądu grodzkiego.
Co to za wykroczenia?
- Najpoważniejszym grzechem jest notoryczna jazda po chodniku. Jeśli jakaś trasa nie jest oznakowana jako droga dla rowerów i pieszych, to zgodnie z przepisami rowerzysta nie może się po niej poruszać. Przy klasie rowerów, na których się obecnie jeździ, rowerzyści osiągają duże prędkości i ryzyko potrącenia pieszego rośnie. Niebezpieczna jest jazda rowerzystów pod prąd ulicami jednokierunkowymi i jazda slalomem między samochodami. Kolejnym bardzo ważnym naruszeniem przepisów jest jazda wzdłuż przejścia dla pieszych: rowerzysta pojawiający się nagle na pasach zaskakuje wszystkich. Miesiąc temu właśnie na pasach doszło do poważnego wypadku - rowerzysta zderzył się z mężczyzną jadącym motocyklem. Motocyklista zginął, rowerzysta w ciężkim stanie trafił do szpitala.
Czy rowerzyści zapomnieli o przepisach?
- Po zniesieniu obowiązku posiadania karty rowerowej część osób nie ma świadomości, jak jeździć po mieście na rowerze. To jednak nikogo nie usprawiedliwia. Moim zdaniem dorośli często znają zasady, ale je lekceważą.
A o czym należałoby im przypomnieć?
- O obowiązkowym wyposażeniu. Wiele osób o tym nie wie, bo nie ma takiej informacji w kodeksie drogowym. Jest natomiast rozporządzenie do kodeksu. Rower górski jest OK, dopóki jeździmy nim po Puszczy Niepołomickiej. Jeśli poruszamy się rowerem po drodze publicznej, mamy obowiązek wyposażyć go w białe lub żółte światło z przodu, światło czerwone i dodatkowo światło odblaskowe z tyłu, przynajmniej jeden sprawny hamulec i dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy.
Teraz o grzechach kierowców.
- Kierowcy samochodów mają obowiązek zachować odstęp jednego metra, wyprzedzając rowerzystów. Niestety, nie zawsze trzymają się tej zasady. Nieraz jadąc rowerem po jezdni, mam duszę na ramieniu, kiedy widzę, z jaką prędkością i jak blisko wyprzedzają mnie samochody. Druga sprawa, to respektowanie pierwszeństwa rowerzystów, kiedy zapala się zielone światło na przejazdach dla nich.
Co jest potrzebne, aby po Krakowie jeździło się bezpieczniej?
- Więcej dróg rowerowych usytuowanych całkowicie poza jezdnią i większa liczba tzw. kontrapasów. I większy szacunek kierowców, rowerzystów i pieszych do siebie nawzajem.
* podinspektor Krzysztof Burdak, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie
Podinspektor Krzysztof Burdak*: Bo jest decydowanie szybciej. Do pracy - z Nowej Huty na ul. Mogilską - mam pięć kilometrów, pokonuję je w 12-15 minut. To zdecydowanie szybciej niż autem i tramwajem.
Jak się Panu jeździ po Krakowie?
- Lepiej niż kilka lat temu, bo powstaje coraz więcej dróg rowerowych. Z mojego miejsca zamieszkania 90 proc. trasy stanowi ścieżka rowerowa. Nigdy nie ma jednak tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Moim marzeniem są drogi rowerowe przecinające główne ciągi komunikacyjne. Tak jak np. na rondzie Mogilskim, gdzie można spokojnie przejechać pod estakadą. Jest jednak dużo obszarów - np. Prokocim, Nowa Huta, Kurdwanów, Podgórze - gdzie dróg rowerowych praktycznie nie ma. W takich przypadkach rowerzyści mają obowiązek korzystać z jezdni lub pobocza. I wtedy często dochodzi do konfliktów. I kierowcy, i rowerzyści nie są tu bez winy.
Czy jako kierowca poucza Pan rowerzystów?
- Kiedy jadę służbowym samochodem - bardzo często. Kiedy jadę samochodem cywilnym i upomnę rowerzystę, bywa, że odpowiedzią jest stek wyzwisk.
Jak policjant ocenia krakowskich rowerzystów?
- W czerwcu i lipcu przeprowadziliśmy kontrolę. Sprawdziliśmy blisko 900 rowerzystów. Liczba popełnionych przez nich mniejszych i większych wykroczeń przekroczyła pół tysiąca. Niektórych tylko upominaliśmy, ale były też mandaty, a nawet wnioski do sądu grodzkiego.
Co to za wykroczenia?
- Najpoważniejszym grzechem jest notoryczna jazda po chodniku. Jeśli jakaś trasa nie jest oznakowana jako droga dla rowerów i pieszych, to zgodnie z przepisami rowerzysta nie może się po niej poruszać. Przy klasie rowerów, na których się obecnie jeździ, rowerzyści osiągają duże prędkości i ryzyko potrącenia pieszego rośnie. Niebezpieczna jest jazda rowerzystów pod prąd ulicami jednokierunkowymi i jazda slalomem między samochodami. Kolejnym bardzo ważnym naruszeniem przepisów jest jazda wzdłuż przejścia dla pieszych: rowerzysta pojawiający się nagle na pasach zaskakuje wszystkich. Miesiąc temu właśnie na pasach doszło do poważnego wypadku - rowerzysta zderzył się z mężczyzną jadącym motocyklem. Motocyklista zginął, rowerzysta w ciężkim stanie trafił do szpitala.
Czy rowerzyści zapomnieli o przepisach?
- Po zniesieniu obowiązku posiadania karty rowerowej część osób nie ma świadomości, jak jeździć po mieście na rowerze. To jednak nikogo nie usprawiedliwia. Moim zdaniem dorośli często znają zasady, ale je lekceważą.
A o czym należałoby im przypomnieć?
- O obowiązkowym wyposażeniu. Wiele osób o tym nie wie, bo nie ma takiej informacji w kodeksie drogowym. Jest natomiast rozporządzenie do kodeksu. Rower górski jest OK, dopóki jeździmy nim po Puszczy Niepołomickiej. Jeśli poruszamy się rowerem po drodze publicznej, mamy obowiązek wyposażyć go w białe lub żółte światło z przodu, światło czerwone i dodatkowo światło odblaskowe z tyłu, przynajmniej jeden sprawny hamulec i dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy.
Teraz o grzechach kierowców.
- Kierowcy samochodów mają obowiązek zachować odstęp jednego metra, wyprzedzając rowerzystów. Niestety, nie zawsze trzymają się tej zasady. Nieraz jadąc rowerem po jezdni, mam duszę na ramieniu, kiedy widzę, z jaką prędkością i jak blisko wyprzedzają mnie samochody. Druga sprawa, to respektowanie pierwszeństwa rowerzystów, kiedy zapala się zielone światło na przejazdach dla nich.
Co jest potrzebne, aby po Krakowie jeździło się bezpieczniej?
- Więcej dróg rowerowych usytuowanych całkowicie poza jezdnią i większa liczba tzw. kontrapasów. I większy szacunek kierowców, rowerzystów i pieszych do siebie nawzajem.
* podinspektor Krzysztof Burdak, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie
- 31 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Jedzie policjant rowerem po Krakowie
jukka2006
10.08.08, 22:47
A a to mam pytanie. Dostalem kiedys mandat 50 zeta za przejechanie przezprzejscie dla pieszych (jechalem z predkoscia idacych kolo mnie ludzi).Wczoraj ide sobie i widze jak straznicy miejscy»
-
Jedzie policjant rowerem po Krakowie
pbe64
11.08.08, 16:10
Ja bym dodał jeszcze jeden grzech rowerzystów - wyprzedzanie (omijanie)samochodów czekających na czerwonym świetle. Szczególnie na wąskich ulicachtaki rowerzysta po zapaleniu się zielonego »
Najczęściej czytane24 htydzień






