Nowohuckie osiedla z klimatem małego miasteczka
24.01.2012
, aktualizacja: 23.01.2012 21:45
Stary Kraków jest zupełnie inny - tam są tytuły, reguły, kanony zachowań, bardziej widać różnice społeczne. W Nowej Hucie wszystko można załatwić - nie trzeba formalności, zaproszeń, umów, słowo jest ważne. Ludzie sobie ufają. I jest większa życzliwość - rozmowa z Pawłem Jagłą.
ZOBACZ TAKŻE
- Robią remont i szukają pomysłu na Kino Świt [ZDJĘCIA] (22-03-12, 23:00)
- Co kryją schrony nowohuckie [FOTO i WIDEO] (13-03-12, 05:00)
- Jaka będzie Nowa Huta przyszłości? Zaprojektują (08-03-12, 08:00)
- Restauracja Stylowa zostaje w Nowej Hucie (20-02-12, 08:00)
- Wreszcie będzie jasno w Parku Lotników Polskich (06-02-12, 06:00)
- Jaka mapa pokazuje, że Czyżyny są na peryferiach? (27-01-12, 23:00)
- Do Nowej Huty sprowadzają się młodzi i wykształceni (23-01-12, 09:00)
- Nowohuckim seniorom internet niestraszny (09-01-12, 22:41)
- Klub Fruwająca Ryba prosi o pomoc (03-01-12, 09:00)
- KBF znajdzie nową siedzibę w Nowej Hucie? (22-12-11, 00:00)
- Odtworzą nowohuckie budynki, które nie powstały (19-12-11, 07:00)
- Dzielnicowe Centrum Obywatelskie w Czyżynach (16-12-11, 10:00)
- Stylowa. Dla jednych relikt, dla innych atrakcja (26-11-11, 12:00)
- Plac Centralny jak rynek, Aleja Róż z fontannami (26-11-11, 07:00)
- Szukają miejsca, żeby huknąć po nowohucku (19-11-11, 14:00)
Do Nowej Huty wprowadzają się nowi mieszkańcy - młodzi i dobrze wykształceni. W dzielnicy szukają odmienności, ciekawej atmosfery; Nowa Huta to dla nich dobry adres, który pomaga zerwać z... mieszczaństwem. O badaniach socjologicznych prowadzonych nad nowymi nowohucianami pisaliśmy wczoraj w tym tekście. Dziś wracamy do tematu i zapraszamy do dyskusji.
Renata Radłowska: Ile pan ma lat?
Paweł Jagło, nowy nowohucianin, mieszka na osiedlu Willowym (zawodowo kierownik nowohuckiego oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na osiedlu Słonecznym): Mam 31.
31 lat, robi pan kulturze, pewnie nieźle zarabia, ma pan wyższe wykształcenie, od roku mieszka w Nowej Hucie. Więc pan to nowy nowohucianin!
- To ja. Utożsamiam się z Nową Hutą nie tylko ze względu na to, że w niej mieszkam. Ja w niej pracuję, a na dodatek moja praca jest z tą dzielnicą związana. Znam Nową Hutę pod względem historycznym, topograficznym, architektonicznym...
Przeprowadzka do Nowej Huty wiązała się z miejscem pracy?
- Chciałem mieć blisko do pracy, to fakt. Ale zawsze odpowiadał mi klimat Nowej Huty.
Jaki?
- Klimat małego miasteczka. Każde osiedle w Nowej Hucie jest takim miasteczkiem z niepowtarzalnym klimatem. Ja urodziłem się w małym miasteczku (Sławków), znam tę atmosferę, podoba mi się. Ale nie chodzi o małomiasteczkową mentalność, raczej o związki, które tworzą się między ludźmi żyjącymi w takich miejscach. Stary Kraków jest zupełnie inny - tam są tytuły, reguły, kanony zachowań, bardziej widać różnice społeczne. W Nowej Hucie wszystko można załatwić - nie trzeba formalności, zaproszeń, umów, słowo jest ważne. Ludzie sobie ufają. I jest większa życzliwość.
A co pana w Hucie uwiera?
- No właśnie, żeby nie było tak idealistycznie... Nowohucianie, zwłaszcza ci starsi (młodsi też niestety), bywają bardzo roszczeniowi. Należy nam się, bo zniszczyła nas praca w kombinacie, potem zniszczyło nas bezrobocie i brak perspektyw, w końcu znaleźliśmy się na marginesie miasta (w sensie wizerunkowym); więc należy nam się większe zainteresowanie, lepsza opieka zdrowotna, lepszy socjal, dostęp do kultury. Moim zdaniem wszystko to "leży na ulicy", trzeba to brać, wykazywać inicjatywę - robią tak ludzie z Kombinatora czy NHpedii.pl. Właśnie - brak dostępu do kultury również mnie uwiera. Niby jest kino, są dwa teatry, jest kilka muzeów, ale brak miejsc, w których można byłoby spotykać się z ludźmi, rozwijać się towarzysko. Kawiarnie, puby, restauracje? Nie ma. Jest pustynia z kilkoma oazami - C-2 Południe Cafe, klub Kombinator i ledwie żywa Stylowa.
Jak są przyjmowani nowi nowohucianie?
- Normalnie - na początku jest prawdziwe zainteresowanie. Potem ludzie się przyzwyczajają i traktują jak swoich.
Czy nowi mogą zmienić Nową Hutę?
- To zależy od tego, ilu ich będzie. W Nowej Hucie wciąż nie nastąpiła wymiana pokoleń. Mieszkańcy najstarszej części dzielnicy to przeważnie osoby po sześćdziesiątce i jeszcze starsze. Ci młodsi, którzy w pewnym momencie mogli ich zastąpić, wyprowadzili się stąd. I ja to widzę. Niewielu najmłodszych nowohucian idzie rano do przedszkola, bo po prostu tych maluchów jest wciąż mało. W latach 50. i 60. Nowa Huta była miastem młodych, teraz jest miastem ludzi starszych i starych. Prawdziwa zmiana może nastąpić za 20 lat, kiedy ci dzisiejsi nowi nowohucianie "ukorzenią się" w Hucie. Wtedy zmieni się też tożsamość Nowej Huty, która była zbudowana - i tak jest do teraz - na opozycji wobec Krakowa. Tej opozycji już nie potrzeba. Myślę też, że nowi nowohucianie mogą zmienić codzienność dzielnicy - będą zakładać stowarzyszenia, organizować się, walczyć o ciekawszą ofertę. Na pewno powstaną knajpy, restauracje, kluboksięgarnie.
A kiedy pan przestanie być nowym, a stanie się po prostu nowohucianinem?
- Myślę, że to będzie długi proces. Lubię Nową Hutę, dobrze mi się w niej mieszka, ale wciąż nie jestem stąd. To chyba kwestia emocjonalna, a może dystans zawodowy?
Renata Radłowska: Ile pan ma lat?
Paweł Jagło, nowy nowohucianin, mieszka na osiedlu Willowym (zawodowo kierownik nowohuckiego oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na osiedlu Słonecznym): Mam 31.
31 lat, robi pan kulturze, pewnie nieźle zarabia, ma pan wyższe wykształcenie, od roku mieszka w Nowej Hucie. Więc pan to nowy nowohucianin!
- To ja. Utożsamiam się z Nową Hutą nie tylko ze względu na to, że w niej mieszkam. Ja w niej pracuję, a na dodatek moja praca jest z tą dzielnicą związana. Znam Nową Hutę pod względem historycznym, topograficznym, architektonicznym...
Przeprowadzka do Nowej Huty wiązała się z miejscem pracy?
- Chciałem mieć blisko do pracy, to fakt. Ale zawsze odpowiadał mi klimat Nowej Huty.
Jaki?
- Klimat małego miasteczka. Każde osiedle w Nowej Hucie jest takim miasteczkiem z niepowtarzalnym klimatem. Ja urodziłem się w małym miasteczku (Sławków), znam tę atmosferę, podoba mi się. Ale nie chodzi o małomiasteczkową mentalność, raczej o związki, które tworzą się między ludźmi żyjącymi w takich miejscach. Stary Kraków jest zupełnie inny - tam są tytuły, reguły, kanony zachowań, bardziej widać różnice społeczne. W Nowej Hucie wszystko można załatwić - nie trzeba formalności, zaproszeń, umów, słowo jest ważne. Ludzie sobie ufają. I jest większa życzliwość.
A co pana w Hucie uwiera?
- No właśnie, żeby nie było tak idealistycznie... Nowohucianie, zwłaszcza ci starsi (młodsi też niestety), bywają bardzo roszczeniowi. Należy nam się, bo zniszczyła nas praca w kombinacie, potem zniszczyło nas bezrobocie i brak perspektyw, w końcu znaleźliśmy się na marginesie miasta (w sensie wizerunkowym); więc należy nam się większe zainteresowanie, lepsza opieka zdrowotna, lepszy socjal, dostęp do kultury. Moim zdaniem wszystko to "leży na ulicy", trzeba to brać, wykazywać inicjatywę - robią tak ludzie z Kombinatora czy NHpedii.pl. Właśnie - brak dostępu do kultury również mnie uwiera. Niby jest kino, są dwa teatry, jest kilka muzeów, ale brak miejsc, w których można byłoby spotykać się z ludźmi, rozwijać się towarzysko. Kawiarnie, puby, restauracje? Nie ma. Jest pustynia z kilkoma oazami - C-2 Południe Cafe, klub Kombinator i ledwie żywa Stylowa.
Jak są przyjmowani nowi nowohucianie?
- Normalnie - na początku jest prawdziwe zainteresowanie. Potem ludzie się przyzwyczajają i traktują jak swoich.
Czy nowi mogą zmienić Nową Hutę?
- To zależy od tego, ilu ich będzie. W Nowej Hucie wciąż nie nastąpiła wymiana pokoleń. Mieszkańcy najstarszej części dzielnicy to przeważnie osoby po sześćdziesiątce i jeszcze starsze. Ci młodsi, którzy w pewnym momencie mogli ich zastąpić, wyprowadzili się stąd. I ja to widzę. Niewielu najmłodszych nowohucian idzie rano do przedszkola, bo po prostu tych maluchów jest wciąż mało. W latach 50. i 60. Nowa Huta była miastem młodych, teraz jest miastem ludzi starszych i starych. Prawdziwa zmiana może nastąpić za 20 lat, kiedy ci dzisiejsi nowi nowohucianie "ukorzenią się" w Hucie. Wtedy zmieni się też tożsamość Nowej Huty, która była zbudowana - i tak jest do teraz - na opozycji wobec Krakowa. Tej opozycji już nie potrzeba. Myślę też, że nowi nowohucianie mogą zmienić codzienność dzielnicy - będą zakładać stowarzyszenia, organizować się, walczyć o ciekawszą ofertę. Na pewno powstaną knajpy, restauracje, kluboksięgarnie.
A kiedy pan przestanie być nowym, a stanie się po prostu nowohucianinem?
- Myślę, że to będzie długi proces. Lubię Nową Hutę, dobrze mi się w niej mieszka, ale wciąż nie jestem stąd. To chyba kwestia emocjonalna, a może dystans zawodowy?
- 26 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Nowohuckie osiedla z klimatem małego miasteczka
anachoresis
24.01.12, 11:09
Wielu z was rozpisuje się o zaletach. A bary mleczne to co?!Gdzie w Krk jest tyle barów mlecznych co w NH? I które panie potrafią z kopką nalać zupę do talerza, albo nałożyć taką porcję »
-
Nowohuckie osiedla z klimatem małego miasteczka
only-madzilla
24.01.12, 11:30
Takich miejsc z inicjatywą, za Kombinatorem i Łaźnią Nową powstaje coraz więcej, jak choćby Communist Hostel, czy CCCP (Creative Co-Working Center Poland - można tam wynająć biurko na »
Najczęściej czytane24 htydzień





