Kara za antysemickie wyzwiska

Jarosław Sidorowicz
2009-07-09 , aktualizacja: 09.07.2009 21:32
A A A Drukuj
Krakowski sąd skazał współwłaścicielkę kamienicy za antysemickie okrzyki i gesty wobec dwójki lokatorów żydowskiego pochodzenia. I - jak zaznaczył w wyroku - nie miało znaczenia, że do wybryków dochodziło w sporze prywatnych osób.
Marta T. i Eliezer B.
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Marta T. i Eliezer B.
ZOBACZ TAKŻE
"Do Palestyny, parszywa Żydówko. Heil Hitler", "ty śmierdzący Żydzie", "parszywy Żydłaku" - to tylko niektóre wyzwiska, jakie pod swoim adresem słyszeli od współwłaścicielki kamienicy jej lokatorka Alicja T. i odwiedzający ją znajomy Eliezer B. Wykrzykiwane w obecności innych osób, często prosto w twarz. - Nie może ulegać wątpliwości, że kierowane pod adresem osób narodowości żydowskiej takie określenia są w powszechnym rozumieniu nie tylko nielicującymi z dobrymi obyczajami, ale nadto poniżającymi i naruszającymi ludzką godność adresatów tychże wypowiedzi - zaznaczył w wyroku sąd, skazując autorkę inwektyw na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz 5 tys. zł grzywny. Wyrok jest już prawomocny. - To wręcz precedens, bo nie przypominam sobie takiej sprawy. Wydawało się przecież, że przepis o poniżaniu na tle narodowościowym jest martwy, tym bardziej w kontekście niedawnej decyzji tej samej zresztą prokuratury, która umorzyła postępowanie w sprawie rasistowskich okrzyków podczas meczu Wisły z Cracovią - podkreśla mecenas Wiktor Mordarski, reprezentujący pokrzywdzonych.

Obelgi na schodach

Dla Eliezera B. inwektywy były szczególnie bolesne. O Polsce mówi, że jest jego pierwszą ojczyzną, do Krakowa przyjeżdża co kilka miesięcy. Zresztą tutaj się urodził i wychował. W czasie ostatniej wojny służył w armii Berlinga w stopniu oficera, został ciężko ranny podczas walk na Odrze i Nysie Łużyckiej, za bohaterstwo został odznaczony Orderem Virtuti Militari oraz Krzyżem Walecznych. W 1946 roku wyjechał do Izraela, tam dosłużył się wysokiego stopnia wojskowego. - Podczas II wojny światowej służyłem w jednostce, której większość żołnierzy stanowili synowie chłopów z Lubelszczyzny. To byli prości ludzie. Byłem jedynym Żydem w tej jednostce, ale nigdy nie spotkałem się z jakimkolwiek antysemickim zachowaniem z ich strony. To, co zdarzyło się tutaj, było pierwszym przypadkiem antysemickiej agresji wobec mnie - mówi z goryczą Eliezer B.

Zaczęło się od antysemickich inwektyw pod adresem Alicji T. Potem współwłaścicielka kamienicy zaczęła obrzucać nimi Eliezera B. podczas jego wizyt u znajomej. Gdy wychodził z kamienicy, usłyszał po raz pierwszy od niej: "Ty stary, parszywy Żydłaku, znów nie zamknąłeś bramy". - Od tego czasu, gdy spotkała mnie na schodach, używała powiedzonek typu: "Jak się masz, stary Żydku", "Idzie sobie Żyd"- opowiada emerytowany wojskowy. Początkowo nie reagował, ale nie wytrzymał, gdy kobieta na jego widok podniosła rękę w geście faszystowskiego pozdrowienia, mówiąc "Heil Hitler, Żydku". Zawiadomił prokuraturę. - Nie wierzyłem, że jako oficer Wojska Polskiego, który walczył o Polskę, 60 lat po wojnie usłyszę takie rzeczy - mówi Eliezer B.

W kamienicy też można poniżyć

- Decyzja o zawiadomieniu prokuratury nie była łatwa. Zdawaliśmy sobie sprawę, że temat jest trudny i niechętnie podejmowany w polskich realiach - mówi Alicja T. - Oczywiście, państwo polskie podejmuje heroiczne wysiłki w celu wykorzenienia antysemityzmu, ale z drugiej strony nie można powiedzieć, że on całkowicie zniknął bądź że są to sporadyczne ekscesy, dotyczące wyłącznie marginesu społecznego. Bo to nie był wybryk chuligana - zaznacza.

Razem ze znajomym powołała się na artykuł kodeksu karnego mówiący o publicznym znieważeniu z powodu przynależności narodowej. Nie kryją, że obawiali się, czy sprawa zostanie prawidłowo poprowadzona. Zwłaszcza że nie chodziło o powszechnie dostępną publikację, a antysemickie wyzwiska w prywatnym sporze. Ale prokuratura zdecydowała się wnieść publiczne oskarżenie przeciwko współwłaścicielce kamienicy za znieważenie lokatorki i emerytowanego wojskowego ze względu na ich pochodzenie. Proces trwał kilka lat. Właścicielka nie przyznała się do winy. Negowała sens samego procesu, twierdząc, że zdarzenia miały miejsce w prywatnej kamienicy. Ale sąd nie miał wątpliwości. - Znieważenie będzie publiczne, jeśli jego fakt będzie zauważalny przez inne osoby przypadkowo chociażby obecne w miejscu zdarzenia. A tak było w tym przypadku, bo w kamienicy są nie tylko mieszkania, ale zakłady usługowe dostępne dla nieograniczonej klienteli - argumentował.

Przeprosiny i zapłata

Właścicielka kamienicy w ciągu miesiąca od wyroku musi przeprosić lokatorkę i jej znajomego oraz dodatkowo wpłacić kilkusetzłotową nawiązkę na rzecz fundacji pomagającej ofiarom przestępstw. Wyrokiem zainteresowały się już izraelskie media. - Ta sprawa wymagała wyjątkowego obiektywizmu wymiaru sprawiedliwości. I mogę powiedzieć, że stanął na wysokości zadania - mówi z ulgą Alicja T.

- Jeszcze pod koniec lat 90. sprawy dotyczące poniżania na tle narodowościowym zazwyczaj kończyły się umorzeniami. Ale to się zmienia, czego dowodzi ten wyrok - ocenia Piotr Piluk, członek zarządu Głównego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce.

Podziel się

  • 185 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy

  • Kara za antysemickie wyzwiska krakower 10.07.09, 00:59

    A co powstrzymało bystrego dziennikarza przed poinformowaniem, że właścicielka kamienicy jest dobrą Polką-katoliczką?»

  • Kara za antysemickie wyzwiska aurita 20.07.09, 08:21

    i bardzo dobrze. »

  • Kara za antysemickie wyzwiska czytelnik-2009 20.07.09, 11:40

    Rzetelność dziennikarska, termin chyba znany w GW, wymaga żeby opisaćzachowania drugiej strony. Wiemy, co wykrzykiwano pod adresem żydów, ale niewiemy, jak oni się zachowywali i co mówili. »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu