Nowohuckie osiedla z klimatem małego miasteczka

Renata Radłowska
24.01.2012 , aktualizacja: 23.01.2012 21:45
A A A Drukuj
Paweł Jagło w Muzeum Nowej Huty Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Paweł Jagło w Muzeum Nowej Huty
Stary Kraków jest zupełnie inny - tam są tytuły, reguły, kanony zachowań, bardziej widać różnice społeczne. W Nowej Hucie wszystko można załatwić - nie trzeba formalności, zaproszeń, umów, słowo jest ważne. Ludzie sobie ufają. I jest większa życzliwość - rozmowa z Pawłem Jagłą.
Do Nowej Huty wprowadzają się nowi mieszkańcy - młodzi i dobrze wykształceni. W dzielnicy szukają odmienności, ciekawej atmosfery; Nowa Huta to dla nich dobry adres, który pomaga zerwać z... mieszczaństwem. O badaniach socjologicznych prowadzonych nad nowymi nowohucianami pisaliśmy wczoraj w tym tekście. Dziś wracamy do tematu i zapraszamy do dyskusji.

Renata Radłowska: Ile pan ma lat?

Paweł Jagło, nowy nowohucianin, mieszka na osiedlu Willowym (zawodowo kierownik nowohuckiego oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na osiedlu Słonecznym): Mam 31.

31 lat, robi pan kulturze, pewnie nieźle zarabia, ma pan wyższe wykształcenie, od roku mieszka w Nowej Hucie. Więc pan to nowy nowohucianin!

- To ja. Utożsamiam się z Nową Hutą nie tylko ze względu na to, że w niej mieszkam. Ja w niej pracuję, a na dodatek moja praca jest z tą dzielnicą związana. Znam Nową Hutę pod względem historycznym, topograficznym, architektonicznym...

Przeprowadzka do Nowej Huty wiązała się z miejscem pracy?

- Chciałem mieć blisko do pracy, to fakt. Ale zawsze odpowiadał mi klimat Nowej Huty.

Jaki?

- Klimat małego miasteczka. Każde osiedle w Nowej Hucie jest takim miasteczkiem z niepowtarzalnym klimatem. Ja urodziłem się w małym miasteczku (Sławków), znam tę atmosferę, podoba mi się. Ale nie chodzi o małomiasteczkową mentalność, raczej o związki, które tworzą się między ludźmi żyjącymi w takich miejscach. Stary Kraków jest zupełnie inny - tam są tytuły, reguły, kanony zachowań, bardziej widać różnice społeczne. W Nowej Hucie wszystko można załatwić - nie trzeba formalności, zaproszeń, umów, słowo jest ważne. Ludzie sobie ufają. I jest większa życzliwość.

A co pana w Hucie uwiera?

- No właśnie, żeby nie było tak idealistycznie... Nowohucianie, zwłaszcza ci starsi (młodsi też niestety), bywają bardzo roszczeniowi. Należy nam się, bo zniszczyła nas praca w kombinacie, potem zniszczyło nas bezrobocie i brak perspektyw, w końcu znaleźliśmy się na marginesie miasta (w sensie wizerunkowym); więc należy nam się większe zainteresowanie, lepsza opieka zdrowotna, lepszy socjal, dostęp do kultury. Moim zdaniem wszystko to "leży na ulicy", trzeba to brać, wykazywać inicjatywę - robią tak ludzie z Kombinatora czy NHpedii.pl. Właśnie - brak dostępu do kultury również mnie uwiera. Niby jest kino, są dwa teatry, jest kilka muzeów, ale brak miejsc, w których można byłoby spotykać się z ludźmi, rozwijać się towarzysko. Kawiarnie, puby, restauracje? Nie ma. Jest pustynia z kilkoma oazami - C-2 Południe Cafe, klub Kombinator i ledwie żywa Stylowa.

Jak są przyjmowani nowi nowohucianie?

- Normalnie - na początku jest prawdziwe zainteresowanie. Potem ludzie się przyzwyczajają i traktują jak swoich.

Czy nowi mogą zmienić Nową Hutę?

- To zależy od tego, ilu ich będzie. W Nowej Hucie wciąż nie nastąpiła wymiana pokoleń. Mieszkańcy najstarszej części dzielnicy to przeważnie osoby po sześćdziesiątce i jeszcze starsze. Ci młodsi, którzy w pewnym momencie mogli ich zastąpić, wyprowadzili się stąd. I ja to widzę. Niewielu najmłodszych nowohucian idzie rano do przedszkola, bo po prostu tych maluchów jest wciąż mało. W latach 50. i 60. Nowa Huta była miastem młodych, teraz jest miastem ludzi starszych i starych. Prawdziwa zmiana może nastąpić za 20 lat, kiedy ci dzisiejsi nowi nowohucianie "ukorzenią się" w Hucie. Wtedy zmieni się też tożsamość Nowej Huty, która była zbudowana - i tak jest do teraz - na opozycji wobec Krakowa. Tej opozycji już nie potrzeba. Myślę też, że nowi nowohucianie mogą zmienić codzienność dzielnicy - będą zakładać stowarzyszenia, organizować się, walczyć o ciekawszą ofertę. Na pewno powstaną knajpy, restauracje, kluboksięgarnie.

A kiedy pan przestanie być nowym, a stanie się po prostu nowohucianinem?

- Myślę, że to będzie długi proces. Lubię Nową Hutę, dobrze mi się w niej mieszka, ale wciąż nie jestem stąd. To chyba kwestia emocjonalna, a może dystans zawodowy?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Nowohuckie osiedla z klimatem małego miasteczka anachoresis 24.01.12, 11:09

    Wielu z was rozpisuje się o zaletach. A bary mleczne to co?!Gdzie w Krk jest tyle barów mlecznych co w NH? I które panie potrafią z kopką nalać zupę do talerza, albo nałożyć taką porcję »

  • Nowohuckie osiedla z klimatem małego miasteczka only-madzilla 24.01.12, 11:30

    Takich miejsc z inicjatywą, za Kombinatorem i Łaźnią Nową powstaje coraz więcej, jak choćby Communist Hostel, czy CCCP (Creative Co-Working Center Poland - można tam wynająć biurko na »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu