"Zrobiłam sobie przymiarkę na palec i doznałam uczucia, że pierścień jest w końcu na właściwym miejscu. Oczywiście zdjęłam go, ale odkąd jest pod moim dachem, odczuwam niepokój. Zaczynają się we mnie budzić na nowo obsesyjne myśli. Ciągnie mnie do zniszczenia pierścienia, a z drugiej strony blokada przed zrobieniem tego. Muszę to zrobić... Muszę ostatecznie go zniszczyć, aby już nikomu nie wyrządzał krzywdy. Być może część z Was myśli, że nie wierzy w te bzdury i nosi sobie pierścień. Tacy ludzie sami na siebie sprowadzają zgubę. Nie musicie w to wierzyć, pierścień i tak bardzo szkodzi. Udało mi się go rozwalić ostatecznie młotkiem i wrzucić do płynącej rzeki i w końcu odczułam ulgę" - to fragment blogu www.joanna8787.blox.pl, do którego odwołuje się franciszkanska3.pl. Portal pisze o pierścieniu jako zagrożeniu duchowym i ostrzega rodziców, którzy - nieświadomi jego znaczenia - pozwalają go nosić dzieciom.
Według ks. Andrzeja Trojanowskiego, autora artykułu, pierścień reklamowany jest jako przynoszący szczęście, uzdrawiający i chroniący przed złem. Tymczasem to groźny amulet okultystyczny.
Pierścień Atlantów rzekomo miał być znaleziony podczas wykopalisk archeologicznych w Egipcie. Rzekomo, bo żadnych dowodów na takie znalezisko nie ma. Historia amuletu pojawiła się m.in. w wydanej w 1972 r. w książce "Domy, które zabijają" Rogera de Lafforest. To właśnie w tej książce znalazł się opis oraz fotografia pierścienia z symbolem złożonym z trzech umieszczonych na środku prostokątów. Na ich przedłużeniu znajdują się trzy kwadraty oraz trójkąt równoboczny. Prostokąty mają postać półcylindryczną.
Moda na pierścień zaczęła się w Polsce w latach 90., a jego produkcją zajęły się firmy jubilerskie. Pierścienie wykonuje się z różnych metali, te wykonane ze złota kosztują ok. 2 tys. zł. Najtańsze można kupić za kilkanaście złotych. Noszą go celebryci - prezenterzy telewizyjni, piłkarze i artyści estradowi.
- Problem polega na tym, że ten pierścień sprzedawany jest jako remedium na nieszczęścia i problemy zdrowotne. Wylansowano modę na niego, a to tak, jakbyśmy teraz zaczęli nosić swastykę. Noszenie takich amuletów charakterystyczne jest dla osób, które nie radzą sobie z życiem i szukają oparcia w ezoterycznych rytuałach - tłumaczy Antoni Misztal, psychoterapeuta, który zajmuje się sektami.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków