Nowohuckim seniorom internet niestraszny
09.01.2012
, aktualizacja: 09.01.2012 22:41
Kim jest senior 2.0? To emeryt, który pewnie porusza się po internecie, robi zakupy w sieci, prowadzi blog i nie potrafi się obejść bez portalu społecznościowego. Nowohuccy emeryci dostali w poniedziałek certyfikat, że są seniorami 2.0.
ZOBACZ TAKŻE
- Wreszcie będzie jasno w Parku Lotników Polskich (06-02-12, 06:00)
- Kraków ma najlepszą w Polsce stronę mobilną (30-01-12, 14:54)
- Kraków zamierza walczyć o siedzibę Facebooka (25-01-12, 14:34)
- Zaprotestują z zaklejonymi ustami przeciwko ACTA (24-01-12, 23:36)
- Nowohuckie osiedla z klimatem małego miasteczka (24-01-12, 09:00)
- Do Nowej Huty sprowadzają się młodzi i wykształceni (23-01-12, 09:00)
- Internauci się wymieniają. Schabowy za naukę gry (12-01-12, 23:00)
- Klub Fruwająca Ryba prosi o pomoc (03-01-12, 09:00)
- Dzielnicowe Centrum Obywatelskie w Czyżynach (16-12-11, 10:00)
- Kiedy rzeźba Krzysztofa Krzysztofa zniknie z al. Róż? (13-12-11, 09:00)
Cztery miesiące siedzieli przy komputerach, po kilka godzin dziennie. Niby żaden wyczyn, bo ludzie spędzają tak więcej czasu. Ale oni usiedli przy nich po raz pierwszy, w dodatku po to, żeby zmienić swoje życie. - No i się okazało, że moja starość się zatrzymała. Popędziłam internetem, ale nie w stronę starości - opowiadała wczoraj pani Ela, uczestniczka dużego projektu "Senior 2.0 - wyzwania cyfrowej przyszłości" realizowanego przez Ośrodek Kultury im. C.K. Norwida i Towarzystwo Ratowania Kultury w Nowej Hucie.
Instruktorzy zakładali, że skoro emeryci chcą się uczyć, to pewnie już coś wiedzą o komputerach. Większość wiedziała tyle, co powiedziały (i pokazały) im wnuki. Od wnuków nie chcieli być gorsi. Marzyło im się pisanie mejli, obróbka zdjęć, tworzenie galerii, występy na forach, blogowanie. Dlatego do "Norwida" przyszli. Zaczęli od... włączenia komputera. Nikt nie zrezygnował. A lekko nie było - jak porozumiewać się przez skype'a, jak ściągać i instalować programy z internetu, co to takiego netykieta, jak wykorzystać swoją stronę do reklamy i promocji.
- Kiedy kupiłem pierwszy telewizor, to myślałem, że już w życiu nic trudniejszego mnie nie czeka. Miał dziesięć przycisków i jeden program. A teraz, proszę! Ja, 75-latek, czatuję z własną żoną! - chwalił się jeden z uczestników. - No i może na żonie nie skończę...
Przy okazji nowohuccy seniorzy odkryli, że interesują się czymś jeszcze poza wnukami, zakupami i spotkaniami w klubach emerytów.
- Malarstwo marynistyczne! - przekonywała pani Ela.
- Życie mojej dzielnicy! Nie chodzę już po ulotki do domów kultury, żeby zorientować się, co mają w programie. Po prostu zażyczyłam sobie, żeby przysyłały mi ich elektroniczną wersję - opowiadała pani Grażyna. - Dziennie dostaję 20 mejli. Mąż jest nawet trochę zazdrosny...
Pani Grażyna potrafi już śledzić, na jakim etapie są jej wnioski o wyjazd do sanatorium, kolekcjonuje odpowiedzi z Narodowego Funduszu Zdrowia. Teraz "nie ma na nią mocnych". Oczywiście seniorom 2.0 zdarzają się jeszcze pomyłki, o czymś zapomną i dlatego w "Norwidzie" będą jeszcze przez parę tygodni dyżurować instruktorzy. Można więc wziąć laptop pod pachę i prosić o konsultację.
Instruktorzy zakładali, że skoro emeryci chcą się uczyć, to pewnie już coś wiedzą o komputerach. Większość wiedziała tyle, co powiedziały (i pokazały) im wnuki. Od wnuków nie chcieli być gorsi. Marzyło im się pisanie mejli, obróbka zdjęć, tworzenie galerii, występy na forach, blogowanie. Dlatego do "Norwida" przyszli. Zaczęli od... włączenia komputera. Nikt nie zrezygnował. A lekko nie było - jak porozumiewać się przez skype'a, jak ściągać i instalować programy z internetu, co to takiego netykieta, jak wykorzystać swoją stronę do reklamy i promocji.
- Kiedy kupiłem pierwszy telewizor, to myślałem, że już w życiu nic trudniejszego mnie nie czeka. Miał dziesięć przycisków i jeden program. A teraz, proszę! Ja, 75-latek, czatuję z własną żoną! - chwalił się jeden z uczestników. - No i może na żonie nie skończę...
Przy okazji nowohuccy seniorzy odkryli, że interesują się czymś jeszcze poza wnukami, zakupami i spotkaniami w klubach emerytów.
- Malarstwo marynistyczne! - przekonywała pani Ela.
- Życie mojej dzielnicy! Nie chodzę już po ulotki do domów kultury, żeby zorientować się, co mają w programie. Po prostu zażyczyłam sobie, żeby przysyłały mi ich elektroniczną wersję - opowiadała pani Grażyna. - Dziennie dostaję 20 mejli. Mąż jest nawet trochę zazdrosny...
Pani Grażyna potrafi już śledzić, na jakim etapie są jej wnioski o wyjazd do sanatorium, kolekcjonuje odpowiedzi z Narodowego Funduszu Zdrowia. Teraz "nie ma na nią mocnych". Oczywiście seniorom 2.0 zdarzają się jeszcze pomyłki, o czymś zapomną i dlatego w "Norwidzie" będą jeszcze przez parę tygodni dyżurować instruktorzy. Można więc wziąć laptop pod pachę i prosić o konsultację.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć

