CBA w bibliotece wojewódzkiej
2009-07-16
, aktualizacja: 16.07.2009 22:38
Funkcjonariusze krakowskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozpoczęli kontrolę remontu biblioteki wojewódzkiej w Krakowie. We wtorek napisaliśmy, że inwestycja kosztowała trzy razy więcej, niż planowano.
ZOBACZ TAKŻE
- Małopolscy radni zaskoczeni swoją hojnością (14-07-09, 01:00)
CBA wystąpiło już do władz biblioteki o wszystkie dokumenty dotyczące tej sprawy. - Funkcjonariusze prowadzą czynności analityczno-informacyjne w sprawie remontu biblioteki wojewódzkiej w Krakowie - poinformował "Gazetę" Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.
Radni bez świadomości
Małopolscy radni domagają się też wyjaśnienia sprawy przez sejmikowe komisje - rewizyjną i budżetu - które mają zostać zwołane w trybie pilnym "w związku z budzącymi niepokój artykułami prasowymi dotyczącymi remontu Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej oraz pojawiającymi się komentarzami na temat niegospodarności Zarządu Województwa Małopolskiego w wydatkowaniu pieniędzy podatników, a także braku świadomości radnych nad przedmiotem głosowań, w których uczestniczą (...)" - tak napisano we wniosku do przewodniczącego sejmiku. - Musimy wiedzieć, jak to możliwe, że bez wiedzy radnych sejmiku wydawane są potężne środki z budżetu wojewódzkiego - mówi Ewa Wicher, radna PO, która podpisała się pod wnioskiem do przewodniczącego sejmiku. - Ta sprawa nadaje się do wyjaśnienia nie tylko przez sejmikowe komisje, ale też CBA, bo my nie mamy kompetencji, by wszystko sprawdzić - dodaje.
Przypomnijmy. Na stworzenie czytelni na poddaszu Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej przy ul. Rajskiej władze Małopolski wydały ponad 20 mln zł, choć pierwotnie planowano, że inwestycja pochłonie niespełna 7 mln zł. Zmieniono jednak zakres prac. Radni sejmiku, którzy formalnie musieli zaaprobować taki wzrost wydatków, twierdzą, że nic o tym nie wiedzieli. Dodają, że dodatkowe 14 mln zł dla biblioteki musiało zostać zakamuflowane w uchwale przygotowanej przez zarząd województwa. Na dodatek teraz okazało się, że mimo dobiegającego końca prac, wartych 20 mln zł (otwarcie czytelni zaplanowano na przełom września i października), poddasze biblioteki wojewódzkiej po ostatnich opadach zaczęło przeciekać.
- Inwestycja jest bardzo skomplikowana - przyznaje Roman Ciepiela, wicemarszałek województwa (PO), który pełni obowiązki marszałka pod nieobecności przebywającego na zwolnieniu lekarskim Marka Nawary (Wspólnota Małopolska). - Była przygotowana jeszcze w poprzedniej kadencji. Potem jej realizację przejął zarząd współtworzony przez PiS, WM i PSL. Po zmianie koalicji spadło to na obecny zarząd tworzony przez PO, PSL i WM. Zastaliśmy więc taki stan rzeczy: kończące się pieniądze na prace i niedokończony remont. Postanowiliśmy inwestycję dokończyć - tłumaczy wicemarszałek.
Nie wiedzieli? Niemożliwe!
Co z oskarżeniami radnych o zakamuflowanie przez zarząd przed sejmikiem uchwały zwiększającej wydatki na bibliotekę? - Nie było jednej uchwały w sprawie biblioteki. Zarząd wnioskował kilkakrotnie o przekazanie pieniędzy na poszczególne etapy remontu. Nie wiem, jak to jest możliwe, by radni nie wiedzieli, które uchwały decydowały o finansowaniu tej inwestycji - mówi wicemarszałek Ciepiela.
Radni chcą też wiedzieć, czy na zwiększenie wydatków na remont biblioteki mógł mieć wpływ zakup mieszkania w Przedsiębiorstwie Rewaloryzacji Zabytków (firma remontująca bibliotekę) przez Artura Paszkę - wcześniej dyrektora biblioteki, a obecnie dyrektora urzędu marszałkowskiego. O tej transakcji prasa pisała w ubiegłym tygodniu.
- Nie mam sobie nic do zarzucenia, nie zrobiłem niczego wbrew prawu - krótko komentuje sprawę Paszko.
Specjalne połączone posiedzenie komisji rewizyjnej i budżetu ma się odbyć pod koniec lipca.
Radni bez świadomości
Małopolscy radni domagają się też wyjaśnienia sprawy przez sejmikowe komisje - rewizyjną i budżetu - które mają zostać zwołane w trybie pilnym "w związku z budzącymi niepokój artykułami prasowymi dotyczącymi remontu Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej oraz pojawiającymi się komentarzami na temat niegospodarności Zarządu Województwa Małopolskiego w wydatkowaniu pieniędzy podatników, a także braku świadomości radnych nad przedmiotem głosowań, w których uczestniczą (...)" - tak napisano we wniosku do przewodniczącego sejmiku. - Musimy wiedzieć, jak to możliwe, że bez wiedzy radnych sejmiku wydawane są potężne środki z budżetu wojewódzkiego - mówi Ewa Wicher, radna PO, która podpisała się pod wnioskiem do przewodniczącego sejmiku. - Ta sprawa nadaje się do wyjaśnienia nie tylko przez sejmikowe komisje, ale też CBA, bo my nie mamy kompetencji, by wszystko sprawdzić - dodaje.
Przypomnijmy. Na stworzenie czytelni na poddaszu Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej przy ul. Rajskiej władze Małopolski wydały ponad 20 mln zł, choć pierwotnie planowano, że inwestycja pochłonie niespełna 7 mln zł. Zmieniono jednak zakres prac. Radni sejmiku, którzy formalnie musieli zaaprobować taki wzrost wydatków, twierdzą, że nic o tym nie wiedzieli. Dodają, że dodatkowe 14 mln zł dla biblioteki musiało zostać zakamuflowane w uchwale przygotowanej przez zarząd województwa. Na dodatek teraz okazało się, że mimo dobiegającego końca prac, wartych 20 mln zł (otwarcie czytelni zaplanowano na przełom września i października), poddasze biblioteki wojewódzkiej po ostatnich opadach zaczęło przeciekać.
- Inwestycja jest bardzo skomplikowana - przyznaje Roman Ciepiela, wicemarszałek województwa (PO), który pełni obowiązki marszałka pod nieobecności przebywającego na zwolnieniu lekarskim Marka Nawary (Wspólnota Małopolska). - Była przygotowana jeszcze w poprzedniej kadencji. Potem jej realizację przejął zarząd współtworzony przez PiS, WM i PSL. Po zmianie koalicji spadło to na obecny zarząd tworzony przez PO, PSL i WM. Zastaliśmy więc taki stan rzeczy: kończące się pieniądze na prace i niedokończony remont. Postanowiliśmy inwestycję dokończyć - tłumaczy wicemarszałek.
Nie wiedzieli? Niemożliwe!
Co z oskarżeniami radnych o zakamuflowanie przez zarząd przed sejmikiem uchwały zwiększającej wydatki na bibliotekę? - Nie było jednej uchwały w sprawie biblioteki. Zarząd wnioskował kilkakrotnie o przekazanie pieniędzy na poszczególne etapy remontu. Nie wiem, jak to jest możliwe, by radni nie wiedzieli, które uchwały decydowały o finansowaniu tej inwestycji - mówi wicemarszałek Ciepiela.
Radni chcą też wiedzieć, czy na zwiększenie wydatków na remont biblioteki mógł mieć wpływ zakup mieszkania w Przedsiębiorstwie Rewaloryzacji Zabytków (firma remontująca bibliotekę) przez Artura Paszkę - wcześniej dyrektora biblioteki, a obecnie dyrektora urzędu marszałkowskiego. O tej transakcji prasa pisała w ubiegłym tygodniu.
- Nie mam sobie nic do zarzucenia, nie zrobiłem niczego wbrew prawu - krótko komentuje sprawę Paszko.
Specjalne połączone posiedzenie komisji rewizyjnej i budżetu ma się odbyć pod koniec lipca.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




