Media Aetas. Czarna dziura

Wojciech Nowicki
25.02.2011 , aktualizacja: 26.02.2011 08:42
A A A Drukuj
To się stało samo z siebie. Zostałem sam, był mroźny wieczór, nieprzyjemnie. Wracałem do pustego domu, zobaczyłem faceta w sukience. Wyglądał jak ksiądz po kolędzie - wiecie, gość w skafandrze, a spod skafandra wystaje sutanna.

Podchodzę bliżej - widzę, że nie ksiądz. Pali papierosa, gada z jakimiś ludźmi, używa słów zgoła nieksiężowskich. Wtedy mi się przypomniało: na rogu Rynku i Wiślnej, tam, gdzie niegdyś sfajczyła się restauracja Sphinx, powstał lokal o tematyce średniowiecznej. Obywatel w sutannie i skafandrze jest żywą reklamą tego lokalu. Bez dłuższych namysłów wszedłem.

Co ja tu będę gadał, zacytuję może.

"W grudniu 2010 roku rozpoczęła działalność Restauracja Media Aetas pod Świętym Janem Kapistranem - autorski projekt firmy Ester. Nasze wyzwanie to stworzenie niespotykanej atmosfery miejsca. Mroki średniowiecza z kuchnią XI, XII, XIII wieczną, połączenie teatru z restauracją na powierzchni ponad 500 m2".

Pominę uroczą polszczyznę tego elaboratu, choć warto zwrócić na nią uwagę. Firma Ester to ta sama, która prowadzi hotel i restaurację Ester na Szerokiej. A więc doświadczony gracz, nie żaden restauracyjny gołowąs. "Niespotykaną atmosferę miejsca" rzeczywiście udało się stworzyć, odczułem to na własnej skórze: ciemno, choć oko wykol, a kartę kelnerzy tłumaczą gościom na nasze - chyba że goście znają angielski, wtedy szybciej idzie, bo po angielsku normalnie wszystko napisane, bez sztucznych wygibasów. "Przez zrębacza golonko z rurą zgrabnie sprawione, na kielemce zdrowo ociągnięte, dla ukontentowania biesiadników podane na chrztanie i kremie weźmiętym z czarnej gorczycy", to jeden z moich ulubionych przykładów. Jeśli zaś chodzi o śmiałe twierdzenie, że to kuchnia XI-XIII-wieczna, to jest to, niestety, wierutna bzdura: źródła pisane dla tej epoki nie istnieją, po prostu; pierwsze zachowane książki kucharskie pochodzą z początku XIV wieku. No i owszem, wymienione są w nich składniki i kolejność działań, ale nie proporcje. Więc co najwyżej można sobie wyobrażać, jak ta kuchnia wyglądała, ale odtworzyć przepisów się nie da.

Teraz dalszy ciąg cytatu: "Dla gości odwiedzających naszą restaurację zapewnimy niepowtarzalny wystrój (meble oraz dodatki wykonane według własnego projektu), niepowtarzalne dania (przepisy kulinarne z epoki), niepowtarzalny klimat (miejsce gdzie sztuka i kulinaria poprzez personel przenikają się nawzajem). Nasi goście przeniosą się w czasy średniowiecza a atmosfera restauracji będzie odczuwalna każdym zmysłem".

Wystrój jest rzeczywiście niepowtarzalny. Wóz drabiniasty w wejściu, stoły-ławy, świeczki zatknięte w butelki po (zdaje się) mineralnej, malunki na ścianach - w większości dzieła przypominające uroczą twórczość naszych milusińskich, uczniów liceów plastycznych. No, znów są te przepisy kulinarne z epoki, brawo, więc to nie była pomyłka w druku. Proszę mnie natomiast nie pytać, o co chodzi w ciągu myślowym "miejsce gdzie sztuka i kulinaria poprzez personel przenikają się nawzajem", bo ja za cholerę nie rozumiem.

Do stolika podszedł wyluzowany młodzian w jakiejś kapocie - jak się domyślam, mniej więcej średniowiecznej; od pasa w górę wyglądał jak postać z "Historii żółtej ciżemki", tego filmu sprzed półwiecza, z 11-letnim Markiem Kondratem w roli głównej. Od pasa w dół wyglądał zaś jak student, żołnierz na przepustce, kanar, no, jak my wszyscy: zdobiły go dżinsy i czarne buty błyszczące.

Podał mi kartę, spytał, czy przetłumaczyć, "bo ona tak śmiesznie napisana"; ale się obyło bez pomocy. Wziąłem "szczawiową polewkę z tretowanym kapłonem i ryżem czerwonym", czyli przecieraną zupę szczawiową z kawałeczkami kurczaka i czerwonym ryżem. Została podana w brązowej miseczce, wiecie, takiej dość chropawej, w zetknięciu z nią łyżka wydawała niemiłe zgrzyty - i miseczkę postawiono na modłę chłopską, wprost na stole, bez talerza (ale łyżka miała już moderne, eleganckie kształty, zgoła niedopasowane). No dobra, rzekło to moje lepsze ja, w którego istnienie sam nieraz wątpię, sameś tego chciał, sameś się prosił o mroki średniowiecza. Zupa miała smak dość słodki, dość mdławy; ale była gorąca i to uznałem za jej największą zaletę. Dziobałem w miseczce, nadsłuchiwałem, co się dzieje dookoła. Towarzystwo przy długim stole kłóciło się właśnie w najlepsze: "Jakie nachos?! Co ty chcesz, to są wieki średnie, nasze, polskie wieki średnie, tu nie ma żadnych nachos!", pouczała jedna dama drugą damę. Z czego wywnioskowałem, że świadomość kulinarna rośnie. I zrobiło mi się trochę lepiej.

"Sztufada z wieprza na pajdzie rżanego chleba, saporem mocno okraszona", co znaczy mniej więcej pieczeń wieprzowa na pajdzie razowca, mocno podlana sosem: to właśnie dostałem na drugie (oraz pikle rozmaite, buraczki, ogórki, dla urozmaicenia). Cóż rzec? Jadało się takie dania, takie mdłe sosy (bo łatwiej zrobić taki sos niż prawdziwy sos-koncentrat spod pieczeni, bo taki sos prawdziwy to jest prawdziwa sztuka) i takie wieprzowiny bez serca też się jadało nieraz, na tony pieczone; i jadało się takie chleby niezbyt świeże. Nie było to danie średniowieczne, było za to dość niesmaczne. I chciało mi się wyć, że znów w Rynku ktoś sobie postawił stodołę i wyczynia w niej brewerie. Na pocieszenie zjadłem sernik, jakoś tam dziwnie nazwany, ale nie wiem, jak smakował, bo wszystko przeniknęła kwaśna żurawina.

Ten "autorski projekt" jest fantazją, oczywiście, i ja nikomu prawa do fantazji nie bronię. Niech sobie fantazjuje, ile wlezie. Ale to jest fantazja w miejscu publicznym, za pieniądze, to są kulinarne banialuki, a nie średnie wieki. Mnie do jedzenia nie trzeba tego całego anturażu, żelaza kutego, desek, mam awersję do posiłków w całkowitej ciemności. Niezrozumiała karta to całkowita aberracja; a kuchnia, cóż, są w tym mieście lepsze kuchnie.

Media Aetas, Rynek Główny 26

Jednoosobowa wyprawa kosztowała 61 zł

Grappolo d'Oro. Piekło-niebo >>



Podziel się

  • 124 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

  • znowu fałszywa pseudo-stylizacja aarvedui 27.02.11, 15:49

    znowu silenie się na pseudo-historyzm, który kończy się żenującym kiczem.zasada profesjonalizmu jest jedna - jeśli nie ma się o czymś zielonego pojęcia, to się tego nie robi. less is more - »

  • To już stara moda. jeriomina 28.02.11, 21:07

    www.youtube.com/watch?v=z-aDJG-WDh0&feature=related»

  • Wielkie żarcie Nowickiego. Czarna dziura ddd-3 01.03.11, 10:52

    Drogi Panie Wiem czemu Pan został sam i wraca Pan do pustego domu. Przypuszczam że nie ma Pan przyjaciół. Dla mnie w miejscu gdzie "sfajczył się Sphinx" powstało cudowne i klimatyczne »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu