Rendez-vous en France. La douce France

Wojciech Nowicki
28.01.2011 , aktualizacja: 06.02.2011 17:33
A A A Drukuj
Kusi mnie, korci, żeby napisać o sklepie. Najpierw chodziłem jak kot z pęcherzem. Sklep był zamknięty, dopiero powstawał. Było jasno napisane na witrynie - tu będzie francuski spożywczak. Wnioskując z położenia - ulica Sławkowska - spożywczak luksusowy, małe francuskie delikatesy. Chodziłem sam, chodzili inni, w moim imieniu zaglądali. Ruszyło dopiero z nowym rokiem chyba.

ZOBACZ TAKŻE
Wiecie, jaka jest Sławkowska. Mieszczańska ulica. Gmaszysko Polskiej Akademii Umiejętności, księgarnia Znaku, kawiarnie - a wszystko szybko karleje, im bliżej Kleparza. Jeszcze są restauracje, jest Cyrano de Bergerac, ale są już barki jakieś, bary ostatniej posługi, gdzie problem z wywietrznikiem i jedzenie też nie za bardzo. Są kantory i religijne sklepiki. Za to właśnie Sławkowską sobie cenię, bo taka ludzka ulica. No i był tu lokal, który dawno temu upodobaliśmy sobie, mianowicie winiarnia i tapas bar Bodega. Za dawnych pięknych czasów siedziało się, sączyło różne wina, pisało się wściekłe artykulasy, kiedy nie działała wentylacja albo kiedy się pojawiła wielka dziura w suficie, i myślało się przy tym, że nic gorszego spotkać człowieka nie może niż ta wentylacja zepsuta, niż ta dziura ukazująca niebo. O ludzka naiwności, o głupoto głupia, o francowata nieprzewidywalności życia! Mogło być gorzej: Bodega została zamknięta. I oto teraz spotkał mnie cios drugi: w miejscu Bodegi jest bar kiełbasiany imieniem Felek. Sieciówka z kiełbasą, pieczenią rzymską i kaszanką mniej więcej naprzeciw tych francuskich delikatesów. Ja na to spoglądam ze smutkiem, bo uważam, że gorszy pieniądz jak zwykle rozprawił się z lepszym. Można dostać zestaw "Felek z frytkami" (kiełbasa, ogórek, frytki i bułka) tam, gdzie się można było napić wina.

Jest więc Sławkowska, po jednej stronie Felek - i nim tutaj zajmować się nie będę; po drugiej zaś Rendez-vous en France na pocieszenie, na polepszenie losu. Atmosfera odrobineczkę zatrważająca dla obywatela, który pasjami lubi głowiznę i piwo. Rzucik oczka na prawo: foie gras. Rzucik na lewo: trufle. Idziemy dalej, szanowni państwo: wina po prawej, po lewej calvados i likiery. Jeszcze dalej idziemy - makarony ręcznie robione, przetwory mięsne, na przykład terrines przeróżne. A do tego fleur du sel, ta sól zbierana w salinach z wierzchu, kiedy pod spodem jeszcze nie odparowała woda. I kasztany, i dżemy, i musztarda rzemieślniczo robiona. Co ja mam powiedzieć na to wszystko? Tyle tylko, że tu się dzieci powinno sprowadzać jak do muzeów. Tu szkolna dziatwa powinna dostać kapcie i oglądać, jak wygląda prawdziwe jedzenie w tych krajach, które się wydają szczęśliwsze niż nasza ojczyzna.

Zrobiłem zakupy i z tych zakupów, szanowne, szanowni, zdam wam tu sprawozdanie. Po pierwsze, kupiłem maleńki słoiczek - w środku trufle. Nie całe, bo nie jestem wariatem (drogo, niestety), tylko brisures, taka truflowa śruta. Miałem pomysł na to, ale mnie rodzina przekonała, żeby zrobić inaczej: należy dodać cały słoiczek tych trufli do opakowania śmietany, tłustej, 30-procentowej - wtedy dopiero zrozumiecie w pełni, co oznacza wyrażenie "produkt luksusowy": zobaczycie, jak żałośnie wygląda 12,5 grama czarnego grzyba w kawałkach, tyle, co kot napłakał, za jakieś 60 złotych... No i trzeba dodać dwie szczypty morskiej soli, miałem swoją, więc nie musiałem kupować, i jeszcze trochę oliwy. Wymieszać dokładnie i na dobę odstawić. A następnego dnia popisać się daniem prostym i szybkim: ugotować dobrą pastę, najlepiej tagliatelle, i dokładnie wymieszać z tym sosem, podgrzewając oczywiście. Bo - uważam - każdy, dosłownie każdy powinien choć raz w życiu trufli spróbować. Za to delikatesom jestem wdzięczny - nie muszę nigdzie jeździć, jeśli mi przyjdzie ochota na danie z truflami, wystarczy mały spacerek.

Kupiłem też terrines, takie niby pasztety, czasem spolszczone jako terriny, często sprzedawane w słoiczkach. Podstawowa, z różowym czosnkiem, jest całkiem przyjazna, o miękkim, lekko wątrobianym smaku, a czosnek nie aromatyzuje jej zanadto. Ale to wyrób masowy w porównaniu z nieco wyższą półką: terriny z kaczki, rzemieślnicze wyroby w maleńkich słoiczkach. Mam, wyznam, silną słabość do tych maleństw. Są na Sławkowskiej różne. Spróbowałem z rozmarynem i tymiankiem - tu już jesteśmy w krainie silnego, ziołowego aromatu, który równoważy kaczy tłuszcz. A drugie idzie w przeciwną stronę - kacze miazmaty równoważy naturalną słodyczą jadalnych kasztanów. Doskonała rzecz, delikatesowa, lekko chrupiąca. Pytanie za dychę: czemu u nas nikt tak nie potrafi?

Czegoś w tym obrazku brakuje. Wina. Tak, przyznaję się, piszę do was te słowa i popijam wino kupione na Sławkowskiej. Całkiem zabawne mają tam butelki, bo zdaje się, że tylko od jednego producenta, a na dodatek z apelacji, która nie należy do gigantów: Faugeres, Langwedocja. Tu zdanko do was, a tam łyczek z najtańszej butelki, Domaine Grézan Merlot Syrah 2009 - Vin de Pays des Coteaux de Laurens. Jest skandalicznie tania i skandalicznie dobra jak na tę cenę: kosztuje dwie dychy. Cieszę się jak głupi, bo ja już wiem i już piję, i jutro pójdę, i sobie jeszcze dokupię - a wy wciąż jak tabaka w rogu. Jak mi się ta butelka skończy, to sięgnę o szczebelek wyżej: Château de Grézan Cuvée Expression Rouge 2008 - i to już jest AOC Faugeres (trzy dychy). Oba są krągłe, całkiem łatwe, przyjemne, z delikatnymi taninami; ta droższa dużo bardziej wysublimowana. To nie grzech. Pod te terriny, pod te makarony będą w sam raz. Albo same pod pisanie nocą. Warto sobie zapamiętać - bo pijalne francuskie wino za 20-30 złotych to jest cud natury, w naszym kraju w zasadzie niewystępujący.

Ja ten sklep przekazuję przyjaciołom jak zarazki. Jeden tak się uzależnił, że nawet sobie kupuje zupy w butelce (mają tam takie). Cóż, jego wola. Jeszcze nie jest doskonale, jeszcze nie ma serów, jeszcze nie wiszą szynki ani kiełbasy, ale mam nadzieję, że się to wszystko niedługo zmieni.

Rendez-vous en France, ul. Sławkowska 11

Wiadomo, oprócz tych win szczególnie tanio nie jest.

Karma. Lunch za rogiem >>



Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu