KFC. Amerykański sen

Wojciech Nowicki
27.08.2009 , aktualizacja: 27.08.2009 23:07
A A A Drukuj
Wiecie, mogę się upierać, że to nie był mój pomysł, ta ostatnia knajpiana wizyta - ale był. Mogę mówić, że zamroczony byłem - ale gdybym tak twierdził, tobym skłamał. Nie miałem pojęcia (ale usłużna osóbka podpowiedziała), że jest KFC przy Floriańskiej. I wcale się jakoś nadmiernie nie broniłem i tam polazłem. Bo uważam (przypominam wszystkim), że warto o każdym miejscu napisać, wszędzie wściubić nos.
Na Floriańskiej nie byłem od wieków. Uświadomiłem sobie to wczoraj wieczorem, kiedy od strony Mariackiego kościoła wdepnąłem na pierwsze metry szacownej ulicy. Wiem, czemu nie byłem: Floriańska, Czytelnicy mili, a także Wy, drogie Czytelniczki, została mi brutalnie odjęta; to jakby nogę uciąć w warunkach polowych - kiedy pacjent jest lekko ogłuszony, wyje, no, wiecie, rzeźnia, ale nogę i tak ciachnąć trzeba, bo bez ciachnięcia kostnica. Tak było z ulicą Floriańską i moim po niej chodzeniem. No, po prostu nie ma po co się nią przechadzać, chyba że dla badań terenowych, nocą, kiedy człowiek patrzy na własne miasto i śmieje się w głos, bo oczom nie może uwierzyć.

Floriańska, od Rynku idąc, to jest nieskończony korowód napisów, strzałek, podejrzanych smrodków, żonglerów, miotaczy ognia; ponad głowami idą drobne neony, a także napisy wielkości nadludzkiej, jeden za drugim, jakby to było osiedle gdzieś w nadbałtyckiej wiosce, a napisy zachęcały do flądry, tańców go-go i podobnych kolonijnych przyjemności. (Nie mylicie się, jestem na brzydotę naszej ojczyzny bardzo obrażony). To nie jest żadne stare miasto, myślę sobie, idąc Floriańską, to żadna tam dawna stolica, tylko jakieś miasto z awansu, królowa powiatu: po lewej kebab; po prawej kebab; po lewej kebab; po prawej znów kebab (tak właśnie jest) - a wiedzieć musicie, drogie i drodzy, że ja kebaby same w sobie akceptuję. To bywa jedzenie prawdziwe (choć u nas niezwykle rzadko); ale Floriańska to nie jest zbyt długa ulica, i jest ich po prostu za dużo. Te śmierdzące na wiorsty całe, wionące smażeniną okienka to obraza jest - a choćby dla organów powonienia. Starczy chyba?

Naprzeciw ostatniego kebabu, na rogu ulicy świętego Marka, jest sobie KFC. Zwróćcie uwagę: to nie jest pierwszy taki punkt w obrębie Plant. Trzeci, jeśli mnie pamięć nie myli, kebabów nie licząc (bo one są jak liczne wrzody: nie warto liczyć nawet). Jest więc KFC, a KFC ma dla mnie wiele zalet. Po pierwsze, dziecięciem będąc, czytałem sobie pismo "Ameryka", a w nim peany na cześć tej amerykańskiej firmy i jej produktów z kurczaka. Czegóż to sobie człowiek nie wyobraża, kiedy ma sam tekst przed oczami, i nie ma jak skonfrontować z rzeczywistością (bo rzeczywistość była daleko, za żelazną kurtyną, niestety). Jest więc ten zakład żywienia zbiorowego częścią mojej osobistej mitologii, czy tego chcę, czy nie; a zainfekowało mnie pismo, które dawało polizać przez szybę świata trochę nierzeczywistego.

Po drugie, zaletą tych barów (nie rozumiem, czemu wszystkie takie firmy uporczywie stosują słowo "restauracja": jaka to restauracja, gdzie jedzenie dają w papierku i trzeba po nie stać w kolejce) jest to, że mięso dają w jednym kawałku - kurczakowe, ale całe, nie mielone. Przynajmniej można sobie wyobrazić zwierzę, z którego pochodzi. Bo te hamburgery raczej nieciekawie na wyobraźnię wpływają... Ale cóż, ja tu żadnej Ameryki nie odkrywam, przypominam tylko.

No i było zwyczajnie: przekroczyliśmy próg, otulił nas zapaszek (no, tu przesadzam, bo zapaszek był mocniejszy niż lekki, a owionął nas jeszcze na ulicy); wpiliśmy się wzrokiem w kartę. Stanęło na zestawach, czyli podstawie tutejszego menu. Miejsca od ulicy wszystkie zajęte (a jest to mały lokalik); przyszło się wspiąć na piętro wysokimi schodami, które - przy okazji stwierdziłem - brudne są niepomiernie, całe w łaty, plamy; no, na pewno nie jest to ta część amerykańskiego snu, którą sobie zapamiętałem z dzieciństwa. W końcu dotarliśmy na górę i... Jezusie Nazareński, a cóż oni uczynili tej kamienicy! Czerwone oświetlenie, burdelowe, pustka jakaś, uciekać się chce.

Teraz o jedzeniu. Strona KFC Polska oznajmia "Jakość przede wszystkim!". No i wymienia składniki tej jakości: "Bezpieczeństwo i sprawdzeni dostawcy", a więc "nasze świeże kurczaki, chrupiące frytki, wspaniała kukurydza i wypieczone bułki pochodzą od najlepszych polskich i europejskich przedsiębiorstw, będących liderami w naszym kraju lub w Europie. Ich nazwy mówią same za siebie". (Człowiek aż dyszy z ciekawości, i proszę, ja Wam zdradzę nazwy tych dostawców: Stoever, Konspol, Drobimex, Heintz, Run, Skoga, Fanex, Bona Agra. No rzeczywiście, w tych nazwach zawarło się marzenie o polskości).

"Nasze świeże kurczaki" są świeże, zjadłem panierowane skrzydełka, udka, pierś i nic mi nie jest. Ale to nie był ten chrupiący produkt, o którym marzyłem, dzieckiem będąc, bo się przeleżały trochę i panierka zdechła. "Chrupiące frytki" to jest kpina z człowieka, bo te frytki z Floriańskiej sflaczały (taka jest prawda o "restauracjach" - jedzenie robią, kiedy chcą, a nie wtedy, kiedy przychodzi klient). Jeśli miałbym wybierać, to wybieram zdecydowanie udka i skrzydełka, mają jakiś smak własny. Sałatek unikać: tłuste sosy do zestawu całorocznego - sałata lodowa, kapusta, marchew, kurczak. A te kanapki z białej bułki, ze słodziutkim sosem na okrasę (piękną mają nazwę: "longer") to wolałbym w opisie pominąć. To smakuje trochę jak dżem z kurczakiem.

Teraz wróćmy strony WWW: "świeże kurczaki, chrupiące frytki, wspaniała kukurydza i wypieczone bułki". Widzicie, na czym to polega? Czy można podać kurczaka nieświeżego? Czyż nie każda frytka jest chrupiąca, kiedy świeża? Czy można zachwalać bułki niewypieczone? A ta kukurydza wspaniałą to im się chyba tak tylko chlapnęła. Czyli mamy zwykłe KFC, znośne jedzenie, kiedy świeże - ale czemu, do cholery, przy Floriańskiej?! Wolałbym, żeby się trzymali centrów handlowych.

KFC, ul. Floriańska 33

Kubeł wszystkiego po trochu i zestaw z longerem - czterdzieści z okładem.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu