Do Nowej Huty sprowadzają się młodzi i wykształceni
23.01.2012
, aktualizacja: 22.01.2012 20:30
Ma 33 lata, przyzwoicie zarabia, skończył studia, pracuje w kulturze, jest artystą, nauczycielem, grafikiem komputerowym. Kto to taki? Nowy mieszkaniec Nowej Huty. Nieprawdopodobne?
ZOBACZ TAKŻE
- Robią remont i szukają pomysłu na Kino Świt [ZDJĘCIA] (22-03-12, 23:00)
- Co kryją schrony nowohuckie [FOTO i WIDEO] (13-03-12, 05:00)
- Jaka będzie Nowa Huta przyszłości? Zaprojektują (08-03-12, 08:00)
- Restauracja Stylowa zostaje w Nowej Hucie (20-02-12, 08:00)
- Jaki będzie Kraków? Sześć wizji miasta (14-02-12, 08:00)
- Niech się Hassan decyduje, czyli krucha historia producenta kryształów (13-02-12, 16:00)
- Wreszcie będzie jasno w Parku Lotników Polskich (06-02-12, 06:00)
- Jaka mapa pokazuje, że Czyżyny są na peryferiach? (27-01-12, 23:00)
- Nowohuckie osiedla z klimatem małego miasteczka (24-01-12, 09:00)
- Nowohuckim seniorom internet niestraszny (09-01-12, 22:41)
- KBF znajdzie nową siedzibę w Nowej Hucie? (22-12-11, 00:00)
- Odtworzą nowohuckie budynki, które nie powstały (19-12-11, 07:00)
- Stylowa. Dla jednych relikt, dla innych atrakcja (26-11-11, 12:00)
- Plac Centralny jak rynek, Aleja Róż z fontannami (26-11-11, 07:00)
- Szukają miejsca, żeby huknąć po nowohucku (19-11-11, 14:00)
- Hiphopowcy będą nagrywać w radzie dzielnicy (18-11-11, 09:00)
- Czas na porządki w mistrzejowickich fortach (06-10-11, 08:00)
- Czyżyny: kładka pieszo-rowerowa połączy park? (01-10-11, 09:00)
- Aleja nad drogą S7: sporny kompromis (07-09-11, 01:00)
- Jak nowi mieszkańcy zmieniają Nową Hutę (28-04-11, 09:00)
Uznał, że Nowa Huta to dobry adres. Nie w tym sensie, że wpływa na status społeczny. Raczej dlatego, że za chwilę będzie modny. Przeniósł się do Nowej Huty, bo chce zerwać - i to zaskoczenie - z mieszczaństwem!
Brzmi jak science fiction: do Huty sprowadzają się młodzi i wykształceni. Tacy przecież wolą nowe osiedla, ogrodzone i z monitoringiem. Socjolog Jacek Gądecki (Katedra Socjologii i Antropologii Społecznej Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo-Hutniczej) postanowił zbadać nowych mieszkańców Nowej Huty (chodzi o najstarszą część dzielnicy). Po co właściwie? Socjologowie już mówią, że w Hucie rozpoczął się proces gentryfikacji. Termin odstrasza, a to przecież nic innego jak "zjawisko przenoszenia się do dzielnic robotniczych osób z klas wyższych, które pociąga życie w ciekawych miejscach" (definicja, którą stworzono, żeby opisać proces zachodzący w Londynie w latach 60. XX wieku).
- W ubiegłym roku wystartowałem z projektem "I Love Nowa Huta", którego celem było zbadanie właśnie tego procesu - opowiada Gądecki. - Miałem wrażenie, że on już się rozpoczął. Wielu młodych ludzi nagle zaczęło zmieniać adres na ten nowohucki (i to czasem z tak dobrego jak na przykład Krowodrza Górka). Dlaczego, jaki w tym był sens, jak ci nowi zmienią Hutę, czym?
Oczywiście Nowa Huta nie będzie pierwszą dzielnicą w Krakowie badaną w tym kontekście. Socjologia przetrawiła między innymi gentryfikację Kazimierza, ale tam badania prowadzono już wtedy, gdy proces właściwie się zakończył. W Nowej Hucie dopiero się rozpoczyna. Można więc wyłapać wiele zjawisk, których dotąd nie udało się opisać.
- Na początku tego procesu ludzie mają zupełnie inny stosunek do miejsca, w którym budują swoją przyszłość. Potem on się zmienia - tłumaczy Gądecki. Jego projekt jest na półmetku, socjolog wciąż przeprowadza ankiety i wywiady. Wyniki, które już ma, zadziwiają. Zwłaszcza ten "mieszczański Kraków", który mógł przyjąć, że Kazimierz i Zabłocie są "jakoś ciekawe", ale atrakcyjności i mody na mieszkanie w Nowej Hucie przyjąć już nie może. Zespół Gądeckiego (badania prowadzi razem ze studentami) usłyszał od nowych nowohucian, że spodobała im się atmosfera dzielnicy, jej klimat, odmienność, "kulturowa przestrzeń". Oczywiście ważna była dla nich jakość mieszkań, ich cena (nadal niższa niż w innych dzielnicach Krakowa), doskonałe skomunikowanie z centrum miasta, dostępność infrastruktury publicznej (przychodnie zdrowia, przedszkola, urzędy, szkoły). Najciekawszy był jednak argument: "W Hucie pociąga mnie ten dreszczyk emocji"... Trudno powiedzieć, czy nowi odnosili się w ten sposób do jednego z nowohuckich stereotypów.
Czy badania Gądeckiego będą cenne dla magistratu? - Gmina wciąż jest dysponentem większości gruntów i lokali nowohuckich. Może kontrolować to, co będzie się z nimi działo, może subtelnie sterować gentryfikacją. Kazimierz jest dziś przepełniony pubami i knajpami, z Nową Hutą nie musi tak być - dodaje socjolog.
Czy "mieszczański Kraków" oburzy się, słysząc, że nowi nowohucianie to "nowohuccy bohemianie", jak ich nazywa Gądecki. Zapraszamy do dyskusji. Bo jeżeli w Nowej Hucie rzeczywiście zaczęła się gentryfikacja, to warto jej potowarzyszyć w czasie rzeczywistym.
***
PS Gądecki przebadał też mnie. Jako nowa nowohucianka (mam nieco dłuższy staż niż ci, z którymi już rozmawiał, ale nadal mieszczę się w skali) odpowiedziałam na kilkadziesiąt pytań. Moje odpowiedzi na niektóre z nich zaskoczyły mnie samą. "Czy dostrzega pani nowych mieszkańców"? "O tak!". "Po czym pani poznaje, że są nowi"? "Hm, po prostu nie znam tych twarzy".
Brzmi jak science fiction: do Huty sprowadzają się młodzi i wykształceni. Tacy przecież wolą nowe osiedla, ogrodzone i z monitoringiem. Socjolog Jacek Gądecki (Katedra Socjologii i Antropologii Społecznej Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo-Hutniczej) postanowił zbadać nowych mieszkańców Nowej Huty (chodzi o najstarszą część dzielnicy). Po co właściwie? Socjologowie już mówią, że w Hucie rozpoczął się proces gentryfikacji. Termin odstrasza, a to przecież nic innego jak "zjawisko przenoszenia się do dzielnic robotniczych osób z klas wyższych, które pociąga życie w ciekawych miejscach" (definicja, którą stworzono, żeby opisać proces zachodzący w Londynie w latach 60. XX wieku).
- W ubiegłym roku wystartowałem z projektem "I Love Nowa Huta", którego celem było zbadanie właśnie tego procesu - opowiada Gądecki. - Miałem wrażenie, że on już się rozpoczął. Wielu młodych ludzi nagle zaczęło zmieniać adres na ten nowohucki (i to czasem z tak dobrego jak na przykład Krowodrza Górka). Dlaczego, jaki w tym był sens, jak ci nowi zmienią Hutę, czym?
Oczywiście Nowa Huta nie będzie pierwszą dzielnicą w Krakowie badaną w tym kontekście. Socjologia przetrawiła między innymi gentryfikację Kazimierza, ale tam badania prowadzono już wtedy, gdy proces właściwie się zakończył. W Nowej Hucie dopiero się rozpoczyna. Można więc wyłapać wiele zjawisk, których dotąd nie udało się opisać.
- Na początku tego procesu ludzie mają zupełnie inny stosunek do miejsca, w którym budują swoją przyszłość. Potem on się zmienia - tłumaczy Gądecki. Jego projekt jest na półmetku, socjolog wciąż przeprowadza ankiety i wywiady. Wyniki, które już ma, zadziwiają. Zwłaszcza ten "mieszczański Kraków", który mógł przyjąć, że Kazimierz i Zabłocie są "jakoś ciekawe", ale atrakcyjności i mody na mieszkanie w Nowej Hucie przyjąć już nie może. Zespół Gądeckiego (badania prowadzi razem ze studentami) usłyszał od nowych nowohucian, że spodobała im się atmosfera dzielnicy, jej klimat, odmienność, "kulturowa przestrzeń". Oczywiście ważna była dla nich jakość mieszkań, ich cena (nadal niższa niż w innych dzielnicach Krakowa), doskonałe skomunikowanie z centrum miasta, dostępność infrastruktury publicznej (przychodnie zdrowia, przedszkola, urzędy, szkoły). Najciekawszy był jednak argument: "W Hucie pociąga mnie ten dreszczyk emocji"... Trudno powiedzieć, czy nowi odnosili się w ten sposób do jednego z nowohuckich stereotypów.
Czy badania Gądeckiego będą cenne dla magistratu? - Gmina wciąż jest dysponentem większości gruntów i lokali nowohuckich. Może kontrolować to, co będzie się z nimi działo, może subtelnie sterować gentryfikacją. Kazimierz jest dziś przepełniony pubami i knajpami, z Nową Hutą nie musi tak być - dodaje socjolog.
Czy "mieszczański Kraków" oburzy się, słysząc, że nowi nowohucianie to "nowohuccy bohemianie", jak ich nazywa Gądecki. Zapraszamy do dyskusji. Bo jeżeli w Nowej Hucie rzeczywiście zaczęła się gentryfikacja, to warto jej potowarzyszyć w czasie rzeczywistym.
***
PS Gądecki przebadał też mnie. Jako nowa nowohucianka (mam nieco dłuższy staż niż ci, z którymi już rozmawiał, ale nadal mieszczę się w skali) odpowiedziałam na kilkadziesiąt pytań. Moje odpowiedzi na niektóre z nich zaskoczyły mnie samą. "Czy dostrzega pani nowych mieszkańców"? "O tak!". "Po czym pani poznaje, że są nowi"? "Hm, po prostu nie znam tych twarzy".
- 61 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Do Nowej Huty sprowadzają się młodzi i wykształ...
neure
23.01.12, 12:12
w telewyzi mówyly że na Pragie też ...»
-
Do Nowej Huty sprowadzają się młodzi i wykształ...
nobliwy
23.01.12, 21:24
autorka raczyła przedstawić arcybałamutną definicję gentryfikacjipolecam: www.rozbrat.org/publicystyka/walka-klas/294-czym-jest-gentryfikacja-i-jak-moze-zniszczyc-twoje-zycie»
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć

