Cała rodzina hrabiów Zamoyskich pozostawiła po sobie w Zakopanem wiele dobrego. To opatrznościowe zrządzenie losu, że akurat tu, w dawnej Galicji, Zamoyscy znaleźli miejsce. Kuźnice nabrały rumieńców, kiedy ich właściciel zabrał się za gospodarowanie nimi. Ten wybitny patriota razem ze swą matką przybył na Podhale, stając się nabywcą Zakopanego 9 maja 1889 r. Władysław Zamoyski postanowił sobie, że poświęci życie na działanie dla kraju. Uważał, że w czasie zaborów należy wkładem swojej pracy dać Ojczyźnie to wszystko, czego ona potrzebuje, aby walczyć z okupantem o to, co polskie.
Zamoyski z miejsca zaangażował się w działalność na rzecz społeczeństwa polskiego z rozmachem i wielką energią. Wspierał finansowo organizacje narodowe, społeczne, naukowe i gospodarcze w Polsce. Kierował się maksymą: "Służyć Bogu, służąc Ojczyźnie, służyć Ojczyźnie, służąc Bogu". Tę cenną maksymę wpoiła mu matka Jadwiga z Działyńskich Zamoyska. Swą postawą wpłynęła na patriotyzm syna. Jej postać i całe życie mówią do nas z siłą pięknego świadectwa, dającego nam przykład życia wiarą i gorącym patriotyzmem dla Ojczyzny. Hrabina była osobą głęboko religijną, zasłużoną jako pedagog i wychowawca, kobietą dobrą, rozsądną i stanowczą. Jej zainteresowania i światopogląd ukazują nam niepospolity umysł i jej mądrość. Pisała w swych zapiskach: "Bez czystości serca umysł zawsze jest ciemny"...
Zamoyscy byli emigrantami i żyli długi czas w Paryżu. Posiadali obywatelstwo francuskie. A co po nich zostało na obczyźnie? Bardzo dla nas wiele. Dzieci Zamoyskiej - Władysław i Maria - przyczyniły się do ocalenia za granicą tego, co polskie. Dziś zawdzięczamy im właśnie Bibliotekę Polską w Paryżu. W ich rodzinnym domu nad Sekwaną ocalała cała spuścizna wielkich Polaków dla emigracji polskiej przez wieki zbierana! Mamy ją właśnie dzięki staraniom Zamoyskich. Oni też byli podporą dla matki i oparciem w jej długoletniej pracy dla kraju. Warto tu dodać rzecz ważną, że córka Zamoyskiej Maria w 1908 r. założyła w Paryżu Protection Polonaise (Opiekę Polską), która uratowała wielu polskich emigrantów. Maria pomogła im zdobyć pracę i godziwsze warunki egzystencji. Panna Zamoyska niestrudzenie ratowała polskich uchodźców i jeńców w obozach francuskich! Rzesze Polaków spoglądały na nią z wdzięcznością.
Ostatecznie wszyscy powrócili do Ojczyzny 19 czerwca 1881 r., a hrabina postanowiła tu zrealizować plany stworzenia "szkoły życia" dla dziewcząt polskich. Nazwała ją Szkołą Domowej Pracy Kobiet. Ideałem, który Zamoyska wprowadziła w życie, było pionierstwo w docenieniu pracy ręcznej kobiet. Jadwiga zaangażowała w swoje dzieło laikat katolicki. A ten w duchu wartości chrześcijańskich pomagał jej w ukształtowaniu panien w jej szkole. Hrabina uważała, że praca ręczna pomaga kobietom, bo rozwija w nich zmysł rzeczywistości, który daje radość życia. Wynika ona z postaw skutecznego dążenia do jasno określonych celów. Połączenie pracy ręcznej z umysłową i duchową było w pojęciu Zamoyskiej najlepszym środkiem równowagi psychicznej. Ucząc kuźnickie panny, hrabina wpajała im miłość Boga i Ojczyzny. Mawiała: "Poświęcenie jest tak od miłości nierozdzielne, tak z niej wynika, że nie można mówić o miłości Ojczyzny, żeby nie mówić o służbie dla Ojczyzny". Karciła rozbrykane nieco panny słowami: "Miłość własna pod stopy, a fochy do pieca!". Młode uczennice jej słynnej szkoły zapamiętały te słowa na całe życie.
Władysław zarządzał dobrami, a hrabina z Marią uczyła "Cepcule". Górale tak nazwali Kuźniczanki. W białych czepkach panny Szkoły Domowej Pracy Kobiet znane były ze swej pracowitości. Pisarz Kornel Makuszyński zostawił o niej świadectwo: "Dusza tego domu była zawsze nieskazitelnie polska, a taka promienista, że ratowała serce chore, słabo bijące lub obojętne. Zjawiała się w tym domu dziewczyna ze Śląska czy z Warmii, aby się nauczyć gotować, szyć i prać. Owszem, nauczono ją tego wybornie, lecz jeszcze lepiej nauczono ją mowy polskiej, polskiego czucia i związano ją już na zawsze z Ojczyzną".
Wiele dobrego zostało w Kuźnicach. Hrabia, mądrze gospodarując, uratował lasy tatrzańskie. Sam własnoręcznie je zalesiał. Zamoyski wygrał spór o Morskie Oko w 1902 r., uratował Tatry dla kraju, a wyniszczone dawniej Zakopane z jego to inicjatywy zostało letnią stolicą Polski. Szkoła jego matki wykształciła przez 42 lata bardzo wiele młodych kobiet, wpajając im od podstaw ducha patriotyzmu i pozytywnych wartości. Tak więc syn z matką i siostrą zrobili dla Podhala wiele dobrego. O Władysławie napisano w "Gazecie Narodowej": "Nie było w Zakopanem ani jednej sprawy, ani inwestycji, w której by hrabia Zamoyski nie brał udziału i której by szczodrze nie poparł. Telefony, rozszerzenie poczty, szkoły, muzea itp. to w wielkim stopniu jego zasługa". Dziś każdy Polak powinien schylić czoło przed wybitnymi patriotami. Z szacunkiem zwiedzając Kuźnice, wynieść z nich przykład rodziny Zamoyskich: "Nasze życie, nasze trudy - za nas i po nas dla Polski".