Jak jeździ się po Krakowie rowerem

Marcin Wójcik*
08.06.2009 , aktualizacja: 08.06.2009 15:49
A A A Drukuj
Gdyby kilka osób z ZIKiT-u codziennie na rowerze przemierzało Kraków, rowerowe buble zdarzałyby się rzadziej.
Wylot ul. Starowiślnej na ul. Dietla. Początek drogi rowerowej
Fot. Michal Lepecki / AG
Wylot ul. Starowiślnej na ul. Dietla. Początek drogi rowerowej
Marcin Wójcik - rowerzysta, autor blogu krakoff.info
Fot.Tomasz Wiech / Agencja Gazeta
Marcin Wójcik - rowerzysta, autor blogu krakoff.info
Jedna z największych bolączek rowerzysty w Krakowie, to potrzeba wcześniejszego opracowania trasy planowanej podróży. Jeśli oczywiście cyklista ma na uwadze swoje bezpieczeństwo i nie zamierza łamać przepisów ruchu drogowego. W praktyce, nawet dla najbardziej doświadczonego rowerzysty, oba warunki są nie lada wyzwaniem. W utrzymaniu równowagi najlepiej pomaga oczywiście dobra znajomość miasta, w tym dróg wewnętrznych, pobocznych (po prostu spokojnych) oraz zasada ograniczonego zaufania wobec innych uczestników ruchu, w tym także innych rowerzystów. Kierowcy samochodów, obarczani winą za wszystkie problemy komunikacyjne w mieście, wybór prywatnego auta jako środka komunikacji, najczęściej tłumaczą potrzebą załatwiania wielu spraw. Z tego samego powodu zdecydowanie odważniejsi obywatele wybierają rower - bez pasów bezpieczeństwa, ale za to uwalniający od korków i prawdopodobnie najtańszy wymyślony przez człowieka środek lokomocji. Gdyby śledzić, np. za pomocą nadajnika GPS, jednych i drugich, okazałoby się, że znakomita większość wykonywanych przez nich podróży tworzy pewien powtarzający się schemat. Każdy bowiem wybiera znane, wypróbowane, przewidywalne drogi dotarcia do celu.

Tak też było w moim przypadku. Dostałem pracę w biurowcu oddalonym od domu o 7 km. Dystans w sam raz na rower. Znałem połączenie tramwajowe - jedna przesiadka, czas przejazdu ok. 40 min. Na rowerze, nie spiesząc się, nie jechałem dłużej niż 30 minut. Wynik lepszy od tramwaju był rezultatem wyszukania znacznie lepszej drogi. Bez znajomości miasta, czy zaglądania na plan, zapewne jechałbym tą samą trasą, co tramwaj - dobrze mi znaną, przewidywalną, ale wcale nie najlepszą. Wystarczyło jednak kilka minut z mapą i tylko jeden przejazd próbny, by móc pochwalić się znajomym, że wytyczyłem własną, międzydzielnicową, w miarę bezpieczną trasę rowerową. Co ciekawe, jej najmocniejszą stroną był brak jakichkolwiek udogodnień rowerowych tworzonych przez miasto, naprawdę.

Nie jestem przeciwnikiem tworzenia infrastruktury rowerowej, przeciwnie, życzyłbym sobie i innym cyklistom, by rozszerzała się ona jak najszybciej. Ze smutkiem muszę jednak przyznać ,iż - z małymi wyjątkami - drogi rowerowe w Krakowie są dla rowerzystów o mocnych nerwach. Obecnie sytuacja ulega poprawie, ale wciąż zdarzają się niedociągnięcia, np. za wysokie krawężniki na przejazdach rowerowych na rondzie Mogilskim, skutecznie obniżające komfort i przyjemność jazdy na rowerze. Na wspomnianej "mojej" trasie wszystkie krawężniki były wgniecione przez samochody, nie bałem się więc o koła i nie musiałem specjalnie zwalniać, wjeżdżając na ulubiony odcinek - mało uczęszczany przez pieszych, asfaltowy chodnik wzdłuż ul. Głowackiego i Czyżewskiego. Takich nieoficjalnych ciągów pieszo-rowerowych jest w mieście znacznie więcej. Tworzą i użytkują je nie tylko rowerzyści obawiający się aut, ale także wytrawni cykliści, kierujący się przede wszystkim wygodą i płynnością jazdy.

Przemierzając Kraków na rowerze, zastanawiam się, dlaczego miasto, które ustami swoich prezydentów i wysokich urzędników obiecuje 250 kilometrów ścieżek rowerowych do roku 2015, nie wydrukowało jeszcze naprawdę użytecznego planu miasta dla rowerzystów. Jak on powinien wyglądać? Przede wszystkim trasy dla cyklistów koniecznie powinny zostać naniesione na siatkę ulic. Następnie, oprócz istniejących i planowanych tras, na planie powinny zostać zaznaczone również sugerowane, bo poprowadzone spokojnymi ulicami. Takie trasy przyjazne dla cyklistów. Ich wytyczenie choć wydaje się być trudne, nie zajęłoby urzędnikom dużo czasu. Ale, by wykonać zadanie profesjonalnie, kilka osób z ZIKiT-u musiałoby zacząć wreszcie na rowerze przemierzać Kraków, a wtedy być może rowerowe buble zdarzałyby się rzadziej.

*Marcin Wójcik, rowerzysta, autor miejskiego blogu krakoff.info

Podziel się

  • 43 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Czy tylko rowerem? tbarbasz 11.06.09, 16:38

    Z konkluzją artykułu trudno się nie zgodzić. Więcej - należy ją znacznieposzerzyć! Odnoszę wrażenie, że specjaliści ZIKiT nie tylko nie jeżdżą narowerach, ale także nie prowadzą samochodów i»

  • Re: Jak jeździ się po Krakowie rowerem rollindomin 11.06.09, 19:04

    osobiscie tez jezdze jak mi sie podoba i jak jest szybciej. Nie bede jechalsciezke po rawek jak jade lewa strona i jeszcze nie ma przejscia.Lae korzystam ze sciezki na Monte Casino (oprocz »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu