Ok. 300 osób spacerowało po Salwatorze
25.05.2008
, aktualizacja: 26.05.2008 10:37
O tym, że Zwierzyniec to jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Krakowie, niewielu chyba trzeba przekonywać. A na pewno nie tych, którzy wybrali się wczoraj na pierwszy z serii naszych spacerów po Krakowie. Nie liczyliśmy, ale na oko przyszło chyba ze 300 osób. Fantastycznie! Wszystkim dziękujemy. Przyznajemy: nie spodziewaliśmy się aż takiej frekwencji.
ZOBACZ TAKŻE
- Odkryj miasto ze "Spacerownikiem krakowskim" (19-05-08, 21:56)
- Spaceruj po Krakowie z "Gazetą"! (13-05-08, 17:18)
Ruszyliśmy kilka minut po 11 spod salwatorskiego klasztoru Norbertanek. Tam też Krzysztof Jakubowski - nasz przewodnik, a zarazem autor pierwszego "Spacerownika" - rozpoczął swoją opowieść o dawnym i dzisiejszym Zwierzyńcu i Półwsiu Zwierzynieckim, czyli o dzielnicach stanowiących niegdyś przedmieście należące głównie do murarzy, wozaków i dorożkarzy, a także flisaków, piaskarzy i drobnych kupców, potem zmienione w bodaj najbardziej atrakcyjny do mieszkania rejon miasta. Wśród niezliczonych opowieści o znanych i mniej znanych mieszkańcach nie zabrakło wzmianki o tajemniczej willi przy ul. Jaskółczej, zwanej niegdyś "Wisłą", gdzie na początku XX wieku mieściła się hodowla zwierząt Włodzimierza Musiołka. Ten pracownik kolei, a zarazem ornitolog amator, był bowiem twórcą pierwszego krakowskiego zoo. - Pamiętam z dzieciństwa, jak obserwowałam ten dom z drugiego brzegu Wisły i jak zachwycały mnie jego ogrody - wspomina pani Magda, mieszkanka Salwatora. Na nasz spacer wybrała się, by zobaczyć miejsca, które dokładnie zna, ale o których zawsze chciała dowiedzieć się czegoś więcej. Obok niej szli jednak mieszkańcy Ruczaju, Nowej Huty czy Bieżanowa. 7-letniemu Kacprowi z Podgórza najbardziej podobała się opowieść o "dzwonie topielców", a jego wujkowi Rafałowi sam pomysł spaceru. - Zwłaszcza młodzi ludzie mogą zakosztować smaku odkrycia - podsumował.
Okazało się, że opowieści Jakubowskiego tak przypadły spacerującym do gustu, że z planowanych trzech godzin marszu zrobiło się... grubo ponad cztery. Nie wszyscy oczywiście dotarli do końca, ale najwytrwalsza grupa (ok. 70 osób) na pytanie "Kończymy?" zawsze odpowiadała: "Idziemy dalej!". Nie zniechęciły ich nawet problemy techniczne ze sprzętem nagłaśniającym. Przepraszamy za to i obiecujemy niezawodność urządzeń podczas następnych spacerów. Bo w najbliższą niedzielę spotykamy się w Nowej Hucie, po której poprowadzi nas Maciej Miezian. Co nas tam czeka, można będzie przeczytać w nowym "Spacerowniku", który zostanie dołączony do "Gazety" już w środę.
Okazało się, że opowieści Jakubowskiego tak przypadły spacerującym do gustu, że z planowanych trzech godzin marszu zrobiło się... grubo ponad cztery. Nie wszyscy oczywiście dotarli do końca, ale najwytrwalsza grupa (ok. 70 osób) na pytanie "Kończymy?" zawsze odpowiadała: "Idziemy dalej!". Nie zniechęciły ich nawet problemy techniczne ze sprzętem nagłaśniającym. Przepraszamy za to i obiecujemy niezawodność urządzeń podczas następnych spacerów. Bo w najbliższą niedzielę spotykamy się w Nowej Hucie, po której poprowadzi nas Maciej Miezian. Co nas tam czeka, można będzie przeczytać w nowym "Spacerowniku", który zostanie dołączony do "Gazety" już w środę.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Re: Udany pierwszy spacer z "Gazetą" po Krakowie
redakcja_krakow
25.05.08, 22:07
Alez spacerownik jest dostepny w internecie! (nawet na glownej stronie serwisukrakowskiego)Mozna go znalezc pod adresem: miasta.gazeta.pl/krakow/8,42699,5240375.htmlRedakcja »
Najczęściej czytane24 htydzień









