Światło wyznacza porządek
12.12.2008
, aktualizacja: 12.12.2008 13:26
Przejawy dawnego kultu światła są obecne w większości naszych obrzędów i zwyczajów - od zapalania gromnicy podczas chrztu, przez zdmuchiwanie świeczek na torcie, po nagrobne światełka.

Fot. Łukasz Trzcinski/visavis.pl
Jednym z najstarszych zadań cechów rzemieślniczych była służba światła - sprawianie i utrzymywanie światła kościelnego, obnoszenie świec podczas procesji, adoracji i pogrzebów członków cechu. Zwyczaj ten przetrwał
w niemal niezmienionej formie w Lipnicy Murowanej, gdzie bracia cechowi do dziś sami wykonują smukłe świece (?wachle?) z pszczelego wosku

Archiwum MEK
Jeszcze w połowie ub. wieku wnętrza najbiedniejszych chałup oświetlano prymitywnymi świecakami zawieszonymi u powały

Archiwum MEK
Ceremonia pogrzebowa na Podhalu, II poł. XX wieku

Archiwum MEK
Przygotowana do podpalenia sobótka - watra na Zielone Świątki (Dobra, pow. limanowski)

Archiwum MEK
Drewniana dzwonnica loretańska w Wieprzcu, powiat Sucha
ZOBACZ TAKŻE
- Ciekawostki. Inżynier odprawia pokutę (12-12-08, 13:26)
- Ciekawostki. Szklane bańki w świecaku (12-12-08, 13:25)
Najważniejszą cechą światła, wspólną dla słońca i ognia, jest rozpraszanie ciemności. W jasności rozgrywała się codzienność, życie. Jasność była domeną świata uporządkowanego i znanego - kosmosu. Noc była równoznaczna z obumieraniem, z niepoznawalną dla przeciętnego człowieka (poza wiedźmami i magami) sferą chaosu. Pomiędzy tymi dwoma sferami istniało w dawnej kulturze ludowej duże napięcie. W niektórych wioskach podhalańskich aż do lat 30. XX w. istniały jeszcze chałupy, w których życie toczyło się wyłącznie przy świetle dziennym bądź przy świetle płynącym z otwartego (!) ogniska.
Dalej funkcje ognia i słońca rozdzielają się. Cechą światła słonecznego jest wyznaczanie długości dnia i pór roku, a więc rytmu życia i pracy człowieka. Cechami ognia są zmienianie struktury materii (umożliwiające pieczenie potraw, tworzenie naczyń i narzędzi) oraz wydłużanie dnia. Dzięki ogniowi udało się człowiekowi częściowo przekształcić naturę, a więc przejąć jej dotychczasowe wyłączne prawo do tworzenia i nadawania życiu rytmu.
Czapki z głów, słońce wschodzi
Zarówno wschód słońca, jak i zachód, były otaczane wierzeniami lub nieświadomymi, ale powtarzanymi z pokolenia na pokolenie gestami, podkreślającymi ich wagę.
Oddając cześć mocy światła, górale podhalańscy witali wschód słońca nie tylko zdjęciem nakrycia głowy, ale niekiedy modlitwą i wręcz leżeniem krzyżem na ziemi w kierunku wschodu. Nie wolno było żąć tyłem do słońca. Również chaty w miarę możliwości stawiano ścianą frontową na wschód (lub na południe). Miało to znaczenie nie tylko symboliczne, ale także praktyczne - w "chałupie było cieplej, jaśniej, a bez to i zdrowiej". Ten, szczątkowy już w XIX-wiecznej kulturze ludowej, kult światła - słońca dotyczył również ognia. We wsi Radłów koło Tarnowa jeszcze około 1911 r. etnograf odnotowuje, że podczas rozpalania ognia w piecu czy w lampie mówiono: "Niech będzie pochwalony" albo: "A Słowo stało się Ciałem." Grzechem było plucie na ogień i zabawa nim.
Zachodowi słońca towarzyszyły zwyczaje zabezpieczające przed działaniem nieznanych, ciemnych sił. Nie wolno było zbierać prania po zmierzchu - żeby ubrania nie nabrały "złych mocy", które mogłyby przejść na ich właścicieli. Po zmierzchu nie należało też pożyczać ani w żaden inny sposób wynosić ognia z domu, bo wraz z nim mogły opuścić domowników dostatek i zdrowie, krowy mogły przestać dawać mleko, a małe dziecko zachorować.
Lecznicze płomienie
Powszechnie wierzono w uzdrawiającą moc ognia, wynikającą z jego zdolności panowania nad wszelkim złem. W kulturze ludowej zło kojarzy się bowiem z ciemnością, wręcz z czernią (stąd niezbyt pozytywne cechy ma czarny kot czy też kogut ). W praktyce lecznicze właściwości ognia dotyczyły przede wszystkim ciepła.
Jeszcze pod koniec XIX w. w podkrakowskich wsiach do wody, którą obmywano noworodka, należało wrzucić rozżarzone węgielki, żeby "dodały mocy" wodzie (i tak już świętej). Zapewniało to dziecku zdrowie. Jeśli jednak malec chorował, to dzięki węgielkom także wrzuconym do wody można było dowiedzieć się, czy choroba jest spowodowana urokiem, czy też nieprawidłowo przeprowadzono magiczne zabiegi. Jeśli węgielki pływały po powierzchni, dziecko należało leczyć, tylko we właściwy sposób, a jeśli tonęły - na dziecko rzucono urok, który należało odczynić.
Powszechnie praktykowane było również przypalanie ran lub wręcz ich spalanie: w Lubniu i Skomielnej Czarnej tzw. różę (ostre zapalenie skóry) leczono spalaniem, czyli do rany przykładano zawiniątko z czerwonej szmatki ze spalonym lnem w środku. W okolicach Myślenic wierzono, że jeśli brzemienna kobieta patrząc ogień przestraszy się i chwyci za którąś część ciała, to w tym samym miejscu dziecko będzie miało znamię ("czerwony płomyk"). Podczas trudnego porodu pod kobietę podkładano misę z palącym się spirytusem, co miało (dzięki oczyszczającej mocy ognia) odpędzić zło, które nie pozwalało kobiecie urodzić (ciepło pomagało w rozkurczu mięśni gładkich).
Zabezpieczająca funkcja ognia przeniosła się także na kolor czerwony. Do dzisiaj w Krakowie można się spotkać z zawiązywaniem przy noworodku czerwonych wstążek. Dzięki nim dziecko staje się odporne na działanie uroku ("złego spojrzenia"), które mogłoby się objawić chorobą, a nawet śmiercią.
Świeca przepowiada przyszłość
Ogień - światło w rękach człowieka, mediator między nim a siłami absolutnymi - miał także moc przekazywania wiedzy o przyszłości. Wróżyć można było z ognia i dymu. Jeśli dym rozchodził się po domu, znaczyło to, że będzie padał deszcz (w zimie śnieg). Jeżeli w piecu się iskrzyło - przyjdą goście.
W Niegoszowicach w końcu XIX w. jeżeli konający zdradzał oznaki nadchodzącej śmierci, do jego rąk wkładano gromnicę. Ktoś z członków rodziny udawał się po księdza, pozostali śledzili ruch dymu. Jeżeli dym utrzymywał się nad świecą, były szanse na wyzdrowienie chorego. Jeżeli dym szedł w kierunku drzwi wyjściowych, pewne było, że konający umrze.
Także z samej świecy można było wróżyć. Świeca była symbolem życia: dając światło, spalała się, "żyjąc", dążyła do swojego końca, ciemności. Od Myślenic po Tarnów wierzono, że jeśli podczas ślubu, świece płonęły równomiernie, małżeństwo będzie zdrowe i zgodne. Jeśli świece skwierczały, małżeństwo miało być kłótliwe. Jeśli któraś ze świec zgasła, to ten małżonek, po którego stronie zgasł płomyk, umrze.
Jeśli dziecko przestraszyło się czegoś, można było wyleczyć go ze strachu "przelaniem" gromnicy. W tym celu należało, trzymając nad jego głową miednicę, wlać do wody trochę wosku z gromnicy. Dodatkowo można było dziecku powróżyć z kształtu wosku, jak czyniono to w Radłowie.
Z ogniem związane były także pszczoły, bo to z pszczelego wosku wytwarzano świece. Jeśli przyśnił się komuś rój pszczół, oznaczało to w najbliższym czasie pożar.
Dusza odchodzi z łóżkiem
Jako symbol życia, świeca była niezwykle ważnym towarzyszem człowieka. Rozpalano ją podczas chrztu, kiedy dziecko było przyjmowane do świata ludzi (zanim nie przeszło obrzędów inicjacyjnych, znajdowało się poza społecznością ludzką). Świeca towarzyszyła też choremu, wypędzając zło tkwiące w nim w postaci choroby. W chwili śmierci gaszono przy zmarłym świecę, aby potem znów ją zapalić. Pełniła ona wówczas rolę symbolu nowego życia, pozwalając zmarłemu bezpiecznie odejść w zaświaty. Dla opłakujących go stanowiła symbol nadziei na życie wieczne.
Po śmierci, wykorzystując oczyszczającą funkcję dymu, okadzano dom jałowcem święconym w Trzech Króli. Spalano także słomę, na której leżał chory, a w bogatszych domach całe łóżko wraz z pościelą (Zawoja). W biedniejszych rodzinach, chcąc utrzymać ten zwyczaj, a nie mogąc sobie pozwolić na marnotrawstwo, umierającego przenoszono albo na słomę ułożoną na klepisku, albo na najgorsze łóżko z najgorszą pościelą, które po pogrzebie bez żalu palono.
Dalej funkcje ognia i słońca rozdzielają się. Cechą światła słonecznego jest wyznaczanie długości dnia i pór roku, a więc rytmu życia i pracy człowieka. Cechami ognia są zmienianie struktury materii (umożliwiające pieczenie potraw, tworzenie naczyń i narzędzi) oraz wydłużanie dnia. Dzięki ogniowi udało się człowiekowi częściowo przekształcić naturę, a więc przejąć jej dotychczasowe wyłączne prawo do tworzenia i nadawania życiu rytmu.
Czapki z głów, słońce wschodzi
Zarówno wschód słońca, jak i zachód, były otaczane wierzeniami lub nieświadomymi, ale powtarzanymi z pokolenia na pokolenie gestami, podkreślającymi ich wagę.
Oddając cześć mocy światła, górale podhalańscy witali wschód słońca nie tylko zdjęciem nakrycia głowy, ale niekiedy modlitwą i wręcz leżeniem krzyżem na ziemi w kierunku wschodu. Nie wolno było żąć tyłem do słońca. Również chaty w miarę możliwości stawiano ścianą frontową na wschód (lub na południe). Miało to znaczenie nie tylko symboliczne, ale także praktyczne - w "chałupie było cieplej, jaśniej, a bez to i zdrowiej". Ten, szczątkowy już w XIX-wiecznej kulturze ludowej, kult światła - słońca dotyczył również ognia. We wsi Radłów koło Tarnowa jeszcze około 1911 r. etnograf odnotowuje, że podczas rozpalania ognia w piecu czy w lampie mówiono: "Niech będzie pochwalony" albo: "A Słowo stało się Ciałem." Grzechem było plucie na ogień i zabawa nim.
Zachodowi słońca towarzyszyły zwyczaje zabezpieczające przed działaniem nieznanych, ciemnych sił. Nie wolno było zbierać prania po zmierzchu - żeby ubrania nie nabrały "złych mocy", które mogłyby przejść na ich właścicieli. Po zmierzchu nie należało też pożyczać ani w żaden inny sposób wynosić ognia z domu, bo wraz z nim mogły opuścić domowników dostatek i zdrowie, krowy mogły przestać dawać mleko, a małe dziecko zachorować.
Lecznicze płomienie
Powszechnie wierzono w uzdrawiającą moc ognia, wynikającą z jego zdolności panowania nad wszelkim złem. W kulturze ludowej zło kojarzy się bowiem z ciemnością, wręcz z czernią (stąd niezbyt pozytywne cechy ma czarny kot czy też kogut ). W praktyce lecznicze właściwości ognia dotyczyły przede wszystkim ciepła.
Jeszcze pod koniec XIX w. w podkrakowskich wsiach do wody, którą obmywano noworodka, należało wrzucić rozżarzone węgielki, żeby "dodały mocy" wodzie (i tak już świętej). Zapewniało to dziecku zdrowie. Jeśli jednak malec chorował, to dzięki węgielkom także wrzuconym do wody można było dowiedzieć się, czy choroba jest spowodowana urokiem, czy też nieprawidłowo przeprowadzono magiczne zabiegi. Jeśli węgielki pływały po powierzchni, dziecko należało leczyć, tylko we właściwy sposób, a jeśli tonęły - na dziecko rzucono urok, który należało odczynić.
Powszechnie praktykowane było również przypalanie ran lub wręcz ich spalanie: w Lubniu i Skomielnej Czarnej tzw. różę (ostre zapalenie skóry) leczono spalaniem, czyli do rany przykładano zawiniątko z czerwonej szmatki ze spalonym lnem w środku. W okolicach Myślenic wierzono, że jeśli brzemienna kobieta patrząc ogień przestraszy się i chwyci za którąś część ciała, to w tym samym miejscu dziecko będzie miało znamię ("czerwony płomyk"). Podczas trudnego porodu pod kobietę podkładano misę z palącym się spirytusem, co miało (dzięki oczyszczającej mocy ognia) odpędzić zło, które nie pozwalało kobiecie urodzić (ciepło pomagało w rozkurczu mięśni gładkich).
Zabezpieczająca funkcja ognia przeniosła się także na kolor czerwony. Do dzisiaj w Krakowie można się spotkać z zawiązywaniem przy noworodku czerwonych wstążek. Dzięki nim dziecko staje się odporne na działanie uroku ("złego spojrzenia"), które mogłoby się objawić chorobą, a nawet śmiercią.
Świeca przepowiada przyszłość
Ogień - światło w rękach człowieka, mediator między nim a siłami absolutnymi - miał także moc przekazywania wiedzy o przyszłości. Wróżyć można było z ognia i dymu. Jeśli dym rozchodził się po domu, znaczyło to, że będzie padał deszcz (w zimie śnieg). Jeżeli w piecu się iskrzyło - przyjdą goście.
W Niegoszowicach w końcu XIX w. jeżeli konający zdradzał oznaki nadchodzącej śmierci, do jego rąk wkładano gromnicę. Ktoś z członków rodziny udawał się po księdza, pozostali śledzili ruch dymu. Jeżeli dym utrzymywał się nad świecą, były szanse na wyzdrowienie chorego. Jeżeli dym szedł w kierunku drzwi wyjściowych, pewne było, że konający umrze.
Także z samej świecy można było wróżyć. Świeca była symbolem życia: dając światło, spalała się, "żyjąc", dążyła do swojego końca, ciemności. Od Myślenic po Tarnów wierzono, że jeśli podczas ślubu, świece płonęły równomiernie, małżeństwo będzie zdrowe i zgodne. Jeśli świece skwierczały, małżeństwo miało być kłótliwe. Jeśli któraś ze świec zgasła, to ten małżonek, po którego stronie zgasł płomyk, umrze.
Jeśli dziecko przestraszyło się czegoś, można było wyleczyć go ze strachu "przelaniem" gromnicy. W tym celu należało, trzymając nad jego głową miednicę, wlać do wody trochę wosku z gromnicy. Dodatkowo można było dziecku powróżyć z kształtu wosku, jak czyniono to w Radłowie.
Z ogniem związane były także pszczoły, bo to z pszczelego wosku wytwarzano świece. Jeśli przyśnił się komuś rój pszczół, oznaczało to w najbliższym czasie pożar.
Dusza odchodzi z łóżkiem
Jako symbol życia, świeca była niezwykle ważnym towarzyszem człowieka. Rozpalano ją podczas chrztu, kiedy dziecko było przyjmowane do świata ludzi (zanim nie przeszło obrzędów inicjacyjnych, znajdowało się poza społecznością ludzką). Świeca towarzyszyła też choremu, wypędzając zło tkwiące w nim w postaci choroby. W chwili śmierci gaszono przy zmarłym świecę, aby potem znów ją zapalić. Pełniła ona wówczas rolę symbolu nowego życia, pozwalając zmarłemu bezpiecznie odejść w zaświaty. Dla opłakujących go stanowiła symbol nadziei na życie wieczne.
Po śmierci, wykorzystując oczyszczającą funkcję dymu, okadzano dom jałowcem święconym w Trzech Króli. Spalano także słomę, na której leżał chory, a w bogatszych domach całe łóżko wraz z pościelą (Zawoja). W biedniejszych rodzinach, chcąc utrzymać ten zwyczaj, a nie mogąc sobie pozwolić na marnotrawstwo, umierającego przenoszono albo na słomę ułożoną na klepisku, albo na najgorsze łóżko z najgorszą pościelą, które po pogrzebie bez żalu palono.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Policja i straż miejska usunęła ...
- Kierowca potrącił dwulatka przy Kleparzu. ...
- Naukowcy przebadali Berlinkę. Odkryli ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 1]
- Dziewczynka zmarła przygnieciona przez drzewo
- Okiem kierowcy. Rowerzyści i motocykliści ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 2]




