Mówię ci, tam była enklawa tajemna
22.06.2006
, aktualizacja: 22.06.2006 14:26
Pan Piotr dałby mi za to po głowie, ale mnie się wydaje, że to była miłość. Jak szli niedawno Rynkiem, już starzy i chorzy, to ja widziałem, że to idzie para.
Piotr Skrzynecki: - Oj, to zupełnie jak u Felliniego, prawie... Tamte czasy stają się coraz mniej uchwytne, coraz trudniejsze do opisania.
Jan Nowicki: - To się opiera próbie opisu.
Piotr Skrzynecki: - Tak było.
Jan Nowicki: - Wszystko było poniekąd i do pewnego stopnia.
Piotr Skrzynecki: - Skąd to się wzięło? Ta niezwykłość, niesamowitość, dziwność tego miejsca. Czy to dlatego, że to jest blisko tego wszystkiego, czym są Planty, czym jest Wisła, czym jest Wawel?
Krzysztof Litwin: - Daty, daty, proszę mnie nie pytać o daty.
Piotr Skrzynecki: - Bo to jest miejsce dziwne. Odizolowane od całego miasta, a jednocześnie w samym centrum Krakowa, tuż obok Wawelu, dzwonu Zygmunta. Mówię ci, tam była enklawa tajemna. Może przez te podwodne żyły-nie żyły...
Krzysztof Litwin: - Wszystko tam płynęło. Pięknie, wesoło, szybko, wariacko, tragicznie, nostalgicznie.
Piotr Skrzynecki: - Ludzie odchodzą, domy zaczynają być, wiesz, zmieniane, malowane. Tu trzeba się spieszyć.
Jan Nowicki: - Każdy fakt jest trudny do zdefiniowania.
Piotr Skrzynecki: - Jeżeli się spotkamy po śmierci, a mam ten zamiar, to ja tak samo ci powiem, że tamten czas się skończył, no umarł po prostu.
Piotr Skrzynecki mówił tak do Zbigniewa Benedyktowicza, etnologa. Ich rozmowę zamieściły "Konteksty - Polska Sztuka Ludowa" nr 3/4 z 1992 r. (stąd pochodzą wszystkie cytowane tu wypowiedzi Piotra). Mieszkał na Groblach pół wieku, w mieszkaniu Janiny Garyckiej. Mówił: - Ten plac Na Groblach - najbardziej ponury, zapluty plac w Krakowie - właściwie dzięki tej Janinie Garyckiej to był przez lata jedyny taki prawdziwy ośrodek, nazwijmy to, artystyczny. Bo tam naprawdę przychodziło mnóstwo ludzi do tej kuchni, i na to podwórko, po którym biegały szczury.
Ja w kuchni bywałam rzadko
Janina Garycka mieszka na Groblach w narożnej stuletniej kamienicy numer 12, w mieszkaniu numer 2, na parterze. Mówi o sobie: - Jestem trochę osobą kabaretową, a trochę na serio.
Przyjaciele mówią o niej: niezwykła, niebywała, niesamowita, inteligentna, znakomicie wykształcona, oczytana, szalona, niezależna, wolna, odważna, kobieca, subtelna, wrażliwa, gorliwej wiary, ale nie dewotka, myszka, ale dama, może największa dama w Krakowie. Ojciec był nauczycielem łaciny i greki klasycznej, nie podobało mu się zaangażowanie córki w Piwnicę. Ona - studentką profesora Kazimierza Wyki, który jej pracę magisterską uznał za doktorską, a magisterską kazał napisać jeszcze raz.
Ku wściekłości profesora Janina zrezygnowała z kariery naukowej. (- To był taki parszywy czas - powie po latach w książce Joanny Olczak-Ronikier). Zeszła do Piwnicy. Na jej inauguracji (data? data?) czytała własną bajkę o słowikach. Potem bywała tu każdego wieczora. Doktor filologii, a piwniczna scenografka, malarka miniaturzystka, konserwator zabytków, pomysłodawczyni wielu piwnicznych programów, organizatorka piwnicznych wystaw, promotorka talentów, artystyczny doradca, strażniczka piwnicznych tradycji, szara eminencja Piwnicy, filar Piwnicy, pani na Groblach, towarzyszka Piotra.
Piotr po przyjeździe z Łodzi do Krakowa mieszkał w różnych miejscach. - Zapewne był uciążliwym lokatorem - uśmiecha się dziś jego starszy brat Józef (pan w szarym garniturze). Więc najpierw mieszkał u państwa Niedziałkowskich (adres? adres?), potem na waleta w akademiku, potem (a może wcześniej) u państwa Skąpskich, też na Groblach, ale pod trójką, potem jeszcze gdzieś. Mówił: - Nie miałem mieszkania przez trzy lata prawie, dlatego tak dobrze znam Kraków od tej mniej znanej, jasnej jego strony, czy może raczej od tej ciemniejszej, tego podziemnego światka, bo mieszkałem wszędzie gdzie popadło, codziennie gdzie indziej prawie.
Wreszcie złamał nogę. Według Leszka Długosza: na rowerze. Był rok 1960. Na Groblach, po śmierci ojca, Janina mieszkała jedynie z dwiema ciotkami: Antosią i Olą. Wzięła więc Piotra ze szpitala i przywiozła do domu. - Bo miała świadomość - mówi teraz Leszek Długosz - że nikt inny nie zniesie go dłużej niż kilka dni. - Piotrek - mówi Janina Garycka - musiał mieć wtedy opiekę. - Po raz pierwszy w Krakowie - opowiada Józef Skrzynecki - Piotr nie był w czyimś mieszkaniu sublokatorem, ale pełnoprawnym członkiem rodziny. To było mu bardzo potrzebne. - On był czaruś - mówi Janina Garycka. - Oczarował nie tylko cały Kraków, ale i moje dwie stare ciotki. - O Janinie i o ciotkach mówił: moje lokatorki - pamięta Leszek Długosz.
Ciocia Antosia - matka dwóch synów. Jeden zginął w Oświęcimiu, drugi w Starobielsku. Dawniej właścicielka kamieniczki w Podgórzu, pod koniec żyła z mizernego grosza od swego eks-męża. - Śliczna gołąbeczka z niebieskimi oczami i czerwonym szalem - pamięta ją Leszek Długosz. - Miała mocny sen i słaby słuch - mówi Janina. (Powinna dodać: co cioci zapewniło w miarę spokojną starość).
Ciocia Ola - młodsza od Antosi, więc miała lepszy słuch (co nie zapewniło jej spokojnej starości). Wiejska nauczycielka na emeryturze, objął ją tak zwany stary portfel. - Była dla nas szalenie cierpliwa - mówi dziś Zygmunt Konieczny. - Wspaniale gotowała - dodaje Miki Obłoński. To ona rządziła tym mieszkaniem.
Jan Nowicki: - To się opiera próbie opisu.
Piotr Skrzynecki: - Tak było.
Jan Nowicki: - Wszystko było poniekąd i do pewnego stopnia.
Piotr Skrzynecki: - Skąd to się wzięło? Ta niezwykłość, niesamowitość, dziwność tego miejsca. Czy to dlatego, że to jest blisko tego wszystkiego, czym są Planty, czym jest Wisła, czym jest Wawel?
Krzysztof Litwin: - Daty, daty, proszę mnie nie pytać o daty.
Piotr Skrzynecki: - Bo to jest miejsce dziwne. Odizolowane od całego miasta, a jednocześnie w samym centrum Krakowa, tuż obok Wawelu, dzwonu Zygmunta. Mówię ci, tam była enklawa tajemna. Może przez te podwodne żyły-nie żyły...
Krzysztof Litwin: - Wszystko tam płynęło. Pięknie, wesoło, szybko, wariacko, tragicznie, nostalgicznie.
Piotr Skrzynecki: - Ludzie odchodzą, domy zaczynają być, wiesz, zmieniane, malowane. Tu trzeba się spieszyć.
Jan Nowicki: - Każdy fakt jest trudny do zdefiniowania.
Piotr Skrzynecki: - Jeżeli się spotkamy po śmierci, a mam ten zamiar, to ja tak samo ci powiem, że tamten czas się skończył, no umarł po prostu.
Piotr Skrzynecki mówił tak do Zbigniewa Benedyktowicza, etnologa. Ich rozmowę zamieściły "Konteksty - Polska Sztuka Ludowa" nr 3/4 z 1992 r. (stąd pochodzą wszystkie cytowane tu wypowiedzi Piotra). Mieszkał na Groblach pół wieku, w mieszkaniu Janiny Garyckiej. Mówił: - Ten plac Na Groblach - najbardziej ponury, zapluty plac w Krakowie - właściwie dzięki tej Janinie Garyckiej to był przez lata jedyny taki prawdziwy ośrodek, nazwijmy to, artystyczny. Bo tam naprawdę przychodziło mnóstwo ludzi do tej kuchni, i na to podwórko, po którym biegały szczury.
Ja w kuchni bywałam rzadko
Janina Garycka mieszka na Groblach w narożnej stuletniej kamienicy numer 12, w mieszkaniu numer 2, na parterze. Mówi o sobie: - Jestem trochę osobą kabaretową, a trochę na serio.
Przyjaciele mówią o niej: niezwykła, niebywała, niesamowita, inteligentna, znakomicie wykształcona, oczytana, szalona, niezależna, wolna, odważna, kobieca, subtelna, wrażliwa, gorliwej wiary, ale nie dewotka, myszka, ale dama, może największa dama w Krakowie. Ojciec był nauczycielem łaciny i greki klasycznej, nie podobało mu się zaangażowanie córki w Piwnicę. Ona - studentką profesora Kazimierza Wyki, który jej pracę magisterską uznał za doktorską, a magisterską kazał napisać jeszcze raz.
Ku wściekłości profesora Janina zrezygnowała z kariery naukowej. (- To był taki parszywy czas - powie po latach w książce Joanny Olczak-Ronikier). Zeszła do Piwnicy. Na jej inauguracji (data? data?) czytała własną bajkę o słowikach. Potem bywała tu każdego wieczora. Doktor filologii, a piwniczna scenografka, malarka miniaturzystka, konserwator zabytków, pomysłodawczyni wielu piwnicznych programów, organizatorka piwnicznych wystaw, promotorka talentów, artystyczny doradca, strażniczka piwnicznych tradycji, szara eminencja Piwnicy, filar Piwnicy, pani na Groblach, towarzyszka Piotra.
Piotr po przyjeździe z Łodzi do Krakowa mieszkał w różnych miejscach. - Zapewne był uciążliwym lokatorem - uśmiecha się dziś jego starszy brat Józef (pan w szarym garniturze). Więc najpierw mieszkał u państwa Niedziałkowskich (adres? adres?), potem na waleta w akademiku, potem (a może wcześniej) u państwa Skąpskich, też na Groblach, ale pod trójką, potem jeszcze gdzieś. Mówił: - Nie miałem mieszkania przez trzy lata prawie, dlatego tak dobrze znam Kraków od tej mniej znanej, jasnej jego strony, czy może raczej od tej ciemniejszej, tego podziemnego światka, bo mieszkałem wszędzie gdzie popadło, codziennie gdzie indziej prawie.
Wreszcie złamał nogę. Według Leszka Długosza: na rowerze. Był rok 1960. Na Groblach, po śmierci ojca, Janina mieszkała jedynie z dwiema ciotkami: Antosią i Olą. Wzięła więc Piotra ze szpitala i przywiozła do domu. - Bo miała świadomość - mówi teraz Leszek Długosz - że nikt inny nie zniesie go dłużej niż kilka dni. - Piotrek - mówi Janina Garycka - musiał mieć wtedy opiekę. - Po raz pierwszy w Krakowie - opowiada Józef Skrzynecki - Piotr nie był w czyimś mieszkaniu sublokatorem, ale pełnoprawnym członkiem rodziny. To było mu bardzo potrzebne. - On był czaruś - mówi Janina Garycka. - Oczarował nie tylko cały Kraków, ale i moje dwie stare ciotki. - O Janinie i o ciotkach mówił: moje lokatorki - pamięta Leszek Długosz.
Ciocia Antosia - matka dwóch synów. Jeden zginął w Oświęcimiu, drugi w Starobielsku. Dawniej właścicielka kamieniczki w Podgórzu, pod koniec żyła z mizernego grosza od swego eks-męża. - Śliczna gołąbeczka z niebieskimi oczami i czerwonym szalem - pamięta ją Leszek Długosz. - Miała mocny sen i słaby słuch - mówi Janina. (Powinna dodać: co cioci zapewniło w miarę spokojną starość).
Ciocia Ola - młodsza od Antosi, więc miała lepszy słuch (co nie zapewniło jej spokojnej starości). Wiejska nauczycielka na emeryturze, objął ją tak zwany stary portfel. - Była dla nas szalenie cierpliwa - mówi dziś Zygmunt Konieczny. - Wspaniale gotowała - dodaje Miki Obłoński. To ona rządziła tym mieszkaniem.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
