Nowi mieszczanie w Krakowie
2009-08-16
, aktualizacja: 26.08.2009 12:10
- Wbrew obiegowej opinii Kraków jest dziś znacznie bardziej otwarty na przyjezdnych niż Wrocław - mówi Paweł Kubicki z Instytutu Europeistyki UJ, który w ramach grantu unijnego porównywał, jak w Krakowie i Wrocławiu tworzy się tzw. nowe mieszczaństwo.
ZOBACZ TAKŻE
- Moje/mojsze/najmojsze - blogerzy zmieniają Kraków (23-02-10, 10:00)
- Małopolska w badaniach: towarzyska i rodzinna (26-09-09, 01:00)
- Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków (16-09-09, 22:18)
- Kraków promuje się zdjęciami Egiptu (20-08-09, 06:00)
- Męski smak Małopolski (05-08-09, 05:00)
- Jak z lajkonika zrobić Kravitza (31-07-09, 07:00)
- Cudzoziemcy tępią tandetę w Krakowie (10-06-09, 00:00)
- Nowi mieszczanie: Kawa, plany, czat, piwo, biznes, Skype, premiera... (23-02-10, 21:37)
- Listy: Nigdy nie poszłabym na kawę na Podgórze (23-02-10, 12:00)
- Nowi mieszczanie? Banda ludków, która uciekła do Miasta! (22-02-10, 18:19)
Magdalena Kursa: Badaliście, jak w Krakowie i Wrocławiu tworzy się tzw. nowe mieszczaństwo ze specyficzną kulturą miejską i własnym stylem życia. Więcej w obu miastach różnic czy podobieństw?
Paweł Kubicki: - Zacznijmy od podobieństw. 20 lat po ustrojowej transformacji w Polsce po raz pierwszy w historii powstaje silna klasa mieszczańska, która buduje swą tożsamość na wielokulturowości, otwartości na świat i tolerancji. Oba miasta, i Kraków i Wrocław, przeżywają dynamiczny rozwój, bo udało im się stworzyć warunki, w których ci tzw. nowi mieszczanie czują się dobrze. Specjaliści od promocji, chcąc przyciągnąć do danego miasta inwestorów, zawsze podkreślają, że to miejsce otwarte, tolerancyjne. To efekt tego, że współczesny biznes bazuje na kapitale intelektualnym i kreatywnym. A kreatywni ludzie, którzy często wyłamują się z dominującego wzorca kulturowego, mogą żyć tylko w miejscach, w których akceptowane są różne style życia. Zarówno Kraków, jak i Wrocław takie możliwości im oferują. Oba miasta pielęgnują też swą wielokulturowość. Wrocław zaczyna pozytywnie wartościować swoje niemieckie dziedzictwo, w Krakowie dzielnicą najbardziej trendy stał się żydowski Kazimierz. Mieszkańcy obu miast porównują swe miasta raczej z zagranicznymi stolicami niż z Warszawą.
Wrocław ma jednak opinię miasta znacznie bardziej dynamicznego niż Kraków...
- Wrocław ma z pewnością lepszy marketing miasta, lepiej współpracuje też z organizacjami pozarządowymi. Ale wbrew obiegowym opiniom Kraków jest bardziej otwarty na przyjezdnych. W trakcie naszych badań w każdym z miast przeprowadziliśmy około trzydziestu rozmów z tzw. liderami opinii, czyli ludźmi, którzy tworzą przestrzeń miejską: dziennikarzami, artystami, politykami, społecznikami. W Krakowie połowę ankietowanych stanowili przyjezdni. We Wrocławiu, co nas zdziwiło, niemal wszyscy nasi respondenci byli urodzeni w tym mieście. W organizacjach pozarządowych w Krakowie działa wielu cudzoziemców, zwłaszcza Anglików. We Wrocławiu nie spotkaliśmy podobnego przypadku. Przy okazji wyszła jeszcze jedna prawidłowość. Krakowskie uczelnie przyciągają najbardziej kreatywne jednostki z całej Polski, wrocławskie bazują raczej na swoim regionie, a także na studentach pochodzących ze ściany wschodniej.
Wrocławianie, w przeciwieństwie do krakowian, mają jednak poczucie wpływu na rozwój swojego miasta.
- We Wrocławiu mieszkańcy mają rzeczywiście poczucie, że tworzą miasto własnymi rękami. Pokoleniowym doświadczeniem była dla nich powódź w 1997 roku. Wówczas, ratując swoje miasto, poczuli się jak społeczność. Kolejnym ważnym dla nich wydarzeniem był remont Rynku. W Krakowie mieszkańcy czują się raczej przytłoczeni wielką tradycją miasta, wytworzoną w przeszłości bez ich udziału. Tę różnicę widać doskonale w aktywności organizacji pozarządowych. We Wrocławiu powstaje mnóstwo stowarzyszeń, które zajmują się miastem jako całością. To odwrotnie niż w Krakowie, gdzie podobną dynamikę można zaobserwować na poziomie dzielnic - krakowianie czują, że mogą być konstruktorami przyszłości nie tyle miasta co swoich dzielnic, np. Kazimierza, Podgórza czy Nowej Huty.
Największa różnica między oboma miastami jest jednak taka, że wrocławianie znacznie bardziej optymistycznie patrzą na swoje miasto, przysłowiowa szklanka jest w ich opinii do połowy pełna. Mówią głównie o tym, co się udało, jak miasto się zmieniło. Krakowianie przeciwnie, owszem, widzą też pozytywne zmiany, ale zawsze mnóstwo krytykują, narzekają. Może to wynika z tego, że Wrocław startował w 1989 roku z pozycji miasta prowincjonalnego, wciśniętego gdzieś w kąt Polski. Po wejściu do UE znalazł się nagle w środku Europy - autostradą do Berlina jedzie się stamtąd dwie godziny. Kraków zawsze miał ważne miejsce w Polskiej historii.
Paweł Kubicki: - Zacznijmy od podobieństw. 20 lat po ustrojowej transformacji w Polsce po raz pierwszy w historii powstaje silna klasa mieszczańska, która buduje swą tożsamość na wielokulturowości, otwartości na świat i tolerancji. Oba miasta, i Kraków i Wrocław, przeżywają dynamiczny rozwój, bo udało im się stworzyć warunki, w których ci tzw. nowi mieszczanie czują się dobrze. Specjaliści od promocji, chcąc przyciągnąć do danego miasta inwestorów, zawsze podkreślają, że to miejsce otwarte, tolerancyjne. To efekt tego, że współczesny biznes bazuje na kapitale intelektualnym i kreatywnym. A kreatywni ludzie, którzy często wyłamują się z dominującego wzorca kulturowego, mogą żyć tylko w miejscach, w których akceptowane są różne style życia. Zarówno Kraków, jak i Wrocław takie możliwości im oferują. Oba miasta pielęgnują też swą wielokulturowość. Wrocław zaczyna pozytywnie wartościować swoje niemieckie dziedzictwo, w Krakowie dzielnicą najbardziej trendy stał się żydowski Kazimierz. Mieszkańcy obu miast porównują swe miasta raczej z zagranicznymi stolicami niż z Warszawą.
Wrocław ma jednak opinię miasta znacznie bardziej dynamicznego niż Kraków...
- Wrocław ma z pewnością lepszy marketing miasta, lepiej współpracuje też z organizacjami pozarządowymi. Ale wbrew obiegowym opiniom Kraków jest bardziej otwarty na przyjezdnych. W trakcie naszych badań w każdym z miast przeprowadziliśmy około trzydziestu rozmów z tzw. liderami opinii, czyli ludźmi, którzy tworzą przestrzeń miejską: dziennikarzami, artystami, politykami, społecznikami. W Krakowie połowę ankietowanych stanowili przyjezdni. We Wrocławiu, co nas zdziwiło, niemal wszyscy nasi respondenci byli urodzeni w tym mieście. W organizacjach pozarządowych w Krakowie działa wielu cudzoziemców, zwłaszcza Anglików. We Wrocławiu nie spotkaliśmy podobnego przypadku. Przy okazji wyszła jeszcze jedna prawidłowość. Krakowskie uczelnie przyciągają najbardziej kreatywne jednostki z całej Polski, wrocławskie bazują raczej na swoim regionie, a także na studentach pochodzących ze ściany wschodniej.
Wrocławianie, w przeciwieństwie do krakowian, mają jednak poczucie wpływu na rozwój swojego miasta.
- We Wrocławiu mieszkańcy mają rzeczywiście poczucie, że tworzą miasto własnymi rękami. Pokoleniowym doświadczeniem była dla nich powódź w 1997 roku. Wówczas, ratując swoje miasto, poczuli się jak społeczność. Kolejnym ważnym dla nich wydarzeniem był remont Rynku. W Krakowie mieszkańcy czują się raczej przytłoczeni wielką tradycją miasta, wytworzoną w przeszłości bez ich udziału. Tę różnicę widać doskonale w aktywności organizacji pozarządowych. We Wrocławiu powstaje mnóstwo stowarzyszeń, które zajmują się miastem jako całością. To odwrotnie niż w Krakowie, gdzie podobną dynamikę można zaobserwować na poziomie dzielnic - krakowianie czują, że mogą być konstruktorami przyszłości nie tyle miasta co swoich dzielnic, np. Kazimierza, Podgórza czy Nowej Huty.
Największa różnica między oboma miastami jest jednak taka, że wrocławianie znacznie bardziej optymistycznie patrzą na swoje miasto, przysłowiowa szklanka jest w ich opinii do połowy pełna. Mówią głównie o tym, co się udało, jak miasto się zmieniło. Krakowianie przeciwnie, owszem, widzą też pozytywne zmiany, ale zawsze mnóstwo krytykują, narzekają. Może to wynika z tego, że Wrocław startował w 1989 roku z pozycji miasta prowincjonalnego, wciśniętego gdzieś w kąt Polski. Po wejściu do UE znalazł się nagle w środku Europy - autostradą do Berlina jedzie się stamtąd dwie godziny. Kraków zawsze miał ważne miejsce w Polskiej historii.
Polecamy: Tak wyglądają zielone płuca Krakowa - zdjęcia
- 177 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
48 głosów
-
Trochę chorę jest dla mnie gdy Polak
adam81w
24.08.09, 16:53
zachwyca się tym, że miasto miało jakieś niemieckie czy żydowskie dziedzictwo.Co z tego? Powinniśmy budować teraźniejszość, polską teraźniejszość. Myśleć otym jak pozostawić coś po sobie na »
-
a Gdańsk?
hollowcat
25.08.09, 09:53
W Gdańsku nie ma mieszczan?»
-
Nowi mieszczanie w Krakowie
alex-alexander
26.08.09, 11:41
Krakow jest wiecej prawicowe a Wroclaw wiecej prymitywny»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.



