Z fortu kleparskiego na rondo Mogilskie

Konrad Myślik
23.06.2009 , aktualizacja: 23.06.2009 14:54
A A A Drukuj
A po drodze m.in.: kamienne schody, Luneta Warszawska, Cmentarz Rakowicki i Szkieletor...
ZOBACZ TAKŻE
12.

Fort kleparski III. Mamy małe święto, bo fort kleparski obchodzi właśnie w tym roku 150. urodziny. W miarę jak Austria popadała w konflikty ze swoimi sąsiadami, a technika wojskowa się rozwijała, rozwijały się też i fortyfikacje krakowskiej twierdzy. Najpierw napięcia z Rosją w związku z wojną krymską, później upokarzająca klęska w wojnie z Prusami (pod Sadową), nareszcie długotrwały, strategiczny konflikt z Rosją i sojusz z Prusakami. "Nasz" fort jest wyjątkowo dobrze zachowanym dziełem reditowym. Co to znaczy "reditowym"? Pokażmy na modelu. Dzieła fortyfikacyjne tego okresu nastawione były na prowadzenie uporczywej obrony i mechanizm tej obrony pozwalał na skuteczny opór na każdym miejscu, nawet jeśli nieprzyjaciel opanowałby część budowli. Nawet jeśli obrońcy nie zdołaliby poradzić sobie sami, to oblężenie było grą zespołową: można było zatelefonować do sąsiada, by skierował ogień szrapneli na mój dach, a ja sam schowam się do środka. Takie zdarzenia notowano podczas oblężenia twierdzy Przemyśl.

13.

Dworzec Towarowy. Dworzec powstał w tym miejscu dopiero w drugiej dekadzie XX wieku, wcześniej z powodów fortecznych było to niemożliwe. Dziś jest nadal własnością kolei, a w części wynajęty jest przez wielkie firmy spedycyjne. Z sobie tylko znanych powodów kolej nie życzy sobie, by ktoś wynajmował stare magazyny i lokował w nich firmy. Niejeden przemysłowiec wynająłby sobie biuro lub magazyn w tak rasowym miejscu. Ale kolej ma inne zdanie. Choć dokładnie nie wiadomo jakie. Piszący te słowa miał okazję poznać klimaty tego dworca w czasach PRL-u. I było to wrażenie niezapomniane.

Ten niemały obiekt obsługiwał w latach międzywojennych cały mechanizm 250-tysięcznego miasta. Stąd znajdziemy ślady po najznakomitszych przedwojennych krakowskich markach, do których należy i wielka firma papiernicza Aleksandrowiczów.

Kolej cyrkumwalacyjna

W miejscu, gdzie tramwaj nadjeżdża dziś torowiskiem od strony Głównego Dworca i kieruje się ku opisanemu wcześniej wiaduktowi, znajdował się kiedyś (do 1911 roku) rozjazd tzw. kolei cyrkumwalacyjnej. To przedsięwzięcie miało odciążyć wschodnie obejście Krakowa i skierować część ruchu kolejowego na stronę zachodnią. W miejscu, gdzie się znajdujemy, tor ten włączał się do głównej linii kolei śląskiej, rozchodząc się na prawo i lewo. Tory poprowadzone były dzisiejszymi Alejami Trzech Wieszczów, przez kratownicowy most kolejowo-drogowy na Wiśle pod Wawelem, w linii ul. Konopnickiej, aż do stacji Kraków-Bonarka. Tory tej kolei trafiły przypadkowo do historii sztuki. Oto Stanisław Wyspiański, malując swoją słynną serię widoków na kopiec Kościuszki, sportretował też i tory kolei przechodzące mu wprost pod balkonem "błękitnej pracowni", na rogu ul. Krowoderskiej i al. Słowackiego.

Przejdźmy w głąb ul. Kamiennej. Wymurowane ściany wykopu pod linią kolejową prowadzą nas do schodów. Schody najwyraźniej potrzebują pomocy
.

14.

Schody kamienne na ul. Towarową. Ten widok każe nam zastanowić się, czy kolej potrafi dbać o zabytki techniki, które posiada? Czy ma na to środki? Czy ktoś winien jej w tym pomóc? Wprawdzie polski złom przestał już jechać jak szalony na budowę stadionu w Pekinie, a i złomiarze w Krakowie mniej są nerwowi, ale szkoda tej balustrady. Miejscowi mieszkańcy dzwonili nawet na policję, ale bez skutku. Dzwonili nawet wtedy, gdy złodzieje piłowali tę balustradę. Nie pomogło. Jeśli nie będziemy dbać o swoje piękne otoczenie sami, to nie zrobi za nas tego żadna włada. Taka jest smutna prawda czasu.

Obok schodów zwróćcie jeszcze Państwo uwagę, jak budowano nowy wiadukt: oto część kamiennego obmurowania została zrujnowana na wszelki wypadek. Ktoś sobie za szeroko zmierzył. Tymczasem ul. Towarowa, w którą właśnie wchodzimy, jest zapewne starsza od tych schodów, datuje się bowiem z czasów, gdy ani tego wykopu, ani tych wiaduktów nie było. Sam widok tej ulicy przywodzi nam na myśl jakąś kieszeń zatrzymanego czasu albo kawałek stworzenia zapomniany przez Boga i ludzi. Ale jeśli nie będziemy wiedzieć, że w Krakowie są i takie miejsca, to życie nasze nie będzie pełne.

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku zamieszkiwała tu, po sąsiedzku, występująca w Piwnicy pod Baranami malarka i skrzypaczka - Małgorzata Górnisiewicz. Dla jej uczynnych kolegów z Zespołu, którzy niekiedy odwozili ją do domu dla bezpieczeństwa, wizyta na ulicy Towarowej lub Będzińskiej (po sąsiedzku), to była prawdziwie męska przygoda. Niektórzy się bali.

15.

Luneta Warszawska. By nie zamęczać Państwa datami, napiszmy, że to dzieło powstało jako jedno z pierwszych w twierdzy. Było jedną z czterech budowli wysuniętych przed linię fortyfikacji i stojących niejako samotnie na przedpolu. Te budowle to Fort Krakus wybudowany wokół Kopca Krakusa, tzw. Luneta Grzegórzecka, Fort Kościuszko także opasujący kopiec, i Luneta Warszawska. Wkrótce dołączyły do nich fortyfikacje Krzemionek Podgórskich i cytadela, w którą zamieniono Wawel. Każde z tych dzieł było przygotowane - jak piszą historycy wojskowości - do uporczywej obrony okrężnej.

W tym budynku mieściły się rozmaite instytucje, np. w okresie międzywojennym - więzienie kobiece.

O obronie okrężnej wspominam nieprzypadkowo, bo właśnie czeka nas bardzo niebezpieczne zadanie. Musimy pokonać al. 29 Listopada. Proszę o zachowanie najwyższej ostrożności, respektowanie czerwonego światła i przytomność umysłu, po przejściu jezdni zwrócimy się w lewo, by wejść w bramę cmentarza Rakowickiego. Postąpmy nieco w głąb głównej alei, by nie przeszkadzał nam hałas ulicy.

16.

Cmentarz Rakowicki. Przez krakusów świeższej daty nazywany jest niekiedy z rozpędu cmentarzem na Rakowicach. Wyjaśniam więc: cmentarz Rakowicki nie leży w Rakowicach, ale frontem do ulicy Rakowickiej, która zawdzięcza swą nazwę temu, że prowadzi do Rakowic. W Rakowicach, kiedyś podkrakowskiej wsi o wielowiekowym rodowodzie, mieści się dziś np. Liceum księży Pijarów, dawne koszary przy najstarszym krakowskim lotnisku wojskowym i hotel garnizonowy. Ale nie cmentarz.

Obok kilku szczegółów, o których opowiem na cmentarzu, chciałbym Państwa ze wszystkich sił zachęcić do spacerów po tym przybytku ciszy położonym w środku miasta. Wstęp bezpłatny. Jeśli ktoś odpowiedzialnie traktuje swoje zainteresowania Krakowem, to wizyty w niewiarygodnie obszernej bibliotece danych, jaką jest ten cmentarz, bardzo mu pomogą. Znajdziemy tu wszystkich bez wyjątku, albowiem powód, dla którego tu trafili, zrównuje nas ze sobą. Znajdziemy żydów, muzułmanów i chrześcijan. A nawet nepalskiego górala z dzielnego plemienia Ghurków. Znajdziemy żołnierzy, profesorów, księży, artystów. Ofiary wypadków i długiej choroby, starych i młodych, złodziei i zapitych na śmierć partyjnych notabli minionego ustroju. Przemijanie dotyczy każdego. Nie tylko nas dotyczy, ale i tego, co nas otacza, naszych poglądów, zdrowia, dzieci i nawet chorób, które też nie trwają wiecznie.

W krakowskich księgarniach znajdą Państwo znakomite przewodniki po tym cmentarzu pióra prof. Karoliny Grodziskiej. Stanowią obszerne i bardzo ciekawe źródło wiedzy o mieście, jego okolicy, historii i etapach rozwoju. Być może podczas naszego dzisiejszego spaceru spotkamy kogoś, kto zechce powiedzieć nam o uratowanych cmentarnych zabytkach, i o tych, które dopiero trzeba uratować. Także o tym, że to dzieło nie ma końca.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu