Po śmierci nastolatka: W szkole żałoby nie ma

Dominika Wantuch, Sid
13.11.2009 , aktualizacja: 13.11.2009 22:51
A A A Drukuj
- Nie chciałem zabić - mówił w piątek w prokuraturze 18-letni Artur, który w środę wieczorem na osiedlu Jagiellońskim w Krakowie śmiertelnie ugodził nożem 17-letniego Łukasza. Grozi mu nawet dożywotnie więzienie.
Znicze w miejscu śmierci 17-letniego Łukasza
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Znicze w miejscu śmierci 17-letniego Łukasza
Znicze w miejscu śmierci 17-letniego Łukasza
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Znicze w miejscu śmierci 17-letniego Łukasza
Uczeń nowohuckiego liceum zaocznego był wczoraj przesłuchiwany w prokuraturze. Przyznał się do zadania ciosu. - Żałuję tego, co się stało, nie chciałem go zabić - mówił prokuratorowi. Artur jest kibicem Cracovii, mieszka na Wzgórzach Krzesławickich. Przyznał, że zawsze, gdy szedł w okolice osiedla Jagiellońskiego, brał ze sobą nóż, kastet bądź pałkę. Bo Jagiellońskie opanowane jest przez sympatyków Wisły. W środę wziął ze sobą nóż. Po drodze minął się z Łukaszem. Doszło między nimi do sprzeczki. - Artur zeznał, że obawiał się sytuacji, w której się znalazł. Twierdzi, że nie wiedział, gdzie uderza nożem - mówi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury. Śledczy postawili wczoraj Arturowi K. zarzut zabójstwa. Prokuratura wystąpiła też o jego tymczasowe aresztowanie.

Na przystanku, na którym doszło do tragedii, wciąż płoną znicze. Młodzi ludzie przychodzą i w ciszy się modlą. Niektórzy mają łzy w oczach. - Nie znaliśmy tego chłopaka, ale przyszliśmy się za niego pomodlić. To straszne, co się stało. To mogło się przytrafić każdemu z nas - mówi dwóch 16-latków, którzy wracając ze szkoły, przez chwilę zatrzymali się na miejscu dramatu. Nie potrafią zrozumieć tej tragedii. - To niewiarygodne, że można tak po prostu zabić, zupełnie bez przyczyny - mówią. Kolega Łukasza ze szkoły: - Był spokojnym chłopakiem, nigdy nie był agresywny. Ludzie go lubili.

Przyjaciele Łukasza z osiedla, którzy byli z nim w środę na przystanku, nadal nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Są załamani i rozzłoszczeni. - Byłem przy nim, gdy go reanimowano. Mówiłem do niego: "dasz radę, wszystko będzie dobrze, wyjdziesz z tego". Ale on kiwnął, że nie. Już wiedział, że umrze - zawiesza głos kolega Łukasza. Z trudem tłumi gniew. Zaprzecza, by zginął wskutek porachunków kibicowskich.

- Nie mogę uwierzyć, że Łukasz nie żyje. Był fajnym chłopakiem. Wszyscy go lubili. Nigdy o nim nie zapomnimy - mówi "Gazecie" koleżanka Łukasza z osiedla, która w czwartek wieczorem na przystanku paliła znicze.

W zawodówce, do której chodził zabity chłopak, o środowej tragedii wszyscy słyszeli, ale wolą jednak milczeć. Nie ma żadnych klepsydr z informacją o tragicznej śmierci ucznia, w klasach była tylko pogadanka o tym, co się stało. Dyrekcja o tragedii rozmawiać nie chce. - Czy będzie ogłoszona żałoba w szkole? Nic mi na razie o tym nie wiadomo - usłyszeliśmy od sekretarki. Sami uczniowie o śmierci kolegi wolą się nie wypowiadać. - Coś tam słyszałem, ale niewiele wiem na ten temat - to najczęstsza odpowiedź. Przyznają tylko, że osiedla są podzielone przez kibicowskie sympatie.

Mieszkańcy os. Jagiellońskiego opowiadają, że w okolicy wciąż dochodzi do bójek i awantur. Najczęściej to utarczki pomiędzy kibicami zwaśnionych różnych drużyn.

- W okolicy mieszka dużo trudnej młodzieży. Bez przerwy dochodzi tu do bójek. Wieczorami grupki młodocianych gonią się między osiedlami z nożami, pałkami. Szukają "obcych" z innych osiedli. Strach wychodzić czasami - opowiada portier jednej z pobliskich szkół. Jak mówi, często słychać o "najazdach na chaty". - Wpadają do mieszkań, wyłamują drzwi, demolują wnętrze. Ale to taka tajemnica poliszynela. Dopóki ktoś nie zginie, nikt tego nie zgłasza na policję. Oni wolą to załatwiać między sobą - opowiada. Inni napotkani potwierdzają te relacje. - Wciąż widzimy pomazane i potłuczone szyby w autach, pijanych chuliganów, którzy szukają zaczepki - relacjonuje kierowca karetki, która stacjonuje niedaleko szkoły Łukasza. I dodaje: - By zapanował tu porządek nie wystarczy, że złapią sprawcę tego zabójstwa. Ktoś musi się zająć tymi chuliganami na szersza skalę.

Podziel się

  • 88 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu